Widzę całego człowieka

Patrzę holistycznie – widzę całego człowieka 2

Człowiek jest istotą i cielesną, i duchową. Swoją pełnię jako jednostka może osiągnąć dzięki zrównoważeniu tych dwóch sfer. Żadna z tych sfer nie jest ani ważniejsza i lepsza, ani mniej zasługująca na uwagę i gorsza. Psyche i soma muszą więc koniecznie współegzystować w harmonii, albo przynajmniej w dążności do osiągnięcia harmonii, jeśli człowiek chce czuć się spełniony i szczęśliwy oraz akceptowany przez innych. Różnimy się między sobą – i bardzo dobrze, że się różnimy – w temperamentach, niektórych poglądach i codziennych zachowaniach, ale dążenie do szczęścia pozostaje naszą wspólną cechą. Wszyscy pragniemy w życiu stabilizacji i bezpieczeństwa, a nie możemy ich uzyskać, gloryfikując jedną tylko z naszych sfer i jej potrzeby – psychikę lub ciało.

Pojęcie stabilizacji możemy oczywiście rozmaicie definiować, ale wszyscy jej pragniemy. Dla jednych stabilizacja i związane z nią bezpieczeństwo będą łączyły się z domem, rodziną i spokojnym azylem. Dla drugich – z nieprzewidywalnymi podróżami po świecie w pojedynkę, z przemieszczaniem się autostopem i spaniem pod gołym niebem na leśnej polanie. Ale i jeden, i drugi model życia, realizowany ze względu na wewnętrzną potrzebę i zgodnie z usposobieniem, będzie wyrazem dążenia do stabilizacji. Jeden człowiek czuje się bezpiecznie – czyli stabilnie – kiedy wokół jest porządek i cisza. Drugi człowiek – przeciwnie – swoją stabilizację upatruje w chaosie, w afektywnym i nieprzewidywalnym tętnieniu wielu spraw i okoliczności dookoła. Różnimy się temperamentami i formami ekspresji, ale pojęcie stabilizacji i bezpieczeństwa są pierwotne i archetypowe, zawieramy je blisko osi swojej osobowości i dążymy do nich w sposób naturalny, niezależnie od różnic charakterologicznych. Tymczasem takie dążenie nie jest możliwe, kiedy górę nad nami biorą potrzeby umysłu, bądź potrzeby ciała; kiedy stajemy się zdeterminowani przez objęcie nad nami dowodzenia jednej tylko z naszych sfer.

Nie ma innego wyjścia i dusza i ciało muszą dążyć do zdrowego balansu, jeśli człowiek ma być pełny i szczęśliwy.

Kiedy człowiek ignoruje potrzeby ciała, uznając je za przejawy brzydkiego prymitywizmu, wtedy staje się również umysłem okaleczonym, czyli nierozwiniętym tak dalece, jakby mógł. Bo umysł odcięty od cielesności zawiesza się w stanie pochłonięcia żonglowaniem ideami, refleksjami i uczuciami wysokimi, które pozbawione są ugruntowania czy ukorzenienia. Taka postawa sprawia, że człowiek przestaje być dla świata czytelny, a jego człowieczeństwo spopiela się w hermetycznym procesie tarcia myśli o myśl i nie może zostać potwierdzone w realnym życiu, nie może się w nim znaleźć i zrealizować.

Kiedy człowiek ignoruje potrzeby umysłu i ducha, uznając je za przejawy bezpłodnego, niepraktycznego i głupiego rozproszenia, wtedy staje się również smutnym, wiecznie nienakarmionym ciałem. Bo ciało odcięte od poszukiwań intelektualnych i duchowych grzęźnie w stanie pochłonięcia przez doznania organiczne, które pozbawione są podniosłości czy lekkości. Taka postawa sprawia, że człowiek przestaje być przez świat szanowany, a jego człowieczeństwo pali się w agresywnym procesie zmagania z materią i nie może zostać potwierdzone w rejestrach nienamacalnych, w kręgu marzeń i pomysłów, nie może się nimi pożywić i dopełnić.

Człowiek oddany potrzebom umysłu i ducha, który deprecjonuje potrzeby generowane przez cielesność, naraża się na brnięcie w próżność, samotność i złośliwość. W ten sposób gorzknieje, staje się złośliwym błaznem, który głośno i bez wstydu szydzi ze wszystkich, którzy się od niego różnią. Jego myśli nie będą mogły towarzyszyć innym w ich drodze, nie są bowiem osadzone, lecz szybują daleko, nieprzystępne, niekomunikowalne, nieowocne.

Człowiek oddany potrzebom ciała, który deprecjonuje potrzeby generowane przez umysł i ducha, naraża się na brnięcie w pustkę, samotność i zachłanność. W ten sposób gorzknieje, staje się zachłannym błaznem, który głośno i bez wstydu szydzi ze wszystkich, którzy się od niego różnią. Jego uczynki nie będą mogły towarzyszyć innym w ich drodze, nie są bowiem w mocy wykroczyć poza osobiste i wąskie granice, lecz lgną w dół, nieatrakcyjne, niepotrzebne, nieciekawe.

Rozkwit człowieka może być możliwy dopiero po nakarmieniu biologicznych potrzeb. Im należy się pierwszeństwo, ale nie powinniśmy na nich poprzestawać. Biologia stanowi zaledwie nasz początek. Biologia, to narodziny, witalność, seksualność, głód. Dopiero po nakarmieniu naszych głodów fizycznych możemy szukać dalej, głębiej i wznioślej.

Ale rozkwit człowieka może być możliwy dopiero po podjęciu poszukiwań w świecie niefizycznym, nieorganicznym, nieziemskim. Tym poszukiwaniom również należy się pierwszeństwo, choć nie powinniśmy na nich poprzestawać. Warstwa intelektualna stanowi zaledwie nasz początek. Rozum, to zalążek ewolucji, koncentracja, relacje społeczne, pragnienie niepłynące z ciała. Dopiero po nasyceniu naszych pragnień duchowych możemy szukać bliżej, lżej i lotniej.

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *