Maszyna Rube Goldberga – czyli biurwokracja

 

Maszyna Rube Goldberga - czyli biurwokracja3

Każdy system, którego celem jest trwanie – samoistnie dąży do komplikowania własnej struktury. Innymi słowy, każda organizacja zaprojektowana do wykonywania konkretnego zadania, z czasem zaczyna się tym zadaniem żywić i od niego zależeć.

Cała kwestia w tym, że biurokracja w założeniu ma usuwać problemy. Biurokraci żywią się więc problemami i są żywotnie zainteresowani tym, aby problemy te istniały nadal i wraz z rozwojem samego urzędu – rozwijały się sukcesywnie.

Biurokracja została wynaleziona przez starożytnych Egipcjan, jako wynalazek konieczny, pozwalający na tworzenie wielkich projektów budowlanych. Biurokraci byli elementami systemu kontroli nad dziesiątkami tysięcy robotników i milionami problemów logistycznych, jakich nastręczała budowa piramid. Zapisywanie wszystkich danych w dokumentach i obracanie nimi stało się konieczne, bo bez nich nikt nie był w stanie spamiętać wszystkich rozkazów, czyli znać miejsca i kolejności przeznaczenia przeróżnych towarów.

Odkąd wynaleziono zapis dokumentujący, czyli tak zwaną papierkową robotę, już nie potrzebna była nadzwyczajna pamięć – kogokolwiek. Wszystko zapisywano, następnie dokumenty dostarczano, gdzie trzeba, i na miejscu odtwarzano listę zadań do wykonania. Taka delegacja rozkazów centrali na niższe szczeble zarządzania, była pożyteczna. Niestety w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat, wiele się w tej kwestii zmieniło…

Prawo Wylera:
Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.

Rozwój biurokracji, początkowo pożyteczny, z czasem stawał się coraz większym ciężarem dla gospodarki. Jednak niedomagania technologiczne zamierzchłych czasów, ograniczały liczbę darmozjadów. Dlatego przez wszystkie te lata, zwycięski pochód idei urzędów był bardzo powolny – aż do rewolucji przemysłowej.

Maszyny zastępujące pracę ludzi, „zabierające pracę ludziom”, z początku sabotowano, poprzez wrzucanie grubych drewnianych chodaków, tak zwanych sabotów, pomiędzy metalowe tryby. Jednak z czasem okazało się, że maszynę również ktoś musi obsługiwać, a masowa produkcja zapewnia dostępność różnych dóbr, czyniąc życie znośniejszym i prostszym. Ta zasada jednak nie dotyczy obecnej rewolucji automatyki i robotyki, która naprawdę potrafi wyeliminować człowieka z obiegu gospodarczego.

Robotyzacja systemów produkcji postępuje. Kiedyś futurolodzy przewidywali, że wszyscy ci ludzie zastąpieni w swojej pracy przez automaty, znajdą sobie pracę w usługach. Nie pomylili się zbytnio, gdyż w kwintesencji systemu działania, każdy urząd wykonuje usługi – wobec niewolników systemu prawnego, vel wobec obywateli.

Jednak urzędy, to nie zwykłe usługi, lecz usługi uprzywilejowane. Na wolnym rynku konkurujących pomiędzy sobą przedsiębiorstw usługowych, urzędy zawsze zwyciężają, ponieważ są przymusowe. Pewność klienteli czyni pracę stabilniejszą, dlatego wielu ludzi woli spokojną i bezpieczniejszą pracę w urzędzie, niż pełną ryzyka bezrobocia, wysokopłatną pracę u usługodawcy prywatnego.

Co więcej, takie urzędnicze przedsiębiorstwa usługowe – bardzo łatwo jest tworzyć. Wystarczy zmienić prawo tak, aby wymagało ono do obsługi przepisów pracy kolejnego urzędnika. To sprawia, że postęp urzędniczej „maszynerii” jest niepowstrzymany. W ciągu ostatnich dwudziestu lat, liczba urzędników w samej Polsce wzrosła dość pechowo, bo aż trzynastokrotnie.

Dla każdej pracy zleconej przez ustawodawcę przepisami prawa, przyporządkowana jest maksymalna możliwa liczba ludzi. Tak, aby żaden z nich się nadmiernie nie napracował.

Ważne też, by wywołać wrażenie na zewnątrz, że wszyscy – w środku – są potrzebni. Dlatego wewnętrzny obieg dokumentów musi być tak zaprojektowany, aby angażował jak najwięcej roboczogodzin, jak najmniej posuwając pracę do przodu…

Najprostsza metoda, aby powyższe uzyskać, to działanie polegające na przekazywaniu danego pisma na biurko urzędnika delegowanego do jej rozpatrzenia, w ostatniej kolejności, po tym, jak zapoznają się z nim wszystkie inne piony i poziomy urzędu…

Jest to najprostsze; i taka właśnie najprostsza biurokratyczna procedura wymagała opisania przez zdanie wielokrotnie złożone.

W machinie urzędniczej de facto nic nie jest proste. Wszystko jest tak zawiłe, jak pozwalają na to przepisy, czyli aktualna sytuacja, a nawet bardziej. Konstrukcja urzędu jest proceduralną wersją „Maszyny Rube Goldberga”, zamiast trybów i wahadeł ma urzędnicze dyrektywy.

Maszyna Rube Goldberga, to urządzenie starające się wykonać dane zadanie, w możliwie najbardziej skomplikowany sposób. Tak aby budowa tej maszyny mogła być jak najbardziej zawiła i pochłaniała maksymalną ilość energii. Proste sprawy przy jej pomocy nadal się rozwiązuje, ale to maszyna jest priorytetem, a nie konieczny do rozwiązania problem.

Takie działanie jest zrozumiałe i przejrzyste, kiedy uwzględnimy oczywisty fakt, że celem istnienia urzędu jest… on sam. Maszyna musi zawierać jak najwięcej „części”, czyli urzędników, a sprawy, które rozpatruje, musi wykonywać w najwolniejszy, najpowolniejszy wręcz sposób. Każdy z urzędników, kiedy siedzi za biurkiem, powinien mieć możliwość odpoczynku – udając, że pracuje i że jest zajęty, gdy przerzuca te wszystkie możliwe płachty papierów. 

Dodam, iż nie byłoby jeszcze w istnieniu urzędów niczego zdrożnego, gdyby nie fakt, że urzędy są agresywne.

Biurokraci żywią się informacjami, jakie dostarcza im reszta społeczeństwa. Wzywają obywateli na rozmowy i wyjaśnienia, udowadniając nieustannie, że los obdarzył ich wyższą pozycją społeczną.

Biurokraci mają jedną, podstawową wadę – są nią kompleksy. Co sprawia, że lubią czuć się potrzebni i nie mogą – tak po prostu, dla dobra świata – zamknąć się na kłódkę w urzędzie. Muszą udawać, że rozwiązują realne problemy, podczas kiedy właśnie oni sami – stanowią główną przyczynę istnienia owych problemów.

Prawo cybernetyki mówi, że każda organizacja zaprojektowana do wykonywania konkretnego zadania, z czasem zaczyna się tym zadaniem żywić i od niego zależeć. Dlatego urząd powołany na przykład do zwalczania korupcji będzie wspierał korupcję, bo gdyby jej zabrakło, znikłaby przyczyna istnienia urzędu.

Urzędnicy nie lubią definitywnie likwidować problemów, jakimi się zajmują, lubią je podtrzymywać, udając, że z nimi walczą. Dzięki biurokratom problemy te poszerzają zakres oddziaływania na rzeczywistość, bo wraz z nimi rosną również wpływy urzędnika, powołanego wcześniej do ich zwalczania.

Rozumiejąc signum temporis naszych czasów, zdając sobie sprawę z tego, że urzędy są konieczne, bo w końcu lenie i zachowawcze „biurwy” muszą gdzieś pracować, potrzebujemy opracowania całego zestawu nowych rozwiązań. Do zwykłego sprzątania ulic ci ludzie zupełnie się nie nadają – są zbyt chorowici, strachliwi i niekompetentni. Poza tym mamy dzisiaj od tego specjalne maszyny. Teoretycznie nie mamy więc na razie innego wyjścia, jak tylko patrzeć na rzeczywistość z zadziwieniem i obserwować ciągły rozrost urzędniczej machiny.

Jednak ten rak systemów społecznych musi być kiedyś zwalczony, bądź wycięty, usunięty, amputowany. Nie możemy pozwolić, aby pół miliona ludzi w Polsce zajmowało się zatruwaniem życia pozostałym członkom społeczeństwa. Jest tak wiele innych zajęć, dla chorobliwych nierobów i biurew pospolitych, na których to stanowiskach żadne z nich nie byłoby społecznie szkodliwe, gdyż nie starałaby się na siłę myśleć, że ich praca jest wówczas komukolwiek do czegokolwiek potrzebna.

Jedyne, co powinniśmy zrobić, to pozwolić im (urzędnikom)… niczego nie robić. Nie krytykować ich za niemożność i niekompetencję, za głupotę, za chroniczne poszukiwanie zawodowego i finansowego bezpieczeństwa. Nie potępiajmy słabych urzędniczych umysłów za to, że nie potrafią i nie umieją żyć, tworzyć i działać normalnie – kreatywnie. Być może wtedy zajmą się tylko swoją mechaniczną, lekką, bezmyślną „papierkową robotą”, i wreszcie, po raz pierwszy od czasów Egipcjan, biurokraci dadzą nam wszystkim zwyczajny, święty spokój.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *