Obyś żył w ciekawych czasach – kryzys syryjski

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 7

Obyś żył w ciekawych czasach – stare przekleństwo chińskie stało się naszą rzeczywistością, i rzeczywiście odsłania swoją prawdziwą treść.

Stary porządek świata został de facto zdewaluowany, upadł „Układ Warszawski”, Niemcy się połączyły, i uzyskały w 1990 roku pełną suwerenność. Przemiany za naszą wschodnią granicą spowodowały zachwianie równowagi militarnej na świecie i zmotywowały Rosję do nowych kroków. Na dalekim wschodzie obudziły się Chiny i korzystając ze swojego sukcesu ekonomicznego, rozpoczęły politykę ekspansji. Zmieniło się również akcentowanie na mapie najważniejszych krajów świata i należą do nich również obecnie Brazylia i Indie. Wzrosła także ilość krajów, które posiadają w swoich arsenałach broń jądrową. Te elementy są zasadnicze dla całego wystroju zmieniającej się geopolityki. Jest ich oczywiście znacznie więcej, ale na potrzeby tego artykułu – te przytoczone wystarczą.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 1

Zasadniczą sprawą dla nowego układu sił na świecie jest obecnie kontrola szlaków, którymi transportuje się towary, gdyż z doświadczeń historycznych wynika, że ten, kto ma kontrolę nad szlakami handlowymi, ma pieniądze, a w rezultacie władzę.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 2

W tym kontekście odbywa się w tej chwili główna rozgrywka na świecie. Dynamikę nadają jej Chińczycy, blokując swobodny ruch morski w obrębie Morza Wschodniochińskiego za pomocą sztucznie budowanych tam wysp. Oczywiście to nie jest tak, iżby nie można tam było przepłynąć, ale cały ten rejon będzie ściśle kontrolowany przez Chińczyków. Na sztucznych wyspach montowane są umocnienia oraz pasy startowe – tak, by cały ten rejon mógł być ściśle kontrolowany, co będzie miało strategiczne znaczenie dla Japonii, Korei, Australii, Indonezji, a także pośrednio dla Rosji. Jednocześnie Chiny odbudowują i unowocześniają tak zwany „Jedwabny Szlak”, przesuwając się konsekwentnie z inwestycjami na zachód. O ich potężnych inwestycjach w Afryce już dawno wszyscy wiedzą. Ale to jeszcze nie koniec: aby stworzyć alternatywę w sytuacji utrudnień w odtworzeniu „Jedwabnego Szlaku”, budowany jest alternatywny szlak morski przez cieśninę Beringa, morze Barentsa, aż do Europy. Żeby pokazać skalę zjawiska, wystarczy podać informację, iż po drugiej stronie globu Chińczycy za 50 mld dolarów budują nowy „Kanał Panamski”, tym razem na terenie Nikaragui.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 3

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 4

Jak się to wszystko ma do Syrii? Ano tak, iż jedna z głównych odnóg szlaku, przechodząc przez Bagdad, kończy się również w Syrii, z wyjściem na Morze Śródziemne. Bramą ze wschodu do morza są: Izrael, Liban, i właśnie Syria. Liban zawsze pomiędzy Syrią a Izraelem nie liczy się praktycznie w tych rozgrywkach, natomiast Syria zawsze rywalizowała z Izraelem o dominację w tym rejonie. Drugie ujście, czyli „Kanał Sueski”, jest neutralny i nie może być zawłaszczony przez Egipt. Egipt raz spróbował blokady tego kanału, powodując natychmiastową reakcję trzech armii, które wylądowały na jego terytorium – francuskiej, angielskiej i oczywiście izraelskiej. Jak ważny to temat, świadczy udział obydwu najważniejszych militarnych potęg świata w konflikcie syryjskim. Kto ma kontrolę nad tym rejonem, ma kontrolę nad przepływem ropy i ruchem handlowym pomiędzy Europą a Azją. W rozgrywce tej bierze również udział Arabia Saudyjska – słaba militarnie, ale silna finansowo – oraz wcześniej, obecnie już rozmontowany, Irak; nie można zapominać również o potężnym Iranie i Turcji, które to państwa zapobiegliwie chronią swoje interesy w tym kociołku. Turcja, jako członek NATO, a Iran już zaklęty za pomocą ograniczeń gospodarczych, teraz udobruchany, ale wciąż z ambicjami nuklearnymi.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 5

Jak to się ma do obecnej sytuacji Syryjczyków? Jak najgorzej. Syryjczycy chcieli skorzystać na tej sytuacji i zarobić na kawałku ogromnego tortu, który przejeżdża pod ich nosem, za co zostali boleśnie skarceni. Po swojej rewolucji społecznej, której źródło także jest niejasne, w demokratycznych wyborach wybrali nowego przywódcę z wynikiem 89 procent, Baszszara al-Asada. Nowy przywódca był faktycznie starym przywódcą, ale demokracja w krajach arabskich ma swój własny koloryt, nieporównywalny z niczym, co znamy z naszych doświadczeń, nawet z komunizmem. Asad bardzo nie lubił Izraela oraz USA, co zaowocowało powstaniem zbrojnym opozycji – ciekawe, prawda? Żeby było jeszcze bardziej interesująco, na wschodzie Syrii ukonstytuowało się nowe państwo odwołujące się do tradycji kalifatu. Arabowie od dawna opowiadali się za odtworzeniem kalifatu, twierdząc, iż były to jedyne czasy, kiedy faktycznie posiadali władzę, siłę i stanowili o swoich sprawach samodzielnie. Zaczęli więc powoli tworzyć jego zręby, korzystając z chaosu panującego w roztrzaskanym na drzazgi Iraku. A kiedy Syria wpadła w wewnętrzny konflikt, skorzystali z okazji i zajęli połowę tego kraju. Jak każda rewolucja lub – jak kto woli – pseudo-rewolucja, państwo islamskie zgarnęło całą maź złożoną z oszołomów, wariatów i wszelkiego rodzaju psychopatów, wszystko to zostało posmarowane grubą warstwą religijnej pomady i rzucone do kotła wojny. W całym tym cyrku, odbywają się oczywiście fantastyczne interesy, na których zarabiają i ci bardzo pobożni z ISIS, i ci bardzo chciwi z zachodu. Ponieważ pieniądze, jak wiadomo, nikomu nie przeszkadzają, a jak jest okazja – to czemu nie zarobić? Przy okazji, ISIS służy jako skuteczny straszak dla Iranu. Odbywa się to wszystko przy totalnym wciskaniu kitu i Arabom, przez nabożnych przywódców ISIS, i Europie, przez przedsiębiorczych Amerykanów. A pikanterii całej sytuacji dodaje, iż w interesie wszystkich biorących udział w konflikcie mocarstw jest, aby Państwo Islamskie nie padło za wcześnie, bo uzasadnia ich obecność w tym rejonie. Chciałbym tu przypomnieć, iż Irak, potężne państwo z gotową do walki i w pełni uzbrojoną, nowoczesną armią, zostało pokonane w tydzień, w dwa tygodnie następne trwały negocjacje, czy wojna już jest zakończona, czy nie.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 6

W ostatecznym jednak rozrachunku chodzi w dalszym ciągu o to samo, o kontrolę nad wschodnią bramą gospodarczą na Morzu Śródziemnym. Dlatego też każde mocarstwo na ziemi jest zainteresowane włożeniem swoich rączek w ten chaos, aby zagwarantować na przyszłość swoje interesy w tym rejonie.

A teraz słów parę o terroryzmie i uchodźcach.

Tak terroryzm, jak i uchodźcy, są wkalkulowaną ceną za obecność mocarstw we wschodnim rejonie Morza Śródziemnego. Prawdziwi uchodźcy są na terenie Turcji, w obozach nad granicą syryjską, i jest ich tam 2 miliony. Są biedni i nie mają pieniędzy na podróż do Europy. Kosztują Turcję ogromne pieniądze, ale są jej potrzebni, aby szantażować inne państwa tego regionu oraz trzymać w szachu Europę groźbą puszczenia ich na teren Europy. Dzięki temu zabiegowi Turcy mogą spokojnie wymordować przeszkadzające im od dawna grupy niewygodnych Kurdów, przy braku protestu opinii międzynarodowej, oraz zasysać pieniądze z Europy na utrzymanie obozów. Cele Europy w posiadaniu uchodźców są różne w zależności od kraju. Niemcy powoli znaturalizowali swoich Turków, a część z nich albo stała się już za droga, albo powróciła do Turcji, zakładając własne interesy; wyjechali również Włosi i Hiszpanie, korzystając z pozytywnej koniunktury w ich krajach. Dlatego zgłaszają zapotrzebowanie na nowych gastarbeiterów, tanich pracowników, którzy zniwelowaliby różnicę pomiędzy kosztami produkcji w Europie a Chinami i Indiami.  Podobnie Wielka Brytania. Cele Francji są nieco bardziej złożone i związane z jej obecnością w Krajach Maghrebu oraz wielkomocarstwowymi ambicjami Francji jako państwa nuklearnego, pozwala jej to także włączyć się jako strona do konfliktu w Syrii. Francuzi i Niemcy traktują obcokrajowców oczywiście w specyficzny sposób, charakterystyczny dla krajów kolonialnych.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 8

Polska, jak wiadomo, nigdy krajem kolonialnym nie była, pracowników mamy „skolko ugodno” z terenów Ukrainy, wykształconych i fizycznych, do tego – z tego samego kręgu kulturowego i językowego. Wydajemy rocznie 500 tyś zezwoleń na pracę w naszym kraju, co powoduje, iż jesteśmy na drugim miejscu w Europie po Wielkiej Brytanii, jeśli chodzi o pracę obcokrajowców u nas, o czarnym rynku pracy nawet nie wspomnę. Na zabawę w konflikt syryjski jesteśmy za biedni i za słabi, a poza tym jest nam to absolutnie obojętne, ponieważ lądowy „Szlak Jedwabny”, tak stary, jak i nowy, i tak wiedzie przez nasz kraj. Uchodźcy syryjscy więc są dla nas tylko rodzajem poręczenia moralnego wobec reszty Europy. Europa posługuje się specyficznym slangiem nowomowy, aby przykryć swoje prawdziwe intencje. Ten bełkot pomieszanych ze sobą stereotypów i poprawności politycznej, jest tak ewidentnie obłudny, że za każdym razem przyprawia mnie albo o mdłości, albo o pusty śmiech. Są kraje, które mówiąc same do siebie, zapędziły się do „koziego rogu”, a ponieważ język, jakiego używają nie nadaje się do rozwiązań, przed którymi prędzej czy później staną, na razie wyrażają tylko coś w rodzaju bulgotu.

Cały konflikt opiera się na europocentrycznym sposobie interpretacji świata. Ponieważ uważamy, iż demokracja to jedynie słuszne rozwiązanie i jedyna prawdziwa droga rozwoju dla wszystkich na całym świecie, wciskamy ten nasz sposób widzenia świata każdemu napotkanemu narodowi. Wygląda to, tak jakbyśmy chcieli kogoś wyposażyć w zupełnie dla niego bezużyteczną ideologię, a następnie przekonać go o jej słuszności. Kiedy zdumiony indagowany przez nas osobnik po dokładnym obejrzeniu sobie przedmiotu swojego przyszłego szczęścia – wyrzuca go na śmietnik, dowiaduje się zaskoczony, że to nie jest tak, że on go nie chce, i że my mu wyjaśnimy, dlaczego go chce. I następnie mu wyjaśniamy. I teraz osobnik jest już szczęśliwy i wolny, a w wyniku wolnych wyborów w jego kraju, wygrywa opcja, która pozwala rozwijać się naszemu euro-amerykańskiemu biznesowi. I wtedy wszyscy są szczęśliwi. Tak właśnie wygląda neokolonializm skąpany w szczęśliwym światełku nowomowy poprawności politycznej.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 9

Na czym polega problem z muzułmanami? Na tym, iż mają oni własną ideologię! Ich ideologia jest kompletnie niekompatybilna z naszą. Wartości, jakie dla nas są oczywiste i jednoznaczne, dla nich takimi nie są. Wartości, jakie przyświecają muzułmanom, dla nas są skrajnym zaprzeczeniem humanistycznych przekonań, jakie przyświecają naszej cywilizacji.

Czy to znaczy, że muzułmanie są źli?

Nie. To znaczy, że muzułmanie są inni!

Czy to znaczy, że my Europejczycy jesteśmy źli?

Nie. To znaczy, że my jesteśmy inni!

Inni są Hindusi, Chińczycy i Japończycy, i wielu, wielu jeszcze.

Wszyscy jednak wiedzą, co jest dla nich dobrym interesem, a co złym. I wtedy pojawiają się różnice, które są decydujące, ponieważ konflikty interesów zamieniają się w konflikty siłowe.

Na koniec, kilka swobodnych uwag dotyczących tak zwanych uchodźców.

Jak już powiedziałem, prawdziwi uchodźcy siedzą w Turcji. Ci, których tu widzimy, są gastarbeiterami i ludźmi przygody. Integracja z muzułmanami jest możliwa, co widać na przykładzie Polski i polskich Tatarów, ale sposób, jaki proponują nam Niemcy, jest prostą drogą do konfliktu i charakterystycznym dla neokolonializmu sposobem traktowania mniejszości narodowych, który jest obcy naszym doświadczeniom historycznym. Jeżeli dostosujemy się do wymagań, jakie próbuje nam narzucić Francja i Niemcy, staniemy się elementem układu, który nie jest naszym udziałem i stoi w konflikcie z naszą historią, doświadczeniem, a także moralnością. Koncepcja świata oparta na podboju i agresji jest nam obca, tak jak obce są nam działania dążące do klasyfikacji społeczeństwa w kategoriach jakości społecznej. Działania Niemiec i Francji w swojej konsekwencji spreparują społeczeństwo na tych, którzy są prawdziwymi Niemcami, Francuzami czy Polakami, i tych, którzy są obywatelami drugiej kategorii. Takie doświadczenia mamy już za sobą i bardzo dobrze wiemy, jak to jest być obywatelem drugiej kategorii, między innymi dzięki Niemcom, ale także pośrednio Francuzom czy Brytyjczykom, o Rosjanach już nie wspomnę. Nie powinniśmy się zgadzać na takie rozwiązania w naszym kraju. Nowi muzułmanie przyjeżdżają do Europy z gotowym już światopoglądem i ideologią wspartą religią. Zwyczajowo tworzą enklawy wspierające się nawzajem i rozszerzają krąg swoich wpływów, aż do osiągnięcia wartości krytycznej, stając się większością na danym terenie i wtedy, co jest naturalne, przejmują nad nim kontrolę – zgodnie z własnym kodeksem praw i obyczajów.  Obyczajowość ta jest tak różna od tradycji i wypracowanych w Europie zwyczajów, iż wprawia nas w szok, pokrywany w większości krajów, w których są większe społeczności muzułmanów, wstydliwym milczeniem. Zażenowanie ośrodków decyzyjnych i mediów jest tak duże, iż starają się one stłumić przepływ informacji o nietypowym w tym regionie świata zachowaniu mniejszości muzułmańskiej. Tymczasem nie ma się czego wstydzić, dla społeczności muzułmańskiej są to zachowania oczywiste i naturalne, a już na pewno nie gorszące. Jeśli przyjmujemy przedstawicieli z innej kultury i innej cywilizacji, powinniśmy szanować ich inność, a nie liczyć na to, że przejmą nasze zwyczaje. Cywilizowanie na siłę dzikich – jest typowe dla państw neokolonialnych.

Obyś żył w ciekawych czasach - kryzys syryjski 10

Muzułmanie nie tolerują równouprawnienia płci w naszym europejskim rozumieniu tego słowa. Dominacja mężczyzny jest chroniona przez prawo, obyczajowość i religię, a co za tym idzie – nie istnieje pojęcie przemocy domowej lub też kontroli narodzin; płynne i bardzo umowne, a także raczej świadczące na niekorzyść kobiety, jest zjawisko przemocy seksualnej. Seks pozamałżeński i przedmałżeński jest traktowany z całą surowością prawa – do kary śmierci włącznie, przy czym kara śmierci jest wymierzana kobiecie, a mężczyźnie chłosta. Obrzezanie kobiet, pierwszego i drugiego stopnia, a także pełne, jest obyczajowo akceptowane. Seks z kobietą jest dopuszczalny, kiedy jest ona w pełni zdolna do jego uprawiania, zgadza się na to i jej opiekunowie i rodzice zgadzają się na małżeństwo, w praktyce oznacza to, iż w tradycji muzułmańskiej można poślubić dziewięcioletnią dziewczynkę, zgodnie z nauką Koranu oraz przykładem proroka Mahometa. Dla muzułmanina nie istnieje pojęcie „ateista” lub „agnostyk”, możesz wierzyć w inną religię, ale nie możesz być niewierzący, takie zjawisko nie istnieje i karane jest bardzo surowo, do kary śmierci włącznie. Ci, którzy nie są muzułmanami, w przestrzeni pod jurysdykcją muzułmanów – muszą płacić podatek muzułmanom za to, iż nie są muzułmanami. Muzułmanie są zawsze traktowani priorytetowo w przestrzeni przez nich zarządzanej w stosunku do innych wyznań. Nie istnieje rozdzielenie państwa od religii. Nie istnieje rozdzielenie sacrum od profanum, wszystko jest regulowane prawem boskim, nadrzędnym nad prawem lokalnym, państwowym i wszelkim innym. Mniejszości seksualne są nietolerowane, a uprawianie takiego rodzaju seksu jest surowo karane, do kary śmierci włącznie. Nauka niezgodna z Koranem jest zakazana i karana. Demokracja jest traktowana jako zło konieczne i w zasadzie nie była nigdy tolerowana. Despotyzm jako forma władzy w klanie, prowincji czy państwie – jest akceptowany, o ile ma wsparcie religijne i nie występuje wbrew prawu boskiemu. Śmierć zadana niewiernemu nie jest stratą, chociaż nie jest dobrze widziana.

Katalog byłby znacznie szerszy, jednak nie jest naszym zadaniem go rozbudowywać, chodzi raczej o pokazanie najbardziej krytycznych różnic po to, by uświadomić sobie samym głębokość niezgodności obydwu systemów. Podobny katalog mógłby ułożyć każdy muzułmanin i jestem przekonany, iż byłby dla nas równie kłopotliwy, chociaż to, co dla nas oczywiste i zgodne z tradycją, może być szokujące dla muzułmanina i absolutnie nie do zaakceptowania, tak jak na przykład domy spokojnej starości, które dla muzułmanów są przykładem naszego kompletnego zdziczenia.

Aby unaocznić różnice, podam jeszcze jeden przykład, tyle idiotyczny, co absurdalny, ale prawdziwy i realny, otóż w tradycji muzułmańskiej psy są nieakceptowane, a już szczególnie czarne, nie do końca wiadomo, dlaczego, lecz głównie z tego powodu, iż do domu, gdzie jest pies, anioł nie wchodzi, jak podaje przypowieść religijna. Czy jesteście zaskoczeni? Zbulwersowani? Zdziwieni? Tak – to właśnie różnica kulturowa, której się nie da zrozumieć. To jest to uczucie, które mają muzułmanie, widząc jak Polacy całują w rękę swoje kobiety.

Leonard Jaszczuk

Ciekawy komentarz filmowy:

Co o tym wszystkim myśli Putin:

A co mówi Polak w szeregach ISIS, islamista i bojownik islamu:

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (11)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (5)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. Ryszard Kaszersaa

    Wydaje mi się, że w artykule jest błąd odnośnie zezwoleń na pracę dla cudzoziemców zamiast 500tys powinno być 50tys

    • dokładnie 410 808 w pierwszej połowie 2015r wg. danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, mamy pod tym względem drugie miejsce w Europie po UK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *