Lekcja 14 – Jak napisać recenzję?

Czym różni się recenzja od opinii? Granica jest cienka i podstępna, ale jak najbardziej możliwa do wyznaczenia! Jeśli piszesz blog z recenzjami np. książek albo filmów, przydam Ci się: miękko wprowadzę Cię w tajemnice dobrej recenzji jako gatunku dziennikarskiego i pomogę Twojemu blogowi – wzbić się. Na koniec artykułu dodatkowo podam ściągę w punktach – przydatną dla każdego recenzenta… Gotowi? Czytamy!

Nudna definicja i funkcje recenzji

Recenzja to tekst analityczno-krytyczny na temat dzieła artystycznego albo naukowego. Ponieważ w tym artykule zajmę się recenzją jako gatunkiem dziennikarskim (prasowym), pominę odniesienia do prac naukowych, a skupię się na odniesieniach do dzieł sztuki.

Krytyczna analiza dzieła sztuki to podstawa recenzji. Krytyczna analiza musi doprowadzić do potrójnego wydźwięku – są to trzy fundamentalne funkcje, które recenzja musi spełniać, aby być recenzją: funkcja informacyjna, wartościująca oraz zachęcająca lub zniechęcająca.

Ta pierwsza (informacyjna) właściwie nie wymaga tłumaczenia – oznacza bowiem mniej więcej tyle, że Twoja recenzja dostarcza czytelnikowi wiadomości o tym, co ciekawego lub kontrowersyjnego dzieje się w dziedzinach sztuki – w kinach, teatrach, muzeach etc.

Druga funkcja (wartościująca) jest bardzo trudna (o czym szczegółowo w dalszej części artykułu) i bardzo ważna, a wręcz jest ona esencją każdej recenzji – zakłada bowiem, że tekst recenzujący musi zawierać w sobie ocenę jakości dzieła. Czyli Twoja recenzja musi stwierdzić, czy recenzowane przez Ciebie dzieło jest dobre (udane), czy złe (nieudane).

I bezpośrednio z tej funkcji wynika funkcja trzecia recenzji: zależnie od tego, jakiej oceny dzieła dokonasz (pozytywnej czy negatywnej), zachęcisz bądź zniechęcisz czytelnika do osobistego spotkania z tym dziełem. I od razu zaznaczę: od tej trzeciej funkcji nie powinieneś uciekać – jako recenzent powinieneś przyjąć na siebie tę odpowiedzialność doradcy, a nawet przewodnika. To niewdzięczne (nieprzyjemne) zadanie, ale chcąc napisać dobrą recenzję, trzeba mu sprostać.

Co w pisaniu recenzji jest najtrudniejsze?

Teraz skoncentruję się na tym, co recenzentom sprawia największą trudność – jest to właśnie owa funkcja wartościująca. Dlaczego jest ona piekielnie trudna? Ano dlatego, że ocena dzieła – pozytywna albo negatywna – dokonana przez recenzenta nie powinna być wynikiem osobistego gustu recenzenta!

Chodzi o to, aby autor recenzji stwierdził, czy dzieło jest dobre, czy złe – ale to stwierdzenie nie może być odbiciem lustrzanym tego, co autorowi recenzji w dziele osobiście się podobało, a co nie podobało. Prywatny gust recenzenta nie ma, a na pewno nie powinien mieć nic wspólnego z recenzją. Dlatego to okropnie trudne zadanie: opisać dzieło tak, aby przedstawić czytelnikowi możliwie wszystkie jego zalety i wady, a zarazem aby zbiór tych zalet i wad nie wynikał wprost z naszych preferencji intelektualnych, czy z naszej emocjonalności, czy na przykład z osobistego nastawienia do danego gatunku.

No więc jak to zrobić, żeby napisać recenzję z pominięciem osobistego gustu? Czy to w ogóle realne?… Powiecie: to jakieś głupoty; przecież każdy jest subiektywny i może napisać tylko taką ocenę dzieła, jaka wynika ze spojrzenia na to dzieło własnymi subiektywnymi oczami – jak można napisać o czymś wiarygodnie, pomijając to, co się osobiście na ten temat myśli i czuje?!… A można, naprawdę można to zrobić! Już tłumaczę, jak!

Co dają kompetencje, a co zabierają emocje

Otóż tu z pomocą przychodzi trudne i nielubiane słowo: kompetencje. Żeby opisać to, co w danym dziele zostało zawarte, a co nie – trzeba mieć określone kompetencje. A jak się ich nie ma, to trzeba nauczyć się widzieć w sobie ten brak, i trzeba ten brak najzwyczajniej w świecie uzupełniać – trzeba czytać i zdobywać wiedzę, która zaopatrzy nas w kompetencje. Przykro mi, ale taka jest prawda: recenzent stale się dokształca, doucza, nieustająco próbuje obrosnąć w porcje wiedzy. Bo właśnie one (kompetencje) zezwalają na wzbicie się ponad swój osobisty gust. Bo każdy gust jest słuszny, jednakowo uprawniony – każdy człowiek ma prawo do stwierdzenia, co mu się podoba, a co nie.

Jeden człowiek lubi oglądać czarne komedie, drugi brutalne horrory, trzeci dramaty społeczne. I jeśli będziemy opisywać dane dzieło sztuki z pozycji mówiącej o tym, co lubimy oglądać, co sprawia nam przyjemność etc. – to napiszemy prywatną opinię o dziele, a nie recenzję. Takich opinii o dziele mogą powstać miliony – i te opinie mogą się między sobą skrajnie różnić. A zatem każda z tych opinii będzie tak samo wiążąca, co myląca. Natomiast, żeby napisać sprawną recenzję, trzeba jak gdyby nieco „oddzielić się od siebie” – trzeba wznieść się ponad to, co „nasze własne”.

W recenzji trzeba opisać to, co tam – w dziele tkwi, a nie to, czy dzieło naszym zdaniem było ładne czy brzydkie. I mimo że nikt rzeczywiście nie jest w stanie być w pełni obiektywny, to jednak można uzbroić się w pewne zasoby wiedzy z konkretnych dziedzin sztuki, które dadzą nam kompetencje do merytorycznego wypowiadania się na temat danego dzieła.

Merytorycznego – a nie emocjonalnego. Merytoryczność to bowiem wartość, cnota recenzji – tymczasem emocje recenzenta odbierają recenzji „głębię prawdy” na temat recenzowanego dzieła. A dlaczego emocje recenzenta – ograbiają recenzję z wartości: do tego wątku odniosę się jeszcze w rozwinięciu artykułu… Czytajcie cierpliwie, po kolei – aż wykażę Wam ten mechanizm.

Na co zwrócić uwagę, czyli kryteria oceny

Jak napisać taką – merytoryczną, cenną – recenzję? Trzeba wyczulić się na walory dzieła. Trzeba stworzyć sobie pewną siatkę aspektów dzieła, które w recenzji będziemy rozpatrywać.

Musimy dokonać oceny estetyki dzieła (czyli tego, jak dzieło wygląda – jeśli jest ono sztuką wizualną, np. filmem, oraz tego, z jakich środków stylistycznych korzysta, jak prezentuje się, brzmi język tego dzieła – gdy jest ono np. powieścią).

Kolejnym kryterium oceny będzie treść, warstwa merytoryczna dzieła – tu trzeba opowiedzieć, wyjaśnić czytelnikowi naszej recenzji, o czym dane dzieło traktuje, jakie jest natężenie ciężaru treści w tym dziele i w jaki sposób ta treść została w dziele zobrazowana lub opisana. To znaczy: czy treść zawarta w dziele jest „gęsta”, a może „rozcieńczona”; czy treść jest lekka i przystępna, a może ciężka, zbita, „wysiłkowa” w odbiorze.

Następne kryterium to konstrukcja dzieła. Tu należy ocenić, czy dzieło zostało osadzone w konkretnym gatunku, konwencji – a może zostało ono „odklejone” od ustanowionych konwencji, bądź określona konwencja w danym dziele została specjalnie przez twórcę złamana? Jak dokładnie zostało to dzieło zbudowane? Czy rozwiązania konstrukcyjne znajdują pokrewieństwo w innych dziełach sztuki, czy nie da się z niczym wcześniej gotowym ich porównać? Tu, w tym kryterium, pojawi się mnóstwo tego typu pytań, na które recenzent powinien koniecznie odpowiedzieć.

Następnym kryterium może być wrażenie, jakie dzieło wywołuje w odbiorcy – przesłanie bądź nastrój emocjonalny, z jakim dzieło nas pozostawia. I tu znów nie chodzi o to, aby recenzent napisał, jak on osobiście poczuł się po obejrzeniu filmu czy przeczytaniu książki. Owszem, o swoim prywatnym guście można w recenzji wspomnieć, jeśli wydaje nam się to słuszne, jeśli uważamy, że w naszym prywatnym emocjonalnym odbiorze zawiera się jakaś miarodajna informacja o jakości i o przesłaniu dzieła. Ale starajmy się w trakcie pisania, budowania całej recenzji – unikać tych wnyków zastawianych przez siebie samych. W tym kryterium musimy wskazać czytelnikowi wachlarz emocji czy refleksji, który po odbiorze dzieła może się pojawić u różnych ludzi – inaczej mówiąc, musimy w naszej recenzji odnieść się do cudzych gustów, musimy potrafić je sobie „wyobrazić”, „przeczuć je”, musimy opisać czytelnikom potencjalne, możliwe spektrum tych emocji, które ma prawo się przed nimi otworzyć, a nie pojedynczą emocję, która wystąpiła akurat u nas. Napiszmy więc, że na przykład emocje począwszy od zachwytu, poprzez niepokój i niedowierzanie, a skończywszy na zdumieniu i smutku – to właśnie ten wachlarz wrażeń, który twórca swoim dziełem nam podarowuje.

Zauważyć niezauważalne – „magia” dobrej recenzji

Powyższy akapit, to delikatny szkic – różnych kryteriów, które przed rozpoczęciem pisania recenzji musimy sobie wyznaczyć. Tych kryteriów – możemy, a nawet powinniśmy wyznaczyć sobie znacznie więcej. A potem, w trakcie pisania recenzji, musimy zimno, technicznie, zwarcie tych kryteriów się trzymać – nie możemy pomijać znaczących pytań i wątpliwości tylko dlatego, że są one trudne, bo na przykład niewygodne.

Nauczmy się tego: recenzent stale bije głową w mur – to jego zadanie. On musi dążyć do przenikliwości, ponieważ jego powinnością jest objaśnić, co kryje się w dziele. Dlatego nie wolno mu robić uników, uchylać się – spłycać.

Recenzent musi, ale to po prostu musi – zaglądać w dzieło dalej, głębiej, mocniej. Musi starać się zauważyć to, co ma prawo umknąć przeciętnemu odbiorcy.

Recenzent pisze właśnie dla przeciętnego odbiorcy – dlatego musi wskazać mu pewną drogę, musi mu pomóc; musi zrobić tak, żeby po przeczytaniu recenzji czytelnik poczuł się mądrzejszy (a nie głupszy czy zawiedziony). W recenzji każdego dzieła najistotniejsze jest dokładnie to, co ma prawo w odbiorze ludziom umknąć – te nieomal niedostrzegalne rzeczy (subtelne walory dzieła – walory zarówno pozytywne, co negatywne) właśnie recenzent musi zauważyć i odnotować, aby podać je dalej, dla korzyści informacyjnych i postulatywnych. To czołowe zadanie recenzenta!

Jak powiedziano, różnych kryteriów oceny służącej wartościowaniu dzieła – może zaistnieć całkiem sporo. Istnieją także dodatkowe (nie fundamentalne, lecz nadprogramowe i pięknie wzbogacające) elementy konstrukcyjne i zarazem merytoryczne recenzji, które zaświadczą o jej jakości. Na przykład!

Sztuka budowania kontekstów

Warto osadzić recenzowane dzieło w szerszym, czy: po prostu jakimś, kontekście. Z olbrzymim prawdopodobieństwem można stwierdzić, że w zasadzie wszystko – pozwala się osadzić w jakimś (konkretnym) kontekście. Prawie żadne dzieło sztuki – stanowczo nie jest samotną wyspą dryfującą w próżni.

Artyści – również ci najbardziej introwertyczni – urodzili się w określonym kontekście kulturowym, czytali konkretne książki, są osadzeni w konkretnej strukturze społecznej etc. Ich dzieła, w większym lub mniejszym stopniu, zawierają w sobie pewne „supełki”, „nity”, „spawy”, które wiążą treść i sens oraz estetykę tych dzieł – z określonymi konwencjami, obyczajami, z określonymi obszarami nauki i sztuki, jak również z określonymi szablonami i kalkami. Dlatego przystępując do pisania naszej recenzji danego dzieła, dobrze, abyśmy zdali sobie sprawę, a następnie abyśmy potrafili przekazać na piśmie czytelnikowi, w jakich kontekstach dane dzieło jest osadzone.

Na przykład: czasy, w jakich książka (dzieło) powstała, czyli kontekst historyczny, a także polityczny i społeczny. Uwarunkowania czy okoliczności historyczne, w jakich powstało dane dzieło, zazwyczaj rzutują na jego estetykę oraz treść.

Innym kontekstem, który recenzent powinien umieć wskazać, jest odniesienie recenzowanego dzieła do innych dzieł gatunku, który to dzieło reprezentuje. Tu trzeba zadać sobie arcyważne pytanie: czy dzieło, które właśnie recenzujemy, da się porównać do innych dzieł z tego samego gatunku czy konwencji? Jeśli da się porównać – jeśli możliwe jest zbudowanie w naszej recenzji takiego kontekstu – trzeba zadać sobie kolejne ważne pytanie: czy to dzieło, które właśnie recenzujemy, jest reprezentatywne dla danego gatunku/konwencji, czy też inne analogiczne dzieła są dla tego gatunku/konwencji reprezentatywne, zaś recenzowane przez nas dzieło jest echem/reperkusją/wynikiem/cieniem tych innych dzieł?… Inaczej mówiąc: co jest klasyką, a co awangardą? Gdzie kończy się oryginalność, a zaczyna powielenie, cytowanie, parafrazowanie bądź odtwórczość? Które dzieło wyznaczyło wzorzec, a które ten wzorzec kontynuuje lub kalkuje?

Pamiętajmy, że dzieło, które wieki temu było uznane za awangardę – dziś może być uznane za klasyczne (tzn.: stanowiące punkt odniesienia dla nowych twórców uprawiających daną konwencję).

Recenzja adaptacji – jak to się robi?

W tym miejscu przyjrzyjmy się temu szczególnemu typowi recenzji, jakim jest recenzja dzieła zaadaptowanego. I tu powiedzmy dosadnie: nie da się napisać cennej recenzji np. filmu będącego adaptacją książki, jeśli nie przeczytało się wcześniej tej książki.

Recenzja adaptacji nastręcza jeszcze więcej trudności, niż „zwykła” recenzja. Bo oprócz powyższych akapitów, które obowiązują także recenzję adaptacji, to adaptacja sama w sobie wyznacza przed recenzentem dodatkowe kryteria, których nie może on pominąć, jeśli zamierza być wartościowy, wiarygodny.

Otóż z wierzchu patrząc, wydawałoby się, że najistotniejszym kryterium dla recenzji adaptacji – powinna być ocena zgodności recenzowanego dzieła adaptowanego z pierwowzorem. Tymczasem – wcale tak nie jest! Najistotniejszym kryterium dla oceny adaptacji jest przeniesienie atmosfery pierwowzoru do adaptacji.

Inaczej mówiąc: adaptacja ma prawo zaprezentować nieco inną treść, ma prawo zniekształcić czy nawet zupełnie zastąpić niektóre wątki obecne w pierwowzorze, jeszcze inne wątki obecne w pierwowzorze adaptacja ma prawo nawet całkiem pominąć (bez zastępowania ich własnymi wątkami). Natomiast to, co najważniejsze dla oceny adaptacji, to to, aby recenzent potrafił wymiernie odpowiedzieć na pytanie: czy ta (recenzowana przeze mnie) adaptacja umiejętnie czy nieumiejętnie zaszczepiła klimat, atmosferę, nastrój pierwowzoru – w zaprezentowanym nowym (zaadaptowanym) świecie?

Co to znaczy: krytykować?

Zadajmy sobie także pytanie o to, czym jest krytyka. Słowo „krytyka” jest kluczowe dla istoty recenzji i chcąc być dobrym, sprawnym recenzentem, trzeba się z tym słowem zaprzyjaźnić.

W dzisiejszych czasach krytyka zbyt często jest niestety mylona ze zjadliwością, złośliwością, czy nawet nienawiścią. Podczas gdy wartościowa, czyli konstruktywna krytyka – a taka stanowi bazę recenzji – nie ma na celu obrazić twórcy dzieła, lecz ma na celu w sposób rzetelny omówić zalety i wady dzieła.

Wydaje się, że nie trzeba tego tłumaczyć, ale w praktyce – w sytuacji, gdy np. żywiliśmy wielkie nadzieje w stosunku do dzieła, gdy nie mogliśmy się na nie doczekać, a potem poczuliśmy się tym dziełem rozczarowani, wtedy trudno powściągnąć emocje zawodu i część naszej irytacji może za łatwo przeciec do recenzji. Warto zwrócić na to uwagę i zadać sobie pytanie w trakcie pisania: na ile moja recenzja jest krytyką, a na ile osobistym żalem do twórcy?

Dobrą metodą na pisanie recenzji różnych kontrowersyjnych dzieł jest – robienie szczegółowych notatek do recenzji tuż po obejrzeniu/przeczytaniu dzieła (lub nawet w trakcie), czyli „na gorąco”, natomiast do pisania, do konstruowania pełnej recenzji dobrze przysiąść po upływie kilku dni, kiedy pierwsze negatywne emocje z nas opadną. Dlatego, że wypowiadając się o danym dziele – ostro negatywnie, musimy być pewni, że się nie mylimy, że nie pozwoliliśmy sobie na poniesienie się fali prywatnych emocji (to byłoby nieprofesjonalne).

Aspekty techniczne – bez nich ani rusz

Pisząc recenzję dzieła z konkretnej dziedziny sztuki, nie należy pomijać aspektów czy środków technicznych tego dzieła – o nich też trzeba czytelnikowi recenzji koniecznie opowiedzieć! Z innych środków technicznych korzysta literatura, z innych – film, z jeszcze innych – teatr…

Jeśli zechcemy napisać recenzję filmu, nie możemy pominąć środków technicznych charakterystycznych tylko i wyłącznie dla filmu – kluczowe tu będzie np. opisanie pracy kamery, zdjęć (kadrów i kompozycji), pracy operatora, montażu.

Dlatego zawodowi krytycy w praktyce specjalizują się w recenzjach dzieł przynależnych do jednej dziedziny: są krytycy literaccy, oddzielni – krytycy filmowi, oddzielni – krytycy teatralni.

Specjalizacja sprzyja bieglejszemu wykształceniu w sobie porządnych kompetencji, dzięki którym jesteśmy w stanie bardziej merytorycznie i głębiej wypowiadać się właśnie o środkach technicznych charakterystycznych dla określonego typu dzieła.

Nie pisz o sobie – pisz o dziele!

Pod koniec artykułu wróćmy jeszcze do wątku subiektywności. To naprawdę bardzo trudne zadanie – spojrzeć na dzieło i zatopić się w nie w taki sposób, żeby w rezultacie opisać czytelnikowi to, czym to dzieło jest, a nie to, czy dzieło trafiło bądź nie trafiło w nasz osobisty gust. Jest to ogromnie trudne, ale konieczne dla wartości recenzji – dlatego, że dyskusja o gustach nigdy nie podaje na zewnątrz informacji o dyskutowanym problemie, lecz jedynie o dyskutantach!

Kiedy więc napisałeś w recenzji np., że „film pt. X, Y, Z jest piękny, ponieważ zawiera zdjęcia pięknych górzystych krajobrazów” – wtedy nie poinformowałeś czytelnika o tym, jaki jest ten film, lecz o tym, że Ty osobiście lubisz góry i ich widok Cię wzrusza. Natomiast żeby podać czytelnikowi informację wartościującą o filmie pt. X, Y, Z, potrzebowałbyś napisać np., że „film ten zawiera liczne zdjęcia monumentalnych gór, które wzmacniają nastrój kontemplacji obecny w filmie”. Właśnie na tym polega różnica – między osobistym gustem a tym, czym jest recenzja dzieła.

Oczywiście nigdy nie da się w stu procentach odejść od subiektywnego spojrzenia na dzieło – to naturalne, i obiektywizm wcale wbrew pozorom nie jest tym słowem, do którego należy dążyć. Psikus jednak polega na tym, aby jako recenzent – próbować stać się w swoim tekście „przezroczystym”.

Najszlachetniejsze teksty dziennikarskie to bowiem te teksty, których autorzy znikają z narracji, przekierowując ciężar narracji – na temat, o którym piszą. I dlatego też w recenzji powinniśmy unikać używania zwrotów takich, jak: wydaje mi się; uważam, że; sądzę, że; podoba mi się etc. Rzecz jasna w praktyce nie zawsze jest to w pełni wykonalne – tak jak dzieła sztuki są różne, analogicznie nie istnieje wzór na dobrą recenzję i każdy recenzent jest zdany na własne poszukiwanie semantyczne i konstrukcyjne. Ale trzeba ze sobą samym „walczyć” – to znaczy: trzeba podejść do recenzowanego dzieła w sposób „naukowy”. Po prostu – jak naukowiec; na ile to tylko możliwe i na ile damy radę. Trzeba przyjrzeć się recenzowanemu dziełu oczami dojrzałego badacza, „dociekiniera”, a nie oczami głodnego, podekscytowanego dziecka.

Obiecana ściąga – jak pisać dobre, rasowe recenzje!

Recenzja nie jest:

  • Wyrazem osobistego gustu recenzenta (osobisty gust dostarcza informacji o recenzencie, a nie o recenzowanym dziele).
  • Oceną intencji autora (recenzent, tak samo jak dowolny człowiek, nigdy do końca nie wie, „co autor dzieła miał na myśli” ani jakie intencje towarzyszyły twórcy dzieła. Stąd celem recenzenta jest ocenić ostateczny twór, utwór, „produkt”, dzieło, efekt finalny – a nie pragnienia, chęci czy idealistyczne zamiary twórcy).
  • Streszczeniem utworu (streszczenie dzieła może być jedynie bardzo drobnym, dodatkowym wtrętem do treści recenzji. Recenzent musi umieć zanalizować dzieło i skrytykować dzieło, a nie: streścić dzieło – a tej analizy i krytyki recenzent wręcz powinien umieć dokonać przy maksymalnym wyrzeczeniu się opisywania streszczenia dzieła).
  • Opinią na temat fabuły dzieła (osobiste opinie na temat fabuły – na temat tego, czy bohater literacki imieniem Zenon jeździł na rowerze, czy na karym koniu: nikogo nie obchodzą. Czytelników obchodzi to, co z jazdy na rowerze albo na koniu wynika – natomiast nie obchodzi ich ogólny pejzaż utworu: ten pejzaż każdy czytelnik pozna, jeśli zechce, sam, czyli bez pomocy recenzenta).
  • Tym samym, co interpretacja utworu (recenzja jest analizą dzieła, a nie jego interpretacją. Granica między analizą a interpretacją bywa cienka, ale trzeba ją sobie wyznaczyć. Recenzja jako gatunek może korzystać z małej domieszki w postaci interpretacji, ale nie może w całości być interpretacją).
  • Nie ma recenzji np. kosmetyku albo wydarzenia sportowego – to są opinie bądź sprawozdania. Recenzja może dotyczyć wyłącznie dzieła artystycznego albo naukowego.

Funkcje (podstawowe) recenzji:

  • Informacyjna (kto stworzył dzieło i w jakim czasie, data premiery dzieła, gdzie i jak można spotkać się z dziełem – zobaczyć, doświadczyć, dotknąć etc. A także ramowe informacje, czego dzieło dotyczy, jaki temat główny obrazuje etc.).
  • Wartościująca (to kluczowa i esencjonalna wartość recenzji. Polega ona na tym, że recenzent dokonuje oceny: dobre/złe, udane/nieudane, interesujące/nudne, szerokie/wąskie, bogate/płaskie, ozdobne/powściągliwe etc., lecz nie czyni tego w oparciu o osobisty gust/osobiste preferencje intelektualne i/lub emocjonalne, a w oparciu o realnie zawarte w dziele/nieobecne w dziele walory zarówno dodatnie, co ujemne).
  • Zachęcająca lub zniechęcająca – tzw. funkcja postulatywna (jeśli z treści recenzji, a zwłaszcza z funkcji wartościującej, nie wynika jednoznacznie, czy recenzent opowiada się za dziełem, czy przeciwstawia się temu dziełu – warto na koniec recenzji napisać wprost, jak np.: Poleca się obejrzenie filmu pt. „X, Y, Z” widzom o mocnych nerwach, natomiast widzom ponadprzeciętnie wrażliwym, tkliwym, delikatnym – odradza się seans filmu pt. „X, Y, Z”. Widz obdarzony dystansem do świata – lepiej poradzi sobie z tym filmem, gdyż wyjdzie z kina pełny własnych wniosków, natomiast widz tkliwy, nader wrażliwy – przeciwnie – może wyjść z kina duchowo „obolały”; istnieje takie ryzyko.).

Recenzja jest:

  • Tekstem analityczno-krytycznym – wartościującym dzieło (wartościującym w sposób nie tyle obiektywny, co pełny, przekrojowy, obszerny, szczegółowy, dosadny, precyzyjny, dokładnie przemyślany i skonstruowany).
  • Tekstem dydaktycznym (jeśli boimy się słowa „dydaktyzm” czy określenia „walory edukacyjne”, wtedy musimy znaleźć własny wytrych semantyczny i merytoryczny na to, jak być dla naszego czytelnika drogowskazem, a jednocześnie nie być dlań „mentorem”).
  • Tekstem przewodnim, otwierającym, tłumaczącym (od tej roli recenzji nie da się uciec, nie można jej pominąć, zbagatelizować czy wyprzeć. Jeśli chcesz być recenzentem, wtedy musisz nauczyć się godzić z tym, że będziesz przewodził, otwierał temat/dyskusję społeczną, tłumaczył, objaśniał).
  • Gatunkiem dziennikarskim (prasowym) – w tym: blogowym (recenzje blogowe różnych dzieł sztuki mogą być równie cenne, co recenzje zawodowych dziennikarzy, pisarzy. Ale w tym celu muszą korzystać z tych samych zasobów wiedzy i środków technicznych. Autorzy recenzji publikowanych na autorskich blogach nie mogą podchodzić do samych siebie w sposób pobłażliwy czy zwalniający z niektórych, niewygodnych funkcji recenzji – jeśli chcą i zamierzają być traktowani poważnie).
  • Wyrazem dogłębnego procesu poznawczego – recenzowanego dzieła (recenzja nie może być powierzchowna, czysto intuicyjna – recenzja musi być wynikiem przeprowadzenia szczegółowej, starannej analizy dzieła).
  • Wyrazem znajomości skomplikowanych kontekstów kulturowych (dowolne dzieło sztuki prawie nigdy nie jest samotną wyspą dryfującą w próżni. Dlatego recenzent poszukuje punktów stycznych pomiędzy danym dziełem a rzeczywistością – historyczną lub współczesną – jak i pomiędzy danym dziełem a innymi dziełami).
  • Gatunkiem wymagającym (wymuszającym na autorze recenzji, czy skłaniającym autora recenzji do wzbicia się ponad siebie samego, do sięgania intelektem dalej, wyżej, głębiej, mocniej; do patrzenia na dzieło z kilku różnych perspektyw, a nie ze swej pojedynczej perspektywy).

Do zobaczenia w kolejnych Warsztatach Pandory!

Justyna Karolak

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka, autorka opowiadań oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) udostępniony specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o pisarce przeczytasz, klikając link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (9)
  • w porządku-niezła grzanka (7)
  • potrzebny-smaczny tost (7)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Cenne uwagi. Przeczytałam z przyjemnością.

  2. Przed przeczytaniem tekstu, wiedziałem, że mało wiem o recenzowaniu. Po lekturze mam pewność, że nie wiem o tym nic… 😉 Świetne kompendium wiedzy!

Odpowiedz na „Maciej WojtasAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *