Lekcja 2 – Kreatywność pisarza: jak to się robi?

Kreatywność pisarza jak to się robi

Pisanie twórcze, to nieustanna i wytężona praca ze swoją wyobraźnią. Brzmi wspaniale, brzmi niczym marzenie, ale osobnicza wyobraźnia człowiecza bywa zwodnicza i… nawet ludzie obdarzeni ponad przeciętną wyobraźnią, prędzej czy później dobijają do twardej ściany.

Każdy człowiek codziennie ściera się z naturalnymi ograniczeniami, które go obudowują. Dlatego nie można jednorazowo obudzić w sobie kreatywności, a potem wygodnie i radośnie płynąć z prądem tego strumienia, który właśnie ocknęliśmy. Kreatywność polega na ciągłym balansie między zwykłą, mało plastyczną rzeczywistością a wewnętrzną krainą kolorów, chęci i pragnień.

Świat pisarza bywa piękny i niezwykle satysfakcjonujący, ale na przebłyski w postaci wysokiej jakości tekstu i samozadowolenia – pracuje się długimi miesiącami i latami.

Kim więc jest pisarz? Jakim trzeba być człowiekiem, żeby realnie zająć się pisaniem? Co zrobić, żeby zacząć pisać, żeby podjąć tę rękawicę? Jak zacząć – jak się odważyć?…

Trzeba być w stosunku do siebie i wyrozumiałym, i bezwzględnie krytycznym. I z tą dwoistością warto się pogodzić już na wstępie. Pisarze notorycznie egzystują w „światach równoległych” oraz w „światach sprzecznych”, i muszą sobie z tą surrealną schizmą radzić. Zatem na początek: wyrozumiałość wobec siebie i autokrytyka.

Wyrozumiałość względem siebie jako autora tekstu, uwalnia umysł, czyli pobudza kreatywność. Wyobraźnia, której pozwalam wznosić się na poziomy nieokiełznane, bezwstydne i niepohamowane moją niedoskonałością – przynosi wymierne rezultaty w postaci tekstu, który narasta, a może narastać właśnie dlatego, że pozwalam sobie czuć znaczną ufność względem siebie samej. Zawierzam swojej intuicji, cierpliwie i głęboko zanurzam się w obrazy, które kiełkują w mojej głowie, staram się na sobie polegać. Rozbudzam w sobie tego ponętnego „demona”, który sensualnie szepcze do mnie, tkwiąc w ścisłym centrum zamknięcia czaszki: maleńka, jesteś wielka – czyń, co do ciebie należy, i nie wahaj się ani chwili.

Ale zaraz śladem wyrozumiałości i paszportu na dalekie podróże przez wyobraźnię, jaki sama sobie każdego dnia przyznaję – musi podążać wewnętrzny krytyk. Nie mówię o złym wewnętrznym krytyku, który często jest głosem surowego rodzica, czy innym – wpojonym nam – echem. Te obce, warunkujące nas nieomal podprogowo, „głosy” – koniecznie należy uśpić. Trzeba się od nich odsunąć, żeby być kreatywnym w pisaniu – trzeba je zakneblować. Natomiast nie wolno pobłażać sobie.

Dobry wewnętrzny krytyk z pozoru będzie Ci ciężarem, ale na dłuższą metę – to Twój najwierniejszy sojusznik. Pozwoli Ci uporządkować chaos, który nieuważnie – płynąc za myślą – w swoim tekście posiałeś. To on pozwoli Ci wspiąć się na wyższy próg Twojej jakości jako pisarza. Bez tej krytycznej postawy – mógłbyś tworzyć skomplikowane powieści przez sen, podłączony do dziwnej maszyny skanującej gotowe surowce w postaci sennych wizji. Podświadomość potrafi dostarczyć człowiekowi na tyle dojmujących wrażeń estetycznych i emocjonalnych, że mogłaby starczyć za całą wyobraźnię, fantazję niezbędną do pisania – gdyby nie fakt, że Twoja świadomość w trakcie pisania absolutnie zobowiązana jest do tego, abyś nie godził się na przypadki, na czystą intuicję, na proponowane przez podświadomość koncepty. Te rzeczy są jedynie surowcami – ich kształt niczego Tobie nie zawdzięcza, ich kształt ubiera się sam. A to Ty jesteś pisarzem i do Twoich obowiązków należy świadomie kontrolować rzeczywistość, którą wymyślasz, a następnie ubierasz w słowa.

Musisz być pokornym, lecz jednak panem sytuacji – Ty tu rządzisz. Jeśli marzysz pisać twórczo, nie wolno Ci uprawiać „pisania automatycznego”. W takim wypadku byłbyś medium albo lunatykiem. Albo bezbronnym dzieckiem, które kreśli patykiem na piasku zrozumiałe tylko dla siebie znaki. Fikcja literacka może czerpać inspirację ze snu, ale nie może być snem. Jeśli ma być ważna, wartościowa, satysfakcjonująca – wtedy musi być przytomna, rozumna, zdyscyplinowana. Najdoskonalsza kreatywność przejawia się w Twojej pracy – w świadomym wysiłku, który lojalnie wkładasz w surowce spontanicznie wyłaniające się z wyobraźni. Prawdziwą miarą kreatywności jest Twoja przytomna walka o szlifowanie każdego szczegółu, który wybucha Ci w głowie.

Kreatywność nie jest baśniowym ptakiem, którego mógłbyś delikatnie szturchnąć w skrzydło i tym sposobem zmusić do dzielnego lotu. Kreatywność bierze się z przyziemnej orki – z Twojej zgody na mierzenie się z trudnościami, ze ścianami, z zaporami, na które natrafisz w trakcie pisania. I będziesz natrafiał przez całe życie. Nie łudź się, że okrzepniesz w błogości. Przebijesz się przez pierwszą ścianę, więc dojrzejesz, zmądrzejesz – wtedy wyłoni się kolejna, zbudowana z całkiem innych cegieł, znów będziesz bił głową o mur, znów pójdziesz dalej, znów: starszy… Pisanie twórcze, to niekończąca się suma klęsk, która dzięki Twojej niezłomności – w dalekiej przyszłości – być może będzie mogła zostać zinterpretowana jako zwycięstwo. Twój sukces nie oprze się na perfekcji – to niemożliwe – może oprzeć się jedynie na wnioskach wyciąganych z następujących po sobie starć z nowymi ścianami, murami.

Kreatywność jest hasłem bardzo modnym, ale zbyt często opowiada się o niej jak o objawieniu, o drzemiącym w każdym człowieku walorze. Trzeba uczciwie ze sobą porozmawiać, czy naprawdę chcę pisać, próbować swoich sił w literaturze – po co chcę pisać, dla kogo, i co za pośrednictwem tej materii chcę uzyskać dla siebie? Dlaczego właśnie ja – stawiam sobie za cel bycie kreatywnym? Czy naprawdę istnieje taka konieczność, nieposkromiona chęć? Jeśli nie jesteś przygotowany na samodzielne pokonywanie zapór, myśląc, że wszystkie Twoje problemy pisarskiego warsztatu rozwiąże Twoja pomysłowość, uważam, że się mylisz, że jesteś łatwowierny i podatny na sugestie z zewnątrz. O kreatywność trzeba się starać i konsekwentnie walczyć, ale nie można jej wywoływać zależnie od kaprysu. W świadomości pisarza nie ma miejsca na tego rodzaju kaprysy. Pisarz poszukuje swojej kreatywności i na dnie własnego umysłu, i w świecie zewnętrznym. Nie korzysta z żadnych tajemnych, magicznych przycisków – aktywatorów – by rozkazać swojej kreatywności unieść łeb, kiedy tylko najdzie go ochota. Pisarz musi o swoją kreatywność zabiegać, musi ją uwodzić, musi na nią systematycznie zapracowywać.

Z pewnością poszukuj inspiracji, jeśli chcesz być twórczy w pisaniu. Znów – jak kreatywność – wymieniam kolejne modne hasło: inspiracja. Często kojarzymy to słowo z pewnym wyraźnie skonstruowanym, wręcz monumentalnym zjawiskiem, ale to wielce mylące skojarzenie. Inspiracje istnieją naprawdę wszędzie, jednak nic nie jest inspiracją samo w sobie…

żeby coś inspiracją się stało, musisz to sprytnie zauważyć i samodzielnie nadać temu właściwości inspiracji. Pisarz kroczy przez życie między innymi po to, by dostrzegać niezauważalne, wyławiać z otaczającej rzeczywistości jej niuansowe aspekty, dziwić się im i opisywać je tak, aby inni też mogli dostrzec te drobne zjawiska. Pisarz nadaje znaczenia, filtrując poprzez siebie – swój umysł – najmniejsze cienie i najprostsze, zdawałoby się na pierwszy rzut oka, rzeczy, emocje, mechanizmy i istoty. Sprawia, że inni mogą przestać przechodzić obok nich obojętnie, że dzięki literaturze mogą zatrzymać się na chwilę i pobyć w miejscu, którego wcześniej (bez wsparcia pisarza) nie posądziliby o jakąkolwiek atrakcyjność.

I tym dokładnie są inspiracje – tym, co Twoje świadome oko wychwyci ze świata bądź z czeluści własnej istoty. Twoje najważniejsze inspiracje są Twoją gotowością na interakcje z najsubtelniejszymi bodźcami krążącymi wokół Ciebie. To te inspiracje są najgoręcej pożądane w pisaniu, ponieważ literatura, która się z nich pączkuje, będzie w pełni autorska – niepowtarzalna, czysta (nieskalana), koncentryczna. Bo kiedy inspirujemy się cudzą powieścią – możemy niechcący zauroczyć się do tego stopnia, że nieświadomie „zarazimy się” cudzą semantyką, cudzymi rozwiązaniami językowymi; tu koniecznie trzeba zachować ostrożność. Oczywiście warto czytać i uczyć się od najlepszych – warto znajdować „gigantów”, mistrzów w dziedzinie literatury pięknej i opierać się na nich w kierunku rozwoju własnego języka, a także kształtowania gustu. Ale myśleć trzeba samemu; zawsze trzeba być czujnym, kategorycznie przytomnym.

Pisanie twórcze ma właściwości autoterapeutyczne i w tym sensie dostępne jest każdemu. Każdy z nas może pisać – podróżować w wyobraźni bez wątpienia daleko, aż do własnych granic. Jeśli i Ty często rozmyślasz o pisaniu, chciałbyś spróbować pisać twórczo, zachęcam Cię do tego, byś dłużej nie zwlekał. Chwyć za długopis, załóż choćby dziennik i spisuj linijka za linijką swoje obserwacje na temat osobistego życia albo świata wokół – następnie spójrz świadomie na słowa, które z Ciebie wypłynęły i popraw kształt zdań, spróbuj nadać im jak najciekawszą formę. Jeśli z czasem wypełnisz cały zeszyt i nadal nie będziesz znudzony sobą, ani zawiedziony czasem, jaki przeznaczyłeś na pisanie, wtedy nastanie moment, w którym będziesz mógł zapytać samego siebie i określić, co dalej. W tej chwili – po prostu: pisz, nie wybiegaj w przyszłość i nie zastanawiaj się, co pomyślą inni. Na te pytania dopiero przyjdzie pora, w tej chwili liczy się czas teraźniejszy, Twoje pisanie…

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (9)
  • w porządku-niezła grzanka (6)
  • potrzebny-smaczny tost (7)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *