„Norwegian Wood”, czyli japońska propozycja „Buszującego w zbożu”

 

Jak pogodzić barwny, paradny sukces komercyjny z kameralnym, wręcz intymnym spojrzeniem na rzeczywistość? Istnieje jedna odpowiedź: Haruki Murakami. Japoński i jednocześnie uniwersalny pisarz od chwili debiutu po dziś zachwyca kolejne fale czytelników z nieomal całego świata. Nie bez przyczyny: to wybitna rzadkość – być prostolinijnym, czasem wręcz przeciętnym czy przezroczystym w prowadzeniu narracji, a jednocześnie być nadzwyczajnie charakterystycznym, bystrym, świadomym…

Nie jest tak, że Murakamiego cechuje wyjątkowa literacka biegłość. Nie jest tak, że Murakami czaruje słowem pisanym. Jest tak, że Murakami jest bardzo inteligentny. Po lekturze prawie wszystkich pozycji wydawniczych tego autora powoli dochodzę do precyzyjnego wniosku, iż największą siłą tego pisarza jest jego rozum – intelektualna sprawność, z której korzysta w sposób bardzo uczciwy, rzekłabym: bezpośredni, a zarazem w sposób subtelny, łagodny, miękki. To właśnie dlatego, gdy jego literatura trafia na podatny grunt – takowego gruntu na świecie doprawdy sporo! – wsącza się w ten grunt niezwykle punktowo, z taką naturalnością i finezją, jakby była tam obecna od dawna. Tym „gruntem” są oczywiście rzesze fanów – ze mną na czele – a fanami Murakamiego są ludzie spragnieni literatury obyczajowej, „prawdziwej”, pełnej dusznej i osamotnionej atmosfery, ludzie uczuleni na dekoracyjne zabiegi oraz na dodatkowe trywializowanie, z natury rzeczy prozaicznych przecież, podstawowych sfer życia człowieka.

Norwegian Wood czyli japońska propozycja Buszującego w zbożu 2

Murakami pisuje o namiętności, pożądaniu, samotności, miłości – lecz czytują go z dużym entuzjazmem także mężczyźni; nikt z recenzentów nie śmie powiedzieć, że Murakami tworzy „literaturę kobiecą”. I nie dziwi mnie, że nikt nie śmie tak powiedzieć: namiętność, miłość, to organiczne, ważne napędowe życia ludzkiego. Mężczyźni doskonale o tym wiedzą – oni czytają po prostu wartościową literaturę, a ponieważ ją czytają, nikt nie powie, że „to takie niemęskie”, bo za silne tu widmo sukcesu, za dużo skuteczności autora, by próbować etykietować go sztucznie wymyśloną, banalną, okrojoną kategorią.

Murakami tworzy literaturę o namiętności i miłości, ale czyni to z właściwym mężczyźnie dystansem, z uwzględnieniem sfery cielesności – bez ozdabiania opisów nadmierną ilością kolorów, rumieńców i kwiatów. Dlatego nie dziwi mnie, że z entuzjazmem czytują go mężczyźni. Jednakowoż nie dziwi mnie, że z równym entuzjazmem czytują go kobiety – dzięki Murakamiemu wszak my, kobiety, zaglądamy do wnętrza męskiej głowy i nawet jeżeli męscy bohaterowie Murakamiego nie potrafią uzyskać w partnerujących im bohaterkach zrozumienia, przystani, to my – kobiety czytające o losach tych mężczyzn – rozumiemy ich przecież bardzo dokładnie…

„Norwegian Wood” zajmuje bez wątpienia miejsce szczególne w przekroju twórczości tego niepowszedniego pisarza. I nie tylko dzięki charakterystycznej „chłodnej czułości”, z jaką Murakami potraktował znany sobie dobrze, interesujący go temat (namiętność, miłość), ale także dzięki szczególnej kruchości i tkliwości ogółu tematu, jakim jest etap dojrzewania – wrastania w dorosłość. Jakim jest podejmowanie próby ustabilizowania się, stworzenia sobie dobrego domu; jakim jest naturalna chęć unormowania życia i próba wejścia w swoją skórę, złączenia się ze swoją skórą. To jest temat określany często jako „niepokoje wieku młodzieńczego” – popową ikoną tego tematu jest powieść pt.: „Buszujący w zbożu” Salingera, ale głębszym ujęciem tego tematu byłaby debiutancka powieść Leonarda Cohena, „Ulubiona gra”. Jakkolwiek „Buszujący w zbożu” nigdy nie odkrył przede mną realnie – sugestywnie niepokojów wieku młodzieńczego, nigdy nie zachwycił walorem literackim, tak „Ulubiona gra” zaskoczyła mnie pozytywnie malowniczością i kluczowością języka literackiego (zaskoczyła, bo Cohen kojarzył mi się głównie z poezją, więc odkrycie, jak dalece skutecznie i przekonywająco radzi sobie z prozą, z gatunkiem, jakim jest powieść, było dla mnie znaczące – przyp.: J.K.).

Norwegian Wood czyli japońska propozycja Buszującego w zbożu 3

Osobiście dla „Norwegian Wood” i „Ulubionej gry” ustaliłabym wspólny mianownik – obie powieści są cenne, spójne i „czyste”. Obie opisują młodość taką, jaką młodość jest – a jest bezpruderyjna, kapryśna, chaotyczna, straszna, piękna, afektywna, niezapomniana i bezwzględna. I choć obie powieści są doskonale różne, ich punkt styczny istnieje – opiera się na poszukiwaniu, któremu każda młodość oddaje się bez reszty. Ta młodość, która nie znosi kompromisów, nie rozumie uwarunkowań zewnętrznych, szerszych kontekstów – która jest niesłychanie powabna, ciepłolubna, ale także brutalna, niepewna i roztrwoniona, bo wymaga czasu, nim człowiek zgęstnieje, nim zrozumie, nim osiądzie… „Norwegian Wood” to książka zwykła, normalna. Ci, którzy przywiązani są do fantastycznych, surrealnych chuchów Murakamiego – do takich czytelników Murakamiego zaliczam się ja – mogą tę powieść odebrać chwilami jako nużącą. Jej normalność czasem zdaje się przygnębiająca, by nie powiedzieć okrutna, i z chwilą, kiedy czytelnik zmęczony dymnie, smużyście zarysowanymi perypetiami nic nierozumiejących bohaterów zaczyna wątpić w jakość wyższą, wtedy na koniec – jak na mistrza dymnej, dusznej, oszczędnej, acz jakże budzącej emocje i ciekawość, atmosfery przystało – znów poczuje się cudownie wystrychnięty na dudka… oto bowiem, wieńcząc powieść, myślimy, że wszystko już się stało, że nic więcej nie da się powiedzieć, i wtedy właśnie chwyta nas za gardło przebogate, arcyprostolinijne w swej językowej formule, a jakże zaskakujące wzruszenie… To nie tak miało przebiec, być, zakończyć się – lecz jakże wszystko pasuje, wzrusza, zachwyca „poetycką prozaicznością”, pięknie nabijając w butelkę…

Norwegian Wood czyli japońska propozycja Buszującego w zbożu 4

Powieść warta polecenia wszystkim głodnym dobrej powieści obyczajowej. Miłośnicy Murakamiego – mimo normalnej, racjonalnie poprowadzonej fabuły – bez trudu odkryją w niej typowy dla autora posmak absurdu, czający się w prostych i praktycznych wersach, a także osobniczy pesymizm czy zawieszenie, które skłaniają do własnych refleksji, a i charakterystyczne, delikatne i udzielające się poczucie humoru, zarysowane w dialogach bohaterów. Ci, którzy jeszcze nie znają twórczości Murakamiego, za pośrednictwem powieści tej odkryją literacki świat tego pisarza – niespiesznie, gładko, jakby odbywali podróż sentymentalną poprzez swoją własną młodość. Niezależnie od gustów, będzie to dla grup obu przyjemność płynąca z jawności kameralnego, a wręcz intymnego świata, który jest przecież świadomie wypielęgnowanym zabiegiem literackim, ale zorganizowanym tak sprawnie, iż zdaje się niebywale uczciwy, wiarygodny – powiedziałabym: prawdziwy.

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *