Mucha Arystotelesa. Tradycja i rewolucja w nauce

 

Mucha Arystotelesa. Tradycja i rewolucja w nauce 12

 Ernst Benz
 Chimia 49(1995) 479-485
 Die Fliege des Aristoteles
 Tradition und Revolution in der Wissenschaft

 

 Mucha Arystotelesa. Tradycja i rewolucja w nauce

 Historia nauki stoi pod znakiem ciągłej walki między tradycją a postępem, między władzą a rewolucją. Obecne pokolenie naukowców odczuło tę walkę na własnej skórze, często psychicznie i fizycznie. Dzisiejsi uczeni skłonni są teraz zwracać uwagę na skrajne zaangażowanie swoich słuchaczy, aby jednostronnie podkreślać postępowe i rewolucyjne elementy nauki. Nauka przesiąknięta jest futurologią, modną w naszej epoce, która coraz bardziej traci poczucie tradycji, ciągłości i uwarunkowań historycznych w naukowym myśleniu.

 Nacisk na elementy postępu jest pewną nowością w nauce, wymaga wysiłku w pozbyciu się dogmatycznych związków z przeszłością, samodzielnego stawiania hipotez roboczych, które mogą zawsze być zmienione lub zarzucone na podstawie nowych odkryć. Takie podejście stało się możliwe dopiero po wytworzeniu się ścisłych związków nauki z techniką, przemysłem i gospodarką, tzn.: wskutek faktu, że nauka sama nakierowuje się na jej praktyczne zastosowanie, na ciągłe techniczne wykorzystanie, wzrosła jej wartość handlowa i w ten sposób pewność co do wyników naukowych badań.

 Nie zawsze tak było. Badania naukowe miały w swoich początkach charakter ezoteryczny, elitarny i arystokratyczny. Była uprawiana przez niewielu mistrzów, którzy tworzyli wokół siebie grupy wybranych uczniów. Takie grupy zgromadzili np. Heraklit i Empedokles i im przekazali wszystkie swoje sposoby i tajemnice. Jeszcze słuchacze Akademii Platońskiej tworzyli mistyczne grono wtajemniczonych, obowiązywało także uczniów Arystotelesa, chociaż jego nauka wykazywała już bardziej otwarty charakter, przeznaczony na użytek świeckich potęg.

 Wymiana i przekazywanie wiedzy odbywało się w zamkniętym kręgu, do którego wejścia nie mógł dostąpić żaden ‘profanum vulgus’, co podkreślało ograniczenie nauki do wiedzy tajemnej. Nad wejściem do Akademii Platońskiej w Atenach widniał napis: ‘Niech nie wchodzi nikt, kto nie zna geometrii’ i jest to charakterystyczna formuła obrony tajemnicy kultem. Podobnie jest we wschodnim ortodoksyjnym kościele, w którym świeżo ochrzczonych katechumenów nie dopuszcza się jeszcze do wszystkich tajemnic nabożeństwa eucharystycznego. Można by więc napisać: ‘Nikt kto nie jest katechumenem nie będzie tu wpuszczony’.

 W starożytności wiedzę przekazywano podczas wykładów, które miały autorytatywny, bezdyskusyjny charakter. Studenci uczyli się na pamięć każdego ‘verba magistri’. Nawet uczniowie Sokratesa, którzy byli przez niego zmuszani do samodzielnego myślenia, utworzyli wokół swego nauczyciela i mistrza zamknięty krąg oraz w znacznym stopniu nadali jego nauczaniu ezoteryczną tradycję. Dopiero sofiści przez świadome wychowanie w duchu braku szacunku dla autorytetów nieco rozluźnili ten system.

Ezoteryczny i autorytatywny charakter nauki w pełni panował także na Zachodzie jeszcze w epoce masowych migracji ludów i w pierwszych wiekach konsolidacji chrześcijańskiej Europy przez władców frankońskich – epoce, w której tradycje starożytnej nauki były niszczone i zapominane na skutek powszechnej barbaryzacji.

 Germańskie plemiona, które wtargnęły do imperium rzymskiego, naruszyły starożytny system tworzenia nauki i jej tradycje. Dopiero chrześcijaństwu udało się ocalić resztki starożytnego dorobku i stworzyć na tej podstawie system kształcenia młodych germańskich ludów. Głównym przedstawicielem starożytnej nauki w początkach powstawania średniowiecznego szkolnictwa stał się Arystoteles, ‘philosophus’. Historia europejskiej nauki aż do XIV wieku jest tożsama z historią odkrywania nauki Arystotelesa, którego autorytet stał się dodatkiem do autorytetu Biblii.

 Również zasady naukowego poznania pozostawały pod wpływem autorytetu Arystotelesa. Dla Arystotelesa wiedza istnieje dlatego, że jest sensowna, a jej prawdziwość daje się w logiczny sposób udowodnić. Dla ludzi wczesnego średniowiecza działających pod wpływem jego autorytetu wiedza jest prawdziwa ponieważ jest ona dziełem Arystotelesa. To scholastyczne podejście jest tak wielkie, że wielki teolog Petrus Lombardus powiedział w jednym ze swych komentarzy: ‘Jesteśmy karłami, którzy stoją na ramionach olbrzymów. Olbrzymami teologii są Ojcowie Kościoła; filozoficznym ‘olbrzymem’ jest Arystoteles’.

 Ten stosunek do autorytetu staje się obowiązujący tam gdzie nauka powołuje się na sprawdzalne fakty, ale również tam, gdzie sprzeciwia się doświadczeniu. Klasycznym przykład jednego z takich przypadków jest stwierdzenie Arystotelesa: ‘Mucha ma cztery nogi.’ Ten pogląd Arystotelesa pozostawał obowiązującym przez tysiąclecie w nauce europejskiej, arabskiej i żydowskiej, dzięki jego autorytetowi.

 Prześledziłem dokładniej to pytanie. Najpierw w formie telefonicznego zapytania w instytucie fizjologii zwierząt na uniwersytecie w Marburgu. Pracująca tam koleżanka odpowiedziała na moje pytanie, czy jest prawdziwie twierdzenie, że mucha wg nauki Arystotelesa ma cztery nogi: ‘Ta opinia jest u nas znana.’ Sprzeciw wobec tego poglądu oczywiście istniał, co podkopało autorytet Arystotelesa.

 Musiałem więc sam przebyć uciążliwą drogę badawczą. Nie chciałem przy tym bezowocnie marnować czas i wysiłek, dlatego problem liczby nóg muchy przebadałem także metodami statystycznymi, jakimi dysponuje nowoczesna socjologia, ponieważ jest on tylko pozornie naiwny. Przedstawicielom różnych dyscyplin naukowych zostały zadane także różne podchwytliwe pytania. Wyniki tej ankiety nie zostały jeszcze w pełni opracowane; kilka z nich zostało pokazanych w tej pracy.

 Zauważyłem, że na pytanie: ‘Ile nóg ma mucha?’ szczególnie reprezentanci dyscyplin humanistycznych dawali spontaniczną odpowiedź: ‘Osiem!’ Ten fakt skłania do wniosku, że widocznie przedstawiciele tych dziedzin są skłonni do przesady. Bardzo znany politolog dał na to samo pytanie odpowiedź: ‘Mucha ma siedem nóg.’ Oceniając tę odpowiedź, można uznać, że widocznie politologia jako nauka uwzględnia obserwacje i daje taką ocenę faktów, która nadaje się do ideologizacji i uzupełniania brakujących wyników, np.: przez zinterpretowanie ssawki muchy jako jej siódmej nogi.

 Szczególny przypadek w mojej ankiecie stanowił klasyczny filolog. Na moje pytanie: ‘Ile nóg ma mucha?’, odpowiedział bez wahania: ‘Cztery’. Na pytanie: ‘Jak do tego doszedłeś?’, odpowiedział: ‘Tak jest napisane u Arystotelesa’. Na moją uwagę, że jest to błąd Arystotelesa, zareagował niechętnie, a przyjacielskie dotąd stosunki, zaczęły się psuć. Podczas naszej gwałtownie zaostrzającej się dyskusji, która miała miejsce w Marburskiej kawiarni, mucha siadła na torcie mego rozmówcy i zaoferowała nam okazję do dłuższej, spokojnej obserwacji, sama zaś zajęła się ssaniem lukru. Wspomnieć należy, że ta kawiarnia znajduje się niedaleko rzeźni i dlatego nie brak tam much. Wynikiem wspólnej obserwacji muchy było stwierdzenie: mucha ma sześć nóg. Mogłem bezpośrednio zaobserwować, sprowokowany przeze mnie samego, tragiczny przypadek runięcia tradycyjnego światopoglądu, którego klasycznym wzorem mogło być runięciu ptolemejskiego światopoglądu pod wpływem odkryć Kopernika i Galileusza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
 Wróćmy jednak do muchy Arystotelesa. W greckim oryginalnym tekście jego Zoologii I,491 nie występuje zwykła mucha, lecz jętka jednodniówka: ‘To zwierzę wyróżnia się nie tylko przez krótkie życie (któremu zawdzięcza swą nazwę), lecz także przez tę osobliwość, że posiada skrzydła, chociaż jest zwierzęciem czworonożnym’.

 To, że Arystoteles nie mówi o zwykłej musze domowej, lecz o jętce jednodniówce, nie zmienia jednak faktu, że Arystoteles w tym miejscu się myli, ponieważ jętka jednodniówka ma, tak jak wszystkie owady, sześć nóg. Jednak w tym rozdziale jest także mowa o musze domowej. Jest więc zrozumiałe, że wraz z rozpowszechnieniem ‘Zoologii” Arystotelesa jako podstawą starożytnej i średniowiecznej nauki, informację o czworonożnej jętce jednodniówce przeniesiono także na muchy. Przez wieki tradycja nauki arystotelesowskiej, która trwała na europejskich uniwersytetach, utrwaliła pogląd o musze poruszającej się na czterech nogach.

 Odkrywca faktu, że mucha domowa ma sześć nóg, jest nieznany, lecz znany jest odkrywca sześciu nóg u jętki jednodniówki. Jest nim sławny zarówno w dziedzinie historii nauki naturalnej jak i mistyki holenderski uczony Jan Swammerdam (1637-1689), który w roku 1675 w swoim dziele ‘Ephemerae vita’, w rozdziale ‘Życie jętki jednodniówki’, zamieścił miedzioryt, na którym ten dbały o szczegóły obserwacji badacz wyraźnie ukazał sześć nóg jętki jednodniówki. Jednak w zagadkowym końcowym okresie swego życia polecił zniszczyć swoje naukowe dzieła. Pisma i przyrządy naukowe zostały zniszczone, ale holenderski przyrodnik H. Boerhaave ochronił od zagłady jego dorobek i w latach 1737-38 opublikował w Leyden pisma Swammerdama pod tytułem ‘Biblia naturae’, w których dokładnie 2060 lat po tym śmierci Arystotelesa (zm. 322 przed. Chr.) zakończył definitywnie czas panowania czworonożnej muchy w europejskim przyrodoznawstwie, podczas gdy w teologii i filozofii trwał on jeszcze kilka dziesięcioleci.

 Fenomen ten jest godny uwagi, ponieważ przez długie wieki wszystko co było napisane przez Arystotelesa nie budziło żadnego oporu. Można oczywiście przypuszczać, że wśród uczonych, którzy kopiowali jego pisma przez wieki przed wynalezieniem druku, byli tacy, którzy ten błąd zauważali. Nacisk autorytetu Arystotelesa był jednak tak wielki, że żaden kopista nie poprawił jego tekstu. Także w wydaniu jego dzieł dokonanym przez Akademię Berlińską w latach 1831-1870 pod redakcją Bekkera, w żadnym wariancie tekstu nie ma uwag na temat czworonożnej muchy. Jest to tym bardziej zaskakujące, że niektóre rękopisy Nowego Testamentu wykazują korekty tekstu dokonywane w ciągu wielu wieków, co świadczy o krytycznej analizie tekstów biblijnych dokonywanych przez poszczególnych pisarzy. Dogmat nauki Arystotelesa jest w tym przypadku większy niż ‘autorytet’ Pisma Świętego.

Znaczenie naukowego autorytetu jest w naszym przykładzie tak wyraźnie widoczny, ponieważ uczeni akademiccy krzewili naukę o czworonożnej musze od czasów starożytnej akademii aż do średniowiecznych szkół klasztornych. Ta nauka trwała w czasach, w których jeszcze chemiczne środki masowej zagłady much nie były znane i rozpowszechnienie się much przypisywano diabłu Belzebubowi, władcy much, i widziano w nich narzędzie boskiego gniewu (Iz. 7,18). Miliony ukłuć much było stałą prowokacją wobec powagi naukowej uczonych. Ten wielowiekowy atak sześcionożnych much nie był jednak w stanie złamać naukowego autorytetu Arystotelesa.

 Był on częścią wiele wieków trwającej transformacji myślenia i dochodzenia do tego, aby przestać wierzyć w prawdy przekazywane i przyjąć rewolucyjną metodę samodzielnego myślenia, aby uwzględnić znaczenie doświadczeń i badań eksperymentalnych. Obecnie traktujemy eksperymentowanie za naturalną metodę badań naukowych. Eksperyment naukowy jest najpóźniejszym owocem naukowego myślenia w naszej zachodniej kulturze.

 Także starożytna filozofia, tam, gdzie dotyczy realnego świata, posługuje się modelami poglądowymi. Żeglarze i sternicy, cieśle, akuszerki i przedstawiciele innych zawodów, korzystali z tych modeli ale Nauka nie nakazywała samodzielnego eksperymentowania. Arystoteles informuje o liczbie nóg muchy, jednak ich nie przelicza, lecz klasyfikuje wg abstrakcyjnych zasad harmonii liczb: cztery nogi jętki i jej cztery skrzydła są znakiem takiej harmonii.

 Musiało minąć wiele wieków krystalizowania się krytycznego logicznego myślenia i odkrywania doświadczenia jako zasady poznania, aby otworzyć eksperymentom drogę w naukach przyrodniczych. Nauka przyjęła także zasadę: ‘Nie gardź mistrzami!’ ( – nawet jeśli konieczne jest odkrycie, że mucha ma sześć nóg).

W jaki sposób Arystoteles wpadł na myśl o czworonożnej musze?

 1. Jest mało prawdopodobnym aby muchy w czasach Arystotelesa miały cztery nogi. Owady od milionów lat mają sześć nóg. Miały ich sześć miliony lat przed pojawieniem się homo sapiens i pierwszymi antropoidami, które osiągnęły tak wysoki stopień inteligencji, że umiały liczyć do sześciu.
  

 2. Można też przypuścić, że we wczesnym etapie rozwoju naukowego myślenia, na umysł Arystotelesa, który był pionierem naukowego myślenia, oddziaływały jeszcze resztki odziedziczonej atawistycznej prelogiki i magicznego myślenia. Do tego mógł też dojść strach przed wywołaniem nienawiści u mściwych demonów zazdrosnych o doniosłe osiągnięcia. Arabscy tkacze dywanów w swoje artystyczne tkackie desenie wplatają pewne błędy, ponieważ wierzą, że diabeł jest pedantem i absolutna perfekcja mogłaby go skłonić do zniszczenia powstałego dzieła. Z tych samych powodów Arystoteles mógłby zakłócić perfekcyjną symetrię swojej logiki wprowadzeniem czworonożnej muchy, aby dzięki tej nieregularności ustrzec swoje dzieło przed zazdrością demonów. Ten argument jest zupełnie nieprzekonujący.

 3. Historia nauki zna jednakże przypadki świadomego wprowadzenia w błąd naukowych konkurentów w celu zachowania swego monopolu na znajomość reprezentowanej dyscypliny naukowej. Starym zwyczajem matematyków było pomijanie w publikacjach pewnych założeń lub fragmentów dowodów, aby przeszkodzić swoim rywalom w rozszyfrowaniu odkrytych tajemnic przyrody. Ten trik odegrał znaczącą rolę w sławnej kłótni między Leibnizem i Newtonem dotyczącej rachunku całkowego. Czworonożna mucha byłaby takim trikiem Arystotelesa. Także ten argument nie przekonuje.

 4. Można by też posądzić Arystotelesa, że jego czworonożna mucha jest pozostałością po ironii Sokratesa, tej charakterystycznej metody duchowego dziadka Arystotelesa, która w przypadku jego nauczyciela Platona, była zachowywana i kultywowana z dużym pietyzmem, ale w przypadku wnuka, trochę pozbawionego humoru, została całkowicie zaniechana. W każdym razie nie można zupełnie wykluczyć myśli, że w przypadku czworonożnej muchy chodzi o ironizowanie samego mistrza na temat własnego autorytetu. Włączył on sprytnie muchę z czterema nogami do swojej „Zoologii” i w napięciu obserwował w dalszych latach swego życia i, o ile to możliwe, także przez długie stulecia, z zaświatów, reakcję kolegów na tę ‘kaczkę’. Z niebiańską przyjemnością czekał na moment, kiedy wreszcie, po ponad 2000 latach, jakiś pozbawiony respektu dla autorytetu umysł odważy się na przekór autorytetowi mistrza przeliczyć wreszcie nogi muchy i dokonać rewelacyjnego odkrycia – mucha ma 6 nóg!

 5. Wreszcie należy rozpatrzyć jeszcze ostatni, 5. punkt. Arystoteles podzielał głębokie przekonanie, że istota nauki tkwi w samych badaniach a nie w wynikach. Był on bez wątpienia wierny takiemu pojmowaniu badań i wiedział, że wynik końcowy jego badań, które w dużym trudzie prowadził dążąc do rozpoznania i zrozumienia świata, będący rezultatem fascynacji i dążenia do celu, może być zatracony a zachwyt i entuzjazm badań ustępują miejsca melancholii osiągniętego wyniku.

 Dürerowski wizerunek Melancholii zmusza do głębszego przemyślenia. Przedstawia on, gdy mu się dokładnie przyjrzeć, nie Melancholię lecz Naukę. Na pergaminie, którego fragment opada na ziemię, znajduje się rysunek projektowanego wynalazku. Na twarzy maluje się napięcie i zamyślenie nad jego dalszymi losami; w bezcelowym spojrzeniu rysuje się melancholijne pytanie, podkreślone przez na pół otworzone usta: ‘I co dalej?’ Nad myślicielem szybuje nietoperz a nie gołąb świętego ducha. Narzędzia są odłożone na bok. Kwadrat magiczny jest wypełniony właściwie, jego tajemnica jest rozszyfrowana, suma wszystkich liczb we wszystkich kierunkach wynosi 34.

 Arystoteles wiedział pewnie coś na temat melancholii końcowego wyniku. Mucha ma sześć nóg. ‘No i co z tego?’ W swojej mądrości pozostawił czworonożną muchę jako zwierzęcy symbol walki z melancholią.

Sławny odkrywca sześcionożności jętki jednodniówki, Jan Swammerdam, sam jest najbardziej imponującą ofiarą melancholii. Wkrótce po zakończeniu swego dzieła zwierzył się ze swych przemyśleń mistyczce Antoinette Bourignon, która tak cytuje jego słowa: ‘Dusza, która jest pusta, bez ludzkiego zaćmienia, jest dużo wrażliwsza na Boskie objawienie’. Swammerdam odwrócił się od nauki uznając, że lepiej aby nietoperz nauki pozostał wraz z jego kolegami w jaskini ciemności, podczas gdy on swojego spełnienia będzie szukał pod skrzydłami gołębicy świętego ducha, którą widział szybującą nad prorokinią z Noordstrant, ‘przyjaciółką Boga’. Jednak pod tymi skrzydłami też nie znalazł swego spełnienia, ponieważ krótko przed swoją śmiercią powrócił do swoich nieukończonych i zachowanych przed zagładą rękopisów dotyczących pszczół.

 Fenomen melancholii jako bolesnej emocji duchowej zakończenia naukowego poznanie jest także jednym z ukrytych motywów założycieli Akademii. Melancholia nauki jest duchowym doświadczeniem wielu badaczy i nieuświadamianą przyczyną neuroz. Dla pojedynczego uczonego bywa trudna do zniesienia. Stąd potrzeba istnienia w społeczności uczonych w cichej nadziei współuczestnictwa w pracy lub znalezienia wśród kolegów kogoś, z którym przezwyciężenie tej zawodowej choroby się uda lub pomoże ją znieść.

 Stąd sukcesy i wyniki nauki mogą być odebrane jako kwestie relacji między nauką a autorytetem.

 Każdy naukowy system jest oparty na naukowej intuicji i ma tendencję do rozciągania się na różne obszary rzeczywistości, którą usiłuje kształtować wg własnego wyobrażenia. Każdy tradycyjny system zawiera w sobie własną czworonożną muchę. To wstrzymuje jego rozwój, utrwala szczególnie błędy systemu, które jednak równocześnie tworzą elementy jego przyszłego poprawienia i jego wewnętrznego przeobrażenia doprowadzając do przemiany całego systemu. Tradycja jako nieunikniony i nieodzowny element nauki zawiera w sobie zaczyn rewolucji, który wcześniej czy później niechybnie nastąpi.

 W czasach, które dla dużej części społeczeństwa nie są zrozumiałe, wstrząs rewolucyjny dotykający instytucje naukowe byłby może potrzebny dla przełamania ich szczególnej wewnętrznej tendencji do jednoczesnego przeplatania się tradycji i rewolucji w nauce. Konieczne jest zrzeczenie się tradycyjnego przedstawiania Nauki jako muzy w dojrzałym wieku, w udrapowanej sukni,, z cyrklem lub zwojem rękopisu w ręce i sową na ramieniu.

 Taki pomnik nie powinien przypominać pomnika Gutenberga w Moguncji, lecz pomnik Schillera i Goethego w Weimarze, składający się z dwóch postaci.

 Artysta na pomnikowym cokole powinien postawić dwie postaci: na prawo postać dostojnego, rześkiego starca w todze, z uśmiechem mądrości. W ręce, na wysokości piersi trzyma czytelny wizerunek muchy, na którym ma ona wyraźnie widoczne cztery nogi. Lewa ręka spoczywa z gestem przychylnej dobroci na ramieniu trochę bardziej atletycznej figury młodszego mężczyzny z kręconymi długimi włosami i sięgającymi do dolnej szczęki bokobrodami. Ten, w podniesionej wysoko lewej ręce, trzyma tego samego formatu wizerunek muchy, jednak z wyraźnie widocznymi sześcioma nogami, a jego prawa ręka w tryumfującym geście wskazuje właśnie tę sześcionożną muchę. Na cokole znajduje się tablica z napisem: HABET QUATTUOR (na prawo), HABET SEX (na lewo).

Tłumaczenie fragmentu ‘Zoologii’ zaczerpnięto z wydania PWN, Warszawa 1982, s.16, w przekładzie Pawła Siwka.

Tłumaczenie J.S.

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *