Lekcja 8 – Zmory młodego pisarza: Droga do wydawcy

 

Zmory młodego pisarza

Pytanie o to, gdzie szukać i jak znaleźć wydawcę dla swej debiutanckiej powieści – książki – jest chyba tym najczęściej zadawanym przez wszystkie osoby marzące o twórczym i efektywnym pisaniu. Porady wynikające z tego pytania przewijają się toteż przez liczne warsztaty pisania kreatywnego. Już znacznie rzadziej – głośno wspomina się o tym, że tzw. debiut wydawniczy, to dopiero początek jakiejkolwiek drogi. Prawdziwym problemem dla młodego pisarza nie jest wbrew pozorom to, jak i kiedy wyda pierwszą książkę w życiu, tylko to, jak ma utrzymać ten status wkroczenia na rynek wydawniczy. Mówiąc krótko i treściwie: walka ze sobą i ze światem o drugą, o trzecią książkę – oto poważne kwestie, czyli zmory, którymi powinniśmy się zajmować, o których powinniśmy rozmyślać…

Wydanie książki jest stosunkowo prostym procesem – z punktu widzenia pisarza, bo do takiego punktu odwołuje się ten artykuł. Istnieje kilka metod, zgodnie z którymi można wydać własną propozycję literacką, każda z nich posiada zalety i wady. W dobie Internetu nie bardzo dostrzegam również sens pytania: gdzie i jak szukać wydawcy? Cóż prostszego, niż z pomocą wyszukiwarki wytropić szereg witryn wydawniczych, a następnie do wybranych adresatów – napisać list i przesłać swoją propozycję wydawniczą? Na pewno warto zwrócić przy tym uwagę, do kogo piszemy wiadomość e-mail i co dokładnie zamierzamy danemu adresatowi zaproponować. Odradzam pisanie grubych dziesiątek wiadomości e-mail, skrojonych według jednego szablonu. Owszem, pewne formuły grzecznościowe, uznane za normę kulturową obowiązującą korespondencję, także tę elektroniczną, są stałe. Lecz treść listu należy ustalić indywidualnie, dla konkretnego wydawcy. Strony WWW poszczególnych wydawnictw, to często bardzo precyzyjne źródło informacji o tychże wydawnictwach. Każde wydawnictwo, to specyficzna, szczególna firma – każde mianuje się innym profilem wydawniczym, inny typ literatury wydaje, wręcz sama estetyka danej strony WWW może wiele przekazać o jej właścicielu. Niektórzy wydawcy na swoich stronach WWW umieszczają wyraźne zakładki – kategorie pt.: „Dla Autorów”, „Dla Debiutantów”, czy „Współpraca”. Jeśli dana witryna wydawnicza zawiera tego rodzaju kategorię, zapewne umieściła w niej dokładne informacje, jak na przykład: jakie gatunki literackie preferuje; czy życzy sobie otrzymać od potencjalnego debiutanta całość jego propozycji wydawniczej, czy woli, by był to konspekt powieści albo jej fragment o określonej objętości; jakie dane, prócz tych oczywistych, czyli osobowych i kontaktowych, należy wydawcy udostępnić; w jakim formacie należy załączyć swoją propozycję – czy winien być to Word, czy dopuszczalny jest Pdf… Tego typu informacje są niezwykle pomocne, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by potencjalny debiutant przesłał swoją propozycję również temu wydawcy, który nie umieścił na swej witrynie internetowej podobnej kategorii. Natomiast nie należy w sposób natarczywy wysyłać swoich propozycji do tych wydawców, którzy na swych witrynach wyraźnie zastrzegają, iż nie są zainteresowani debiutami. Nie należy również wysyłać beletrystyki do tego wydawnictwa, które wydaje poezję albo pozycje naukowe. Cóż prostszego? Parę podstaw dobrego wychowania – trochę ogłady towarzyskiej, bo przecież pisząc do kogokolwiek e-mail, to my jesteśmy gościem w cudzej skrzynce, zgłaszając mu swoją prośbę, zatem wszelakie postawy roszczeniowe spalają same siebie już we wstępie do dialogu, który wobec powyższego: może zwyczajnie nie nastąpić. Trochę czasu na popełnienie śledztwa w Internecie. Trochę przytomności umysłu, aby rzetelnie przestudiować dany profil wydawniczy… Jeśli nasza propozycja literacka jest wartościowa z punktu widzenia wydawcy – czyli jeśli spełni ona pewne uwarunkowania także marketingowe – wydawca z pewnością nam odpowie. Poważne wydawnictwa z reguły odpowiadają także w sytuacji odmownej. Natomiast warto pamiętać o tym, aby swoje dane kontaktowe zawrzeć też w oknie wiadomości e-mail, w stopce, a nie wyłącznie w odrębnym dokumencie tekstowym będącym załącznikiem. W gąszczu szeregu analogicznych wiadomości od innych debiutantów, nasz załącznik może zatonąć, więc w naszym osobistym interesie leży zadbanie o to, by adresy zwrotne czy numer telefonu – pozostały dla wydawcy czytelne.

Drugą metodą wydania swojej powieści jest współpraca z agentem literackim. W Polsce jest to profesja jeszcze młoda i dość niepopularna, ale na naszym rynku już skutecznie działają osoby, które można by porównać do funkcji „marszanda sztuki”. Jeśli odczuwasz w sobie powołanie pisarskie, natomiast nie czujesz się komfortowo w sytuacji niesienia na własnych barkach ciężaru złożonych rozmów z wydawcą, negocjacji merytorycznych (dotyczących treści i formy twojej powieści) lub finansowych, rozważ, czy nie lepiej dla Ciebie będzie przekazać ten mechanizm różnorakich rozmów z wydawcą – właśnie agentowi literackiemu. A jak takowego znaleźć? Ależ oczywiście, że przy pomocy Internetu! W tym przypadku także zwróć uwagę, czym dokładnie dany agent się zajmuje – czy będzie w stanie w twoim imieniu poszukać stosownego wydawcy, czy zaopiekuje się Tobą również po wydaniu Twojej książki, czyli czy podejmie rozmaite działania promocyjne; etc.

Trzecim sposobem wydania własnej książki jest self-publishing. I tu sprawy znacznie się komplikują. W tym przypadku bowiem wszelkie możliwe wyzwania i ciężary spoczywają na Tobie, na autorze książki. Wydajesz książkę za własne pieniądze (lub ze współfinansowaniem), sprzedajesz książkę we własnym zakresie, sam rozliczasz się z urzędem skarbowym (jesteś płatnikiem), sam organizujesz dystrybucję książki pod kątem PR, sam organizujesz spotkania z Czytelnikami, promocje, konkursy; sam rozsyłasz książkę do wielu recenzentów i blogerów literackich… W praktyce – dla debiutanta są to rzeczywiste, nade realne zmory. Potrzeba ugruntowanego zmysłu przedsiębiorczego, by osobiście podołać tym licznym zadaniom. W przeciwieństwie do dwu pierwszych metod, przy tej metodzie wszystkie prawa autorskie i majątkowe do książki, jak i wszystkie wpływy ze sprzedaży, pozostaną wprawdzie przy Tobie, ale jeśli nie masz duszy biznesowej, możesz się wykwintnie wyłożyć na łopatki – bardzo malowniczo i boleśnie.

Lecz opisane trzy metody – są zaledwie początkiem jakiejkolwiek drogi! Jeżeli jesteś zdeterminowany do bycia pisarzem, konsekwentny, to prędzej czy później – uda Ci się wydać powieść, książkę. Przypuszczam jednak, że osoby zdeterminowane raczej nie zaczytują się w moich Warsztatach Pandory. Ludzie zogniskowani na klarownym celu osobistym, na marzeniu – pracują nad jego realizacją, prą do przodu, działają, próbują. Jeśli poszukujesz wyraźnie wykrystalizowanych wskazówek, jak zacząć, jak zabrać się za całość – być może za bardzo się boisz, a być może za mało Ci zależy. Czy na pewno jesteś konsekwentny, skoro oczekujesz, że ktokolwiek poprowadzi Cię za rękę? Zadaj sobie ostatnie pytanie, dla Twojej osobistej korzyści – wsłuchaj się w siebie, dojdź do tego, co myślisz naprawdę.

Zresztą wydanie książki, to tylko jeden z możliwych kroków dotarcia do Czytelników. Ludzie, którzy wytrwale piszą, tworzą, zawsze znajdują grono odbiorców. Zanim więc uprzesz się, że wydasz książkę, spróbuj może swych sił w blogosferze? Bycie blogerem pomaga rozwinąć skrzydła – pomaga zbadać siebie samego, sprawdzić, czy jestem konsekwentny, czy rzeczywiście zależy mi na systematycznym twórczym pisaniu.

W rzeczywistości największe zmory pisarza dopadną Cię, kiedy będziesz już po debiucie wydawniczym. Wtedy bowiem Twoje autorskie dzieło, Twoja powieść, po raz pierwszy trafi do szerszej grupy odbiorców. Spotkasz się z sygnałami zwrotnymi wobec Twojej twórczości, z opiniami Czytelników i z recenzjami krytyków. Dowiesz się o swojej książce rzeczy, o których Ci się nie śniło, których ani trochę nie brałeś pod uwagę, pisząc. I to te najbardziej zaskakujące oceny Cię ukształtują – dadzą Ci siłę, posłużą do nabrania dystansu, ale już dziś bądź na nie emocjonalnie przygotowany: one mogą również wyrządzić Ci krzywdę, złamać Cię albo zawstydzić.

Nie myśl, że odpoczniesz, kiedy przeżyjesz pierwszą falę krytyki. Dopiero teraz się zacznie! Musisz pracować dalej – chcesz przecież napisać drugą, a potem trzecią powieść… każda kolejna musi być lepsza od poprzedniej, a Ty przecież wciąż jesteś – po prostu sobą. Dlatego musisz pracować nad sobą – mierzyć wyżej. Musisz nadal obserwować świat „oczami głodnego dziecka”, trzeba Ci nauczyć się powstawania z popiołów, przecież chcesz być konsekwentny – i zarazem odkrywczy, stale rozwijający się, walczący o swoje marzenia i o własną jakość…

To trudna, a i często niedokończona lekcja. Czasem człowiek obiera za cel coś, czemu w istocie nie chce i nie zamierza poświęcić całego życia. Nie jestem zwolenniczką mierzenia życiowych wyborów mianem poświęcenia, ale niewygody, jakie idą w ślad za danym wyborem, potrafią dać w skórę, i należy się z nimi poważnie liczyć. Pisarz z każdą książką, z każdym dziełem przebija się przez pasmo niewygód – to niewyczerpana podróż, która wcale nie staje się łatwiejsza z chwilą zadebiutowania. Ta podróż dopiero wówczas się zaczyna, i nikt nie zna miejsca ostatecznej mety.

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (5)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *