Lekcja 13 – Pierwsze przykazanie niegłupiego pisarza!

Czy wiesz, że co roku w Polsce wydaje się sporo debiutanckich powieści? A czy wiesz o tym, że większość debiutantów z rynku znika – że nie tworzy nic nowego, że poprzestaje na pierwszej książce? Jesteś ciekaw, dlaczego tak się dzieje, że ludzie piszący znikają? Zapraszam Cię do mojej hipotezy na ten temat…

Współczesność – to dziwny czas. Dawniej tworzenie literatury, zwłaszcza pięknej, było zajęciem elitarnym, a na pewno niszowym. Aktualnie – wskutek rozwoju Internetu i sukcesywnego upowszechniania się tego medium – ujawnia się ciekawe zjawisko polegające na tym, że wszelkie nisze stają się dla ogółu społeczeństwa doskonale widoczne. I tak też stało się z pisaniem, które utraciwszy status niszy, przestało być zajęciem „magicznym”, a więc osłoniętym pokusą artystycznej tajemnicy, natomiast zaczęło być rodzajem aktywności nie tyle zawodowej, co życiowej, łatwodostępnej i nieobarczonej trudami rzemiosła.

Mówiąc wprost, rozwój i powszechność Internetu spowodowały, że pisanie utraciło status wyjątkowości, a zyskało wymiar barwnej, miłej działalności, jaką uprawiać może praktycznie każdy. Dawniej, żeby ujrzeć swoją literaturę w postaci drukowanej, należało nie na żarty się napracować – dość wspomnieć, że pisarz bazował na rękopisach, a więc był skazany na niebywale żmudny proces tworzenia powieści. Potem rękopisy musiał przepisać przy użyciu maszyny do pisania – a pracy na maszynie do pisania nie da się porównać z wygodą Worda czy innych programów komputerowych. Pojedynczy przecinek postawiony w błędnym miejscu skazywał całą stronę na kosz na śmieci – kartkę trzeba było z maszyny wykręcić i dany fragment ręcznej pisaniny od nowa przepisać. Nic dziwnego, że nie każdy człowiek marzył mieć takie hobby (nie mówiąc o pracy) – jak pisanie książek…

Dziś jest zupełnie inaczej – łatwiej. Klikasz guzik „opublikuj”, i już Twój tekst ląduje przed tłumną widownią – czy to na portalu społecznościowym, czy na blogu. Pisanie – jako czynność, jako pewna aktywność życiowa – stało się nawykiem codzienności, banalnym i oczywistym. Pisanie przestało wymagać od człowieka określonych kompetencji, a stało się wydmuszką – bo nowoczesne, komputerowe i internetowe, narzędzia sprzyjają leniwym marzycielom.

Naprzeciw leniwym marzycielom wyszły także radosne biznesplany – rynek pokochał tę że wydmuszkową niszę, bo stała się świetnie widoczna, a każdy szeroki zasięg zawiera w sobie pozytywne rokowania finansowe. Stąd rozliczne oferty vanity proponowane przez różne witryny wydawnicze, stąd wielość ofert współpracy dla debiutantów. Polacy czytają mało, jak donoszą raporty dotyczące statystyk czytelniczych, ale debiuty cieszą się popularnością. Nic dziwnego, że wydawcy liczą na debiutantów, próbując za ich pośrednictwem ożywić swoje wyniki sprzedażowe. Stąd również wykwit pozostałych biznesów zogniskowanych na potencjalnych debiutantach – warsztaty pisania kreatywnego, różnego rodzaju kursy i sesje kołczingowe dla pisarzy, etc.

I stąd – jak grzyby po deszczu – namnażają się nowi pisarze, debiutanci właśnie. Mnóstwo ludzi pragnie pisać, a pragnie pisać dlatego, że uległo owemu współczesnemu przeświadczeniu, iż „robienie literatury” jest zajęciem łatwym, zwyczajnym, niewymagającym od piszącego ani szczególnego talentu, ani specjalnych nakładów pracy. I właśnie dlatego większość debiutantów zawsze z rynku wydawniczego znika. Marzenie o wydaniu własnej książki kojarzy się człowiekowi z czystym zwycięstwem: kartki pachnące farbą drukarską, piękna okładka, i oczywiście – moje nazwisko na okładce. Książka w wyobraźni pisarza nowicjusza urasta do czaru, do ślicznego przedmiotu – trochę jak gadżet czy jak trofeum. Dopiero z czasem się okazuje, że ta pierwsza wydana książka – nic w Twoim życiu nie zmienia. Powstaje więc pytanie – co dalej?

Otóż prawdziwego pisarza poznasz – najwcześniej – po trzeciej czy czwartej powieści. Ci, którzy popełniają debiut, w istocie niczego jeszcze nie osiągnęli – oni znajdują się dopiero na wstępie do jakiejkolwiek drogi zawodowej. I najczęściej z tej drogi rezygnują – brak im pomysłu na następne powieści bądź zwyczajnie się poddają, kiedy już przekonają się na własnej skórze, że zupełnie nie na tym ta „zabawa” polega, iż wydajesz powieść, po czym spływają na Ciebie uznanie i pieniądze. Książkę trzeba wszak wypromować, przedstawić szerszej publiczności, sprawić, by zaczęto o niej mówić w środowisku literackim i mass mediach. W zalewie pseudoliterackich popłuczyn – nawet bardzo udany, czyli sprawnie napisany, debiut rozpłynie się, ulegnie zaprószeniu. Nowym pisarzom nie zawsze chce się walczyć o swoją książkę – czynić wokół niej różne zabiegi. Sądzili, że napiszą – i na tym uczynku ich praca się zakończy.

Marzenie o własnym nazwisku na okładce i o kartkach pachnących farbą drukarską – może i jest urocze, ale nie ma nic wspólnego z zawodem pisarza. Dlatego pierwsze przykazanie niegłupiego pisarza winno brzmieć: nie pisz dla splendoru – pisz z miłością.

I pisz nie dlatego, że po prostu możesz, bo wszyscy mogą – pisz dlatego, że rzeczywiście chcesz. Jeśli widzisz swoją życiową drogę jako łańcuch kolejnych i kolejnych powieści, wtedy dopiero zyskujesz szansę zaistnienia. Inaczej będziesz tylko jak wesoła iskierka, która spadła na dno popielnika, gasnąc w locie. Podobnych Tobie iskier – wokół doprawdy wiele. Te iskry niczego nie zmieniają – ci ludzie nie tworzą nowych literackich jakości, nie podejmują dotkliwej wojny myśli, często wydają debiut powieściowy wyłącznie dlatego, że postanowili spróbować, lecz za tą próbą nic ważnego, wyjątkowego się nie kryło.

Przyzwyczajeni do szybkiego interfejsu, do czytania bardzo krótkich, nieomal „punktowych” treści w Internecie, zapominamy, że pisanie książki – jest wieloetapowym procesem. Młodym pisarzom często zdaje się, że umiejętność opowiadania historii i bujna wyobraźnia – to najważniejsze walory, które jakoby samoistnie przełożą się na łatwość napisania powieści. Tymczasem bycie powieściopisarzem, to złożony i powolny proces. Właśnie proces, a nie doświadczenie punktowe. Gabriel García Márquez nad swą najwybitniejszą powieścią – Sto lat samotności – pracował dwadzieścia lat. Oczywiście tworzył i inne książki po drodze, ale jego najbardziej znamienite, sztandarowe dzieło – rodziło się przez dwie dekady.

Lubimy sobie wyobrażać, że zrobimy coś raz, i ten raz wystarczy do tego, żeby nas w czymś uzasadnić, utwierdzić, osadzić. W sieci napotykam teksty poradnikowe autorstwa ludzi, którzy napisali, po czym wydali – nie rzadko w formie vanity albo self-publishingu – pojedynczą książkę, i już udzielają wskazówek dotyczących przebiegu procesów wydawniczych. Uważam, że dla tych ludzi książka jest jedynie produktem oraz pretekstem do autopromocji – nie do promocji siebie jako pisarza, lecz do promocji siebie jako jednostki, która „zrobiła coś fajnego”.

Owszem, pisanie jest „fajne”, ale tylko do pewnego etapu czy poziomu. „Fajność” musi skończyć się tam, gdzie zacząć ma się profesjonalizm. A profesjonalizm, to nic innego, niż wrażliwość dodać morderczy trening. Inaczej mówiąc, pisanie na dłuższą metę jest po prostu trudne, wyczerpujące, mozolne i niewdzięczne. Jest także ogromnie satysfakcjonujące, ale na porcję satysfakcji trzeba zapracować latami orania w betonie własnych ograniczeń i niedostatków. Bo, cytując Nathaniela Hawthorne’a: „Łatwe czytanie – jest cholernie trudnym pisaniem”. A William Zinsser powiedział: „Jeżeli pisanie wydaje się trudne, to dlatego, że jest trudne. Jest jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakie robią ludzie” (więcej cytatów pisarzy o twórczym pisaniu znajdziesz w czwartym odcinku moich warsztatów: http://tosterpandory.pl/lekcja-4-jak-pozbyc-sie-przeterminowanego-lekkiego-piora/ ).

Do zobaczenia w kolejnych Warsztatach Pandory!

Justyna Karolak

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka, autorka opowiadań oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) udostępniony specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o pisarce przeczytasz, klikając link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (6)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. W punkt. Na szczęście domyślałam się tego wszystkiego, a fachowiec potwierdził 🙂 Nie dołączę do grona tęczowych debiutantów. Ufff…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *