Po drugiej stronie tęczy

Po drugiej stronie tęczy

Powiedz mi, jakie jest Twoje stanowisko na temat in vitro i małżeństw homoseksualistów, a powiem Ci, kim jesteś. Bo nie wypada rozmawiać o problematyce społecznej, startując z innego progu, niż poprawność polityczna. Chyba, że…

Tak zwana poprawność polityczna, której niezmordowanie patronuje modne słowo „tolerancja”, jest wybitnie wygodna dla głupców, dla zaktywizowanych populistów i siewców treści propagandowych oraz dla politycznych elit, dla których co prawda właściwszym określeniem byłoby: „fitoplankton” (a nie elita). W tym miejscu dodam, iż głupców za ich krótkowzroczność winić nie należy, bowiem inteligencja nie jest niczyją zasługą, inteligencja to wartość bezkompromisowa i pozadyskusyjna – wrodzona, na którą nie mamy wpływu, więc nie trzeba jej ani podziwiać, ani gnębić. Dlatego nie wińmy głupców za ich ograniczoność i płytkość wyrażanych poglądów – raczej tłumaczmy, o czym naprawdę mowa, próbujmy przekonywać ich prostymi argumentami, by otwierać zamknięte głowy. Ale przystańmy teraz na chwilę przy populistach i „propagandziarzach”. Bo pod tymi określeniami kryją się polscy obecni dziennikarze, nie wszyscy – rzecz jasna, głównie ci z telewizora.

Swoją drogą, dręcząco zastanawia mnie, dlaczego ludzie nie mający głębszego pojęcia o języku polskim, mianują się dziś dziennikarzami. Pierwotnie był to zawód wymagający od człowieka chcącego go uprawiać – nie tylko oczytania, nie tylko umiejętności sprawnego poruszania się w tłumie i budowania relacji społecznych, ale również świadomości lingwistycznej, jak i intuicyjnego pojmowania języka, także w mowie, a bezwzględnie: na piśmie. Kapuściński do każdej publikacji – nim do niej doszło – przygotowywał się starannie, poszukując jak najwłaściwszej formuły stylistycznej i jak najściślej wiarygodnego, świadomego języka, którego zadaniem było rzetelnie „oddać ducha” akurat tej treści, nad jaką aktualnie pracował. Dziś mianem „dziennikarza” albo „redaktora” określa się osobników pokroju Tomasza Lisa; nie przestanie mnie zadziwiać, dlaczego. Człowiek, który nie ma choćby wyobrażenia o prawdziwym reportażu, sadowi się, cały wyprasowany, w drogim garniturze, w wygodnym studio w telewizji, i zdaje mu się, że „robi wywiad”. Nie wspomnę już o etyce dziennikarskiej i etyce mass mediów, wspomnę jedynie o tej karykaturalnej formie zadawania pytań i notorycznego przerywania rozmówcy, które w założeniu owych „dziennikarzo-redaktorów” mają prawdopodobnie za zadanie dowodzić ich „inteligenckiej przenikliwości” oraz niezłomności żywionych popatrywań na realny świat, a które w praktyce nie ocierają się nawet o skarlałą erystykę – ani o realny świat…

Dość jednak rozpaczań, że Tomasz Lis nie potrafi mówić, a tym bardziej pisać po polsku, dość narzekań, że żona pana Lisa nie ma pojęcia o sztuce dziennikarskiej, nie mówiąc o rozmawianiu, nie mówiąc o w miarę przemyślanym – przynajmniej – udawaniu, iż rozumie temat prowadzonej przez się rozmowy… Argumenty? Dowody? Źródła tych zarzutów, linki – spytacie? A po co? Spytam ja. Roi się od takowych w Internecie, szkoda czasu i słów na powielanie tych ogólnie i powszechnie dostępnych nowin… Wróćmy lepiej do wątku zawiązanego we wstępie artykułu.

Bo in vitro oraz związki homoseksualistów są obecnie kwestiami pierwszoplanowymi w starzejącym się i skutecznie wymierającym społeczeństwie polskim. Drugim elementarnym problemem wydaje się być ten, iż Kukiz nie ma programu. Dobrze, więc przyjrzyjmy się tym trzem „kluczowym” problemom.

In vitro oraz legalizacja związków homoseksualistów, to problemy państw bogatych – dobrze prosperujących pod względem gospodarczym i ekonomicznym. Polska do takich nie należy – co więcej, nic nie wskazuje, by stan uśrednionej biedy w naszym kraju miał jakkolwiek się zneutralizować, byśmy pod względem ekonomicznym jako naród mieli być silni, byśmy mogli być traktowani poważnie; tak przez siebie samych, jak i na arenie europejskiej. Dodam marginalnie, iż osobiście nie mam nic przeciwko metodzie in vitro, jak i legalizacji związków homoseksualistów – natomiast uważam za moralnie wadliwe rozprawianie o tych problemach w czasie, kiedy kwitnie bezrobocie, kiedy normalne życie w Polsce zamiera, bo prawie wszyscy, którzy pragnęli zakładać rodziny, płodzić i wydawać na świat dzieci, wyemigrowali. W tej sytuacji publiczne – nie waham się użyć tego sformułowania – „onanizowanie się” typowo indywidualnymi kłopotami emocjonalnymi mniejszości, uznaję za przejaw upadku kondycji człowieczeństwa, za dehumanizację. Powtórzę toteż jasno: dzieci szczęśliwie narodzone dzięki metodzie in vitro, nie są gorsze i w niczym nie ustępują pozostałym dzieciom. Powtórzę toteż jasno: homoseksualiści, prócz innej orientacji seksualnej, nie różnią się od pozostałych ludzi; ich orientacja seksualna – jak inteligencja albo jej brak – są wartością wrodzoną, nie nabytą, a z takimi cechami nie da się dyskutować, można je jedynie akceptować. Natomiast, żywiołowe w ostatnim czasie, niezwykle medialne, rozprawianie o tych dwu kwestiach, jak i oprawianie swojego zdjęcia profilowego na Facebooku w tęczowy filtr, świadczą o braku pomysłu na suwerenny pogląd na temat tego, jak aktualnie żyje się w Polsce, i co koniecznie należałoby naprawić.

Kukiz nie ma programu! A któraż to partia, któryż to lider „elitarnego” ugrupowania przedstawił nam – społeczeństwu, Tobie i mnie, obywatelom Polski – program?… Hmm… Spróbuję zadać to pytanie dokładniej: a któraż to partia, któryż lider przedstawił Ci program, z którego następnie mogłeś go rozliczyć?!

Gdyby ktoś z Was wykazywał ciekawość wykraczającą poza przeciętną, dopowiem, iż Toster Pandory jest serwisem w pełni niezależnym i subiektywnym – zwłaszcza ostatnie słowo traktuję z dogłębnym prawie namaszczeniem, bo zdaje mi się, że tylko szczera subiektywność jest w mocy uratować nas wszystkich przed powszechnym, „mejnstrimowym”,  poprawnym politycznie „obiektywizmem”… Mnie nikt nie mówi, jak Łukaszowi Jakóbiakowi, kogo zaprosić do kawalerki i na jakie tematy mam z ludźmi rozmawiać. Niech się mylę, ale stać mnie na własne poglądy – choć na wiele rzeczy naprawdę mnie nie stać… a, więc!

Więc, Drodzy Czytelnicy, Kukiz nie jest wybitnym intelektualistą, tak; Kukiz nie ma doświadczenia w polityce, Kukiz jest nieprofesjonalny i Kukiz jest nowym Palikotem, najnowszym pajacem w teatrzyku cudów dla dzieci… i Kukiz nie ma programu!

Już tłumaczę…

Niezbędna moderacja patologicznego systemu politycznego w Polsce jest niezbędna, konieczna i nieuchronna – to najważniejszy punkt programu Kukiza. O jaki punkt pytasz? Czego chcesz? Jeszcze nie dowierzamy w konieczne zmiany, ale proces uzdrawiającej przemiany został pomyślnie uruchomiony na etapie wyborów na prezydenta. I w Kukizie nadal tętni potencjał człowieka, któremu być może warto zaufać, nawet jeśli zaufanie to zdaje się nieco szalone, naładowane emocjami, złudne. Jedną z najważniejszych zalet Kukiza jest jego emocjonalność właśnie – objawiająca się umiejętnościami mówcy, umiejętnościami człowieka, który przemawia do ludzi, patrząc im w oczy. Jestem gotowa w dalszym ciągu zawierzać Kukizowi i mocno zapamiętałam jego słowa: ja wam przyrzekam, że mnie nie można kupić! Kukiz posiada moc trybuna ludowego – mówi w imieniu ludzi, w moim imieniu i Twoim, utożsamia się z naszym oburzeniem i jest jego solidnym reprezentantem. Jest zjawiskiem na polskiej scenie politycznej – zjawiskiem dobrym, słusznym i zasługującym na nasze zielone światło. Bo musimy być aktywni, chcieć – zmieniać, chcieć – inaczej… a więc – o jaki program pytasz? Chcesz być w dalszym ciągu karmiony „programami”, które nie niosą ze sobą żadnego przesłania, żadnej woli wdrażania? Czy chcesz zmiany – tylko i aż: zmiany?…

Cóż, ze zmianami, to jest tak, że zmiany się uwielbia – u innych, nigdy u siebie. Czyli: bójmy się, bo strach się bać, i nie czyńmy nic nowego, bo po co…

 

Justyna Karolak

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *