Light. Move. Festival 2017 – fotorelacja z festiwalu świateł w Łodzi

Za nami kolejny, już siódmy, festiwal światła w Łodzi – Light. Move. Festival. W tym roku hasło przewodnie „No limits – szlakiem awangardy” miało zainspirować twórców do kreatywnego przedstawienia dorobku artystów awangardowych. Nie sposób opisać tu wszystkich atrakcji i wydarzeń towarzyszących tegorocznej edycji festiwalu światła, toteż wspomnę jedynie o tych, które wywarły na mnie wrażenie – zarówno pozytywne, jak i negatywne.

Organizator, Fundacja „Lux Pro Monumentis”, i partner główny – Miasto Łódź, w tym roku dysponowali środkami dotacji w wysokości 1 mln 250 tys. zł, a termin wydarzenia przyspieszono na przełom września i października. Było więc cieplej, a przez to przyjemniej, niż podczas poprzednich edycji, tym bardziej, że atrakcje tegorocznego festiwalu zostały rozsiane w znacznych od siebie odległościach.

Nie było możliwości zobaczenia wszystkiego, idąc jedynie wzdłuż ulicy Piotrkowskiej, której oświetlenie notabene w tym roku nie wypadło oszałamiająco. Pomimo dwóch stref, gdzie iluminacje kamienic w cudowny kolorowy sposób rozświetlały i ukazywały ich piękno, większość odcinka tej ciekawej ulicy (począwszy od Alei Piłsudskiego do Placu Wolności) skrywała się w ciemnościach nocy.

Według założeń – atrakcje festiwalu miały być gotowe na godzinę 19:00. Pomimo mojej punktualnej obecności przy Pasażu Schillera w sobotę, kilkanaście minut po wspomnianej godzinie – instalacja świetlna „Astera” jeszcze nie została włączona.

Następnym moim rozczarowaniem podczas tegorocznego festiwalu była iluminacja świetlna „Magiczne smoki”, mająca mieć miejsce na jednej z najpiękniejszych, odnowionych kamienic przy ulicy Piotrkowskiej 86, zwanej kamienicą pod Gutenbergiem. Opis iluminacji na festiwalowej mapce głosił: „mityczne stworzenia ziejące świetlnym ogniem”. Zdawać by się mogło, że metalowe smoki na kamienicy zostaną oświetlone w taki sposób, by sprawiały wrażenie ziejących ogniem. Nic bardziej mylnego, okazało się bowiem, że kamienica, owszem: została podświetlona – ale w całości, a największą uwagę przyciągała… mocno oświetlona brama. Jako miłośniczka wszelkich szczegółów i ingredientów tej kamienicy, sugerując się opisem festiwalowej atrakcji, poczułam zawód.

Idąc dalej ulicą Piotrkowską, nie dostrzegłam ani jednego pracownika czy wolontariusza, który udzielałby informacji o festiwalu, rozdawał mapki z zaznaczonymi atrakcjami i ich krótkim opisem, z czym nie było problemu podczas poprzednich edycji festiwalu.

Natomiast tak samo jak podczas poprzednich edycji – i tym razem nie zabrakło sprzedawców oferujących świecące gadżety, jak i mobilnych punktów gastronomicznych z watą cukrową czy gorącymi napojami.

Zmierzając do Placu Wolności, nie dostrzegłam mających znajdować się na Piotrkowskiej 6 (według festiwalowej mapy) instalacji świetlnych w formie dużych kotów „Dachołazy 2.0”, które zapamiętałam z poprzedniej edycji. Gdy przechodziłam w pobliżu domu handlowego „Magda”, przystanek muzyczny pt. „Muzyczna kurtyna” nie był oświetlony ani nie wydawał z siebie dźwięków. Jedyny dzień, w jaki można było doświadczyć wszystkich atutów tej atrakcji, to sobota, w godzinach 21:00-24:00 – wielka szkoda, zwłaszcza że wielu odwiedzających dysponuje wolnym czasem także w piątki i niedziele…

Na uwagę zdecydowanie zasłużył mijany przeze mnie przystanek muzyczny przy ulicy 6 Sierpnia i jego „Wariacje muzyczne”. Wprawdzie koncert miał zacząć się o późniejszą porą, jednak na mapce festiwalu nie podano dokładnej godziny i wielu ludzi zbierało się wokół, nie wiedząc, kiedy muzycy zaczną grać i czy warto czekać. Dopiero na stronie internetowej Light. Move. Festival, klikając na każdą atrakcję festiwalową z osobna, można było się dowiedzieć, w jakich godzinach i dniach będą funkcjonować dane atrakcje, co uważam za bardzo dużą wadę organizacyjno-promocyjną tegorocznego festiwalu.

Oprócz mappingów na budynku Domu Kultury, Cerkwi św. Aleksandra Newskiego, można było zobaczyć jeszcze trzy: „Techstura” na Piotrkowskiej 76, „Paradox” na Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym oraz „Światłem malowane” na Kościele Zesłania Ducha Świętego. Największe wrażenie muzyczno-wizualne wywarł na mnie mapping „Światłem malowane”, który podczas mojej festiwalowej wizyty jako jedyny (z trzech wymienionych mappingów) zebrał owacje widzów.

Niestety w tym roku zabrakło pokazu na Ratuszu Miejskim, co byłoby znakomitym artystycznym dopełnieniem na Placu Wolności. Na korzyść festiwalu przemawia zaś fakt, iż tegoroczne mappingi były pokazywane w mniejszych odstępach czasu, niż w poprzednich edycjach. Jest to bardzo pozytywna zmiana, dzięki której więcej fanów mogło je obejrzeć.

Festiwal światła, jak i inne wydarzenia odbywające się wśród tłumu, ma swoją specyfikę. Do najbardziej irytujących zachowań w zwartym tłumie podczas oglądania mappingów zaliczyć można: wpychanie się w ostatniej chwili przed osobę, która zajęła dogodne dla siebie miejsce (np. z dziećmi „na barana”), świecenie laserowymi wskaźnikami na oglądany pokaz, bardzo głośne rozmowy przez telefon (niezwiązane z festiwalem).

W parku Staromiejskim ilość świetlnych atrakcji była mniej liczna i była skupiona na mniejszym obszarze, niż zapamiętałam z poprzednich edycji. Do moich faworytów instalacji świetlnych zaliczam „Rezerwat”, który przedstawiał leśne zwierzęta. Ich lustrzane, pięknie odbijające światło formy przywodzą na myśl kubizm, bądź sztukę składania papieru – origami. W podobnym tonie na rynku Manufaktury zaprezentowano dwa podświetlone na czerwono tygrysy, a liczba chętnych do zrobienia sobie z nimi zdjęcia – zdawała się nie mieć końca.

Sumując, w mojej subiektywnej opinii tegoroczny Light. Move. Festival wypadł dość słabo (zwłaszcza na tle poprzednich edycji) – zabrakło bieglejszej organizacji, wcześniejszej i szerzej zakrojonej akcji promocyjnej festiwalu, a także większego zaangażowania w jakość prezentowanych atrakcji i ich liczebność. Byłoby wspaniale, gdyby podczas przyszłych edycji – instalacje artystyczne nie były nadmiernie rozsiane, lecz skupione w taki sposób, aby można było zobaczyć je wszystkie, poświęcając jeden wieczór/noc. Na przykład móc skupić się na ulicy Piotrkowskiej, jej najbliższych bocznych uliczkach, pasażach i całym obszarze Parku Staromiejskiego. Gdyby organizatorzy zdecydowali się zagęścić i zwiększyć liczbę iluminacji świetlnych kamienic Piotrkowskiej, wydobywając z mroku ich cudne detale – byłabym szczęśliwa. Gdyby zwiększyli dostępność do map festiwalowych, o których jeszcze za chwilę wspomnę… Pomocne byłyby również (z daleka widoczne dla idących wśród gęstego tłumu widzów) oznaczenia miejsc, w których znajdują się instalacje, projekcje, mappingi czy przystanki muzyczne. Mogłyby to być znaczniki np. w formie długich świecących ledowych rurek (z cyfrą oznaczającą daną atrakcję według mapy festiwalu), czy też wypełnionych helem, podświetlanych balonów.

Liczni turyści, przybywający na to plenerowe łódzkie wydarzenie, jeśli wcześniej nie sprawdzili w Internecie i nie wydrukowali sobie mapki festiwalu, mogli mieć niestety nie lada problem z dotarciem do wszystkich tegorocznych widowisk. Szczególnie że nie znają tak dobrze jak łodzianie (i to też nie wszyscy) lokalizacji obiektów takich jak: Łódzki Dom Kultury, Cerkiew przy ul. Kilińskiego, park Sienkiewicza, a które nie są widoczne z poziomu głównej ulicy festiwalu, czyli Piotrkowskiej. Poza tym jeśli nie ma się telefonu z dostępem do Internetu, rozkładanie dużej, turystycznej mapy wśród wielotysięcznego tłumu i w ciemności – graniczy z cudem.

W tym roku szczęśliwcy, którzy pojawili się na festiwalu w piątek o godzinie 19:30 i 21:00 (według mapy festiwalowej do pobrania w formacie Pdf), mieli okazję podziwiać Teatr Ognia Los Fuegos na rynku Manufaktury, jednak według informacji na stronie internetowej festiwalu, spektakle te miały odbyć się o godzinie 20:00 i 23:00 u zbiegu ulic Sienkiewicza i Traugutta, w okolicy ŁDK-u. Zwróciłam na to pilną uwagę, ponieważ byłam w sobotę na rynku Manufaktury i trafiłam akurat na koniec występu. Wynika z tego, że informacje zawarte na stronie organizatora festiwalu, różnią się nie tylko z informacjami na owej mapce Pdf, ale również – po prostu minęły się z rzeczywistością. Pozostaje tajemnicą, ilu ludzi, sugerując się nieaktualnymi informacjami, nie mogło obejrzeć jakiejś części festiwalu, na której im szczególnie zależało.

Ostatnią rzeczą, a właściwie wydarzeniem, o którym chciałabym wspomnieć, niestety również w dość gorzkim tonie, to zorganizowane w tym roku warsztaty fotograficzne. Trzy grupy liczące 10-12 osób – po uprzednim zapisaniu się, pod opieką fotografów i instruktorów Toruńskiej Szkoły Fotografii, według znalezionych informacji, miały przez trzy godziny odwiedzić 4-6 instalacji świetlnych, robiąc zdjęcia, zaś ich najlepsze ujęcia planowano wykorzystać do publikacji na fanpage’u i stronie internetowej festiwalu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że za uczestnictwo w tych warsztatach należało osobiście zapłacić, o czym nie wspomniano na mapce festiwalu. Czy naprawdę nie dało rady opłacić tego kursu z dotacji na festiwal? W końcu i tak organizator zyskuje, wykorzystując do celów promocyjnych zdjęcia kursantów.

Gorąco zachęcam Was do podzielenia się opiniami o tegorocznym Light. Move. Festival w Łodzi – w komentarzach pod artykułem.

I równie gorąco zapraszam do obejrzenia poniższej relacji foto – mojego skromnego autorstwa – z ww. festiwalu.

Joanna Bończyk

Źródła dot. tekstu:

http://lmf2017.lmf.com.pl/mapa-festiwalowa.html

http://lmf2017.lmf.com.pl/img/program.pdf

 

Zdjęcia 1-4: mapping „Światłem malowane” na Kościele Zesłania Ducha Świętego, ul. Piotrkowska 2/2a

 

Zdjęcie 5: Kościół Zesłania Ducha Świętego i Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne, Plac Wolności 14

 

Zdjęcie 6: widok w stronę ulicy Piotrkowskiej, ujęcie z pomnika Tadeusza Kościuszki na Placu Wolności

 

Zdjęcia 7-10: mapping „Paradox” na Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym, Plac Wolności 14

 

Zdjęcie 11-13: mapping „Techstura” na budynku przy ul. Piotrkowskiej 76

 

Zdjęcie 14: jeden z „Żywiołów”, Pasaż Rubinsteina

 

Zdjęcie 15: „Szlakiem gwiazd”, Pasaż Rubinsteina

 

Zdjęcie 16: „Magiczne smoki”, ul. Piotrkowska 86

 

Zdjęcie 17: mapping „Techstura” na budynku przy ul. Piotrkowskiej 76

 

Zdjęcie 18: „W chmurach”, ul. Piotrkowska 19-22

 

Zdjęcia 19-21: „Dziwny ogród”, Park Staromiejski zwany Parkiem Śledzia

 

Zdjęcia 22-23: „Rezerwat”, Park Staromiejski

 

Zdjęcie 24: „Digital origami tigers”, Rynek Centrum Handlowego Manufaktura, ul. Drewnowska 58

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (10)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

3 komentarze

  1. Dzięki Tobie wiem chociaż co się wtedy działo w moim rodzinnym mieście, bo ja akurat w tym czasie siedziałam z koleżanką pisarką w kawiarni blisko Piotrkowskiej. Trudno było wrócić z powrotem. Takie tłumy waliły w stronę Placu Wolności, nawet ulicą Sienkiewicza. Dużo ludzi miało ze sobą święcące elementy: buty, kokardy, laski. Dlaczego się do nich nie przyłączyłam po spotkaniu z koleżanką. Zwyczajnie nie lubię tłumu. Unikam jak się da. Widzę po Twojej relacji ile mnie świetlnych atrakcji ominęło, ale widzę też, że nie do końca były to dopracowane widowiska, więc może nie ma czego żałować.

    • Anno, ja też w tym roku opuściłam łódzki festiwal światła i po obejrzeniu zdjęć Joanny trochę tego żałuję. Mam nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy dopracują tych kilka niedociągnięć i że będzie pięknie 🙂 . No i przydałoby się jakieś piekielnie oryginalne motto przewodnie, żeby twórcy festiwalowych dzieł mieli wyzwanie i żeby w efekcie uraczyli nas nieprawdopodobnie dobrymi, nietuzinkowymi pracami 🙂 .

    • W mojej opinii (i nie tylko mojej, jak się później okazało) tegoroczny festiwal światła był o wiele słabszy od poprzednich edycji. Wiadomo, że na żywo wszystkie atrakcje wyglądają lepiej i odbiera się je w inny sposób, ale jeśli mogę coś zasugerować, to proponuję obejrzeć ich fotografie za pośrednictwem Internetu, a nagrania pokazów obejrzeć np. za pomocą Youtube’a.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *