Nomadzi Oriona

Nomadzi Oriona

Jedno z niewielu słów brzmiących tak samo w łacinie i grece, to nomas – „wędrujący w poszukiwaniu pastwisk”.

Człowiek – istota poszukująca lepszych warunków – podróżnik. Gatunek wędrowny – prawie zawsze cechowała go ruchliwość.

Rewolucja neolityczna, czyli przejście z łowiectwa i zbieractwa, a więc koczownictwa, na osiadły tryb życia, związany z rozwojem rolnictwa, nastąpiła zaledwie kilka tysięcy lat przed naszą erą. Dzieli nas więc od tej chwili tylko około czterystu pokoleń. Sześć do siedmiu tysięcy lat, pozostaje zaledwie epizodem w dwóch milionach lat rozciągłości istnienia gatunku ludzkiego. Przez resztę tego przepastnego i nieprzebadanego jeszcze czasu, byliśmy, jako ludzkość, Nomadami.

Henry Kissinger w książce „O Chinach” przypominał w epizodzie półprywatnej rozmowy z premierem Państwa Środka o znaczeniu takiej dysproporcji. Zadał wtedy pytanie – „Co sądzisz o skutkach Rewolucji Francuskiej?”. Premier wielkiego kraju, który miał ponad dwa i pół tysiąca lat spisanej historii, odpowiedział ze spokojem, jaki wynikał z rozciągłości takiej perspektywy – „Za wcześnie, aby oceniać”.

Jako ludzkość, na pytanie o skutki rewolucji neolitycznej, zaistnienia rewolucji technologicznej – powinniśmy odpowiadać podobnie. Kiedy patrzymy na ludzkość – musimy widzieć te dwa miliony lat, zakończone krótkim eksperymentem, epizodem – związanym z przymusowym i trwałym okupowaniem tego samego miejsca. Kiedy oczekiwaliśmy na plony, pozostawaliśmy niespokojni, w zawieszeniu i jakoby przy okazji, budując naszą cywilizację i miasta.

Tuż po drugiej wojnie światowej, w latach pięćdziesiątych, po wprowadzeniu odrzutowych podróży lotniczych, globalnego handlu kontenerowego, tankowców, nowego ładu globalnego i uwolnieniu zasobów alokowanych dotychczasowo w wojnach – prawie kompletnie poznaliśmy Ziemię: skurczyliśmy ją całą.

Minęło zaledwie dziesięć lat i w początkach lat sześćdziesiątych prezydent Kennedy otworzył przed ludzkością nową erę – podboju Kosmosu. Wskazał na nowy – niezbadany jeszcze horyzont. Drugą prędkość kosmiczną osiągnęliśmy na początku lat siedemdziesiątych w programie Apollo, i to bez jednego śmiertelnego wypadku. Po kolejnych dziesięciu latach, na początku lat osiemdziesiątych, zaczęliśmy budować pojazdy wielorazowego użytku – promy kosmiczne. Posłużyły one co prawda do zbudowania wspaniałej ISS, ale nie pozwały nam już na opuszczenie orbity, będąc przez swoją delikatność (katastrofa Challengera i Columbii) pojazdami ograniczonymi tylko do pierwszej prędkości kosmicznej. Co więcej, jeden start takiego promu pochłaniał ponad pięć razy więcej pieniędzy, niż starty wynoszących podobną masę rakiet. Dlatego, że byliśmy zbyt odważni, zagalopowaliśmy się – znaleźliśmy się wówczas na drodze donikąd. Na szczęście na początku XXI wieku z niej zeszliśmy i znowu spoglądamy wyżej – dalej…

Właśnie teraz, wraz z udanym próbnym startem Oriona, postępujemy krok w tył, którego nie można się bać i zaprzeczać jego zasadności. Po zbytnim wychyleniu do przodu, ludzkość musi ponownie odzyskać równowagę. Powiększyliśmy nieco (dolna średnica wzrosła z czterech metrów na pięć) średnicę stożka, który umożliwił lądowanie na Księżycu i nazwaliśmy go Orionem. Zastosowaliśmy stary skuteczny schemat – dobry sprawdzony plan, ale już z użyciem najnowszych komputerów. Nasze rakiety są teraz bezpieczniejsze, nieco bardziej wydajne, od starego von-braunowskiego Saturna, dlatego wynoszony ładunek może być większy i zamierzamy te wszystkie usprawnienia wykorzystać.

Wszystko robimy dokładniej, z użyciem super wydajnych komputerów. Rozwój robotyki, laserowych pomiarów odległości, nowych metod spawania i precyzyjnych obrabiarek sprawia, że mamy więcej możliwości, głównie za sprawą coraz lepiej spasowanych i niezawodnych części. Mamy też swoją piaskownicę – stację kosmiczną ISS – gdzie w warunkach nieważkości wypróbowujemy co lepsze pomysły i testujemy opracowane rozwiązania.

Program Apollo – przez nośność rakiety i wielkość statku kosmicznego – pozwalał na umieszczenie dwóch ludzi na powierzchni Księżyca, tylko w okolicy równika, z niewielką ilością dodatkowego sprzętu. Program Constellation, z użyciem Oriona, pozwoli na lądowanie w miejscu takim, jak bieguny Księżyca – czterech astronautów. Bieguny, chociaż trudniej do nich dotrzeć, są bardziej dogodne do budowy stałej bazy, głównie przez obecność lodu wodnego w kraterach.

Teraz, po udanym locie próbnym Oriona, wreszcie możemy zacząć odkrywać, bo mamy mały, ale pewny statek, który nas prawie wszędzie zabierze. Pierwsze bezzałogowe loty pozwolą wznosić kopuły chroniące przyszłych mieszkańców Srebrnego Globu. Wszystko będzie możliwe za sprawą autonomicznych łazików-drukarek, potrafiących spajać w trzech wymiarach obiekty z lokalnego regolitu. Dzięki temu będziemy mogli wrócić na Księżyc i mieszkać na nim na stałe, a nie tylko wpadać doń w odwiedziny. Orion pozwoli trwale poszerzyć zakres panowania dowodzonej przez ludzkość biosfery. Zasiać ziarno życia w zupełnie nowym miejscu.

Orion przystosowany jest także do lotów w naszym szelfie kosmicznym. Możemy nim wykonywać misje pozyskiwania surowców z asteroid oraz budować przyczółki (z tlenem i wodorem) na najbliższych kometach. To nie jest jeszcze statek kosmiczny, lecz nieco większa tratwa – ale zbudowano ją tak, żeby była twarda i niezawodna. Dzięki dorobkowi programu Apollo, już wiemy, że takie rozwiązanie się sprawdziło. Jeśli zechcemy gdzieś wysłać Oriona – on tam na pewno doleci.

Stożek programu Apollo ważył sześć ton i dawał do dyspozycji nieco ponad sześć metrów sześciennych przestrzeni wewnątrz. Stożek Oriona waży czternaście ton i daje jedenaście metrów sześciennych – jest więc dwa razy większy. Statek Apollo miał tylko zakumulowaną energię i nie mógł w żaden sposób jej uzupełniać z zewnątrz. Orion dysponuje wysoce wydajnymi bateriami słonecznymi, przez co nie jest w żaden sposób energetycznie ograniczona długość trwania jego misji.

To zadziwiające, jak wiele udało nam się osiągnąć przy ograniczonych zasobach, jakimi dysponujemy. Łączny dotychczasowy budżet NASA, czyli wszystkie pieniądze, jakie ta agencja przez sześćdziesiąt lat swego istnienia wydała na wyważanie podwojów Kosmosu, zamknie się w budżecie obronnym USA z tego roku. Pomimo małych nakładów, dowiedzieliśmy się o naszej okolicy tak wiele, a człowiek przemierzał przestrzeń oddaloną tak bardzo, że cała Ziemia wydawała się z tej perspektywy niewielką niebiesko-białą kuleczką.

Jeszcze tyle pozostaje nam do okrycia, tyle przestrzeni nadal pozostaje do przebycia.

Kiedy Thor Heyerdahl przemierzał bezkresny Pacyfik na tratwie Kon-Tiki, tak naprawdę przypominał ludzkości, na jakim polu święciła ona największe sukcesy. Gatunkowi Nomadów najlepiej dotychczas wychodziło przekraczanie granic, osiąganie celu na horyzoncie niemożliwego – jesteśmy świetni w czepianiu się paznokciami nikłych, prawie ezoterycznych szans. Potrzeba nam było przypomnieć nasze eksploracyjne pochodzenie, bo wielu powątpiewało w swoje korzenie.

Czy to możliwe, żeby na ślepo odkrywać i zasiedlać kolejne, oddzielone ogromem oceanu, wyspy, na łodziach nie różniących się zbytnio wymiarami od Oriona (pomieszczenie mieszkalne Kon-Tiki w najszerszym miejscu miało nieco mniej niż pięć metrów)?

Teraz możemy wyruszyć ponownie, mamy bowiem nową tratwę odkrywczą – Oriona. On to daje nam szansę, abyśmy wbrew prześmiewczym wątpliwościom malkontentów, mogli na nowo przypomnieć sobie – kim jesteśmy naprawdę.

Jesteśmy ludźmi, jesteśmy Nomadami, za krótko żyliśmy przywiązani do jednego miejsca, aby skutki rewolucji neolitycznej poczyniły w naszej nieuspokojonej jaźni nieodwracalne spustoszenie. Cywilizacyjne splątanie jeszcze nie zabiło w ludziach tej pierwotnej i energetycznej natury. Ona wiecznie odciągała nas od lokalnych punktów widzenia i pchała ku odległym horyzontom zdarzeń – niepoznanym tajemnicom oraz magii.

Ludzkość posiada w sobie witalność, a człowiek dzierży, jeszcze nie bezwolne, jedno życie – zatem: do dzieła.

 

Zbigniew Galar

 

Dokument NASA – opis ORIONA:

 

Dokument do pobrania po kliknięciu w formacie Pdf w języku angielskim – 5 Mb:

ORION AMERICA’S NEXT GENERATION SPACECRAFT

Dokument do pobrania po kliknięciu w formacie Pdf w języku angielskim – 2,7 Mb:

ORION CREW EXPLORATION VEHICLE PROJECT MILESTONES

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Orion to projekt łączący wysiłki NASA i ESA – bo Europa zbudowała moduł serwisowy Oriona – który jest odpowiedzialny za zasilanie, napęd, kontrolę temperatury i podtrzymanie życia. Cały świat cieszy się z tego sukcesu 🙂

  2. Dobrze napisane – new beginning, new hope 🙂

    Drukowanie większych konstrukcji w kosmosie. Roboty na księżyć, budowanie na miejscu z tego co tam jest bazy Księzycowej. Potem zasiedlanie – oto moja wizja 🙂

    • Bardzo ładna wizja :). Jesteśmy rzeczywiście redakcyjnie bardzo dumni z tego artykułu i cieszymy się, że inspiruje wyobraźnię i pobudza do fajnych refleksji :).

  3. Dziękuję, jestem pod wrażeniem, tak trzymaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *