Luźne reminiscencje po „Odysei Kosmicznej 2001”

odysea kosmiczna 2001

Uwaga… Artykuł jest w miarę dokładnym streszczeniem mniejszej części filmu, dlatego ci, których spotkało nieszczęście i jeszcze go nie widzieli – nie powinni przed jego obejrzeniem tego czytać. Lepiej dojść do samodzielnych wniosków, nie sugerując się nie własnymi wyobrażeniami. Obejrzeć – przeczytać, a nie przeczytać – obejrzeć, bo nie tracąc niczego, zyskujemy wiele.

Planetyzacja – wschód Ziemi nad Księżycem i wschód Słońca nad Ziemią. Pierwszy rozdział to „dawn of man”, czyli „świt Człowieka”.

Jest w nim codzienność pierwotności, pełna naturalnych zagrożeń dla bytu i stadnej walki o zasoby. Potem pojawia się obelisk, wyjątkowy „obcy”.

Następuje „oświecenie” i o świcie dochodzi do pierwszego użycia narzędzia. Służy ono najpierw najpilniejszym potrzebom – do zdobycia pożywienia – w tej osłabionej grupie zapewne od dawna nie jedzono mięsa. Następnie dochodzi do wykorzystania narzędzia do zabicia samca alfa większej, rywalizującej grupy. Od tej pory (statystycznie) walki wygrywają ci, którzy mieli lepsze narzędzia powstające jako efekty spójniejszej, lepiej zorganizowanej współpracy społecznej i będącej jej owocem technologii.

Rozdział drugi to delikatny i lekki taniec przyszłości. W nieważkości leci „nad pięknym modrym Dunajem” Straussa, a w przestrzeni unosi się długopis. By go wychwycić używa się butów z podeszwą „na rzepa”, który łączy stopy z „podłogą”. Stacja kosmiczna utrzymuje grawitację dzięki sile odśrodkowej bez ciągłego dostarczania energii. Pełna synchronizacja prędkości obrotowej stacji i nadlatującego wachadłowca umożliwia połączenie obu obiektów.

Wewnątrz jest profesjonalna obsługa, konieczność identyfikacyjnego powiązania z komputerem pokładowym każdego nowego gościa i pokój do wideokonferencji. Stawki za połączenia jak na dzisiejsze standardy są strasznie wysokie – nawet uwzględniając inflację. Cóż, nikt nie przewidywał tak dynamicznego rozwoju komunikacji. Wszystko inne natomiast jest rozwinięte nieco na wyrost, jak choćby rzucający się w oczy brak brudu i obecności robotników na budującej nową sekcję stacji kosmicznej. Jest to mało realistyczne, pomimo tego, że wszystko projektowane jest dla wygody gości – w końcu obiekt ten należy do sieci hoteli Hiltona.

Nie ma wsród podróżujących nikogo, kto musiałby parać się prawdziwie ciężką pracą. Nie ma spieszących się oczu i pełnych napięcia myśli. Nawet wśród wysoko opłacanych i cennych przedstawicieli ludzkiej rasy – którzy znaleźli się poza matecznikiem planety. Widać wycieczki tego typu są sprawdzone i niezwykle bezpieczne. Inaczej nikt z wygodnickich przedstawicieli naukowego establishmentu, nie znajdowałby się w kosmosie, woląc wysługiwać się „astronautami”.

Rozmowa obecnych na stacji Rosjan z nowoprzybyłym sugeruje, że w księżycowej bazie Clavius stało się coś dziwnego, bądź niespotykanego. Od dziesięciu dni nie mają z nią łączności, pomimo braku awarii komunikacji. Stacja nie przyjmuje też żadnych, nawet będących w potrzebie, gości z zewnątrz. Międzynarodowy traktat o wzajemnej pomocy w przestrzeni kosmicznej narzuca obowiązek uzasadnienia dla izolacjonizmu. Szerzą się plotki o epidemii, a tam właśnie wybiera się nowoprzybyły gość. Wszystkie oczy i uwaga kierują się na niego, lecz on dyplomatycznie milczy, używając standardowych zwrotów i pustych słów.

W dalszym locie na Księżyc, stewardesy ciągle noszą obszerne nakrycia głowy, utrzymujące włosy w stanie nieważkości. Starają się nie przeszkadzać śpiącym pasażerom. Widać dla niektórych, lot, ku największemu ziemkiemu satelicie, to rutyna. Wszelkie czynności, w tym jedzenie, w sytuacji braku ciążenia wymagają więcej czasu, a konsumpcja jest trudna – zwłaszcza bez użycia rurek.

Co zadziwiające, w pojeździe zachowano okna, a ich powierzchnia jest czysta – nie uszkodzona przez mikrometeoryty i pył. Nie ma też osłon przed promieniowaniem, co sugeruje, że stosuje się niewidzialne dla oka pola elektromagnetyczne odpychające zjonizowane cząsteczki. Piloci są ciągle przytomni, nadzorują statek i jest ich tylko dwóch. Dlatego minimalna prędkość średnia promu musi wynosić przynajmniej 33 tysiące kilometrów na godzinę, inaczej przed celem skończyłaby się ich 12. godzinna zmiana.

W trakcie takiej podróży, wcześniej czy późnie,j trzeba odwiedzić toaletę, która ma aż 10 punktów szczegółowej instrukcji obsługi, co jest szczególnie deprymujące, bo „przed” trudno jest przecież o wysiłek intelektualny.

Statek ląduje w bazie księżycowej tylną częścią pionowo, przez co piloci są zdani na widok z kamery i zdalne naprowadzanie oraz zapewne międzysprzętową (internet of things) komunikację. Baza otwiera dla dokowania ogromną, dzieloną jak płatki kwiatu kopułę. Bardzo wygodne, z punktu widzenia bezpieczeństwa przybyłych, lecz kosztowne rozwiązanie.

Jeśli przy każdym starcie i lądowaniu trzeba napełniać powietrzem i parą wodną taką przestrzeń, utrata gazów, nawet przy ich odsysaniu, musi być znacząca. Skafandry kosmiczne są wykonane z odbijającego światło materiału tak, aby obniżyć temperaturę i szybkość nagrzewania przy nasłonecznieniu.

Wysokość pomieszczeń konferencyjnych, wewnątrz bazy, pozostawia wiele do życzenia. Zwłaszcza przy możliwości wykuwania chodników w skale, jako kolejnych pomieszczeń z użyciem ciężkiego sprzętu, oszczędność wykorzystywanego miejsca wydaje się być nieco przesadzona. Standard stosowania podwójnych drzwi jest dość nieprecyzyjny. Ma on bowiem sens tylko przy założeniu znajdowania się pomiędzy nimi komory dekompresyjnej, a dla osoby w skafandrze pomiędzy poszczególnymi wartwami byłoby bardzo mało, bądź (z plecakiem) za mało miejsca.

Wtajemniczony nowoprzybyły przekazuje gratulacje w związku z odkryciem i oświadcza, że może ono być najbardziej znaczącym w całej dotychczasowej historii nauki. Widać nie wie dokładnie, co to takiego, lecz zna „tego” wagę. Jest przekonany, że celowo rozsiewane historie o epidemii są potrzebne, gdyż „szok kulturowy i społeczna dezorientacja”, jakie powstaną po „przedwczesnym” wydostaniu się kluczowej informacji do opinii publicznej, będą bardzo szkodliwe.

Społeczeństwo „nie jest gotowe” i wymaga wielu „przygotowań” i „warunkowania”. Oswojenia z wiedzą o odkryciu przed jej upublicznieniem. Być może przez odpowiednie „produkty” popkulturowego wpływu i oddziaływania.

Statek na orbicie Księżyca musi poruszać się wolniej. Prawie dziesięciokrotnie mniejsze przyciąganie obiektów – 16%, zmniejsza prędkość ucieczki, przez co wydaje się, że prom niezwykle lekko unosi się nad powierzchnią. Przypomina w tym zawisie nieco styl poruszania charakterystyczny dla sterowca.

Krzywizna globu jest intensywniejsza, więc horyzont jest znacznie bliżej, niż na Ziemi. Na Księżycu nie ma tego, przejmującego dla wielu, wrażenia ogarniania jednym rzutem oka zbyt wielkich przestrzeni. Powietrza nie ma, więc wszystko jest pełne kontrastów, a „powietrze” jest, jakby istniało, krystalicznie czyste.

Pieczywo tostowe sprawdza się bardzo dobrze w warunkach księżycowych. Ważna jest pasteryzacja i dekontaminacja, bo każde bakteryjne życie przy silnej selekcji robi się bardziej zjadliwe. Dzięki niewielkiej grawitacji znacznie lepiej się trawi (ruchy jelit są wspomagane ciążeniem), więc można pokusić się na „normalne” jedzenie. Przemowa wzmacniająca „morale” jest tradycyjnym elementem kulturowym, przy dobrze smakujących potrawach. Ludzie stają się znacznie bardziej otwarci i pozytywnie do siebie nastawieni.

Wtedy zaczynają się konkrety. „Odkrycie” zaczęło się od zlokalizowania silnego źródła magnetycznego. Potem rozpoczęto odkrywkę i ku rozczarowaniu oraz zaskoczeniu badaczy, przyczyną tak silnej emisji magnetycznej energii był całkiem niewielki, mający idealny geometrycznie kształt – obelisk. Nie było żadnej „ukrytej” struktury, żadnej bazy, czy
statku-matki obcych – tylko ten nieprzenikalny kształt, który (z powodu braku erozji i atmosfery) musiał być tutaj zakopany celowo. Datowanie skał wskazało, że nastąpiło to cztery miliony lat temu.

Potencjalna inteligencja, która tego dokonała, jeśli zachowała „postęp”i nie popadła w stagnację, przerasta ludzkość pod każdym względem, bo ma nad nami minimum kilka milionów lat przewagi. Możliwości poznania jej technologii w obecnym kształcie (w odniesieniu do przepaści poziomu rozwoju) wydają się wątpliwe, lecz być może uda się uzyskać „coś” z tego „antycznego” w każdym rozumieniu artefaktu.

Tajemniczy obiekt wraz z kolejnymi „naukowymi” próbami poznania go, powoli stawał się tajemny. Nie można go „zbadać”, bo nie można go uszkodzić. Sprawdzić co ma w środku, przeciąć laserem.

My – ludzie, jesteśmy bardzo uzależnieni od destrukcji, bo to najprostsza metoda osiągania celów, więc ciężko nam idzie badanie czegoś w całości. Jednak druga przesłanka dająca pole do popisu dla nauki jest spełniona. „Obiekt” jest stały, sztywny, określony i niezmienny. Wydaje się więc, że wcześniej czy później – musimy poznać jego sekrety.

„Obiekt” jest oświetlony, otoczony ze wszystkich stron instrumentami próbującymi wgryźć się w jego naturę. Kiedy coś jest „ustalone”, dobieramy się do jego wnętrza. To tylko kwestia woli i czasu. Nikt tak dobrze nie kombinuje, „jak coś zepsuć”, co Człowiek. Tylko zmienność nas myli. Lecz obelisk szczęśliwie milczy, oczekując, czy i kiedy będziemy tak mili…

Ludzie schodzą do Niego. Okrążają, oglądają pod różnymi kątami, obserwują, fotografują, wreszcie dotykają, drwiąc sobie z martwoty Jego trwania – i wtedy się zaczyna…

Reakcja, przejmujący wysoki dźwięk, który dociera do uszu pomimo skafandrów i próżni kosmosu. Dźwięk to fala gazu, zmiana gęstości cząsteczek powietrza – nie ma prawa rozchodzić się bez ośrodka. Pomimo czego, „pisk” oszałamia każdego.

Rozpoczął się kolejny świt. W cztery miliony lat po Pierwszym znaleźliśmy się po „ciemnej stronie Księżyca”. Dotarliśmy na kolejny poziom, czeka nas kolejna przemiana.

„Każda wystarczająco rozwinięta technologia, jest nieodróżnialna od magii” – Artur C. Clarke.

Zbigniew Galar

2001: A Space Odyssey – Original Trailer

Stanley Kubrick | 2001 A Space Odyssey (1968) | Making of a Myth

Piękne, wybrane kadry z arcydzieła filmowego:

odyseja kosmiczna 2001-13odyseja kosmiczna 2001-14odyseja kosmiczna 2001-17odyseja kosmiczna 2001-19odyseja kosmiczna 2001-20odyseja kosmiczna 2001-21odyseja kosmiczna 2001-22

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *