Merida Piękna – dialog między feministką-kobietą a kobietą-niefeministką

Merida Piękna dialog między feministką kobietą i kobietą niefeministką

Argumenty współczesnych „feministek” oraz kontrargumenty kobiet, które ich ruchu i ideologii nie popierają, w polskim tłumie wypytane i zasłyszane, własnym słowem opisane i na Toster Pandory podesłane:

  1. Feministka:

Każda kobieta, która nie utożsamia się ze współczesnym ruchem feministycznym, przeczy sama sobie, jest niedorzeczna i nielogiczna. Gdyby feminizm rzeczywiście był jej obcy, powinna nie brać udziału w wyborach, nie głosować na nikogo, nie chodzić do szkoły, nie kształcić się. Każda kobieta, która nie popiera aktualnych działań feministycznych, przekreśla wiele lat kobiecej emancypacji, z której sama dzisiaj korzysta, przecząc tym samym – sama sobie.

Odpowiedź nie-feministki:

Nie utożsamiam się ze współczesnym ruchem „feministycznym”, bo nie podobają mi się środki, jakimi „feministki” swoje postulaty wyrażają. Na „feministycznych” manifestacjach ulicznych –  „feministki” wykrzykują dziwne hasła poparte dziwnymi transparentami, jak np.: „Mam cipkę” albo „Pierdolę, nie rodzę”. A potem domagają się władzy politycznej, parytetów. A potem – chcą być traktowane poważnie i dziwią się, że tak się nie dzieje. Nie widziałam, by mężczyzna który ma ochotę na karierę polityczną – wyszedł na rynek w centrum miasta, rozpiął rozporek, wyjął na wierzch penisa i wołał do ludzi przez megafon: „Mam penisa”. Szkoła, kształcenie – nie ma z tym nic wspólnego. Doceniam zdobycze dawnych feministek, natomiast kompletnie nie rozumiem dzisiejszych „feministycznych” akcji, które rzekomo walczą o to, by kobieta była w życiu jednakowo wysoko poważana co mężczyzna i żeby nie była samym ciałem, a potem – same wydobywają to kobiece ciało na zewnątrz, wrzeszcząc do tłumów, że mają macice i waginy, paląc biustonosze i pokazując całemu światu piersi. Nie rozumiem, dlaczego kobieta, która chce udokumentować światu rozum, mądrość i poprzez nie – wartość kobiety jako człowieka – musi koniecznie rozebrać się do naga i epatować swoim ciałem. Czy takie przedsięwzięcia naprawdę muszą mi imponować? I czy właśnie taka kobieta nie przeczy sama sobie, a nie ja?

  1. Feministka:

Kobiety, które mówią, że feministki obrażają ich kobiecość oraz że feministki nienawidzą mężczyzn, posługują się banalnymi stereotypami. Feministki walczą przecież o prawa kobiet oraz o to, żeby kobieta i mężczyzna byli w życiu jednakowo ważni, a nie tacy sami.

Odpowiedź nie-feministki:

W banałach, a nawet w stereotypach, zawsze tkwi kropla prawdy i mądrości. Fakt, że nie podobają mi się współczesne postulaty i działania „feministek” nie oznacza, że nie chcę chodzić do szkoły itp. Doceniam to, co dla kobiet zrobiły dawne sufrażystki i feministki i bardzo ubolewam nad tym, że współczesne „feministki” podczepiają swoje pustosłowie i agresywne propagandowe działania pod działania dawnych feministek. Moim zdaniem te działania należy skutecznie od siebie oddzielić, bo co innego jest istotne dla kobiet dzisiaj, niż było istotne, kiedy kobiety nie mogły się na przykład kształcić. Ja już mogę – wszystko; nikt mi niczego nie zakazuje i nie broni. Dlatego czuję się bardzo źle i niesprawiedliwie oceniana, kiedy współczesne „feministki” posyłają mi mordercze spojrzenia za każdym razem, gdy nie mam ochoty brać udziału w ich jednej i drugiej agresywnej misji przeciw całemu światu, a zwłaszcza przeciwko mężczyznom. Nie czuję się uciemiężona przez mężczyzn i nie czuję, że mężczyźni nade mną dominują. Nie czuję również, że muszę się przed nimi bronić, ale na pewno czuję, że muszę bronić się przed dzisiejszymi „feministkami”, bo to właśnie one wywierają na mnie dziką presję i próbują zmusić mnie do patrzenia na siebie jako na ofiarę, która w dodatku koniecznie musi się bronić poprzez atak, tak jakbym sama nie była zdolna robić w życiu tego, na co mam ochotę, chociaż naprawdę nikt – paradoksalnie oprócz „feministek” –  mi tego nie zabrania. Ja już od dawna czuję się jednakowo ważna co mężczyzna, nie odbieram na tym polu żadnego nacisku, więc nie rozumiem, o co tyle krzyku.

  1. Feministka:

Żeby kobiety zechciały nareszcie przyjąć działania feminizmu na większą skalę, musiałyby najpierw zainteresować się Gender studies, żeby zrozumieć płeć w znaczeniu kulturowym. Kobiety niestety nadal zbyt często utożsamiają płeć z aspektem wyłącznie biologicznym, bo w tym duchu i patriarchacie wychowane od pokoleń, wciąż z ogromną trudnością otwierają się na szersze i więcej obiektywne rozumienie rzeczywistości.

Odpowiedź nie-feministki:

Jako studentka psychologii miałam epizod z Gender studies. Nie byłam zachwycona, delikatnie mówiąc. Na tych „studiach” propaguje się wyższość płci kulturowej nad płcią biologiczną, wskutek czego w sposób tendencyjny usiłuje się mielić rozumy młodych kobiet, próbując im pięknym językiem wmontować, iż nie ma innej drogi do samozadowolenia i pojęcia własnej wartości, niż przyjęcie przez kobietę, że powinna ona dążyć do poczucia radykalnie innego, niż to poczucie, do jakiego skłania ją naturalna kobiecość, jak np.: instynkt, oddziaływanie na organizm i życie kobiety hormonów itd. Gender studies niż do studiów zbliżony jest bardziej do dziwacznego kościoła, w którym za pomocą podszywających się pod naukę wykładników propaguje się i montuje w młodych umysłach nową, swoistą wiarę. W tym „kościele”, w tej „wierze” tylko opowiada się językiem niby nauki, ale z nauką cały ów proceder moim zdaniem ma niewiele wspólnego. Gender studies to tylko kolejny nowoczesny sposób na dochodowy biznes. Pod pozorem tego biznesu kryje się niby chęć „obiektywnej analizy obu płci”, ale faktem jest, że to tylko subiektywny, feministyczny, próżny, rozkrzyczany atak na męski gatunek, bez cienia sprawiedliwości i naukowej spójności. Współczuję wszystkim kobietom, którym Gender studies uczyniły z mózgów sieczkę. Współczuję, bo nie jestem żadną „feministką”, a po prostu kobietą, dlatego mam w sobie sporo empatii, natomiast jestem dumna, że nie mam w sobie łaknienia na kategoryzowanie świata na wymyślony podział na czarne i białe.

  1. Feministka:

Najgorszy i najsmutniejszy stereotyp i zarzut na feminizm jaki usłyszałam był taki, że feministki nie tylko nienawidzą mężczyzn, ale przede wszystkim – nienawidzą samych kobiet. To jest ironia losu, że po tylu latach walki o prawa i dobro kobiet – najgorsze, krzywdzące zarzuty feministki odbierają dziś właśnie od kobiet, a nie od mężczyzn. Nie wiem, czym wytłumaczyć taką postawę kobiet, nie pojmuję, jakim sposobem zdrowa na umyśle kobieta miałaby nie chcieć być feministką. Nie wiem, co kieruje tymi kobietami, ale czyż mogę wskazać coś innego, niż głupotę, idiotyzm i kobiecą złośliwość?

Odpowiedź nie-feministki:

Jeżeli nie jestem i nie chcę być współczesną „feministką”, to nie oznacza, że nie jestem zadowolona z tego, co wywalczyły dla mnie dawne sufrażystki i feministki. Nigdy nie określiłam żadnej feministki jako „głupią” albo jako „idiotkę”, choć ich aktualna ideologia ani trochę mnie nie pociąga i nie jest mi do niczego potrzebna. To smutne, że „feministki” bez skrupułów ani wahania nazywają mnie głupią i idiotyczną tylko dlatego, że nie chcę poprzeć ich obecnych działań. Myślę, że kobiety są różne i nie każda kobieta czuje potrzebę angażowania się w postulaty „feministyczne”. Ja takiej potrzeby nie czuję i uważam, że mam do tego prawo – i że mam prawo być przez „feministki” nie karcona za taki osobisty wybór, jak również nie powinny one odnosić się w sposób negatywny i ubliżający mojemu intelektowi.

Poza tym, jak kobieta może mówić o sobie, że jest feministką, która walczy o dobro kobiet, kiedy wytyka innej kobiecie – głupotę i kobiecą złośliwość? Moim zdaniem taki „feminizm”, to zwyczajny seksizm skierowany w dodatku przeciw swojej własnej płci, co zakrawa na dziwny obłęd i paranoję, jeżeli nie na chorobę psychiczną.

Jako kobieta – wolna, suwerenna i kobieca – powiem krótko: ja w tym obłędzie i paranoi na pewno nie wezmę udziału. Nie udzielę współczesnym „feministkom” swojego poparcia i nie chcę być z nimi utożsamiana. Taki „feminizm” mnie obraża – będę się trzymała z daleka.

Merida Piękna

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *