Lekcja 16 – Kiedy będziesz mógł o sobie powiedzieć, że jesteś pisarzem?

Co definiuje pisarza? Co sprawia, że pisarz odznacza się z jednolitego tła stanowionego przez innych ludzi piszących? Jak nazwać tę specyficzną jakość, która determinuje literacką osobowość twórczą? Kim faktycznie jest pisarz, rozumiany tu jako artysta – jako twórca literatury pięknej lub świetnie napisanej literatury popularnej? Kiedy będziesz mógł o sobie powiedzieć, że jesteś pisarzem?…

Po co ludzie formułują definicje?

Dziś zmierzę się z próbą odpowiedzenia na powyższe pytania, upublicznię swoje przemyślenia na temat zjawiska pod tytułem: Pisarz. Zrobię to po pierwsze po to, by lepiej zrozumieć siebie – poprzez publiczne przyznanie się do czegoś i w wyniku stanięcia po określonej stronie dyskursu. A po drugie – zrobię to dla Ciebie, Pisarzu. Jeśli nim jesteś, ucieszysz się z tego, co Ci opowiem. A jeśli sprawię Tobie przykrość… nie to jest moją intencją, ale – sam rozumiesz…

Definicję pisarza można ugryźć na dwa sposoby. Pierwszy z nich będzie prosty, szybki i czytelny, drugi – złożony, powolny i zawiły, a i tak pewnie życia nie starczy…

Łatwy sposób sprowadza się do lakonicznego stwierdzenia, że pisarz to człowiek, który wymyśla, spisuje i udostępnia światu teksty literackie. Dawniej powiedzielibyśmy: wydaje teksty, co właściwie było tożsame z pojęciem papieru i druku.

Dziś mówiąc o procesie wydawniczym, równie dobrze możemy mieć na myśli e-book – prawdziwą, normalną książkę, tyle że niefizyczną, to znaczy „bezcielesną”, „bezpapierową”. Warunki brzegowe dla pojęcia „wydanie” czy „książka”, a także dla pojęć takich jak „manuskrypt” i „znormalizowany maszynopis”, zmieniły się, zwiększyły swój zasięg. Tak jak język jako kod komunikacyjny ulega modyfikacjom, puchnie, poszerza swój zakres pojęciowy, obrasta w świeże konotacje, tak samo wytwór pracy pisarza, słowo pisane przybiera różne, nowoczesne formy. I w tym właśnie miejscu natrafiamy na strome schody…

Naturalna ewolucja pisarza a archetyp

Bo dawniej powiedzielibyśmy po prostu, że pisarz to człowiek, który pisze i wydaje. Tworzenie literatury polegało na żmudnym, nieludzko czasochłonnym skrobaniu piórem czy długopisem po papierowych kartkach. Następnie rękopis przepisywało się na maszynie do pisania, co także wymagało nie lada skupienia i wytrwałości, bo głupia omyłka palca pod koniec maszynowej strony skutkowała koniecznością wykręcenia jej z maszyny, wkręcenia czystej kartki i zasuwania dłońmi po topornych guzikach maszyny od nowa, raz jeszcze… Potem szczęśliwie wypocony, gotowy maszynopis należało wziąć pod pachę i udać się fizycznie do wydawnictwa albo na tradycyjną pocztę – tam pakowało się maszynopis w kopertę i posyłało do witryny wydawniczej. Jeśli pisarz chciał zaproponować swój maszynopis kilkunastu wydawcom, musiał uzbroić się w kilkanaście fizycznych kopii maszynopisu, w kilkanaście kopert, znaczków i kwot za wysłanie listu – nieprawdopodobne z dzisiejszego punktu widzenia pieniądze i czas!

Ale za to wówczas definicja pisarza była łatwiejsza do sformułowania, czystsza i gładsza. Pisarzem był ten szaleniec, który biegał po mieście z kartkami, zeszytami, brulionami, maszynopisami… Nakład czasu niezbędny do sporządzenia schludnie prezentującego się maszynopisu oraz nakład środków finansowych konieczny do rozesłania wielu maszynopisów do wydawców – pięknie i efektywnie odcedzał wizerunek pisarza od reszty społeczeństwa, bo nikt, kto nie zamierzał być prawdziwym, realnym pisarzem i wykonywać w życiu takiej pracy, jaką jest pisanie, nie narażałby się na tak szaleńcze wysiłki.

Dziś granica pomiędzy pisarzami a nie-pisarzami niebezpiecznie się zatarła – przynajmniej na pierwszy rzut oka… Technologia komputerowa umożliwiła bezwysiłkowe, dynamiczne posługiwanie się językiem pisanym wszystkim ludziom, a całkowitego (przynajmniej na pierwszy rzut oka) zatarcia granicy oddzielającej pisarza od nie-pisarza dopełnił cud Internetu. Dzisiaj praktycznie każdy może zostać pisarzem – twórcą tekstu, jego wydawcą i dystrybutorem. Dzielenie się swoją pisaniną nigdy w historii nie wykazywało takiego łatwego pędu, jaki w XXI wieku stał się dla nas wszystkich chlebem powszednim.

Wbrew pozorom wcale nie chcę krytykować tej cywilizacyjnej zdobyczy, jaką jest Internet! Nie, nie jestem aż tak retro… Jako zdeklarowany od osiemnastu lat pisarz, entuzjastycznie doceniam i techniczne możliwości, które podarował mi komputer oraz Internet, i bogactwo form wyrazu wypełniające blogosferę! Chociażby z tej przyczyny, że piszę bardzo dużo, a wydaję bardzo mało – napisałam czternaście powieści, a wydałam jedynie dwie – Internet i działalność blogowa pozwalają mi na budowanie łączności, interakcji z moimi Czytelnikami. Sieć sprawia, że mogę kipieć pisaniem – mogę błyskawicznie publikować bardzo dużo bardzo różnych tekstów, po drodze powoli pracując nad kolejnymi powieściami i donikąd się nie spiesząc. Mogę pisać i dzielić się swoim pisaniem pomiędzy wydawaniem powieści – i jest to w mojej ocenie wielki przywilej, który motywuje mnie do stale większej płodności artystycznej, literackiej i publicystycznej…

Kiedy będziesz mógł o sobie powiedzieć, że jesteś pisarzem?

Ale chcę powiedzieć tyle, że choć świat się zmienia, czasy i technologia się zmieniają, modyfikuje się język, i normy kulturowe, obyczajowe również – to jednak coś pozostaje takie samo, czyli nieruchome, stabilne, charakterystyczne dla siebie bez względu na okalające punkty odniesienia. Charakterystyczne dla siebie, a nie dla czasów, które reprezentuje… Tym czymś jest istota pisarza – jądro, esencja pisarza… Myślę, że istnieje w nas, pisarzach, coś takiego, i właśnie to coś sprawia, że nasz kontur odcina się, wyodrębnia z jednolitego tła ludzi piszących. Wprawdzie obecne czasy utrudniają nam prawidłowe wyłuskanie swoją percepcją pisarza z tego bezbarwnego tłumu, ale to rozróżnienie jest możliwe. I uważam, że warto z tym rozróżnieniem się zmierzyć – dobrze jest podjąć trudną próbę jego zdefiniowania, bo dzięki uformowaniu tej definicji możemy sprawniej, bardziej świadomie, przytomnie osadzić samego siebie w określonej roli: podjąć decyzję, czy chcemy być pisarzami, czy jest w nas wola wykonywania w życiu takiej pracy, brnięcia w procesy pisarskie do cna…

Funkcja pisania jako nieanalfabetyzm dostępna jest wszystkim ludziom w równym stopniu (wszystkim, którzy poznali kształt liter – nabyli umiejętność posługiwania się graficznym zapisem słów, czyli pismem). I w tym podstawowym sensie – każdy z nas może być pisarzem. Bo każdy z nas zawiera w sobie stos przemyśleń, które jest w stanie zapisać. No więc co odróżnia pisarza od nie-pisarza? Albo pisarza od blogera?…

Myślę, że jeśli człowiek prowadzi blog literacki i dopiero przymierza się do napisania książki, jak najbardziej może określać się pisarzem (pod warunkiem, że publikuje swoje teksty stale, że bierze czynny udział w sukcesywnym procesie pisarskim, że w sposób zaangażowany tworzy ten proces). Wiele zależy od tego, z jaką funkcją swojego umysłu, intelektu ten człowiek się utożsamia, po drugie istotna jest jakość merytoryczna publikowanych tekstów. To, co sami o sobie sądzimy, powinno nas prowadzić przez życie i przez pracę zawodową. Jeśli mamy talent literacki i jeśli nasz talent łączy się w środku naszego umysłu ze świadomą wolą ciężkiej, solidnej pracy nad sobą, czyli pracy ze swoim talentem, to z naszego bloga (czy innego rodzaju upublicznianych tekstów naszego pióra) ta jakość się na zewnątrz przebije. Oczywiście samosąd, czyli nasze osobnicze samopoczucie – to, kim i czym czujemy się głęboko wewnątrz, w samym centrum naszego sumienia – nie może stanowić o całkowitej i obiektywnej prawdzie o nas… Programy typu „talent szoł” udowadniają, jak wielu istnieje ludzi uznających samych siebie za artystów – a nie będących nimi (nie mających żadnego talentu, potencjału twórczego, kreatywnego – żadnych zdolności artystycznych). W człowieku zawsze istnieje ryzyko, że może w nim dojść do skrzywienia postrzegania samego siebie, natomiast zdrowa psychika umie choćby intuicyjnie uchwycić środek pomiędzy świadomością swojego uwarunkowania (talentu, a więc predyspozycji, skłonności wrodzonych do jakiejś dziedziny twórczej, np. do tworzenia literatury) a wadami, ograniczeniami, niedoskonałościami.

Pisarz to ten człowiek, który rozumie oraz czuje całym swym ustrojem (mózgiem – umysłem, i ciałem – łaknieniem sztuki), że urodził się dla pisania – taki człowiek wie, że pisanie jest naturalną częścią jego jaźni, jego instynktu i zarazem wolnej woli. I na to nasze osobnicze samopoczucie musi jeszcze przyjść pewien filtr z zewnątrz – zdanie jakiegoś literackiego krytyka albo drugiego, stabilnego już życiowo i zawodowo, pisarza. Nie wystarczą tu opinie czytelników, bo zazwyczaj (choć nie zawsze) opierają się one na indywidualnym guście (czyli na sympatiach i antypatiach żywionych wobec danej estetyki, treści, idei). A żeby móc rzetelnie, prawdomównie, wymiernie ocenić czyjś potencjał literacki, trzeba potrafić wzbić się ponad swój osobisty gust – jeśli nie potrafimy tego zrobić, wtedy nie jesteśmy w stanie merytorycznie ocenić cudzego talentu i jakości dzieła literackiego.

Pisarz to ten człowiek, który pisze literaturę nie tylko wtedy, kiedy mu przyjemnie (kiedy „czuje flow” i lekko płynie ze słowem pisanym), ale przede wszystkim wtedy, kiedy pisanie literatury go boli. Tak: boli. Tworzenie literatury to dłubanie w zakamarkach własnej głowy czy duszy. To codzienne stawanie twarzą w twarz ze swoimi koszmarami – ze wstydem, lękiem, strachem, gniewem, bezsilnością… Jedynie ten człowiek, którego pisanie unosi pomimo stykania się z tymi wszystkimi niskimi, nieprzyjemnie deprymującymi uczuciami, może być pisarzem. Wyłącznie ten, który przez lata wytrzymuje napięcie niekończącego się mierzenia z samym sobą – z ograniczeniami, z niedoskonałościami, z wadami – może nazywać się pisarzem…

Pisarzem będziesz mógł nazwać się wtedy, kiedy poczujesz głęboko w środku, że już zapracowałeś, zasłużyłeś na to miano. Że jesteś gotów próbować przez resztę swego marnego życia nie zawieść samego siebie, swojego rozumu. Że ze wszystkich sił witalnych niczego nie pragniesz tak usilnie, jak tego, żeby dzień w dzień wkładać swój łeb między litery – jak w imadło. I kiedy przez lata Ci się nie znudzi, nie odwidzi – kiedy już będziesz pewny, że chcesz umrzeć jako pisarz, a nie jako ktoś inny. I kiedy nigdy nie zabraknie Tobie pomysłów na fabuły, na historie, które chciałbyś światu opowiadać – kiedy okażesz się niewyczerpaną studnią idei. Właśnie wtedy będziesz mógł o sobie powiedzieć, że jesteś cholernym pisarzem.

Do zobaczenia w kolejnych Warsztatach Pandory!

Justyna Karolak

Justyna Karolak – pisarz i red. nacz. Literatury Tostera Pandory, twórca powieści, opowiadań, felietonów oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Na swoim blogu okołoliterackim Karolakowo w kategorii Pisanie publikuje artykuły dla pisarzy. Ich uzupełnieniem jest regularny podcast dla pisarzy dostępny na kanale YT.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *