Mike Oldfield – Heaven’s Open (1991), recenzja płyty

 

Płyty, które znam i kocham…

Mike Oldfield – Heaven's Open

Jeden z najwybitniejszych multi-intstrumentalistów wszechczasów… Mike Oldfield zawsze wyprzedzał swoje czasy, głównie ze względu na biegłość w łączeniu, pozornie bardzo odległych, gatunków: w ten sposób swoją zacną działalność muzyczną rozpoczął, czyli od Tabular Bells (1973), w ten sam sposób dotarł do Tabular Bells II (1992). I w ten sam sposób działa do dzisiaj. Jednak zgodnie z zasadą „koszula bliższa ciału”, trzeba nam zauważyć – co przyznaje sam Oldfield – że ze wszystkiego pod słońcem najbardziej twórca ten ukochał sobie gitarę…

Wracając do LP pt.: Heaven’s Open, czyli do czternastego studyjnego albumu Oldfielda wydanego w roku 1991 – LP ten jest wielobarwny i oczywiście, z niezwykłą lekkością, przebiega w poprzek stylów. Używając zwrotu „w poprzek stylów”, mam jednocześnie na myśli to, że Oldfield podaje prowadzące elementy brzmienia tak, aby ułatwić odbiór całości linii melodycznej. Tymczasem zacznijmy od stylu pop, którego Oldfield nigdy nie unikał, niemniej aby podkreślić bogactwo pomysłów i ogromny talent twórcy, z powodzeniem można by użyć literackiego zapożyczenia: magiczny pop. A teraz – po kolei…

Strona A szlachetnego winyla, to krótkie, bardzo zwarte konstrukcje, na przykład popowe – podkreślam, że w przypadku Oldfielda mowa o lepszym, właśnie „magicznym” popie. A dodam jeszcze, że w światku audiofilskim uznajemy za magiczny sam moment położenia płyty na talerzu gramofonu i opuszczenie ramienia z igłą… Dalej strona A, to solidne rockowe formy, po drodze zahaczające i o reggae, oraz ładne wykończenie numerem tytułowym.

Mike Oldfield – Heaven's Open1

Na całej płycie obecna jest zabawa basem, który jest zdecydowanie niższy, ale i bardziej melodyjny niż przeważnie w „tego typu” nagraniach. A teraz to, co między innymi daje przewagę płycie winylowej nad kompaktową, czyli zatrzymanie „maszyny”, aby przełożyć płytę na stronę B… to również magiczna chwila, podsycona przez niecierpliwą ciekawość…

Mike Oldfield – Heaven's Open2

Otóż cała strona B, to jedno nagranie – Music from the Balcony. I tak naprawdę najlepsza zabawa związana z odsłuchem tej płyty, zaczyna się dokładnie teraz: przeobfitość tematów i laboratoryjność nagrania, które zdaje się na tyle bogate i inspirujące, że wystarczyłoby na kolejny kompletny album. Ale przecież perfekcjoniści – a do takich bez wątpienia zalicza się Oldfield – zawsze wybierają jakość, a nie ilość. I w związku z tym, być może wystarczy już słów – i po prostu: posłuchamy?… Smacznego!

KAR

Najpopularniejsze utwory – Mike Oldfield

>

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *