O duszy, prawdzie i bogu garść przemyśleń

O bogu wiemy tylko jedno: że albo istnieje, albo nie istnieje. No właśnie… to ile rzeczy wiemy o bogu – jedną rzecz czy dwie rzeczy?… Jeśli miana „istnienie” i „nieistnienie” byłyby możliwe do jednoczesnego zastosowania (na zasadzie takiej jak w mechanice kwantowej, jak w eksperymencie myślowym pt. Kot Schrödingera), wtedy wiedzielibyśmy „wszystko”…

Jednak aby objąć rozumem owo „wszystko”, czyli aby potrafić uznać pojęcia „bytu” i „niebytu” jako dwie strony jednego medalu, jako dwa aspekty funkcjonujące równolegle, tj. w jednym i tym samym czasie, sami musielibyśmy najpierw „zniknąć” – to znaczy musielibyśmy nauczyć się „nie widzieć”, aby w rezultacie móc „zobaczyć”. Musielibyśmy zrzec się naszej naturalnej roli obserwatora rzeczywistości, aby móc ujrzeć i doświadczyć rzeczywistości takiej, jaką ona JEST, a nie takiej, jaką ją postrzegamy, interpretujemy.

Nie tylko z poziomu mechaniki kwantowej logicznym i prawdopodobnym wydaje się twierdzenie, że akt obserwacji jest bardzo silnym, a być może nawet decydującym, bodźcem ingerującym w zastany obraz rzeczywistości, a więc tym samym jest bodźcem wpływającym na rzeczywistość i zmieniającym rzeczywistość. Zatem żeby móc spojrzeć na prawdę tak, by jej w żaden sposób nie zakłócić, nie zmodyfikować, trzeba by… nie tyle przestać na prawdę patrzeć, nie tyle przestać jej się przyglądać – co po prostu trzeba by znaleźć się w stanie „niewidzenia prawdy”, a stan ten, aby mógł być realny do osiągnięcia, musiałby być równy mianu „nieistnienie” czy „niebyt”. Wtedy – być może – prawda samoistnie by się objawiła.

Tymczasem dlatego, że człowiek jest człowiekiem – istotą (istnieniem, bytem) ograniczoną poprzez pięć dostępnych jej a niedoskonałych zmysłów – nie może, nie potrafi, nie jest w stanie dostrzec, doświadczyć, zrozumieć, pojąć prawdy. Prawda umyka przed naszą percepcją, wolą i rozsądkiem, a to, co potocznie nazywamy prawdą, pozostaje w najlepszym razie mikroskopijnym skrawkiem gigantycznej opowieści o realnym świecie – a najczęściej pozostaje zaledwie rodzajem umowy międzyludzkiej (wspólnie przyjętych ustaleń).

Myślę, że nie pomylę się w swojej ocenie rzeczywistości, jeśli powiem, że wszyscy poszukujemy prawdy. Ale – czym ona jest? Czego de facto szukamy?… Trochę szukamy czegoś osobistego, subiektywnego, własnego, a trochę szukamy czegoś ogólnego czy wspólnego – obiektywnego, niepodważalnego, faktycznego. Pewnie jedna i druga ścieżka poszukiwań jest tym samym procesem, tylko zachodzącym przeciwstawnie – z chwilą kiedy przypatrujesz się sobie, rzeczywistość przegląda się w tobie jak w lusterku, a kiedy koncentrujesz uwagę na rzeczywistości, wtedy to ty szukasz wzrokiem różnych luster wokół siebie.

Rozważania o duszy to fascynujący wypełniacz czasu… Jedni w nią wierzą, inni wykluczają, nie uznają jej, ale pojęcie „duszy” frapuje też ludzi nauki – gdyby można było zważyć lub zmierzyć duszę, otrzymać choć jakikolwiek pomiar świadczący o jej istnieniu, wówczas znaleźlibyśmy się jakkolwiek blisko poznania natury absolutu. Powiedzmy przenośnie, że jeżeli okazałoby się, że jest w nas specyficzne „światło”, to na tej podstawie moglibyśmy podjąć próbę poszukiwania większego skupiska tego samego „światła” – gdzieś dalej, poza czy ponad nami. No ale mimo różnych szalonych naukowych pomysłów i eksperymentów – żadnych danych na temat duszy jak dotąd nie udało się pozyskać. I tylko ten, kto osobiście widział nieboszczyka, wie, że ciało po śmierci jest w przedziwny sposób odmienione. Nie chodzi o zmianę napięcia mięśniowego, o zesztywnienie ciała, ani inne tego typu wytłumaczalne naukowo zmiany, tylko właśnie o coś niepojętego, rozmytego, niejasnego, a jednocześnie wyrazistego. Ma się przemożne wrażenie, że „z ciała coś ubyło”, i nie mówię o oddechu. Po prostu to już nie jest człowiek – jest tak, jakby patrzyło się na „skorupę pustą po człowieku”. Oczywiście to stanowczo za mało, aby cokolwiek wartościowego mogło nam powiedzieć – subiektywne wrażenia nie są najbardziej pożądaną bazą do racjonalnych rozważań. Ale mogą być punktem wyjścia dla filozoficznych rozważań na temat tego, czym mogłaby być dusza, gdyby rzeczywiście istniała. Czy powinniśmy rozmyślać o niej po prostu jako o umyśle, a może dusza mogłaby stanowić oddzielną od umysłu substancję czy strukturę?…

Brytyjczyk Peter Russel studiował matematykę i fizykę na Uniwersytecie Cambridge, a po podróży z Indii, gdzie uczył się z kolei medytacji i filozofii Wschodu, sformułował koncepcję wszechświata jako „jednego wielkiego pola istnienia, w którym zostały wyodrębnione pewne struktury, a jedną z tych struktur jesteśmy my” (m.in. tę koncepcję wspomniano w artykule, który linkuję na koniec, a który zainspirował mnie do spisania tych przemyśleń). Jeśli koncept Russela byłby słuszny, wówczas ludzie byliby zmysłami wszechświata, służącymi wszechświatowi do poznawania samego siebie. Muszę przyznać, że to bardzo interesująca teoria dotycząca duszy i absolutu. Ale zarazem podchodzę do niej sceptycznie, bo też nie wydaje mi się zbyt wiarygodne snucie teorii na podstawie osobistych przeżyć mistycznych, doświadczanych w praktykach takich jak np. medytacje.

Tak czy inaczej nie ulega wątpliwości, że nauka i mistyka od wieków oddzielają się od siebie, na dobre rozłamują, to znów usiłują się do siebie zbliżyć i połączyć. Ale to zbliżanie jest trudne, bo obarczone i aspiracjami, i kompleksami jednej i drugiej strony, po drugie bywa niebezpieczne, bo grozi umysłowi odklejeniem od namacalnej rzeczywistości. Poza tym próby jednoczesnego poszukiwania śladów duszy i boga, mało, że same w sobie są zawiłe, to jeszcze stanowią trudność dodatkową szczególnie dla człowieka Zachodu. W naszym kręgu kulturowym myślimy głównie liniowo, przyczynowo-skutkowo (nieco inaczej pewne mechanizmy myślowe przebiegają u Chińczyków, Japończyków czy Arabów, którzy lepiej od nas radzą sobie z pojęciem „jednoczesności” i „równoczesności”). Ta liniowość silnie osadzona w naszych umysłach ściśle wiąże się także z pojęciem „czasu”, którego całkowitej natury również nie znamy (tak samo jak natury duszy i boga), bo nie możemy z całkowitą pewnością i krystalicznością stwierdzić o nim niczego prawdziwie kluczowego – nawet tego, czy na pewno istnieje…

Myślę, że chciałabym, aby to, jak wygląda i zachowuje się świat, aby to, czego doświadczamy naszym życiem – było tylko drobną nitką wyplątaną z obszernej i świadomie utkanej całości. Mówiąc wprost: chciałabym, żeby bóg istniał. Chciałabym mieć duszę. Chciałabym, żeby była prawda absolutna. Nawet w pewnym sensie zazdroszczę ludziom, którzy potrafią oprzeć się w swoich przekonaniach na tyle stabilnie na subiektywnych przemyśleniach i wrażeniach, że w rezultacie budują w sobie wiarę – że zawierzają całkowicie w istnienie boga, w potężną świadomą siłę, która ich stworzyła i która ich prowadzi. Takie myślenie musi nieść ze sobą ulgę i nadzieję, że jutro będzie dokładnie takie, jakie być powinno – że zawsze wydarza się to, co musi się wydarzyć. Mnie bliżej do myślenia, że jeśli coś może się zdarzyć, to pewnie się zdarzy…

Osobiście podobałoby mi się być „zmysłem wszechświata” – podobałoby mi się, że wszechświat jest świadomością, która dotyka samej siebie za moim pośrednictwem po to, by móc dalej się rozrastać, dążyć do nieskończoności… Ale jako że dla ograniczonej człowieczej wyobraźni „nieskończoność” to taka sama zapora jak „nicość”, powoli kończę dzisiejsze rozważania, dochodząc do prostych wniosków, że pora mi napić się kawy, a potem wyjść na spacer z psem… Na pewno dopóki nie otworzę pudełka i nie zajrzę do środka, bóg będzie istniał i nie istniał jednocześnie, co w sumie bardzo mi odpowiada, bo niczego nie muszę rozstrzygać i kula ziemska dalej może się kręcić, jak gdyby nigdy nic.

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka, autorka opowiadań oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) udostępniony specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o pisarce przeczytasz, klikając link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

Inspiracja do artykułu:

Artykuł pt. Dusza nie istnieje, bo nie znaleźli jej fizycy – twierdzi brytyjski profesor, autor: Piotr Cielebiaś, http://strefatajemnic.onet.pl/duchy/dusza-nie-istnieje-bo-nie-znalezli-jej-fizycy-twierdzi-brytyjski-profesor/z7esrh (dostęp.: 29.09.2017.)

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *