Leonard Cohen – Odszedł kolejny nieśmiertelny

 leonard-cohen-odszedl-kolejny-niesmiertelny

Zmarł Leonard Cohen… Kolejny nieśmiertelny; kolejny wielki artysta, który postawił sobie pomnik twardszy niż ze spiżu – dnia 10 listopada 2016 roku zmienił stan skupienia, tym sposobem czyniąc świat smutno opustoszałym. Rok 2016 to prawdziwa kosa dla dziedzin artyzmu – straciliśmy Umberta Eco, Davida Bowiego, Prince’a, Wajdę i kilku jeszcze niezwykłych twórców… Znów, tym razem za przyczyną Cohena, strach przystąpić do żałoby, zanurzyć się w należnym Cohenowi opłakiwaniu jego odejścia, bo nim zdąży wybrzmieć jedna żałoba, za chwilę uderza w nas następna. To nadzwyczajnie smutny rok, przepełniony trudnymi do wysłowienia stratami w ludziach…

… Leonardzie! Dziękujemy Ci żarliwie za to, że byłeś! Obdarowałeś nas pięknem słowa – pisanego i śpiewanego. Twoja dziękczynna, chwalebna pieśń pt.: „Hallelujah” przebojem wdarła się do serc na nieomal całym świecie, a umysły nasze zmusiła do zadumy, autorefleksji i uzdrawiającej duszę wdzięczności wobec siły sprawczej życia na Ziemi, wobec Absolutu, za każdą chwilę naszego marnego i pięknego zarazem jestestwa. „Marność” człowieczego istnienia, opowiadając o niej w swej poezji i prozie, uczyniłeś niepodważalną cnotą żywota ludzkiego – Twoja literatura i Twoje pieśni konsekwentnie ilustrowały człowieka zagubionego, poszukującego, zdolnego do popełniania błędów, przekornego – rzucającego losowi własne wyzwania, i pokornego – zdanego na łaskę i niełaskę losu. Twoje teksty były powłóczyste albo zdynamizowane, ale bez względu na narrację, wszystkie ubrałeś w walory urzekającej szczerości, wszystkie wyposażyłeś w warstwę uduchowioną – nie religijną, a właśnie duchową, w najczystszym rozumieniu tego pojęcia. Twoje muzyczne „Hallelujah” doczekało się chyba najliczniejszych i najbardziej entuzjastycznych coverów, spośród wszystkich muzyków, jakich zaznał ziemski glob – Twoje „Hallelujah” powtarzali za Tobą muzycy elitarni i niszowi, grali je jednakowoż muzycy popowi; nikt nie przechodził obojętnym… Modlitwa dziękczynna to najwyższy i najtrudniejszy poziom modlitwy – Tobie przypisywano życie hedonisty, rozsmakowanego w wygodnym życiu, w kobietach i hazardzie, ale to właśnie Ty sprawiłeś, że modlitwa jako również gatunek literacki stała się bardzo naturalna, jak kartka wydarta z pamiętnika tego lub innego człowieka; jak moja osobista kartka… W literaturze i w utworze muzycznym każdy odbiorca szuka trochę siebie – Ty swoją twórczością potrafiłeś sprawić, że ogromne rzesze różnych ludzi spotykały się w jednym wspólnym miejscu; dziękujemy Ci za to… Żyć w tym samym interwale czasowym, w którym Ty żyłeś, to niewysłowiony zaszczyt – pięknie było móc obserwować świat w tym samym czasie, co Ty, być świadkiem tych samych dziejów. Twoje odejście stąd, Leonardzie, to dla nas rzecz arcytrudna – prócz wielkości sztuki, pozostawiasz po sobie łzy pod powieką. Odtąd będziemy spoglądać na świat inaczej – poprzez łzę…

Kłaniamy się z wdzięcznością za to, że byłeś; z radością z tego, że byłeś; z dławiącym słowa żalem, że odszedłeś…

Lyo Art Grupa

Redakcja Tostera Pandory

Kropla biograficzna – kropla, bo o życiu artysty takiego jak Leonard Cohen, można by budować eposy…

Leonard Cohen – urodził się w 1934 roku w Montrealu, w średniozamożnej rodzinie żydowskiej; ojciec pochodził z Polski, matka była żydówką. Był średnio zainteresowany edukacją, choć rodzice starali się zadbać o jego solidne wykształcenie – jednak on uchodził za przeciętnego ucznia i studenta. Niemniej pierwszą nagrodę literacką otrzymał właśnie, będąc studentem.

Zdaje się, że do literatury ciągnęło Cohena najmocniej, choć on sam zwykł mawiać, że zajął się śpiewaniem, ponieważ trudno było mu wyżyć z pisania. To stanowisko Cohena stoi w sprzeczności ze zdaniem biografów, którzy wskazują na liczne honoraria literackie i granty, dzięki jakim Cohen – ich zdaniem – mógł skutecznie wieść wygodne, dość zasobne życie.

Prawdą jest, że Cohen podróżował, otaczał się pięknymi kobietami – wieść niesie, że eksperymentował w dziedzinach erotyki i… LSD.

Cohen, jak wielu młodych wrażliwych ludzi, lubił muzykę, ale traktował ją jako środek relaksacyjny i wcale nie zakładał, że będzie ona jego zawodem i sposobem na życie. W wieku bodaj 13 lat nauczył się grać na gitarze, ale nigdy nie był szczególnie uzdolniony muzycznie – nie był instrumentalistą i nie planował, że zostanie piosenkarzem. Niejako przez przypadek jego utwór Suzanne, dzięki coverowi w wykonaniu Judy Collins, stopniowo doprowadził do popularności Leonarda Cohena jako kompozytora i piosenkarza – Judy w roku 1967 zaproponowała Leonardowi wspólne występy sceniczne, a w tym samym roku ukazał się album Cohena: Songs of Leonard Cohen.

Ważnym wydarzeniem był album Cohena z 1977 roku, zatytułowany Death of Ladies’ Man – początkowe ciepłe brzmienia skupione wokół kameralnej gitary akustycznej nabrały tu zdecydowanej przestrzeni; nastąpiło sięgnięcie do swoistego bogactwa instrumentalnego, niektórzy twierdzą, że wręcz „barokowego”. Ten oto album już na zawsze wzniósł twórczość muzyczną Cohena na wyższy, bogatszy poziom, na którym obok de facto umiłowanej przez samego Cohena gitary na pierwszy plan wtargnęły instrumenty klawiszowe, smyczkowe… Odtąd to właśnie z pewną wytwornością i przestrzenią w muzyce będziemy kojarzyli płyty Cohena – a także z pięknymi, dźwięcznymi chórkami kobiecych głosów…

Sam Cohen – jako piosenkarz – uwodził nasze ucho miękkim, specyficznym barytonem… Ale powiedzieć o Cohenie „piosenkarz”, to rzecz ryzykowna, bo dalece nieprecyzyjna… Leonard Cohen to bez wątpienia pieśniarz – szczególny i wybitny pieśniarz, poza tym człowiek przede wszystkim niesłychanie inteligentny i wrażliwy. Jednak jego śpiew zawsze przypominał właściwie rodzaj melorecytacji – nigdy nie zawierał w sobie cech typowych dla wokalisty.

W Polsce Cohen osiągnął znamienitą popularność w latach 80., a odbyło się to za sprawą Macieja Zembatego, który wykonywał utwory Cohena w polskim tłumaczeniu – i choć trudno powiedzieć, by specyficzna „chropowatość” Zembatego jakkolwiek dorównywała owemu charakterystycznemu barytonowi mistrza-Cohena, rzeczywiście do dziś są to najlepiej przemyślane i dopracowane covery Cohena na gruncie polskim… W roku 1997 utwór Cohena pt.: I’m Your Man wykonał Bogusław Linda, na planie niezbyt udanego filmu Sara, i mimo że trudno rozprawiać o tym wykonaniu jako o coverze – Linda, po aktorsku, z humorem, bardzo udanie zaakcentował, z jaką naturalnością można podchodzić do interpretacji pieśni Cohena… To zawsze była muzyka i słowa – znajdujące się bardzo blisko człowieka… I nawet gdyby odrzeć twórczość (muzyczną) Cohena z całej strojnej oprawy muzycznej, gry wspaniałych instrumentalistów, z gustownych chórków etc. – to w dalszym ciągu czarowałaby słuchaczy, odbiorców ta właśnie niepowtarzalna esencja: uzdrawiająca duszę prostota wypowiedzi i prawda…

Powszechnie kojarzymy Leonarda Cohena z, po pierwsze, muzyką – z pieśnią, po drugie z poezją. Rzadko rozprawia się o – nie mniej rasowej od poezji! – prozie w wydaniu Leonarda Cohena. Warto podkreślić mistrzostwo prozy Cohena, które ujawniło się już w chwili epickiego debiutu – była to powieść pt.: Ulubiona gra. Pełną recenzję tej powieści przeczytacie na łamach Tostera Pandory, tutaj: http://tosterpandory.pl/ulubiona-gra-leonarda-cohena-w-recenzji-justyny-karolak/

leonardcohen

A na zachętę przedstawię jeden cytat z tej recenzji:

„Z tej książki dowiemy się wszelkich szczegółów dzieciństwa i młodzieńczości męskiego bohatera dorastającego w żydowskiej rodzinie. Znajdziemy tu zagubienie i poszukiwanie swojej dojrzałej tożsamości, robienie rzeczy, które impulsywnie chce się zrobić, będąc młodym, bo młody człowiek nie potrafi się różnym impulsom przeciwstawić. Potem nastaje wstyd za swoje uczynki, błędy czy omyłki. Całonocne miejskie włóczenie się po mieście z najlepszym przyjacielem, alkohol i oczywiście – kobiety. Przygody z kobietami, fascynacja i uwielbienie ciał wielu kobiet, lecz odkrycie mocy prawdziwej miłości, emocjonalnej i erotycznej, dopiero w jednej wybranej kobiecie, w Shell. To wszystko składa się na bardzo wzruszające i fascynujące oddanie prawdy o młodym człowieku jako o istocie wrażliwej, poszukującej, cierpiącej, doświadczającej, uczącej się życia. Istoty już samodzielnej, w pewnym sensie silnej, umiejącej przeżywać i wnioskować na podstawie tych przeżyć, ale jednocześnie jeszcze bardzo miękkiej, delikatnej wewnątrz, pełnej tak marzeń, jak lęków”.

I taki właśnie Cohen… był. Słowo „był” w tym kontekście dobywa się z gardła z wielkim trudem, aż prawie fizycznym bólem… Piękny, bo nad wyraz uczciwy – jako jeden z nielicznych artystów potrafiący wyrażać sugestywną wypadkową między świadomie i intelektualnie podjętą kreacją a czysto ludzką szczerością, prostolinijnością. Urzekająco otumaniony pięknem, zjawiskowością kobiet, i jednocześnie przez całe życie próbujący kobiecość zrozumieć, podążający za kobiecością, starający się ubrać kobiecość w spójną literacką definicję. Życie uwierało go i bolało, ale było dlań doznaniem pełnym, za jakie umiał się pokłonić w niekłamanej, podniosłej podzięce.

Prócz wyrazów smutku, żalu, płaczu, dodajmy również coś konstruktywnego – bowiem Leonard Cohen zasługuje na to, aby pożegnać go z szacunkiem. Chciałabym, żeby wiedział, że jego twórczość budowała ludzi; że potrafimy – nie tylko emocjonalnie, ale i bardzo racjonalnie – ją docenić…

Cohen odszedł, mając lat 82 – to zacnie dojrzały wiek. Cohen zaszczycał nas przez grube dekady imponującą intensywnością artystyczną – nigdy nie spoczął na laurach, do końca pozostając jakże aktywnym scenicznie i studyjnie. Będzie nam Ciebie jakże brakowało, Leonardzie, ale ta chwila naszego osobistego żalu nie może przesłonić nam cudowności, jaką Twoja sztuka – jest. Byłeś piewcą życia – należy Ci się od nas, Leonardzie, poza łzami, porcja uśmiechu na pożegnanie, przepojonego wdzięcznością Tobie i tęsknotą do Ciebie.

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *