Olga Tokarczuk a sprawa polska

Olga Tokarczuk a sprawa polska

Wydawałoby się, iż to sprawa błaha, i w gruncie rzeczy taką jest, ale chociażby z czystej przekory warto się nad nią pochylić. Pochylić – jak to protekcjonalnie brzmi, aż mi wstyd, przepraszam.

Ale o co chodzi?

Pani Tokarczuk napisała książkę i osiągnęła sukces – gratulacje; jednakże okrasiła swój sukces wypowiedziami, i to zwróciło na nią uwagę bardziej nawet niż książka. W tych wypowiedziach, przy całej swojej politycznej naiwności, naraziła się na potężny atak niechęci i obelg. Książka jak książka: jest typowym produktem z półki pt.: Jak osiągnąć sukces. Więc bierze się najlepiej dziecko i opowiada jego historię na tle obyczajowości oraz historii kraju, w jakim miało szczęście lub pecha się urodzić. Dobrze, jeśli dziecko lub też osobnik jest Żydem, wtedy odrębność tej postaci i jej samotność jest od razu uzasadniona, a wszelkie nieszczęścia, jakie spływają na bohatera – można przypisać otoczeniu. Nie chcę jednak pisać tutaj recenzji, bo nie o tym jest ten artykuł. W każdym razie sama autorka mówi tak o swoim dziele:  „Akcja dzieje się 250 lat temu, ale opowiada o współczesnym świecie. Mimo że pisałam tę książkę od siedmiu lat, teraz stała się wyjątkowo aktualna. Można ją czytać jako metaforę tego, co dzieje się dziś u bram Europy. Przypomina nam, jak trudny jest proces asymilacji, przegryzania się. Ale też mówi, że nie ma społeczeństw czystych etnicznie, nie ma narodów o oddzielnych genach, a to, co łączy, to kultura, wspólnota i solidarność”.

Stereotyp Żyda tułacza, obijającego się o rzeczywistość świata, jest jednym z tradycyjnych motywów literackich i nie szokuje nikogo ani też nie wywołuje emocji.

W naszym radosnym małym światku kulturalnym utarła się postawa, która stale powiela także jeszcze jeden stereotyp. I jest on stałym lejtmotywem, niesłychanie modnym, akceptowanym i, co najważniejsze, promowanym nagrodami. Motywem tym jest obraz Polaka – prymitywa, prostaka, brudnego i wiecznie pijanego mutanta na skraju Europy. Taki portret naszego społeczeństwa jest zgodnie kolportowany przez Niemców, Amerykanów – że przypomnę tu polish jokes – Anglików, Rosjan, no i oczywiście przez międzynarodową społeczność żydowską.

Promowane są również dzieła, które w Polsce powstały i taką rzeczywistość opisują, ponieważ w rozumieniu tych środowisk, odważnie krytykują one nasze naturalne, wręcz przyrodzone nam, cechy. Pamiętacie może taką książkę: „Pomalowany ptak”? Pamiętacie, jak zostaliście w tej książce opisani? Wy – Polacy? Pamiętacie, jaki sukces osiągnęła ta książka? Nie została wprawdzie w Polsce napisana, ale – przez Polaka.

W Polsce doprowadzono do tego, iż trudno rozmawiać o Żydach w jakikolwiek sposób, aby nie zostać oskarżonym o antysemityzm. A tymczasem – tak, to prawda: Kosiński był Żydem, polskim Żydem, a może Żydem-Polakiem… Kim był Kosiński ?

Dlaczego kraj, który stał się stolicą kultury judaistycznej i pomógł się narodzić najwybitniejszym jej przedstawicielom – nagle stał się jednym wielkim antysemickim przekleństwem?

Kiedy to się stało?…

Oczywiście: w czasach realnego socjalizmu, czyli jak mówią potocznie Polacy – „za komuny”.

Ale wróćmy do pani Tokarczuk – oto, co mówi pani:

„Robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”;
„Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, a robiliśmy straszne rzeczy jako mordercy Żydów”.

I – więcej.

Nasza historia nie różni się niczym specjalnym od reszty historii świata. Krwawa była i pełna przemocy. Słowianie mordowali się nawzajem z dużą zapamiętałością i brali w tym udział wszyscy, Białorusini, Ukraińcy, Polacy, i oczywiście – Rosjanie. Najeżdżaliśmy Czechów i oni nas – tak się działo. To jest prawda.

Jak się to ma do słów Pani Tokarczuk? Nijak. Zupełnie – nijak. Bo niby, o co chodzi – że Lwów był polski, czy że chłopi pańszczyźniani pracowali u chłopów bogatych, i to jest ten element niewolnictwa?…

Jestem przekonany, iż jest to element strategii, która bierze się z pewnej niedojrzałości środowiska intelektualnego, jakie obecnie w Polsce uważa siebie za wiodące. Strategia tego myślenia bierze się dokładnie z czasów „komuny”, która głosiła siebie jako środowisko postępowe. Ten rodzaj „postępowości” przeciwstawiał zawsze naszej tradycji i tolerancji swoją wizję świata niejako wyzwolonego. W tej wizji etatowi pracownicy komitetów partyjnych uświadamiali nasz naród, jak straszliwie jest on zapóźniony. To stamtąd wziął się obraz ciemnego, brutalnego Polaka, wiecznie „zapitego i lejącego żonę”. Stał on w opozycji do tradycyjnego w naszym kraju obrazu kobiety wielbionej i hołubionej, obrazu kobiety zwanej „Matką Polką”. To komuniści opisywali naszą ciemnotę, a następnie zaganiali nasze kobiety do pracy na ciągnikach i kopalniach. To komuniści wykorzystywali nasze kobiety do kładzenia torów na Syberii. I to w ich szeregach powstał problem z Żydami. Ponieważ prawdą jest, iż to właśnie Żydzi zajmowali wiodące miejsca w tworzeniu partii komunistycznej, dlaczego mamy to przemilczać i uważać za wstydliwe? Wszyscy to wiedzą, i mówi się o tym szeptem, jakby była to prawda nieoficjalna, jakbyśmy to my się mieli wstydzić za to, że to oni stworzyli tego potwora. Dlaczego? Czy jestem antysemitą? Absolutnie: nie! Dlaczego miałbym nim być? Bo powiedziałem coś, co jest faktem? Środowiska żydowskie twierdzą, iż ktoś, kto wyrzekł się wiary i został komunistą nie może być uważany za Żyda. I dobrze, skoro tak…

To komuniści informowali nas o tym, że jesteśmy nietolerancyjni, a następnie zorganizowali wielką akcję czyszczenia swoich szeregów z „elementu” syjonistycznego. To właśnie oni zorganizowali wielką akcję wypędzania Żydów z Polski, bicia ich na uczelniach itd. Dlaczego pani Tokarczuk chce, żebym to ja – miał to na sumieniu?  Czy w imię „postępowości”? Czyjej?…

Tolerancyjność, jaką nam proponują środowiska intelektualne, jest formą manipulacji, w której jej podmiot jest stale deprecjonowany na rzecz potencjalnych wartości ogólnoludzkich, wynikających jednak z jasno określonej ideologii, a nie z rzeczywistej wolności i prawa do współistnienia w imię wzajemnego zrozumienia i akceptacji.

Muszę przyznać, iż rzeczywiście „komuna” osiągnęła pewien sukces w indoktrynacji naszego narodu, a przynajmniej w zakresie manipulacji jego elit, przekształcając je w zakompleksione wsobne środowiska manifestujące uległość wobec stereotypów im narzucanych w imię pseudo-elitarności. Elitarność ta okupiona jest niestety nieobecnością w głównym nurcie kulturalnym Europy i świata. Senny kontredans, w jakim tańczą elity intelektualne – jest nakierowany głównie na przetrwanie, i nie tworzy żadnych wartości uniwersalnych, które dałabyby szansę na rozwój, wciąż utrzymując nas w zaścianku Europy.

Tak też oceniam całą tę sytuację z panią Olgą Tokarczuk i jej słowami: są one tylko wyrazem trendów obowiązujących w średnich poziomach stanów niskich na Odrze i Wiśle.

A książka – wcale niezła… jak na nasze standardy.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *