O szczęściu i pomaganiu – bez pompy i fanfarów

O szczęściu i pomaganiu

Większość ludzi dąży w życiu do szczęścia. Ale – czym ono jest? Jak je zdefiniować? Można na mnóstwo sposobów. Pytanie, którą z definicji każdy z nas uzna za najpełniejszą, za najściślej kompatybilną z prywatnym „ja”.

Najkrótsza, najbardziej syntetyczna z definicji brzmi: „Szczęście to brak potrzeb”. Jeśli wyobrazimy sobie taki stan, punkt życia, w jakim wszelkie pragnienia, marzenia, nadzieje i potrzeby zostaną całkowicie zaspokojone, to takie wyobrażenie jest emanacją pojęcia „szczęście”. Problem polega na tym, że najprawdopodobniej nie jest wykonalne – do takowego stanu dotrzeć i zatrzymać się w nim. Zatrzymać się w nim, to znaczy okrzepnąć weń, pozostać, a w efekcie  zachować poczucie całkowitego spełnienia.

Szczęście można toteż na wiele sposobów zilustrować. Ale dostąpić szczęścia w sensie jednoznacznym i niepodważalnym – już nie sposób. I tu z pomocą wychodzą nam naprzeciw egzystencjaliści, którzy powiedzą, że szczęście jest dążeniem.

Można ująć powyższe i takim cytatem: „Szczęście leży gdzieś pomiędzy oczekiwaniem na list a złamaniem pieczęci”. Dlatego, że w tym cytacie jest zawarta droga. Droga, czyli dążenie. Nie osiągnięcie, a dążenie. Droga jest celem – wędrówka i podróż, czyli dążenie. Celem (szczęściem) nie jest meta – przejście ścieżki, pokonanie odcinka czy zwyciężenie określonego etapu. Kroczenie drogą jest szczęściem. A przynajmniej szczęściem realnym, którego możemy z powodzeniem dotknąć, poczuć, doświadczyć.

Lecz jeśli celem ma być tułaczka przez rzeczywisty świat i wątpliwości z nią związane, jeśli szczęściem jest dążenie, droga, to wówczas – co powinno owo dążenie ukierunkować?

Co nadaje naszym krokom uzasadniony kierunek? Na czym najbardziej nam zależy?

Cóż… Dla jednych sensem życia, kroczenia, pokonywania własnej drogi, będzie miłość i chęć zapewnienia bezpieczeństwa swoim bliskim. Lecz co z obcymi ludźmi? Co z tymi, którzy – jak i my – składają się na jeden (wspólny, czy nam się to podoba, czy nie) świat doczesny. Czy ich los w żadnej mierze nie powinien nas obchodzić?

Jasne, że powinien. I w wielu przypadkach – faktycznie obchodzi. Jak powiedział Dan Millman: „Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują naszej miłości”.

Kiedy uświadamiamy sobie wartość słów Millmana, nabieramy ochoty, by ideę ucieleśnić, by wcielić słowa w czyn. W takiej sytuacji może zamarzyć nam się bycie altruistą, bo przecież naogół  większość z nas dąży do tego, by się rozwijać, by stawać się „lepszymi”.

W takiej sytuacji zaczynamy najpierw marzyć, a później – racjonalnie dążyć do pomagania. Nie chcemy istnieć sami dla siebie, służyć wyłącznie sobie – chcemy być odważni, empatyczni i altruistyczni. Chcemy kochać nie tylko tych, z którymi łączy nas bliska więź – chcemy nie tylko dla nich być podporą na co dzień. Chcielibyśmy wyciągnąć rękę również do kogoś nieznajomego – pomóc mu prostym słowem albo gestem. Pokazać mu, że warto wierzyć w ludzi i ich pozytywne, szczere intencje.

Lecz czym ma być „prawdziwe pomaganie”? Uważajmy, by nie złapać się we wnyki swojego „altruizmu”. Życie bowiem składa się z paradoksów, a jednym z nich jest ten, który mówi, że idea wcielona w czyn – zamienia się we własne przeciwieństwo. Ten paradoks jest jak „chichot losu” – mała pułapka związana z naszym chciejstwem, marzeniami, ale i z oczekiwaniami i z dążeniem.

Czy istnieje altruizm w czystej postaci? Anthony de Mello mówi tak: „Mówisz, że ja ci pomogłem. Była to moja przyjemność, tańczyłem mój taniec. Pomogło ci to, no to cudownie. Przyjmij moje gratulacje. Niczego mi nie zawdzięczasz”.

Skoro więc szczęście jest dążeniem, to pomaganie jest prywatnym tańcem. Słuszne, szczere pomaganie jest prezentem podarowanym samemu sobie. Jest naszą własną, niekłamaną przyjemnością. Jest egocentrycznym przybiciem samemu sobie – piątki. Jest sygnałem zwrotnym, który posyłamy sami sobie, aby się uzasadnić, aby naocznie się przekonać, że cieszy nas bycie uczynnym.

Ale i w tym przypadku naigrywająca się z nas idea może obrócić się we własne przeciwieństwo. Zupełnie jak kot ogonem. Bo kiedy pomagając – i czerpiąc radość z tej pomocy – poczujemy się uzasadnieni w swojej uczynności, w empatii i w „altruizmie”, wtedy znów łatwo złapać się w kolejne, własne wnyki…

… Poniesieni falą własnej „dobroci”, zechcemy wznieść się jeszcze wyżej. Jeden skromny uczynek może nam nie wystarczyć, by zaspokoić, by nakarmić swoje „dążenie”. Zechcemy pomagać więcej i bardziej, gubiąc niekiedy indywidualne potrzeby i chęci. Pewnie to niebezpieczne, lecz czasami trudno przypomnieć sobie siebie i przestać iść z prądem. Zwłaszcza wtedy, gdy ów prąd niesie nas w słusznej sprawie ku innym.

Owo niebezpieczeństwo znakomicie obrazuje myśl Anthony de Mello: „Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić udzielając komuś pomocy, jest zapomnieć o sobie”.

Kiedy więc w pomaganiu przekroczymy granice wierności samemu sobie, a potem – szczęśliwie – wrócimy do źródła, to jest do siebie samego, kiedy już przypomnimy sobie – o sobie, wtedy przychodzi nam do głowy kolejna złota myśl:

Aby pomoc odniosła właściwy skutek, należy człowieka, któremu chcesz jej udzielić, poznać na wskroś”. Tak rzekł Mikołaj Gogol.

Piękna to myśl, trudno zaprzeczyć. Zatem znów zapominamy nieco o sobie, tym razem czyniąc to świadomie. Skupiamy się w całości na człowieku, któremu chcemy pomóc. Poznajemy go. Zbliżamy się do niego tak, jak umiemy. Jak tylko życie i okoliczności zewnętrzne pozwalają. Idziemy tą drogą, dążymy. Sądzimy, że to właściwa droga. Wszak tyle już przeszliśmy. I nareszcie jesteśmy dojrzali – w pomaganiu…

…jednak może się okazać, że pod koniec tej ścieżki odezwie się w nas następny, nowy głos. Tym razem – będzie to głos Lwa Tołstoja: „Ten, kto nic nie robi, ma zawsze wielu pomocników”.

 

Rebeca Serri

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *