Lekcja 15 – Kursy pisarskie: być na tak czy na nie?

Mówi się, ża każdy artysta to wariat. Może i prawda. Przy czym nie każdy wariat jest artystą…

Media, blogi i portale internetowe intensywnie alarmują, że Polacy nie czytają. A jednocześnie na potęgę kiełkują i kwitną rozmaite warsztaty i kursy tzw. pisania kreatywnego. Skoro prawie nikt w Polsce nie czyta, skąd rozliczne pomysły na własne biznesy uczące ludzi, jak być pisarzami? I czy bycia pisarzem naprawdę można się nauczyć?

Jako zdeklarowany od lat pisarz – zajmę surowe, jednak dogłębnie przemyślane stanowisko: bycia pisarzem nie można się nauczyć. Można kształcić warsztat, można zdobywać i pogłębiać wiedzę językową i literacką; można rozwijać osobliwą intuicję językową i literacką, ale nie sposób nauczyć się bycia pisarzem. Przy czym warsztat, wiedza, intuicja oraz świadomość językowa i literacka – to dla pisarza codzienne lekcje, oczywiście nieodzownie związane z pracą, z wysiłkiem, z pokonywaniem kolejnych i kolejnych intelektualnych, a także emocjonalnych zapór.

Warsztaty i kursy pisarskie mogą okazać się piękną przygodą np. dla tych, którzy chcą pisać po to, aby odprowadzać na zewnątrz napięcie emocjonalne, czyli rozładowywać stres; dla tych, którzy poszukują ciekawego hobby; dla tych, którzy pragną zrealizować marzenie z dzieciństwa – napisać książkę czy opowiadanie; dla tych, którzy chcą poprawić jakość językową swoich tekstów i poszerzyć perspektywę literacką. Z tego względu absolutnie nie potępiam idei warsztatów i kursów pisarskich, bowiem istnieją grupy, dla jakich tego rodzaju zajęcia jak najbardziej mogą okazać się przeżyciem umacniającym poczucie własnej wartości, oczyszczającym z kompleksów, a nawet uzdrawiającym. Jestem całym sercem za tym, by każdy, kto przejawia choć iskrę potrzeby pisania – opisywania swoich uczuć, przemyśleń czy spostrzeżeń o świecie – chwytał za pióro lub za klawiaturę komputera. A jeżeli człowiek dodatkowo potrzebuje niejako poprowadzenia za rękę i chętnie zapłaci za kurs, który w sympatycznej atmosferze mu tę potrzebę zaspokoi, to osobiście nie mam nic przeciwko temu. Bo i czemu miałabym protestować? Nie widzę ku temu żadnych powodów; to zresztą nie moja sprawa – nie jestem psychologiem, tylko pisarzem, więc nie mam najmniejszego zamiaru oceniać niczyich potrzeb wewnętrznych względem pisania.

Sprawa niemniej zaczyna być „moja” w chwili gdy trener prowadzący dany kurs pisarski obiecuje uczestnikowi, że pisanie – rozumiane jako tworzenie literatury – może być łatwe, przyjemne i dostępne każdemu. Ta obietnica jest fałszywa. Nie łudźcie się, że kryje się w niej przekaz głębszy od zwykłej propozycji marketingowej. A nawet jeśli trener składający tę obietnicę jest idealistą wierzącym w sens swej obietnicy – tym gorzej, ponieważ i tak nie będzie mógł tej obietnicy dotrzymać. Poza tym powieść na etapie jej tworzenia nie powinna być pojmowana i przedstawiana jako produkt. Jeżeli więc w ofercie kursu czytasz, że trener proponuje Ci techniczne podejście do pisania tekstów literackich, a w czasie kursu dowiadujesz się, że pisanie, że tworzenie literatury dla każdego zainteresowanego może być łatwe i przyjemne, to wiedz, że trener podchodzi do procesów twórczych jako do procesów marketingowych. Że traktuje powieść jako produkt. Owszem, książka na pewnym dalekim etapie staje się produktem (bo trzeba ją wypromować i sprzedać), ale na wczesnym etapie myślenia o powieści jako o działaniu twórczym – nie ma miejsca na interpretowanie jej jako towar, jako element łańcucha czynności promocyjnych i handlowych.

Tworzenie literatury nie jest łatwe i przyjemne. Jest satysfakcjonujące, ale na satysfakcję z dokonań literackich pracuje się miesiącami i latami. Bycie pisarzem nie polega na zaznajomieniu się na podstawie wykładów i ćwiczeń z technicznymi aspektami pisania tekstów literackich – bycie pisarzem wynika bezpośrednio z wewnętrznej deklaracji i polega na przyjęciu czujnej postawy intelektualnej. Bo literatura jest dziedziną przede wszystkim intelektualną. O tym na większości warsztatów i kursów literackich – się nie mówi. Twierdzi się, że będzie Ci w pisaniu miło i wygodnie. Oczywiście „trzeba” wobec uczestników postulować tę wygodę, przyjemność i bezpieczeństwo – aby kursy sprawnie się sprzedały, aby nie zabrakło chętnych.

Kto zechciałby zapisać się na kurs pisarski do trenera, który z poważną miną oznajmiłby, że tworzenie literatury “boli”, że to nieuchronny i nieustający wysiłek intelektualny, w dodatku wysiłek stale chwiejny, niegwarantujący sukcesu – ani artystycznego, ani finansowego? Że tworzenie literatury to powolny, długotrwały proces; że to sposób na życie – niczego z góry niezapewniający? Czy płacąc za kurs, oczekiwałbyś podobnych postulatów? Raczej nie, choć wolałabym się mylić – mam nadzieję, że wymagasz od prowadzących kurs mówienia prawdy o pisaniu, wskazywania konkretnych problemów warsztatowych godnych przestudiowania, a nie tylko entuzjastycznego klepania po plecach i chwalenia pomysłów. Mam nadzieję, że kiedy idziesz na kurs dla pisarzy, nie zatrzymujesz się w swoich oczekiwaniach jedynie na tym, by trener powiedział Ci, że na pewno otrzymasz to, o czym marzysz – że możesz stworzyć powieść, jeśli tylko zechcesz.

Warto również pamiętać, że „robienie literatury” nie jest tylko „opowiadaniem historii na piśmie”. Nie wystarczy mieć barwnej, śmiałej wyobraźni, żeby być pisarzem. Nie wystarczy dysponować darem mówienia czy gromadzenia, pamiętania różnych historii. Nie wystarczy umieć sobie wyobrazić, a potem zwyczajnie swoje wyobrażenie, krok po kroku, opisać. Bycie pisarzem – to specyficzna potrzeba umysłu i ducha; głównie umysłu, a więc intelektu. Nie tylko literatura piękna, także ta popularna pozostaje wymagającym obszarem aktywności intelektualnej. Nikt nie przekaże Ci upragnionego przez Ciebie jądra sekretu – precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, jak stworzyć taką powieść, by stać się pisarzem kochanym przez tłumy. Na kursach możesz pobudzić fantazję – ale to nierealne, by trener przekazał Ci receptę na to, jakimi wartościami masz się kierować, by potrafić przyjąć tę specyficzną czujność intelektualną, która, jak świat światem, pisarzom towarzyszy.

Nie istnieje coś takiego jak „technika pisarska na sprzedaż”. Dla pisarza – słowo pisane, pismo, jest rzeczą, która objawia się na końcu. Tworzenie literatury, bycie pisarzem, to ciągłe brnięcie w głębokie procesy myślowe, w gotujące się w głowie projekcje. Powieść, książka – jako fizyczny wymiar aktu twórczego wyłania się na powierzchnię ostatnia. Podczas gdy właśnie wszystko to, co poprzedza ten fizyczny wymiar, stanowi o byciu pisarzem. O byciu pisarzem nie stanowi zdolność do nanoszenia na białą kartkę czarnych „robaczków” i organizowania ich w logiczny ciąg słów. Bycie pisarzem to budowanie w umyśle – złożonych znaczeń. Bycie pisarzem polega na myśleniu, nie – na pisaniu. Pisanie jest zaledwie obiektywnie widzialnym śladem, wydźwiękiem myślenia – dlatego właśnie łatwość pisania sama w sobie, czyli tzw. lekkie pióro, dla dziedziny literatury nic nie znaczy. Bo myślenia – nikt nie może Cię nauczyć. Czy wobec tego trenerzy, prowadzący kursy i warsztaty, sprzedają Ci coś, co nie istnieje…?

Rozumiem, że chcesz zaczerpnąć wiedzy językowej. Rozumiem, że chcesz rozwinąć w sobie myślenie literackie. Czytaj więc gigantów literatury. Nie ma lepszego sposobu na zgłębianie przestrzeni literackich. Nie wierzę w „pisarzy”, którzy nie czytają Tołstoja, Dostojewskiego, Bułhakowa, Manna, Hessego, Goethego, Szekspira, Faulknera, Woolf, Joyce’a, Prousta, Márqueza... Nie wierzę w „pisarzy”, którzy z wyrozumiałością podchodzą do „literatury” Paula Coelho, twierdząc, że jest ona pożyteczna i cokolwiek do świata wnosząca. Nie wierzę w polskich „pisarzy”, którzy nie poważają czy nie rozumieją twórczości Gombrowicza, Prusa, Witkacego, Schulza, Różewicza…

Rozumiem, że chcesz poznać literackie gatunki i konwencje. W takim razie zapisz się na wykład z literaturoznawstwa, z teorii literatury. Zapisz się na wykład z gatunków dziennikarskich – ich znajomość również może być ogromnie pomocna w tworzeniu własnej literatury (sporo tuzów literatury wywodziło się z dziedziny dziennikarstwa). Dowiedz się zatem, co to znaczy – felieton. Co to znaczy – reportaż. Co to znaczy – komentarz prasowy. Czytaj także teksty filozoficzne – zapoznaj się m.in. z teorią Romana Ingardena…

Dlatego zanim sięgniesz do kieszeni, zastanów się porządnie, na co naprawdę chcesz wydać pieniądze. Czytaj wywiady z dobrymi pisarzami, interesuj się ich praktycznym, zawodowym doświadczeniem, obserwuj, co sobą reprezentują, co mówią, co myślą i w co wierzą. Pisarz może opowiedzieć Ci o swojej ścieżce do wydania pierwszej, drugiej, trzeciej powieści – wyjaśnić, co w tej ścieżce go zaskoczyło, z czym musiał sobie na bieżąco radzić, jakie problemy rozwiązywał po drodze. Może opowiedzieć Ci o tym, co lubi czytać, co ceni w literaturze, których pisarzy szanuje i za co ich szanuje. Może opowiedzieć Ci o tym, dlaczego zdecydował się być pisarzem – na jakim etapie życia ta wewnętrzna deklaracja u niego nastąpiła. Szereg tego typu informacji z życia konkretnych – rozmaitych – pisarzy może okazać się dla młodego człowieka, który poszukuje siebie, który usiłuje ustanowić swoją tożsamość, inspirujący albo trzeźwiący.

Szukaj przede wszystkim takich warsztatów, takich kursów, szkoleń i programów, które nie uczą tego, jak być pisarzem, tylko które przekazują konkretną wiedzę z dziedziny teorii literatury, które przekazują ugruntowaną perspektywę literaturoznawczą – bo to właśnie ci prowadzący będą mieli do zaproponowania wymierne narzędzie i poznawcze, i “wykonawcze”, które pozwolą Ci rozwinąć skrzydła. Bo to teoria znajduje kompletne odzwierciedlenie w praktyce – to teoria wzmacnia poznanie i wydobywa z pisarza sprawczość twórczą!

W tym miejscu omawiania właściwości warsztatów i kursów pisarskich odniosę się do szczególnej wrażliwości jako do predyspozycji cechującej pisarzy. Nie ulega wątpliwości, że pisarz wyposażony jest przez naturę, zdeterminowane geny, przypadkowy los albo boga – w skłonności do wyrażania siebie za pomocą języka pisanego; do wnikliwego obserwowania świata i woli oraz zdolności do przekładania wniosków płynących z tych obserwacji na język pisany. Niektórzy określają owe wrodzone skłonności – talentem literackim. Jednak nazewnictwo nie jest tu istotne, tak samo jak nieistotne są osobiste przekonania, w wyniku których różni ludzie wskazują różne możliwe źródła tych skłonności. Mówiąc wprost, obojętne, czy dotknął Cię palec boży, czy wygrałeś los na loterii matki natury – ważne jest to, że żeby być pisarzem, musisz być nośnikiem wrodzonej specyficznej wrażliwości, która umożliwi Ci sukcesywne realizowanie się w pisaniu. Ta wewnętrzna predyspozycja – czyli skłonność, czyli wrodzona specyficzna wrażliwość – jest matrycą, z jakiej Twoja literatura będzie się czerpać. Ta matryca jest fundamentem – bez niej nie zostaniesz pisarzem. I tej matrycy nikt nie może Ci zaszczepić, bowiem nie jest ona ani skończoną umiejętnością, ani gotową wiedzą, ani tym bardziej ich kompilacją. To zaledwie zalążek tego, co możesz sobą zbudować, lecz bez zawierania w sobie tego zalążka – pisarzem nie będziesz.

Wiele warsztatów i kursów pisarskich obiecuje uczestnikom przełamywanie wewnętrznych blokad, otwieranie się za pośrednictwem pisania. Jest to oferta, powtórzę: marketingowa, skierowana do ludzi bardzo wrażliwych i często dojmująco nieśmiałych, lecz ta wrażliwość i nieśmiałość niekoniecznie musi być tożsama z predyspozycjami do pisania – z talentem literackim. Dlaczego poruszam wątek nieśmiałości, do czego zmierzam? Otóż zadaj sobie pytanie: czy pisarz może być nieśmiały? Czy pisarz może bać się konfrontacji z czytelnikiem? Czy pisarz może w sposób paniczny lub histeryczny reagować na współpracę z redaktorem, który w procesie wydawniczym naniesie poprawki do tekstu – poprawki nie tylko w warstwie stylistycznej, ale też poprawki ingerujące w treść lub w konstrukcję powieści?

Pomogę Ci i od razu odpowiem: tak, pisarz może obawiać się konfrontacji zarówno z czytelnikiem, jak i z krytykiem literackim, jak i z redaktorem wydawnictwa. Natomiast musi chcieć dobrowolnie „pchać się” w te relacje, które mają prawo albo go zawstydzać, albo nawet i przerażać, ponieważ w przeciwnym razie – do śmierci nie wydostanie się z szuflady. A każdy urodzony pisarz – każdy artysta wie, że nie ma sztuki wsobnej, tzn. że trzeba, po prostu trzeba prędzej czy później wydostać się z szuflady…

Część z Was na pewno zarzuci mi, że mocno krytykuję kursy pisarskie, podczas gdy sama uprawiam cykl publicystyczny pod hasłem “Warsztaty [Pandory]”. Pozwólcie, że ustosunkuję się do tego zarzutu: pisuję artykuły z cyklu Warsztaty Pandory, ponieważ coraz częściej przysyłają do mnie wiadomości młodzi ludzie marzący o byciu pisarzami. Wiadomości te pełne są wątpliwości i pytań, z których znaczna część powtarza się, jak odbita przez kalkę. Postanowiłam więc odpowiadać na te pytania za pośrednictwem artykułów – dzięki czemu jestem w stanie wypowiedzieć się na dany temat w miarę obszernie, co prawda nie w sposób spersonalizowany, ale za to w miarę dokładny i wielowarstwowy.

Poza tym pisanie artykułów takich jak ten, choć wymaga rzetelnej analizy wielu odcieni różnych zjawisk, zarazem pozwala mi zaoszczędzić czas: dużo mniej czasu przeznaczam na napisanie artykułu, niż przeznaczyłabym na odpisanie każdemu z osobna, a przy tym po łebkach. Dzięki temu zyskuję czas na tworzenie swoich powieści, opowiadań i innych utworów literackich. A krytykując większość (nie wszystkie!) kursów pisarskich na rynku polskim, pozwalam, by odezwał się we mnie „gen społecznika”. Na pewno można wytknąć mi, że wtykam nos w nie swoje sprawy, ale ja po prostu nie chcę, by nieostrożni, wrażliwi ludzie wyrządzali sobie szkodę, by niedokładnie czytali oferty, by ulegali marketingowemu i “kołczerskiemu” bełkotowi, by łudzili się, że literatura jest łatwym i miłym sposobem na życie.

Obchodzi mnie to, co dzieje się z młodymi ludźmi, którzy marzą. Dlatego podsumowując temat warsztatów i kursów pisarskich, wypunktuję ich zalety i wady…

Kursy pisarskie mogą być odpowiednie i pozytywne dla ludzi, którzy:

  • pragną zrealizować marzenie z dzieciństwa/młodości polegające na napisaniu np. książki/opowiadania
  • szukają kontaktów z ludźmi, którzy tak samo jak oni – lubią czytać literaturę i marzą, by sięgnąć tzw. drugiej strony medalu, tj. by samemu zmierzyć się z próbami stworzenia tekstu literackiego (te warsztaty pisarskie, które organizowane są w celu budowania środowiska pisarzy, pewnego specyficznego anturażu rozmów okołoliterackich – są jak najbardziej OK!)
  • poszukują oryginalnych, twórczych sposobów na zagospodarowanie wolnego czasu
  • chcą bawić się w nieco bardziej ambitny sposób
  • nie liczą na otrzymanie „recepty na stworzenie bestsellera”
  • nie liczą na uzyskanie wymiernej odpowiedzi na pytanie „jak zostać pisarzem?”
  • wiedzą, że bycie pisarzem nie jest zawodem pierwszej potrzeby społecznej; że bycie pisarzem niesie z sobą finansowe ryzyko, niepewność jutra oraz nieprzyjemne konfrontacje z odbiorcami i krytykami literatury

Kursy pisarskie mogą być niekorzystne lub szkodliwe dla ludzi, którzy:

  • potrzebują dowiedzieć się, czy mają talent literacki, czy nie. Na większości kursów odpowiedzi na to pytanie nie uzyskasz. Niestety zdarza się, że trenerzy pisania kreatywnego nie przekazują kursantowi, że błądzi, że nie ma predyspozycji do tworzenia literatury etc. Tacy trenerzy będą starali się przekazać Ci, że możesz wszystko, co zamierzysz; że nie istnieją obiektywne ograniczenia.
  • nie wiedzą, kim są; którzy są albo zagubieni, albo dopiero wkraczają w proces ustanawiania swej tożsamości (którzy są bardzo młodzi, jeszcze bez “dorobku życiowego”, bez uformowanej/stabilnej emocjonalności etc.). Takich ludzi łatwo zarazić bezrefleksyjną egzaltacją i bezkrytyczną samoakceptacją. A sztuka – w jej obrębie: literatura – nie znosi kompromisów czy połowicznych rozwiązań. Sztuka nie godzi się na półśrodki, na samozachwyty, na łaskawe tulenie tych, którym brakuje samoświadomości i wiedzy o własnych niedostatkach. Sztuka nie uznaje schlebiania – sztuka to droga pod prąd i życie pełną piersią, czasem pomimo niedoboru sprzymierzeńców.
  • pragną poznać “jedyne słuszne” techniki pisarskie. „Techniki pisarskie na sprzedaż” nie istnieją. Co pisarz, to inna, bo autorska, technika, dlatego dobry kurs to ten, który przedstawia i objaśnia różne sposoby na rozwiązywanie danego problemu pisarskiego (rzemieślniczego). Warto natomiast, jak rzekłam w artykule, poszukiwać dla siebie kursów z zakresu teorii literatury, ponieważ to zupełnie inna, o wiele wyższa jakość, i, mówiąc kolokwialnie, całkiem osobna para kaloszy! To znajomość teorii literatury jest fundamentalnym narzędziem w rękach pisarza, które umożliwia mu ukształtowanie własnej unikalnej techniki pisarskiej.
  • oczekują potwierdzenia, że mogą pisać, i że będzie przyjemnie, rozkosznie i łatwo. Tego rodzaju zapewnienia to obietnice bez pokrycia. Oczywiście napisać cokolwiek, a następnie podzielić cokolwiek na rozdziały, może każdy, kto chce – pytanie zaś brzmi: czy cokolwiek może być uznane za powieść, za literaturę?

Zainteresowanym szlifowaniem umiejętności pisarskich poleciłabym te kursy, które oferują omówienie na przykład poniższych zagadnień:

  • redakcja (poprawianie manuskryptów)
  • teoria literatury, historia literatury, literaturoznawstwo etc.
  • gatunki dziennikarskie: informacja, felieton, reportaż, komentarz, recenzja

Te wszelkie „okołopisarskie” oraz językowe i „okołojęzykowe” kursy na pewno okażą się bardziej korzystne i owocne – gdyż są one wymierne pod względem merytorycznym: w wymienionych zakresach trudniej o nabijanie w butelkę, o ładną otoczkę służącą jedynie do mamienia, do składania obietnic bez pokrycia. Prócz wartościowych kursów z zakresu np. redakcji – zdecydowanie warto podkreślić, jak cenna dla ludzi piszących może być dziedzina filozofii. Nie bez powodu mówi się, że filozofia jest matką czy królową wszystkich nauk. Filozofia – rozwija umysł, bowiem „wymusza” mierzenie się z wyzwaniami intelektualnymi, prowokuje czy skłania do przyjmowania różnych perspektyw, poszerza zakres słownictwa i ubogaca język…

Do zobaczenia w kolejnych Warsztatach Pandory!

Justyna Karolak

Justyna Karolak – red. nacz. Literatury Tostera Pandory, twórca powieści, opowiadań, felietonów oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Na swoim blogu okołoliterackim Karolakowo w kategorii Pisanie publikuje artykuły dla pisarzy. Ich uzupełnieniem jest regularny podcast dla pisarzy dostępny na kanale YT.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (7)
  • potrzebny-smaczny tost (6)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Jeden komentarz

  1. Pingback: Roczny kurs pisarski – niezwykły program Karolak-Elszyn w fazie wyklucia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.