Niemiecki kandydat na czele mitycznej Europy

 

Spośród państw członkowskich Unii Europejskiej jedynie polski rząd nie poparł Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. I rozległy się soczyste spazmy rozpaczy nad polskim rządem, nad tragedią dla społeczeństwa polskiego, jaką stanowi perfidny PiS, z premedytacją działający na szkodę kraju i obywatela polskiego, jak i na szkodę mitycznej Europy oczywiście…

Rozlegające się spazmy rozpaczy i bezwstydnej histerii – to nic innego, niż popiskujący z dziecinnego gniewu i oburzenia, wąski skrawek polskiej rzeczywistości, który powoli znika w czeluściach zapomnienia (jak to skrawek oderwany od całości, bezpańsko dryfujący w kosmicznej czerni). A że skrawek bez echa zniknąć jednak nie chce i nie ma zamiaru pogodzić się z losem, że już mu pora innym ustąpić miejsca – to piszczy, skowyczy, kąsa, jątrzy, histeryzuje, popada w amok agresywnej bezsilności i walczy z werwą buntującego się trzylatka, a gdy żałośnie zaciśnięte piąstki skutków nie przynoszą, wtedy wygina usteczka w podkówkę i zalewa się łzami, jak zawodowa płaczka grecka.

Drodzy Czytelnicy, nim przejdę do meritum, opowiem Wam po trosze o sobie. Pragnę bowiem uniknąć zbytecznych sporów pod artykułem. Zauważyłam, że przyszło mi żyć i publikować w takim momencie dziejowym, w jakim należy okleić się plakatami i etykietami, aby móc zostać wysłuchanym. Zatem uprzedzę domysły niektórych z Państwa – proszę wyobrazić mnie sobie jako postać zabudowaną od góry do dołu kolorowymi lepnymi karteczkami; na każdej widnieje niezwykle istotna informacja o mnie, bez poznania której rzeczowa dyskusja między nami odbyć się nie może:

  • Nie jestem katolikiem.
  • Nie brzydzę się katolicyzmem.
  • Brzydzę się fanatyzmem.
  • Obchodzę Boże Narodzenie, traktując je jako tradycję ojczystą oraz osobistą, rodzinną, a nie jako rytuał religijny.
  • Nie uczęszczam do kościoła. Żadnego.
  • Nie dokonałam aktu apostazji i jestem matką chrzestną wspaniałego dziecka moich serdecznych przyjaciół.
  • Czytałam Biblię, Koran oraz Bhagawadgitę. Kilkakrotnie.
  • Nie popieram żadnej – ani prawicowej, ani lewicowej – partii w Polsce.
  • Jestem za kompromisem aborcyjnym i akceptuję społeczną potrzebę dążenia do zliberalizowania ustawy aborcyjnej.
  • Nie jestem proaborcyjna.
  • Boję się meczetów.
  • Nie boję się kościołów katolickich.
  • Jestem agnostykiem.
  • Nie jem mięsa innego niż rybie.
  • Nie jestem weganką.
  • Nie jestem zdeklarowanym przeciwnikiem glutenu.
  • Nie jestem feministką.
  • Jestem humanistką.
  • Nie szanuję ksenofili i ojkofobów.
  • Cieszę się, że Hilary Clinton nie została prezydentem USA.
  • Nie wiwatuję, że Donald Trump został prezydentem USA.
  • Gdybym miała dziecko, zaszczepiłabym je.
  • Mam przyjaciół, którzy są agnostykami, ateistami, katolikami i protestantami.
  • Nie mam przyjaciół, którzy są muzułmanami.
  • Nie jestem liberałem.
  • Nie jestem konserwatystką.
  • Nie jestem tradycjonalistką.
  • Nie jestem komunistką, socjalistką, egalitarystką.
  • Nie jestem nazistką ni nacjonalistką.
  • Nie jestem rasistką.
  • Nie jestem ksenofobką.
  • Nie jestem faszystką.
  • Jestem Polką.
  • Mój dziadek był Włochem.

Skoro więc już ustaliliśmy, że nie warto czytać między wierszami oraz nadpisywać komukolwiek poglądów, których de facto nie wyznaje i nie głosi, oraz że nie interesują mnie ani sympatie, ani antypatie polityczne, nareszcie możemy spokojnie zająć się problemem godnym naszej uwagi.

Otóż fakt, że rząd polski nie poparł Tuska, lecz zaproponował własnego kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, nie jest przejawem zwrócenia się PiS-u przeciwko własnej ojczyźnie, jej obywatelom, ani też Europie. Fakt ten nie świadczy również o tym, że partia PiS postanowiła wyciąć szczutka na nosie dawnego lidera PO. Fakt ten oznacza tyle, że nie było żadnych racjonalnych przesłanek ku temu, aby rząd polski poparł na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej kandydata niemieckiego. I z tego przede wszystkim należy zdawać sobie sprawę: Tusk jest reprezentantem polityki i interesu Niemiec, a nie Polski.

Druga kwestia to ta, że również nastroje społeczne w Polsce – zwłaszcza te obserwowane w mass mediach, a więc także w Internecie – zdają się drastycznie urastać do poziomu obrzydzenia, a wręcz nienawiści do PIS-u. Czy nasz zbiorowy amok (społeczny), to histeryczne otumanienie naszego zdrowego rozsądku wynika z tego, iż ulegamy owym spazmom rozpaczy, które prezentują dziennikarze – zdeklarowani politycznie na lewo – pokroju Jacka Żakowskiego? Czy to tego rodzaju dziennikarze – lejący łzy nad tym, iż po ośmiu latach władzy sprawowanej w Polsce przez PO, do głosu doszła znienawidzona przez nich, obrzydliwa prawica – sprawiają, że i my zaczynamy bać się bardziej osadzonego w tradycji polskiej myślenia, czy samej wiary katolickiej (już nie Kościoła jako w wielu aspektach niemoralnej instytucji, a właśnie wiary), czy wszelkich potencjalnych zmian, jakie PiS próbuje wdrożyć? A może po prostu ulegliśmy radosnej, iluzorycznej, europejskiej wizji lewicowego szczęścia, równości i braterstwa oraz siostrzeństwa dla bez wyjątku każdego? Może zwyczajnie nasze umysły zakaziły się tą absurdalną, różową wydmuszką, tym wesołym, infantylnym obrazkiem, gdzie przy jednym stole uśmiechnięta muzułmanka, żyd, czarnoskóry, biały oraz fioletowy, kobieta obrzezana oraz kobieta całkiem kompletna i z żółto-zielonymi włosami – siedzą razem, uwielbiają się i spożywają wspólny posiłek?

Nie kocham partii PiS, jak i nie kocham Kościoła Katolickiego – ani jako wiary, ani tym bardziej jako instytucji. Nie mam jednak wątpliwości wobec tego, że w przeciwieństwie do PO, PiS przynajmniej stara się wytworzyć wrażenie, że na pierwszym miejscu dlań stoi Polska, a nie mityczna Europa, do której tak szalenie tęskno było przede wszystkim liderowi PO, będącego reprezentantem interesów Niemiec, nie Polski. PO kłamało nas, obywateli, i okradało ewidentnie przez osiem lat z rzędu, nawet nie kryjąc się zanadto ze swoją hipokryzją, zachłannością i skrzywioną moralnością. Przypominam również, że z podpisania przez Polskę umowy CETA najmocniej ucieszył się przedstawiciel interesów niemieckich, Tusk, a nie rząd Szydło i nie Kaczyński. I co z tego wszystkiego niby wynika?

Przede wszystkim to, że Unia Europejska, określana tu przeze mnie jako mityczna Europa, to sztuczny, nienaturalny twór, organizm dalece niestabilny i dążący niestety do rozkładu. I ten twór zgnije i upadnie, co do tego także nie mam wątpliwości. I w tym świetle warto mieć głównie dobro Polski i interesy Polski na czele, a nie to, czego pragnie Merkel i Tusk, jak i nie to, żeby zastąpić kościoły katolickie w Polsce meczetami, bo tak byłoby dobrodusznie, sprawiedliwie i ładnie – kolorowo.

Dlaczego mityczna Europa? Dlatego, że dokładnie tym, od początku aż po dziś, jest Unia Europejska – stanowi ona nic innego aniżeli wykwit mechanizmu mitotwórczego, w którym postulat o równości i jednakowości, a wręcz jednośladowości postaw społecznych i politycznych, jest rodzajem utopii, jaka usilnie wprowadzana w życie, musi ostatecznie pęknąć, rozpaść się w bólu, zgnić i popaść w niebyt. Bo tak dzieje się z każdym tworem utopijnym; do czego twory utopijne prowadzą, wyśmienicie ilustruje np. “Wieżowiec” Ballarda. A już z kart historii świetnie wiemy, cóż przytrafiło się Cesarstwu Rzymskiemu.

Tym z Państwa, którzy pomimo powyżej wypunktowanej listy, chcieliby zarzucić mi prawicowość i popieranie PiS-u, chcę powiedzieć, że się mylą. PiS nie stanowi w moim poczuciu wymarzonego rządu Polski, z tego względu nie głosowałam na tę partię. Przyglądam się jednak z ciekawością polityce uprawianej obecnie przez PiS i jestem dumna, że jedynym politykiem, który w czasie niedawnego posiedzenia Prawnej Rady Europy wykazał się rozumem i przytomnością, był Polak, a mówiąc precyzyjniej: poseł PiS-u, Tarczyński. W czasie gdy Europejczycy dyskutowali… zgodność prawa szariatu z Europejską Kartą Praw Człowieka, jedynie Polak, Tarczyński, usilnie przerywał tę absurdalną i niebezpieczną dyskusję, dopytując uparcie: – Gdzie tu logika, gdzie sens?!

On to jeden, Polak, reprezentant PiS-u, miał rację. Pozostali, Europejczycy, uparcie brną w koszmarną wizję Merkel, poczuwając się do uroczej, jakże szlachetnej odpowiedzialności nas wszystkich za to, aby skrzywdzonym meczetom nareszcie było w Europie dobrze i miło…

Dziś odnoszę się z cynizmem do pomysłów lewicowych i wrażliwości lewicowej – nawet nieco z nich szydząc, to prawda – lecz nie dlatego, że jestem przeciwna lewicy, lecz dlatego, że jestem przeciwna ślepej ufności w niemożliwe wydmuszki, mity i utopie. Dlatego, że jestem przeciwna emocjonalnemu amokowi i rozhisteryzowaniu. Dlatego, że rozumiem, że Polska, że Europa, że świat – nieustająco się zmienia. Słyszę te zmiany – już tuptają, są blisko… Czemu Wy ich nie słyszycie? Czemu nie śmiejecie się z piszczenia i płakania świata, który musi odejść, minąć – czemu nie śmiejecie się cynicznie z tego razem ze mną? Czemu uznajecie interesy innych kultur, społeczeństw i mitycznej Europy, która praktycznie rozpada się na naszych oczach, za ważniejsze od dobra Waszego własnego społeczeństwa i Waszej ojczyzny?

 

Justyna Karolak

 

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka i autorka baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) wydany specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o autorce przeczytasz, klikając niniejszy link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (9)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (7)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Adam Bielański

    Miło poczytać argumenty innej osoby nie pro-PiSowskiej, ale też nie zionącej do PiS nienawiścią. Rzadkość w internecie, rzadkość też w realu.

    Mam niestety wrażenie, że polaryzacja poglądów i podział Polaków na plemiona nasilają się, a jeśli nawet nie nasilają, to już zaszły bardzo daleko.

    • Panie Adamie,

      dziękuję z całego umysłu i serca za docenienie (mojego skromnego) głosu środka…

      Niestety i ja odnoszę wrażenie, że polaryzacja… się nasila 🙁 .

      Pozdrawiam serdecznie 🙂 .

  2. Zbigniew Galar

    Tako rzecze Zaratustra… mądry tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *