Osoba mówi – stenogram pierwszy

Analiza Osoby – Typ A 001, rozpoznanie i charakterystyka

Badanym podmiotem jest okaz Osoby rozpoznanej jako Typ A, któremu nadano identyfikację numeryczną: 001. Badanie objęło następujące zakresy aktywności życiowej: zwyczaje godowe, zwyczaje żerne, zwyczaje stadne, odruchy prospołeczne, umiejętności komunikacyjne, poziom alienacji. Cechy, odruchy i zachowania charakteryzujące Osobę Typu A 001 w ww. zakresach – zostaną szczegółowo wykazane w podsumowaniu. Obraz badania wraz z komentarzem. Typ A – Biznesowy.

Osoba mówi – autoprezentacja okazu (tekst stanowi wierny zapis wypowiedzi mówionych przez Osobę Typu A 001):

Pokazanie aktualnej władzy: tak, tak – bawcie się, ale jak przyjdzie co do czego, no to Internet tutaj wam pokaże, co myśli, aczkolwiek jestem też zawiedziony internautami ogólnie, oem…, bo uważam, że za mało robimy, żeby pokazać władzy, jakakolwiek ta władza by nie była, że to nasze pokolenie mimo że nie poszło głosować i powiedzmy, że tym razem jesteście, czy ktoś inny jest i rządzi, to mimo że my nie poszliśmy, to my dalej się liczymy i dalej to my mamy wpływ. W sensie, że was jest tylko garstka i teraz decydujecie, ale jesteście jakby rozliczani na żywo.

(…)

I ja po prostu jestem troszeczkę rozczarowany, że wiesz, jak była ta akcja, oem…, CEPA, CIPA, jak to się nazywało? (he, he, he) To tam wtedy to wszyscy wyszli na ulicę, nie? Ponieważ chcieli nam odebrać porno.

(…)

I ja mówię o tym, że jestem pewny, że w tym naszym pokoleniu jest jakiś poziom społecznej odpowiedzialności, który powie, że jeżeli, oem…, władza wybrana demokratycznie absolutnie w legalnych wyborach, trochę jej odpierdala, to nasza, oem…, to nasze pokolenie mogłoby tej władzy powiedzieć: ej, ej, ej, poluzujcie troszeczkę – rządźcie, ale zluzujcie, okej, wrzućcie na luz.

(…)

Ja mam tutaj dwie uwagi. Pierwsza jest taka, że według mnie, oem…, ja jestem totalnie odszczepiony od tego, co się dzieje poza nagłówkami na Fejsbuku, i Fejsbuk mi to też filtruje, także moja opinia nie powinna tutaj rzutować. Ja tej politycznej bańki nie zasilam. W sensie ja nic nie klikam, nic nie otwieram. No. Więc on nie wie też, co mi ma serwować, więc dostaję różne gówno (westchnienie), ale to, do czego dążę, oem…, to jest to, że, oem…, moja opinia nie jest na pewno w żaden sposób reprezentatywna, pomijając tylko i wyłącznie mnie, a także nie jest oparta za bardzo na faktach, bo nie mam czasu i nie interesuję się tym tak bardzo. Ale. Również nie interesowałem się, oem…, przy rządach kolejnych ekip, wszystkich! Aż do Millera i do Kwaśniewskiego wcześniej. Przy wszystkich, jakie nie za bardzo się interesowałem, i zawsze mówiłem: to mnie bardzo nie dotyczy. Ale teraz niestety zaczyna mnie dotyczyć. Zakładanie spółek z o.o. w tym momencie jest dużo, jest bardzo zmienione od pierwszego stycznia, kiedy zakładasz, okazało się, że musisz płacić podatek dochodowy od własności intelektualnej, którą wniesiesz, czyli wiesz: masz pomysł i wnosisz ją do spółki, i nagle musisz zapłacić pieniądze, zanim cokolwiek zarobisz, to już musisz płacić pieniądze. I nagle okazało się: podatek dochodowy. Od pomysłu. I nagle okazało się, że te, te rzeczy, które są zmieniane, zaczynają mnie bardzo dotykać.

(…)

Ja powiedziałem, ja byłem na ulicy, ja wychodziłem na ulicę – jak, jak był trybunał, jak były kobiety, byłem z kobietami, jakby to jest, to są rzeczy, które są nie do przełknięcia dla mnie: seksizm i, yyy…, oem…, i brak tolerancji jest absolutnie nie dla mnie akceptowalny, oem…, nie jest akceptowalny do tego poziomu, że wyjdę na ulicę.

(…)

Ja bym powiedział, że nie warto popadać w żadne ekstrema, a w tym momencie wydaje mi się, że popadliśmy. Ale, oem…, drugi, druga rzecz tego zdania, które ja chciałem powiedzieć jest taka, że jedna rzecz to jest to, czy mnie dotyka, czy nie i kiedy się protestuje i pokazuje i wiesz, macha palcem, i mówi „halo, halo, już będzie” – a druga rzecz jest taka, że, oem…, mamy najdłuższy okres pokoju w Europie i obawiam się, że idąc tym tempem i w tym kierunku, w którym idziemy w tym momencie, ten okres się może skończyć. I ja nie chcę dla moich dzieci sytuacji, w której działania paru osób, zmotywowane ich własną żądzą zemsty, spowodują, że Rosja się wkurwi i nas najedzie. Że USA się wycofa z NATO. I Rosja nie będzie miała żadnego problemu, żeby nas najechać. Ponieważ będzie miała tylko jednego jakby wroga. Czyli Niemcy w Europie. Po co mieliby wycofać się z NATO? No bo mają Trumpa i generalnie przebąkują o tym cały czas. Ja po prostu chciałbym, żeby – ja to zresztą napisałem kiedyś – czy nasze pokolenie nie mogłoby stanąć i solidarnie w jakiś sposób, Internet jest zajebistym medium do tego, i powiedzieć do krajów ościennych, powiedzieć: ej, nasza władza jest taka, jaką sobie wybraliśmy i my sobie z nią poradzimy, ale my byśmy generalnie chcieli powiedzieć, że wszystkie komunikaty, które oni mówią i które wy odbieracie bojowo i chcemy z wami bić się, to my jako lud, jako ludzie mówimy: nie, nie, nie, nie chcemy. Oni będą was obrażać, ale po prostu wiedzcie, że my jako ludzie nie chcemy brać udziału w wojnie. Nie dla wojny.

(…)

Różnica między prowadzeniem firmy w Wielkiej Brytanii na przykład a w Polsce, dzisiaj, jest taka, że w Wielkiej Brytanii masz kredyt zaufania. Zakładasz firmę, aby coś osiągnąć, a w tym momencie w Polsce, oem…, narracja urzędu skarbowego i w różnych innych instytucji, ZUS-u i US-u na czele, jest taka, że zakładasz firmę, żeby coś przekręcić. I my cię będziemy tak tu kontrolować, aż coś znajdziemy. Jakby ta, ta narracja, mam nadzieję, nie rozmyje się z czasem i ci ludzie będą to pamiętać. Ile ich będzie i czy pójdą głosować, i czy będzie ich wystarczająco dużo, żeby…

(…)

Bo ludzie z czasem zapominają. To jest, oem…, nie wiem, czy pamiętasz pierwsze, była taka infografika: pierwsze sto dni rządzenia PiS-u, eee…, i to było tak, że ta infografika była bardzo prosta: pierwszy dzień – to, drugi dzień – to, trzeci dzień – to, i po prostu każdego dnia było wypisane, co oni tego dnia, wiesz, zrobili takiego, co może się nie podoba. Nazwijmy tę grupę: Internet. Oem… To się Internetowi nie podoba. Ale gdybym dzisiaj zapytał tych ludzi, którzy to szorowali, łącznie ze mną, jakie były niektóre z tych stu rzeczy, to ja bym nie był w stanie powiedzieć. Dlatego, że po prostu minęło już półtora roku. Po prostu jakby czas leczy rany i zapominasz o tych rzeczach.

(…)

W związkach – dobrze. W polityce – not soł macz. Bo jakby, wiesz, standardy opadają i docieramy do punktu, w którym, wiesz, prezydent Stanów Zjednoczonych będzie mówił, że będzie łapał kogoś za cipki i to jest okej akceptowalne, nie?

(…)

Przeprosił?! No dobra. Punkt, w którym prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawia niusy z porannych programów z telewizji kablowej, znaczy nie niusy, tylko przekręca informacje plotkarskie z programów telewizji śniadaniowej, i one stają się faktem, ponieważ są powtórzone przez wystarczającą liczbę osób.

(…)

To nas dotknie prędzej czy później. Ja myślę, że prędzej, niż później. Enyłej. Politykowanie nie jest moim ulubionym tematem i muszę przyznać, że ta godzina czterdzieści minut, które spędziliśmy na polityczne tematy, to było więcej, niż ja spędziłem nad polityką przez ostatnie pół roku.

(…)

Nie mogę powiedzieć, że ja nie zauważyłem, bo ja nie rozmawiam o polityce z ludźmi, ale na pewno zauważyłem sposób, w jaki komunikuje się na przykład pokolenie moich rodziców. Inaczej, pokolenie jest złym przykładem. Oem… To, że ja jestem przedsiębiorcą i prowadzę firmę, eee…, wymaga ode mnie, żebym słuchał i się uczył. Słuchał wszystkich opinii, żebym uczył się i wyciągał wnioski, żebym był bardzo taki – przyjmował dużo. Oem… W sensie mój ojciec na przykład stoi w miejscu, w którym, eee…, on bardzo tak autorytatywnie wygłasza poglądy i to ma być i koniec.

(…)

I właśnie politycznie bardzo ciężko się rozmawia z tymi drugimi ludźmi, bo oni mają coś i po prostu cokolwiek do nich mówisz, to jest mur. Tylko wiesz, ja bym na przykład nie chciał prowadzić takiej dyskusji z lekarzem. W sensie jestem na porodówce z kobietą, która ma za chwilę urodzić moje dziecko, i nie chciałbym wtedy prowadzić politycznej dyskusji z lekarzem, czy on uważa, że wolno jej podać środek znieczulający, czy nie. W sensie to nie jest moment, w którym ja chcę prowadzić tę dyskusję. W sensie ja mogę z nim siedzieć przy whisky, przy kominku i prowadzić tę dyskusję.

(…)

Nie, nie jak przyjdzie co do czego. Jak, yyy…, jest miejsce i czas. Jest miejsce i jest czas. Jest miejsce, w którym on może mnie przekonywać, ale to nie jest moment, w którym ta kobieta leży z rozłożonymi nogami. To jest jakby, i cierpi. To to jest miejsce, w którym cywilizowany człowiek podaje znieczulające leki, ponieważ jeżeli jego boli głowa, to on bierze przeciwbólowy. To jeżeli ją boli, to ona dostaje przeciwbólowy. A nie staramy się tutaj jakieś wymyśleć jakieś filozofie i w tym momencie zadecydować za mnie. To jest jej ciało, w sensie za mnie, czyli za nią. To jest jej ciało, to jest jej odpowiedzialność, to ona chce ten znieczulający lek, a nie on, to nie jest jego dyskusja. To to jest absolutnie poza nim. On jest człowiekiem, który ma wykonać zadanie, jest narzędziem. I wtedy nie chciałbym słyszeć tych rzeczy. Przy stoliku kawowym, z drewna, studwudziestoletnim, sącząc whisky, bardzo chętnie będę z nim rozmawiał o poglądach, proszę bardzo.

(…)

To są rzeczy, które ja się nauczyłem jeszcze z czasów bloga X, że masz tysiąc osób, które przeczyta coś, oem…, sto, które przeczyta ze zrozumieniem, dziesięć, które, wiesz, dotrze do komentarzy i jedna, która skomentuje i ci powie, że jest chujowe, i teraz, a potem odwracasz to i masz sto procent osób, które skomentowały to, że tekst jest chujowy. Po prostu to jakby, wiesz. Najgłośniej komentują ci, którzy są niezadowoleni. Idziesz na forum i mówisz: nie działa mi. Raczej wątpię, żebyś wchodził na forum i mówił: działa mi, jest zajebiście, zamykam temat. Idziesz i mówisz, że nie działa. Także ja oczywiście nie mam, antyszczepionkowcy są tematem mi obcym.

(…)

Tak. To znaczy – nie, nie robiłem riserdżu. Powiedz ty.

(…)

Ja ze szczepionkami – tak, zgadzam się, aczkolwiek ja jestem, ja bardzo lubię empiryczne, yyy…, dowody.

(…)

Moje dzieci były chore, dwa tygodnie temu, jedno po drugim miało rotawirusa, jeżeli ktoś nie wie, co to jest rotawirus, to może se sprawdzić onlajn, eee…, ty jeżeli nie wiesz, to się dowiesz. I dziecko numer dwa było szczepione wcześniej, w sensie niedawno, a starsze było trochę dawniej. No i efekt był taki, że to młodsze przeszło tego rotawirusa w miarę bezboleśnie, w sensie oznaki były takie, że dalej było małym, wesołym dzieckiem, które po prostu częściej robiło kupkę, a to starsze przez pięć dni nie jadło, powiedzmy: miało temperaturę, rzygało cały czas, odwodniło się, otarło się o szpital.

(…)

Tak samo jak głodówki, szczepienia, rząd robi dobrze – źle, każdy ma swoje, smog, każdy ma swoje przekonywania i 20 lat temu każdy je zachował dla siebie oraz ewentualnie pokłócił się przy rodzinnym stole przy świętach, taki to był koniec jego zasięgu, oem…, a dzisiaj każdy ma tubę w postaci Internetu i każdy może ją ogłaszać. I potem wygrywają teorie, które są najlepiej przedstawione albo mają najbardziej charyzmatycznych liderów, albo mają ludzi, którzy trafili na największą dystrybucję pod tytułem: wykorzystali coś, co już istniało, i wykorzystali to medium do dostania się do jak największej liczby osób. Oem… No i z tym jakby dzisiaj współczesne społeczeństwo się według mnie mierzy, czyli, yyy…, Trump, który kłamie. Siedemdziesiąt pięć procent słów, które wychodzi z jego ust, to jest kłamstwem. Siedemdziesiąt pięć procent rzeczy, które mówi, jest nieprawdą, gdzie był znakomity przykład, gdzie Trump powiedział, że w trakcie jego inauguracji świeciło słońce i jest zdjęcie, wszyscy oprócz niego mają jakby parasole. No to jakby, wiesz, i potem jest tak, że wystarczy, że ktoś powie, że ktoś, kto ma tubę, patrz: prezydent Stanów Zjednoczonych, kontrowersyjny miliarder na Twitterze, oem…, ma tubę wystarczająco dużą, żeby zasiać wystarczająco dużo jakby ludzi, którzy uwierzą w to i potem to wszystko wróci w postaci faktu do niego. I on powie, eee…, ktoś mu zarzuci, że kłamał, a on powie: bardzo dużo ludzi mówi, że tak jest.

(…)

Szczerze? Ja myślę, że on jest idiotą. Ja myślę, że on jest takim półgłówkiem, że ja pierdolę. Ja myślę, że są ludzie, że – ja szczerze? Że to będzie tak, że on się będzie po prostu kompromitował przez całą tą kampanią wyborczą, po czym dojdzie, oem…, do Białego Domu i w Białym Domu będą ludzie, którzy będą go po prostu tam, wiesz, ukształtują, i powiedzą mu: dobra, tam była kampania, tam pierdoliłeś i kłamałeś, ale teraz, słuchaj, jesteś już prezydentem, teraz musisz się pilnować, bo inaczej będzie trzecia wojna światowa. A okazuje się, że tak nie jest.

(…)

Ja jako inteligentny człowiek…

(…)

A co to jest homeopatia – jeszcze raz?

(…)

Wyraz mojej twarzy mówi, że nie stosuję tego, aczkolwiek wydaje mi się, że właśnie w ten sposób szczepionki polegają. Na tym polegają szczepionki, że bierzesz wirusa grypy, rozcieńczasz go wystarczająco dużo i jak go potem podasz zdrowej osobie… To jest na tyle mała dawka, że organizm sobie z nią spokojnie poradzi. I jak przyjdzie ta duża dawka… Wydaje mi się, że to jest to.

(…)

Podsumowanie:

Okaz 001 reprezentujący Typ Biznesowy Osoby (A) wykazuje zaawansowane cechy mitomanii i narcyzmu, połączone z usilną potrzebą nieustannego znakowania rewiru. Charakteryzuje się wygłaszaniem prywatnych opinii w imieniu ogółu gatunku ludzkiego, co łączy z kryptoagresywnym odpieraniem komunikatów płynących z zewnątrz. Nie radzi sobie z rozumieniem realnie istniejących warunków przyrodniczych – nie dopuszcza do świadomości zmiennych pogodowych, co pozwala poczynić założenie, iż najprawdopodobniej Typ Biznesowy Osoby egzystuje wyłącznie w zaprojektowanych przez siebie niszach. Zwyczaje godowe – brak danych. Zwyczaje żerne – robi zapasy i gromadzi zarówno żywność, co gadżety. Zwyczaje stadne – zachowawcze. Odruchy prospołeczne – urojone. Umiejętności komunikacyjne – zerowe, z tendencją w kierunku korpomowy, wulgaryzmów i sylabizowania. Poziom alienacji – bardzo wysoki. Wnioski: Osoba Typu A 001 kwalifikuje się do resocjalizacji.

Komentarz:

Czytając ten stenogram, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z pewnym marginesem społecznym – przekleństwa, nieład językowy, chaos intelektualny –  ale to nieprawda. Człowiek, który tutaj się wypowiada, uważa się za inteligentnego i kompetentnego przedsiębiorcę. Jego poglądy nie wynikają jednak z wiedzy, jak sam podkreśla, lecz z przekonania.

Czymże są jednak te przekonania, skoro nie czerpie ich z Internetu, nie czerpie ich z zaangażowania społecznego, nie czerpie ich także z dyskusji, i jest raczej biernym społecznie konsumentem, niż świadomym obywatelem.

Właściwe słowo to właśnie – konsument: osoba, która bezwiednie nasiąka papką medialną, nawet jeśli jej nie zasila, i jest ona udziałowcem nie tylko informacji jako takiej, ale jest także udziałowcem status quo specyficznego środowiska, co przez nią samą nazywane jest „narracją”. Przestrzeń tej „narracji” wyznaczają nośniki medialne skoncentrowane na utrzymywaniu klienta w przeświadczeniu, iż jest konsumentem nowoczesnym i na światowym poziomie, otwartym i elastycznym. Więc osoba bierze udział tylko w tych wydarzeniach, które potwierdzają jej status środowiskowy, albowiem nie widzi niczego interesującego w działaniach, które niezwiązane są z jej interesem bezpośrednim.

„Narracja” ta, to jednak w rzeczywistości utajony synonim propagandy lub, jak lubią myśleć korpo-osoby, marketingu.

Stąd wręcz automatyczna niechęć do wszystkiego, co nie koreluje z „nowoczesnym” poglądem osoby; stąd dyskredytowanie prezydenta Trumpa, a także całego pokolenia swego ojca, z ojcem włącznie.

Osoba tak naprawdę posiada tylko własne interesy oraz status środowiskowy, i są to jedyne koordynaty wyznaczające jej pozycję społeczną, naruszenie których uważa za zagrożenie dla swojego bezrefleksyjnego Ja.

Widząc, jak słabym jest jako osobowość i mając poczucie społecznej alienacji, osoba chętnie poszukuje wsparcia wokół siebie, rozpaczliwie odwołując się do potencjalnych szerszych wspólnot: my – Internet lub, co już brzmi karykaturalnie, my – lud.

 

Justyna Karolak

Leonard Jaszczuk

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *