O różnorodności

O różnorodności 2

W dyskusji tej o tolerancji należy rozpocząć rozmowę na najniższym poziomie rozumowania i argumentowania – odpowiadając na pytanie: po co?

Po co: nam, ta cała tolerancja?

Czy nie łatwiej byłoby zainwestować wszystkie pieniądze przeznaczane na integrację międzykulturową w wysokie mury – tak, żeby każdy odmienny mózg mógł żyć we własnym grajdołku poglądów?

Otóż, nie. Właśnie od słowa „nie” powinno się zacząć tę dyskusję. Nie zgadzam się na podziały i separację, i to nie tylko dlatego, że człowiek jest istotą społeczną i w grupie żyje mu się lepiej i raźniej. Głównym powodem za współodczuwaniem rzeczywistości na różnym poziomie i jakości jej odbioru jest nadrzędna misja człowieka – jest nią przekreślenie krwiożerczości i nietolerancji natury. Człowiek, to brzmi dumnie – i jeśli kogoś na tej planecie stać na więcej, to właśnie nas.

To my będziemy ostatnim gatunkiem, który przetrwa, bo wznieśliśmy się na orbitę jako pierwsi. Jeśli ktoś więc posiada moralny obowiązek zwracania uwagi w swoich planach na inność, to właśnie ludzkość. Bez tego, za kilkaset lat będziemy samotni w naszym sukcesie – skazani na pustą wegetację, nurzając się we własnym sosie. Tylko od nas zależy, jakie odmienności zabierzemy we Wszechświat absolutnej kontroli nad otoczeniem, jaki zbudujemy, gdy już w pełni otorbimy się w Kosmosie.

Sprawdzianem przyszłych wyzwań tolerancji, jakie staną się udziałem biosfery, jest ludzkość i jej wewnętrzne różnice generujące quasi-podziały. Jeśli w XXI wieku nie poradzimy sobie sami ze sobą, w kolejnych stuleciach opuścimy ten glob smutniejsi i mniej świadomi – pozbawieni radości i zaskoczeń codzienności, jakie znaleźć można jedynie w odmienności.

Musimy mądrze skanalizować i naoliwić tryby różnic pomiędzy kulturami, tak, aby były one od siebie zależne w dobrobycie i silniejsze dzięki doświadczeniom zdobytym we wzajemnej interakcji.

Jak tego dokonać?

Bardzo prosto – trzeba tylko podejścia ewolucyjnego do metod czerpiących korzyści z komplikacji zależności i podziału. To, co scala i najlepiej działa w małej skali, powinno być stosowane w większej, potem winno być podzielone na warianty. Każdy z wariantów zachowań, który lepiej się sprawdza, powinien zyskać przywileje i ich pochodne. Aż do wyboru najlepszego i najbardziej dopasowanego z rozwiązań, który ze względu na zmienność materii ludzkiej, nigdy nie osiągnie poziomu ideału optymalnego.

Przykładem jest niewiedza – należy zabiegać o nią w miejscach, kiedy może się takowa przysłużyć. Zwykle kojarzymy ją negatywnie – w końcu zawsze warto wiedzieć więcej, co stanowi powszechny postulat. Powszechnie uważa się, że kultury zwalczają się wzajemnie głównie dlatego, że nie miały okazji i szansy poznać się lepiej. Jednak niewiedza staje się pożyteczna, kiedy zderzyć ją z kolejnym pejoratywnie postrzeganym pojęciem – ze stereotypem.

Stereotyp kojarzy się bardzo negatywnie, lecz jest on po prostu zapamiętaną, a przez to zautomatyzowaną, reakcją na określony typ zjawisk i uwarunkowań. W konkretnym działaniu polega on na postrzeganiu bezrefleksyjnym, które znacznie ułatwia przetwarzanie, bo pozwala zrobić więcej – w sytuacji, gdy nie trzeba się zastanawiać nad każdym przypadkiem z osobna.

 

Stereotypowe postrzeganie ludzi ułatwia i przyspiesza proces rekrutacji – jednym z nich jest na przykład cenzus wykształcenia. Odrzucamy wszystkich bez wyższych studiów, bo uznajemy, że ktoś po nich będzie myślał szybciej i lepiej – wystarczy, że w większości przypadków mamy rację, i już jest to użycie stereotypu dające korzyść. Dzięki temu „brakowi myślenia i zastanawiania się nad każdą osobą w danym aspekcie” robimy szybką selekcję i podczas rekrutacji szczegółowo zajmujemy się dopiero tymi, którzy „weszli do drugiego etapu przemielenia”.

To, jak wiele osób odrzucimy na podstawie stereotypu – zależy od informacji, jakich udzielą kandydaci, i tutaj właśnie powinna wkraść się pożyteczna niewiedza. Warto pozbawić CV niektórych danych, jakie napędzać będą tylko społeczne nieporozumienie i sztuczne podziały. Warto jest ukryć stan cywilny, wiek, płeć kandydata, a w przypadku niektórych stanowisk: także wygląd. Gdy proces rekrutacji do orkiestry symfonicznej odbywał się za przepierzeniem, dostawało się do owej orkiestry znacznie więcej kobiet.

To, o czym nie powinniśmy informować, powinno być jednocześnie elementem dobrej praktyki interakcji interkulturalnej. Tak, aby stereotypy mogły wynikać z rzeczywistych podziałów i sprzyjać rozwojowi społeczeństwa, a nie być zarzewiem konfliktu – który pojawia się tylko wtedy, gdy automatyzacja zachowań staje się statystycznie niepoprawna i chybiona.

 

Uzasadniony stereotyp nigdy nie jest szkodliwy…

Kolejnym zastosowaniem pożytecznej niewiedzy jest brak informacji dla pracownika o uwzględnieniu ryzyka jego niekompetencji. Kiedy powierzamy komuś ważne zadanie z nadrzędnym przesłaniem i myślą, aby wykonywał je jak najlepiej – nie możemy w kolejnym zdaniu informować go, że system uwzględnia jego niedociągnięcia i błędy. Że z góry przewiduje częstotliwość jego porażek i poziom niedokładności, uwzględniając je w ogólnym rozrachunku, czy też w skrajnej sytuacji, gdy to samo zadanie wykonuje także ktoś inny, a do dalszego etapu zostanie wzięty wynik od tego, kto skończy pierwszy. Prowadzi to bowiem do obniżenia motywacji i sprawia, że człowiek nie stara się zanadto, słusznie zakładając, że nawet, gdy „położy” projekt – nie stanie się wielka tragedia. Pewność reaktywności systemu powinna być wiedzą przełożonego – pracownik z kolei powinien mieć jasno określoną hierarchię wartości (np. jakość ponad oszczędność), dzięki czemu może zarządzać się sam, dzieląc swój czas pomiędzy różne, często sprzeczne ze sobą, zadania i priorytety.

To, jak wiele idei z pozoru prowadzących do wypaczeń i generujących błędy, jest przydatne dla systemu, gdy dozować je w odpowiednich ilościach i miejscach, przypomina nieco działanie toksykantów na organizm. Dlatego tak ważna jest wiedza o tym, w którym miejscu i momencie należy dane trucizny stosować, aby zamiast szkodzić – stawały się lekiem; leczyły.

Zaraz po ekstrakcji wystarczającej ilości tego rodzaju wiedzy z szeregu nauk humanistycznych i społecznych, narodzi się wreszcie farmakologia ideologiczna

 

Zbigniew Galar

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *