Mikołaj i szkoła

Ciemnoskóry małoletni Mikołaj, najpierw zwyzywany rasistowskimi hasłami, a następnie pobity w bójce szkolnej, w końcu się zdenerwował i zaskarżył kaliskie gimnazjum nr 9. Oskarżył dyrekcję o to, że nie dopilnowała ucznia, który Mikołajowi złamał szczękę, a więc nie zapewniła uczniowi bezpieczeństwa.

Nie wnikamy tutaj w sprawę pomiędzy dwójką uczniów, młodych jeszcze przecież ludzi, którzy dopiero uczą się opanowywania zasad współżycia w grupie ludzkiej. I chociaż rasistowskie hasła są nam wstrętne, rozumiemy emocje, jakie towarzyszą w szkole relacjom pomiędzy dzieciakami.

Co innego dorośli, a już zupełnie inną sprawą jest zachowanie nauczycieli. Ponieważ nauczyciele już bardzo dawno pozbyli się etosu swojej pracy, więc zachowują się w sposób charakterystyczny dla każdego urzędasa.

Po pierwsze, z punktu widzenia nauczycieli, szkoła jest zakładem pracy, który zapewnia nauczycielowi dostęp do pensji, skutkiem czego biedny nauczyciel jest wystawiony na kontakt z dziećmi i młodzieżą. Przymusowy ten kontakt budzi w nauczycielu głęboki niesmak, gdyż jako urzędnik uważa on, iż młodzież, jak każdy petent w miejscu użyteczności publicznej, jest zbędna, nie umie się zachować, a przede wszystkim przeszkadza nauczycielowi realizować jego szczytne cele społeczne, czytaj: zarabiać pieniądze.

Tę, jakże budującą i szczerą w intencjach, postawę zaprezentowało grono nauczycielskie kaliskiego gimnazjum nr 9 poprzez swojego niezastąpionego dyrektora, który, aby odsunąć od siebie podejrzenia i pokazać zaangażowanie szkoły w proces wychowawczy, przedstawiło w sądzie w sposób szczery, naiwny i prawdziwy – wypracowanie Mikołaja, w którym uczeń w ramach ćwiczenia pt. „Autocharakterystyka” napisał o sobie, iż jest osobą nerwową i porywczą. Szkoła, jak to szkoła, jest przecież poważną instytucją, i to oświatową, i nie będzie jej tu żaden uczeń nauczał. Albo jeszcze skarżył. Ten jakże przerażający dowód szkoły na to, że Mikołaj nie dość, że się pobił sam i sam sobie złamał szczękę, to jeszcze sobie nawyzywał, wprowadza nas w atmosferę charakterystyczną dla stosunków we współczesnej szkole polskiej. Gdzie uczeń to nie człowiek, tylko wyjątkowo nieudany petent, a więc nie zasługuje na szacunek i nie powinien samodzielnie formułować myśli, a już skandalem jest ich wypowiadanie.

Niestety dla szkoły, w sądzie pracowali sami dorośli i nie potraktowali wywodów pana dyrektora z należytym szacunkiem, to znaczy „morda w kubeł i bulgotać, jak ja mówię”, a co więcej, dopatrzyli się w zachowaniu szkoły naruszenia prawa.

pierwszy-dzien-szkoly

„Naganne i nieetyczne jest wykorzystywanie szczerego, młodzieńczego wypracowania w taki sposób”, skomentował zachowanie szkoły mecenas Świętosław Fortuna i napisał skargę do Generalnego Inspektora Danych Osobowych, który już po zakończeniu procesu cywilnego oświadczył: „Skoro w 2009 roku Mikołaj skończył gimnazjum, jego dane w wypracowaniu nie powinny być przechowywane, a w żadnym razie wykorzystywane przez szkołę”. Ale cóż, jak wiadomo, uczeń to nie człowiek.

W grudniu 2012 r, po ponad trzech latach procesu, sąd drugiej instancji uznał, że kaliska szkoła nie dopilnowała ucznia, który zadał cios Mikołajowi i przyznała odszkodowanie w wysokości 18 tysięcy złotych z odsetkami jako zadośćuczynienie oraz pokrycie kosztów leczenia, a matka Mikołaja skierowała skargę na dyrektora szkoły do kuratorium i rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie.

Cóż wypada powiedzieć?

Paranoja szkolna wyprowadzona poza mury szkoły powoduje, że ludzie są zaskoczeni, do jakiego stopnia szkoła uprzedmiatawia ucznia, pozbawiając go jakichkolwiek przesłanek do tego, by czuł się samodzielnym, odpowiedzialnym członkiem społeczeństwa. Doświadczenia wynoszone ze szkoły rzutują na postawę obywatelską większości naszego społeczeństwa, na którą tak narzekają nasi politycy.

Szkoła uczy cię, iż jesteś bezwolnym, nic nieznaczącym trybikiem w maszynie do mielenia człowieka.

Szkoła, jak każdy rodzaj urzędu, miele i demoralizuje – nie tylko najsłabszego w tym układzie, ucznia; miele również rodziców, ale przede wszystkim nauczycieli, zmuszając ich do porzucenia mrzonek o posłannictwie ich zawodu i to oni pierwsi powinni podnieść larum, i nie tylko o wielkość pensji i odbieranie im przywilejów, ale przede wszystkim o przywrócenie szkole miary szacunku dla człowieka, która przystoi takiemu miejscu, zaś jego pochodną dopiero stanie się przywrócenie godności pracy nauczyciela i wysiłku ucznia.

Nauczyciele gwałtownie tracą pracę; wchodzi do szkół niż demograficzny, program szkół jest kompletnie nieprzystosowany do potrzeb współczesnego społeczeństwa, przeładowany bzdurnymi i niepotrzebnymi informacjami, które nie mają żadnego wpływu na poziom wiedzy ucznia. Kuratoria cieszą się, że nasz uczeń wie więcej od uczni z innych regionów świata – to prawda – wie, ale: po co?

mikołaj szkoła 6

Histeria maturalna ocierająca się o kryminał, superstres i napięcie, nie wnosi do poziomu naszych uczelni nic, co mogłoby je odbudować na przyszłość. Matury reformowane czy nie, nie powodują, że uczeń intelektualnie przygotowany jest na studia, ponieważ nie dojrzewa emocjonalnie w szkole średniej i traktowany jak przedmiot, uczy się jak maszyna. Pojemność pamięci dobrze charakteryzuje komputer, ale nie człowieka, dla niego potrzebna jest osobowość i inteligencja.

Jeśli nie poprawi się sytuacja w szkołach średnich, nie liczmy na to, że nasze uczelnie wyjdą z drugiej setki rankingów światowych (w pierwszej setce – nie ma żadnej). Ale urzędnikom jest z tym dobrze i ciepło, i starać się nie trzeba, i przede wszystkim nie trzeba myśleć – skoro dobrze.

A młodzież, no cóż, młodzież będziemy uczyć czytać, czytać ze zrozumieniem – bo jest coraz głupsza, coraz głupsza, panie.

Antykwariusz

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *