Mad Max: Na drodze gniewu (2015) – Zabawa w kinie jak opera

Mad-Max-Na-drodze-gniewu

Najnowszy Mad Max to pomnik twardszy niż ze spiżu, upamiętniający stary dobry gatunek pod tytułem „Kino Akcji”. Dokładnie na takie filmy warto chodzić do kina – nie tylko dla coraz wyraźniej doskonalonych efektów 3D, ale dla wartkości, prędkości i intensywności, która wtłacza w fotel i która w kluczowych momentach nakazuje instynktownie wstrzymać oddech. Mad Max nie jest majstersztykiem kina 3D, bo pod tym względem niezdetronizowany pozostaje Avatar, ale to żaden zarzut – wręcz przeciwnie. Okazuje się bowiem, że nie efekty, efekty i efekty, a klimat, idea i wymowność przedstawionego świata stanowią esencję filmu akcji, niezłomną oś konstrukcyjną, bez jakiej całość byłaby jedynie kolejną popową wydmuszką, skorupą wydrążoną z prawdziwej jakości. Dlatego ten Mad Max, to świeżo mianowany, bezsporny władca przepastnych, pełnych, rasowych widowisk filmowych spod znaku akcji. Jeśli kino akcji kiedykolwiek mogłoby być porównane do opery, to właśnie teraz; to właśnie Mad Max: Na drodze gniewu. Dlatego czym prędzej wybierając się do kina, miejmy świadomość, po co tam idziemy: po kapitalną zabawę w kinie, po widowisko „operowe”, po prędkość i intensywność akcji, która dzięki tym cechom, nie potrzebuje rozbudowanej listy dialogowej… Tu się nie tłumaczy i nie opowiada, tu się walczy o przetrwanie – praktycznie bez przerwy jadąc, mknąc niesamowitymi, topornymi pojazdami-zmyślnymi potworami, przy akompaniamencie szalonych bębnów i gitary rodem z piekła…

Mad-Max-Na-drodze-gniewu-1

Dojrzały już wiekiem reżyser widowiska, George Miller, właśnie udowodnił, że jego specyficzny, postapokaliptyczny świat i heros tego świata, gniewny bohater imieniem Max – to nie przypadkowa ani przebrzmiała wizja. Obecny budżet, ale przede wszystkim – nie waham się użyć tego słowa: mądrość reżysera i pasja działania, w stylu rączym wyrwały Mad Maxa z czeluści anachroniczności i podarowały go nowemu pokoleniu w najlepszej, świeżej, najpiękniej zrealizowanej odsłonie. Spieszę Wam donieść, że duch starego Mad Maxa – nadal żywy, a przy tym pomysł na fabułę, na wizualne i emocjonalne przedstawienie groteskowo-surowych losów outsidera, zapiera dech, rozgrzewa temperament i wzrusza. Mad Max właśnie na stałe wsączył się do pop-kultury w najlepszym rozumieniu tego słowa; ten bohater już nie zniknie, nie można go zapomnieć, nie da się nie zapamiętać.

Nieocenione są ukazane w filmie pustynne krajobrazy, piaskowa burza; nieoceniona jest scenografia, kostiumy, charakteryzacja i maszyny jeżdżące. Niezwykłe jest również to, że w dziejach Mad Maxa po raz pierwszy mogliśmy tak wnikliwie przypatrzeć się zombiakom – ich dzikim emocjom, ich podejściu do walki, życia i śmierci. Pierwszoplanowy spośród nich, rewelacyjnie wykreowany przez Nicholasa Houlta, Nux, to bohater wręcz romantyczny, ale pozostałe czarne charaktery imponują swoją prymitywną brawurą, siłą i stuprocentowym oddaniem dla idei. Kiedy fabuła zaczyna oddalać się od zombiaków i koncentrować na głównych bohaterach, czyli znakomitym duecie „wojowników szos”, Furiosie i Max’sie, aż prawie żal, że nie było nam dane dłużej nurzać się w szeregach pół-żywotnych i teraz będziemy już tylko dobrzy i szlachetni, niestrudzeni w czystej walce człowieczeństwa o dotarcie do lepszego, wolnego i żyznego świata…

Mad-Max-Na-drodze-gniewu-3

Charlize Theron w roli Furiosy, to strzał w dziesiątkę, jeśli mowa o doborze obsady. Ta pełnokrwista aktorka nie po raz pierwszy kapitalnie zrosła się z wykreowaną postacią, zaistniała w jej skórze – tym razem dodając filmowi akcji uczuciowej głębi, przykuwając uwagę zdeterminowanym, bezkompromisowym spojrzeniem nieprzerysowanej wojowniczki albo najszczerszym krzykiem rozpaczy kobiety, wyrażonym w kulminacyjnym momencie totalnej „przegranej”…

Furiosa i Max, przypadkowo sprzymierzeni w wojnie z jednym wrogiem, cudownie skupiają się na metodyczności tej wojny i na celu, o jaki walczą, nie pozwalając ponieść się emocjom braterstwa czy romansu, które byłyby tylko sztuczne i ciążące. Ich relacja zdaje się sucha i autentyczna, tak jak sucha i autentyczna jest gra o życie, w jakiej dosłownie wszystko stawiamy na jedną kartę, ponieważ drugiej szansy nie będzie. W tej ognistej, brutalnej i szalonej grze o życie nie ma przestrzeni na przystanki, czyli na słabość, jaką są uczucia – jedyne dopuszczalne tu uczucia muszą kondensować się do gniewu wobec wroga, a gniew ten musi uruchamiać w bohaterach najdalsze rezerwy siły i charyzmy. Dlatego więź między dwojgiem kluczowych partnerów w tej grze – buduje się wyłącznie na marginesach rzeczywistości jako niemo i nieufnie zawarte przymierze, tak samo jak magnetyczna więź między kobietą a mężczyzną. A ten subtelny szkic głębokich emocji jedynie wzmaga nasz apetyt na chłonięcie kolejnych i kolejnych, wartkich scen, nieomal pozbawionych jakichkolwiek postojów. Bo z chwilą, kiedy dotrzemy do upragnionej mety, okaże się boleśnie, że… za nami dopiero połowa drogi…

Mad-Max-Na-drodze-gniewu-4

Na Mad Maxa: Na drodze gniewu koniecznie biegnijcie do kin. Seans na wielkim ekranie przywróci Wam wiarę we wspaniałość kina akcji, które nieprzyćmione efektami specjalnymi ponad miarę, pozwala przenieść się na dwie godziny w czysty, bezpośredni świat spektakularnego wyścigu, „kopanki”, siwego dymu i czarnych chmur. Wyjątkowość świata i klimatu Mad Maxa polega i na tym, że futuryzm opiera się na swoistej surowości, sążnistości, toporności, więc wszelkie modne stylistyki steampunkowe mogą tylko pokornie pokłonić się przed mistrzem Millerem, który oto bezdyskusyjnie wprowadził dobre stare kino akcji – w XXI wiek, nadając mu znamion wielkości. Teraz już wiemy, jak wysoko zawieszona została poprzeczka, i choć jeszcze nie czas na zmianę w nieustającej sztafecie pokoleń, gotujmy się z radości, że gatunek filmu akcji właśnie został wykuty w kamieniu ludzkiej pamięci, ustanawiając świeży szablon dla ambicji przyszłych twórców.

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *