Niewolnik szuka Pana

Niewolnik szuka pana

Wielu ludzi nie mogąc odnaleźć swojej drogi życia i nie chcąc przyjąć na siebie odpowiedzialności za to życie, popada w stan umysłu, który nakazuje im podporządkowanie się.  Kieruje nimi kilka prostych wytycznych, będących wynikiem wychowania, kultury lub doświadczenia.

Między innymi: chęć unifikacji, wola znalezienia jednoznacznych ocen moralnych, konieczność identyfikacji oraz potrzeba bezpieczeństwa.

W mentalności „niewolnika” nie istnieje tylko lęk, poddaństwo i wola podporządkowania się, postawa ta jest pełna pretensji, postulatów i nienawiści. Emocje związane z negatywnymi przejawami bycia „niewolnikiem” są tym większe, im bardziej spektakularna jest forma oddania. Pomiędzy „niewolnikami” istnieje specyficzna forma rywalizacji w kategoriach poddania. Rywalizacja ta przyjmuje różne, czasem wręcz karykaturalne formy manifestacji, od prostej, prawie mechanicznej obrzędowości, po dramatyczne spektakle autoagresji.

Dla zewnętrznego obserwatora wydaje się to zachowaniem irracjonalnym, natomiast wewnątrz grupy – jest to oczywiste i logiczne zamanifestowanie woli wywyższenia się ponad innych członków grupy i chęć moralnej dominacji nad resztą, w obrębie rzecz jasna wyznawanej ideologii.

Każdy taki akt samopoświęcenia nie tylko pogłębia wiarę w słuszność wybranej jakości nadrzędnej, nie tylko „uświęca” jej paradygmaty, ale głównie uzbraja granice podziału pomiędzy „my” a „oni”.

Niewolnik szuka pana 1

Gdyby ktokolwiek z czytających miał wątpliwości, wyjaśniam, iż rozważania te nie dotyczą tylko jednej, wybranej grupy, są tak samo aktualne dla wszelkich postaw społecznych, lewicowych, korporacyjnych, prawicowych, mniejszości, jak również religii.  Żadna z wymienionych grup nie jest tutaj preferowana, chociaż wszystkie odwołują się do tej samej postawy. Świadomość istnienia takiej postawy tworzy przestrzeń dla tworzenia ideologii, paradoksem natomiast jest to, iż bycie udziałowcem danej ideologii – dla postawy submisywnej jest ważniejsze, niż sama ideologia.

Dla przykładu powiem, że bycie religijnym i bycie niewierzącym – jest tym samym wyznaniem wiary; jest to specyficzne auto-da-fé  dążące li tylko do określenia granic pomiędzy „my” a „oni”, natomiast pozostaje oparte o ten sam rodzaj struktury poddaństwa i buntu przeciwko niemu. Ale jest to bunt pozorny, dążący do kodyfikacji własnej postawy poddańczej. Osoba, która mówi „nie wierzę”, mówi to w kontekście wiary, więc – po pierwsze – jest jej udziałowcem, a po drugie, staje się wyznawcą „niewiary”. To nie jest proces sekularyzacji, to po prostu zmiana „Pana”.  Bycie w tym sensie – niewierzącym, jest tak samo religijne, jak bycie wierzącym, i potrafi być równie ortodoksyjne oraz fanatyczne.

Fantastycznym przykładem jest, jak proces sekularyzacji społeczeństwa przez ideologię komunizmu zmienił się w swoje przeciwieństwo, i przybrał wszelkie formy religii. Podam tu tylko kilka przykładów, bo nie jest celem tego artykułu pogłębiona analiza tego zjawiska. Idea jedności ducha oddana w trzech osobach, przedstawiona w komunizmie jako patrycjuszowskie portrety trzech głównych ideologów w jednym ujęciu: Marks, Engels, Lenin. Obrzędowość i oprawa spotkań partyjnych z mównicą, jako amboną. I wreszcie Lenin, jako zbawca, cierpiętnik z wszelkimi cechami cudotwórcy. Jest też „święta księga” – Manifest Komunistyczny oraz inne pisma mesjaszy, Marksa i Engelsa. Myślę, iż wzorce są tu tak oczywiste, że wskazywanie na Tradycję Judeochrześcijańską jest tylko uprzejmością.

Ortodoksja tak w znaczeniu greckich filozofów, jak i chrześcijańskich metodologów, jest postawą charakterystyczną dla „niewolniczej” mentalności, ponieważ zdejmuje z niej odpowiedzialność. Niewolnik nie po to szuka „Pana”, aby teraz zastanawiać się, co jest słuszne, a co nie. To właśnie przynależność do danej grupy poglądów zapewnia mu komfort pozbycia się stresu podejmowania decyzji, za którą musiałby być potem odpowiedzialny.

Prostym przykładem takich postaw jest modna ostatnimi czasy dyskusja o szczepieniu lub nieszczepieniu dzieci. W związku ze zwiększającym się komfortem życia w krajach dobrobytu, zmniejsza się dzietność społeczeństw, co sprawia, iż posiadanie dzieci nabiera cech wyjątkowości i nadopiekuńczości. Mała dzietność, co więcej, określa status społeczeństw w kategoriach ich sfeminizowania, nadając wszelkim decyzjom prokreacyjnym, status strategicznych. W tej sytuacji szczepienie lub nieszczepienie dziecka staje się decyzją ideologiczną, wkomponowując tę decyzję w malowniczy pejzaż poglądów o znaczeniu religijnym i ideowym. Sytuacja ta pozwoliła na ukonstytuowanie się ruchów społecznych, organizujących się wokół danej ideologii, umożliwiając uniknięcie osobistej odpowiedzialności za podejmowaną decyzję. W to miejsce pojawiły się postawy fanatyczne, gotowe poświęcić sam podmiot dyskusji, czyli dziecko, w imię wyznawanej ideologii. Paranoja, paradoks? Nie – mentalność. Niewolnik szuka „Pana”.

Niewolnik szuka pana 2Schemat społeczeństwa tradycyjnego a współczesnego – różni się nieco. Aby jednak „różnica” nie była tak drastyczna, dodam, że pierwotnie dziecko było tylko wartością statystyczną, nie strategiczną. Utrata jednego potomka była konstytuowana pojęciem zastępczym – „zrobisz sobie nowe”. Społeczeństwo funkcjonowało w pojęciu wielkonakładowości potomstwa, nie traktując dziecka jako wartości odrębnej, wyjątkowej, ale raczej jako powtarzalną sekwencję zdarzeń; dzieci pojmowane były jako rodzaj dobra stanowiącego potencjał ekonomiczny. Przemoc fizyczna była jednym z ważniejszych elementów uporządkowania zależności społecznej, stanowiąc jej jakość reprezentacyjną. Wychowanie natomiast koncentrowało się na zbiorze zasad umacniających poddaństwo, implantując na samym starcie w świadomość dziecka uczestnictwo w jedności niewolniczej. Stąd w starszych pokoleniach tak ewidentny jest wewnętrzny przymus przynależności i demonstracyjna wręcz chęć poddaństwa, manifestowana jako zaleta. „Przecież trzeba w coś wierzyć” – tak usprawiedliwiano brak odpowiedzialności.

Artykuł ten nie deprecjonuje, jak i nie adoruje mentalności niewolniczej – stanowi zaledwie przyczynek do pojmowania tej mentalności, aby unaocznić jej istnienie. Dla wielu ludzi bycie protestantem, ekologiem, kobietą, muzułmaninem, gejem, mężczyzną, chrześcijaninem – jest deklaracją konstytuującą jakość tego człowieka, jego instytualność w sensie człowieczeństwa. Nazwanie swego posłannictwa ułatwia egzystencję w obrębie miliardowej masy ludzkiej, wydobywając wyjątkowość danej etykiety na tle populacji – jednak nie uprawnia żadnej z tych etykiet do uprawiania fanatyzmu.

Zdolność do deklaracji pod jakimkolwiek szyldem jest zrozumiałą funkcjonalnością ludzkiej osobowości, czyniąc ją bardziej przyjazną. Określa nas, dając potencjalną odpowiedź na pytania „pierwsze”: skąd pochodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy?

Niewolnik szuka pana 3

Dla zbyt wielu świadomość bycia „niewolnikiem” relatywizuje relacje międzyludzkie i jest usprawiedliwieniem dla zachłanności. „Ponieważ wszystko jest względne, zwartościuję ludzi ekonomią” – mówi „niewolnik” i funkcjonalność ta jest wyjątkowo nieetyczna, o czym wszyscy wiedzą, ale tylko niewielu potrafi ją wytłumaczyć i powiedzieć, dlaczego.

– Skoro jesteś tak mądry, dlaczego jesteś tak biedny? – pyta „niewolnik pieniądza”.

To pytanie ujawnia jego funkcję – zniewolenie. To właśnie świadomość niewolnicza nakazuje mu coraz większą zachłanność, gdyż w obrębie jego grupy, gwarantuje mu moralną wyższość wobec innych członków. Jego poświęcenia są miarą jego wyznania wiary. Wiary w moc pieniądza. Jest tak samo uzależniony, co każdy niewolnik, który wierzy, że jego idea pozwoli mu uniknąć odpowiedzialności, i że jego „Pan” jest drogą samopoznania. Jak każda ideologia, ideologia pieniądza przypisuje sobie potencjał racjonalności, jednak ani racjonalizm, ani wiara w zbawienie, ani dobre uczynki nie czynią Cię jeszcze wolnym – czynią Cię zaledwie wyznawcą.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

Jeden komentarz

  1. Pingback: Egalitaryzm XXI wieku – z cyklu o zagrożeniach dla humanizmu – Toster Pandory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *