Nowy porządek świata w Europie

Nowy porządek świata w Europie

Co oddziela cywilizację – od epoki barbarzyńców? Oddzieli około miesiąc, podczas którego pozbawi się ludzi dostępu do prądu…

Nie jesteśmy bardziej cywilizowani od poprzednich pokoleń. Po prostu obecnie przeżywamy najdłuższy okres pokoju w dziejach. Umówiliśmy się społecznie. Jesteśmy grzeczni, bo to daje nam dostęp do żywności i technicyzacji. Tak naprawdę tylko tego dostępu potrzebujemy, a nie produktów i zasobów, którymi sami nie wiemy jak zarządzać.

Kiedy zrobi się naprawdę gorąco, prawie każdy zadba jedynie o siebie.

Jesteśmy zaprogramowani na egoizm, bo sprawdzał się on wystarczająco długo, i właśnie egoizmu uczy każdy gatunek sama przyroda. Ta sama zasada dotyczy także całych narodów.

Czy jesteśmy skazani na Europę narodów, kiedy wyschną wszystkie źródła wygody i dobrobytu, jakie pokładamy w UE? Jaka to będzie Europa? Czy będą jakieś nadzwyczajne korzyści z tego rozdziału, kosztem wizji hegemonii nowego imperium, jakimi już są USA, Chiny, czy putinowski carat?…

Zbliżamy się do epoki zmiany fundamentu, na jakim oparte jest społeczeństwo w Europie. Co więcej, to nie jest pierwsza tego rodzaju przemiana.

Pierwszą był Pax Romana, rozumiany jako podbój najskuteczniejszej i najlepiej zorganizowanej kultury, po którym nastały jasne zasady – rzymskie. Drugim były przemiany schyłku poprzedniego tysiąclecia. Lata od roku 975 do 1040 były areną, na której wykuwał się nowy ład średniowiecza. Działo się to dopiero wtedy, pół tysiąca lat po upadku Zachodniego Cesarstwa, gdyż relacje społeczne nie uległy zmianie przez te wszystkie lata.

Nadal istniały te same kasty społeczne: patrycjuszy – czyli uprzywilejowanych, plebejuszy – zwykłych ludzi, oraz niewolników. Przez kilkaset lat od roku 476 do końca X wieku, w zasadach budowania relacji międzyludzkich niewiele się zmieniło. Jednak nieuchronną przemianę mentalną wymusiły zmiany w technologii wojskowej. Ludzie nauczyli się budować zamki, które łatwo bronić, ale bardzo trudno zdobyć. To umocniło ich lokalnych właścicieli, powodując, że jeden nadrzędny władca musiał się liczyć ze zdaniem lokalnych baronów.

To z kolei spowodowało fakt militarnego przewartościowania do postaci rozbicia dzielnicowego, w trakcie którego każdy z każdym prowadził wojny. Nie był to najlepszy czas dla rolników, żywiących wszystkich ówcześnie, którzy potrzebowali do zbiorów głównie ciszy i spokoju. Doprowadziło to ich do wrzenia. Nastały czasy niepokojów społecznych, które zaowocowały nowym ładem, mającym ograniczyć nieustannie toczącą się wojnę.

Pax feudalny trwał aż do nadejścia czarnej śmierci i umożliwił podwojenie się liczby ludności kontynentu, przy aż trzykrotnym wzroście liczby ludności Europy Zachodniej. Po pierwsze zaprowadzono zasadę, że po zmarłym wszystko dziedziczy najstarszy syn, przez co reszta pretendentów przestała żywić, popieraną zwykle zbrojnie, nadzieję na przejęcie majątku w wyniku ostrej konkurencji. Po drugie, wprowadzono zasadę, że to ślub – nie podbój – ma stać się głównym narzędziem poszerzania zakresu panowania u możnych. Po trzecie: zniesiono starożytne niewolnictwo, wprowadzając dużo mniej jątrzący system przywiązujący rolnika do ziemi, a wraz z nią – do jej rycerskiego opiekuna. To była pierwsza rewolucja w Europie – podczas której całkowicie zapomniano starożytność.

Nowy porządek świata w Europie 1

Drugą rewolucją była rewolucja francuska – również wymuszona rozwojem technologicznym i zmniejszeniem się społecznej roli rolnictwa. Kiedy to przemysł, a nie ziemia, decydował o sile i powodzeniu narodów, społeczeństwem nie mogli już rządzić jedynie posiadacze ziemscy. System feudalny, czyli hierarchiczną podległość chłop – szlachcic – baron – książę – król, całkowicie zniesiono.

Teraz będziemy świadkami trzeciej i ostatniej rewolucji systemu zarządzania w Europie. Trzeciej i ostatniej, bo za kilkaset lat nie będzie już Europy, Azji czy Ameryki – gdy zaczniemy osiedlać się na innych planetach, nasza rodzima grudka mokrego piasku stanie się jedna. Będzie to już po prostu Ziemia.

Jednak tak samo, jak w przypadku dwóch poprzednich rewolucji, ta przemiana w sposób pokojowy na pewno się nie wydarzy. Będzie ona wynikiem napięć społecznych, jako konsekwencja wszystkich kolejnych i nawarstwiających się technologicznych przemian. O umiejscowieniu tejże rewolucji zaważy fakt, że w przeciwieństwie do wszystkich innych ogromnych organizmów: imperialnych Chin, Stanów Zjednoczonych, Rosji czy Indii, tylko Europa zachowała zdolność do bycia konglomeratem negocjacyjnym.

To dlatego innowacja dosięgnie nas jako pierwszych. To w różnorodności i konieczności negocjacji stanowisk, zawsze leżała rewolucyjna europejska siła.

Obecnie jesteśmy świadkami przemian mentalnych. Do zmiany sposobu myślenia dochodzi zwłaszcza w czasach przedrewolucyjnych, kiedy musimy na nowo uświadomić sobie nasze miejsce na świecie i zrozumieć, skąd pochodzi nasza siła.

Szokiem wyobrażeniowym dla ludzi sprzed 975 roku, sprzed czasów feudalnych, było wyobrażenie sobie świata, w którym to nie ze zdolności do rabunku i ataku, lecz ze zdolności do ochrony i obrony, będzie pochodzić czyjś dochód i szczęście. Takim samym szokiem dla feudałów w XVIII wieku było uświadomienie sobie, że to z pracy robotników, a nie z areału posiadanej ziemi bierze się majątek i siła.

Do podobnego szoku musi dojść i obecnie.

Obecnie zwykliśmy uważać, że światem rządzi ekonomia. Z kolei źródłem ekonomicznego istnienia jest dochód, a źródłem panowania staje się zarobek. Trzeba coś wytwarzać albo świadczyć usługi. Jeśli się tego nie robi, wtedy wedle obecnego paradygmatu nie robi się niczego pożytecznego – tylko zużywając powietrze. Ta sama praca wykonana na stażu, bez wynagrodzenia, traci wartość w stosunku do pracy etatowej. O ułomności obecnego sposobu myślenia najlepiej świadczy fakt, że wedle rachunku ekonomicznego dzieci są tylko kosztem, i nie mają w sobie żadnej wartości dodatniej.

Obecnie nadal tkwimy w okowach wyobrażeniowych początku XIX wieku, kiedy światem wstrząsnęła rewolucja przemysłowa. To z pracy robotników mają brać się przedmioty, rzeczy, które przynoszą dochód. To, że system ten jest schyłkowy, można było przekonać się pod koniec XX wieku, kiedy to z niedowierzaniem odkryliśmy, że te rzeczy trzeba jeszcze następnie sprzedać.

Wraz z rozwojem marketingu udało się przedłużyć dogorywanie starych zasad budowania relacji, bo przedkładając promocję ponad wytwarzanie, umożliwiono powstanie społeczeństwa marnotrawiącego. Społeczeństwa, któremu udaje się prawie wszystkie te niepotrzebne produkty wcisnąć.

Jednak przyszłość jest nieuchronna, co widać po rozwoju pierwszych projektów nowej ekonomii, które tworzone były pro publico bono – takich jak Wikipedia.

Już niedługo czeka nas odejście od pracy, która wytwarza dobra – ku systemowi udziału jednostki, która wytwarza dobra powszechne. W nowym systemie udział każdego z kontrybutorów generuje możliwość dostępu wszystkim. Garstka programistów na zasadach otwartego źródła tworzy dzieło takie jak Linux. Garstka wikipedystów utworzyła najbardziej kompletne dzieło encyklopedyczne w dziejach. Wszystko to powstało w wolnym czasie kilkuset ludzi. Wyobraźmy sobie, ile powszechnych korzyści moglibyśmy wytworzyć, gdyby z udziału w tego typu projektach automatycznie generował się wysoce płatny etat. Praca wszystkich tych ludzi nie kończy się wraz z opracowaniem gotowego do sprzedaży produktu, lecz wraz z umożliwieniem dostępu na odpowiadającym większości poziomie. Dostęp do zasobu jest bezpłatny dla każdego. Samo narzędzie, na które wszyscy się składali, nie jest perfekcyjne, ale dla większości jest wystarczająco dobre. Na tym polega przemiana mentalna i stąd bierze się wartość – z użyteczności dla większości ludzi.

Oczywiście system rynkowy ma z tymi zjawiskami same problemy.

Jak można wycenić coś, co nie chce być ograniczone w dostępie?

Jak wycenić wkład społeczności open source w powstanie nowych systemów operacyjnych na komórki, takich jak Android?

Wiadomo, że są to pokaźne wartości, gdyż firma, która ten system sprzedaje, nie stworzyła go od podstaw, lecz stworzyła go, bazując na systemach otwartego źródła, których licencje wymusiły na niej otwarcie dostępu do własnego kodu oprogramowania.

Nowy porządek świata w Europie 2

System rynkowy wali się na naszych oczach. Jesteśmy świadkami tego, kiedy Microsoft wypuszcza własną dystrybucję Linuxa, albo gdy opiera swoje systemy o dużo lepszy otwarty kod. Kod, który można kopiować i bez żadnych ograniczeń używać, przyczynił się w dużej mierze do rewolucji informatycznej, której byliśmy świadkami. Internet powstawał, kiedy każdy mógł „postawić” w zaciszu swojego domu własny serwer, nie płacąc przy tym w ogóle za specjalistyczne, serwerowe i profesjonalne oprogramowanie. To już się dokonało, dlatego przykłady ze świata informatycznego znacznie łatwiej jest przytoczyć i opisać, lecz to dopiero początek.

To, co nas czeka, będzie znacznie trudniejsze do przeprowadzenia, bo dotknie zarówno ekonomii, czyli zasad budowania wartości, jak i socjologii, czyli zasad budowania relacji społecznych. Prawie wszystkie zależności zostaną odmienione w obliczu swobodnego dostępu do wytworów myśli ludzkiej. Udostępnienie dziesiątków milionów chronionych prawem autorskim tekstów naukowych, czy nieustanne udostępnianie filmów i programów w sieci rozproszonej zatoki piratów (Pirate Bay), to dopiero pierwszy etap. To dopiero początek…

Wszystkie poważne projekty sztucznej inteligencji przestały być zamkniętymi projektami mega korporacji. Zamiast tego, są społecznościami inżynierów i naukowców, którzy dzielą się otwarcie osiągnięciami, bez systemu korporacyjnych tajemnic. O dostęp do osiągnięć najlepszych umysłów świata rywalizować mogą tylko te firmy, które dzielą się rezultatami badań z całym społeczeństwem, z ogółem. Każdy może być dzisiaj neuro-naukowcem, nie potrzeba do tego wykształcenia, kariery i dostępu do wartych miliony dolarów przyrządów – wystarczy inteligencja, zrozumienie problemu i chęć przyłożenia cegiełki do awangardy współczesnej nauki.

Kiedy na przełomie tysiącleci wprowadzano średniowiecze, zbójcy nadal grasowali po lasach. To, że zaprowadzano spokój, a lokalny chłop coraz bardziej się bogacił, było tylko korzyścią dla przedstawicieli poprzedniego systemu, bo mogli jeszcze więcej zrabować, egzystując wedle starych zasad. Dzisiaj dzieje się podobnie. System kapitalistyczny żeruje na osiągnięciach ludzi, którzy dzielą się ze wszystkimi swoim dorobkiem i pracą. Przemysł czerpie z darmowych zasobów całymi garściami. Lecz produktem końcowym już nie chce się podzielić ze wszystkimi – pomimo że do większości wartości, jakie w sobie dany wytwór niesie, kapitalistyczny wytwórca nie przyłożył nawet ręki; to nie jego zasługa. On tylko przeliczył, „przeinaczył”, ładnie opakował, rozreklamował, po czym chce sprzedawać wyłącznie pod swoją marką, bo na monopolu najlepiej winduje się ceny.

To jest chory system, którego schyłek jest kwestią czasu. Tak samo, jak zbójcy byli zabijani przez drużyny chcących spokoju panów feudalnych; tak samo, jak chłopi sami uciekali z uprawy roli do miast, w poszukiwaniu lepszego życia w cieniu kominów fabryki – tak też i teraz, całkiem sam, upadnie dzisiejszy niewydajny kapitalistyczny system. Już dzisiaj, niekiedy nawet kilkadziesiąt procent wartości firm technologicznych pochodzi z możliwości dostępu do otwartych zasobów, a udział ten będzie tylko się zwiększał. Obecny kapitał zaczyna żyć na społecznym dorobku, samemu nie generując prawie żadnej dodanej wartości, bo każde samodzielne wypracowanie rozwiązania, to koszt. Koszt ten można zredukować dzięki większej wydajności (przy produkcji masowej koszt krańcowy maleje – przyp.: Z.G.), rozwiązując ten problem tradycyjnie; można i zupełnie problem wyeliminować, odnajdując rozwiązanie darmowe, które dopiero co zostało udostępnione, stając się dobrem ogółu.

Nowy porządek świata w Europie 3

Powoli ludzie zaczynają się przekonywać, że lepiej jest współpracować niż konkurować. Do przemiany społecznej nie trzeba militarnego zrywu społecznego. Wystarczy, że ludzie zmienią zdanie na temat tego, co im się opłaca. W okresie przejściowym równolegle funkcjonują konstrukty intelektualne starego i nowego systemu. Z pozoru wydaje się więc, że trzymający obecnie władzę i generujący dochody – panują niepodzielnie. Ale po czasie okazuje się, że wpływ dzierżących władzę na rzeczywistość jest tylko tak mocny, jak przekonanie ich poddanych, że sprawujący władzę stanowią część optymalnego rozwiązania.

Ludzie potrzebują paradygmatu do funkcjonowania. To dlatego, gdy nie widać alternatywy, cały system trzyma się mocno. Zaś kiedy alternatywa się pojawia, struktura władzy rozmontowuje się jakby od środka, bo do nowego paradygmatu dążą tworzący poprzedni system ludzie, którzy widzą w zmianie czysto osobiste, egoistyczne korzyści.

Świat zmienił się technologicznie, co tworzy przed ludzkością nowe wyzwania. Problemy nie pojawiające się przy tworzeniu poprzedniego paradygmatu, zwykle nie znajdują w nim rozwiązania. To dlatego zmiana technologiczna, jakby wymusza przejście, gdyż w starym sposobie myślenia o budowaniu wartości – nie ma miejsca na tak wiele zjawisk, z którymi mamy do czynienia obecnie.

Rozwiązania już tu są – teraz trzeba tylko po nie sięgnąć…

Zbigniew Galar

Dla zilustrowania artykułu posłużono się znakomitymi pracami znanego, wybitnego artysty – Hieronima Boscha.

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (10)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *