Po seansie „Ex Machina” – refleksje, nie recenzja

Po seansie Ex Machina– refleksje, nie recenzja

Człowiek jest zjawiskiem złożonym i pełnym. Trudno nam będzie kiedykolwiek powołać do życia sztucznego człowieka. Jednak na stworzenie sztucznej, bo zbudowanej, inteligencji – możemy się porwać, jak najbardziej.

„Ex Machina” to film w swoim poziomie intelektualnym prawie w pełni europejski. Jest to dzieło niezwykłe, w którym temat silnej, czyli realnej sztucznej inteligencji, został przedstawiony poprawnie, z pewną dozą pikanterii, na jaką zezwala konwencja, gdyż buduje ona swoistą nieokreśloność, a więc wielce potrzebną magię kina.

„Ex Machina” to opowieść o próbie pochwalenia się dziełem skończonym. To pierwsza udana opowieść o meandrach filozoficznych wyzwań, czekających ludzkość już niedługo, wraz z rozwojem badań nad uczeniem maszynowym sieci neuronowych – czyli upodabniania komputerów do biologii systemów, którego celem będzie budowanie rozumowej inteligencji. Na razie jesteśmy na etapie badania, czym jest „rozumienie”, jeszcze nie przedostaliśmy się do „uczuć”, lecz film ten rozpoczyna wędrówkę, która nas ostatecznie do tych sfer zaprowadzi.

Po seansie Ex Machina–refleksje, nie recenzja

Jeszcze nie wiemy, czym jesteśmy, bo nie byliśmy w stanie zbudować naszej kopii w postaci sztucznego mózgu, ale już możemy zadawać pytania, jak ta wieża Babel powinna wyglądać. Budujemy więc, kopiąc fundamenty, na razie powoli, ale budujemy z najważniejszego i najbardziej pustego etycznie powodu, jaki istnieje – bo możemy, bo nas na to stać.

Film jest pełen ważnych, pięknych i otwierających różne dyskusje cytatów, jak na przykład:

„Sztuczna inteligencja powstanie – to nie jest pytanie, ‘czy’, tylko ‘kiedy’”.

Nie pora na przytaczanie wszystkich tych cytatów, natomiast warto podkreślić, że film ten nie posiada pustych dialogów. Kiedy ktoś się wypowiada – to albo buduje emocjonalne napięcie wątku, albo wygłasza zdanie pobudzające intelektualnie; jest ich tam wystarczająco wiele.

„Ex Machina” to produkt komercyjny, ale już silnie zakorzeniony w „dolinie niesamowitości” – dlatego jest to film nieco niepokojący, który bardzo delikatnie budzi nas do dyskusji o tym, co ludzkość powinna ze swoim wywalczonym przetrwaniem uczynić. Czy nadal panować i wywyższać się oraz wykorzystywać wszystkie nadarzające się okazje, czy uczyć się, gdzie jest jej miejsce we Wszechświecie nieistniejących jeszcze istot żywych?

Po seansie Ex Machina– refleksje, nie recenzja 1

Jesteśmy już po otwarciu, i teraz – przez ascetyczność przedstawienia pojęcia sztucznej inteligencji – zaczynamy dostrzegać, jak wielkimi byliśmy ignorantami. Nie możemy dłużej pewnym procesom zaprzeczać, bo to powoli przestaje być kino science fiction. Jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być – u progu nowego tysiąclecia przemian, dlatego zaczynamy dostrzegać potrzebę, żeby organizować wokół tego tematu merytoryczną dyskusję, oświecając się.

„Ex Machina”, to wbrew pozorom ważny film – bo przez swoją komercyjność, właśnie on jako pierwszy wypowiedział w publicznym dyskursie o sztucznej inteligencji kilka składnych i adekwatnych zdań, których wysłuchania nie powinno się pominąć.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *