„Pochwała głupoty” – czyli co autor Alchemika miał na myśli?

Pochwała głupoty 1

Paulo Coelho krytykujący Joyce’a, to jakby źle ogrzane piekło – powiedziałby mistrz ciętej riposty, Kisiel. To jakby aparat fotograficzny w starego typu komórce ubliżał całej wytwórni filmowej światowej rangi. To jakby analogowy walkman klasy Z ubliżał chórowi operowemu wykonującemu na żywo Carmina Burana. Aż trudno uwierzyć, że rzecz takowa – powtórzmy ją głośno: Coelho krytykujący Ulissesa Joyce’a! – w ogóle zdarzyła się w realnym świecie.

Pochwała głupoty

A jednak miało to miejsce rzeczywiście – na łamach gazety, do której Coelho udzielił niedawno wywiadu. Tak oto w owym artykule stoi, iż autor zabawnego, lecz płyciutkiego Alchemika, od jakiego rozpoczął swą „wybitną” podróż po bycie wielbionym przez wątpliwej jakości intelektualnej miliony, twierdzi, że Ulisses składa się z samego stylu, formy, i jest to powieść, która wyrządziła wielką krzywdę całej ludzkości. Ulisses, przekonuje Coelho, oddarty z formy, z popisu stylistycznego, staje się książką o niczym – pozbawioną wszelkiej treści. Krzywda zatem ludzkości tą pozycją literacką wyrządzona polega na tym, iż obecnie pisarze piszą dla… innych pisarzy, popisując się właśnie wzajemnie swymi wyrafinowanymi umiejętnościami stricte językowymi. Coelho zaś, jak sam osobiście o sobie (nie)pokornie rzecze: czyni trudniejsze łatwiejszym, przez co potrafi komunikować się z całym światem.

Pochwała głupoty 2

Otóż wcale tak nie jest. Coelho nie czyni trudniejszego – łatwiejszym. Nie mylmy piękna leżącego w prostocie z brzydotą ukrytą w prostactwie, podszywającą się pod piękno i mądrość.

Panie mój, błagam pokornie: nie pozwól mi, będącej pisarką, bym obrosła w publiczność na całym świecie taką, jak kolega-grafoman. Bym znalazła się pewnego mrocznego dnia w czyjejś domowej biblioteczce – na jednej półce z Coelho…

… wybaczcie, drodzy Czytelnicy, powyższą osobistą dygresję. Już wracam do meritum:

Brak stosownych słów, by miarodajnie odnieść się do wypowiedzi wyżej wymienionego, nie waham się powtórzyć: grafomana. Mój słownik jest na to stanowczo za wąski, za ciasny. Wstyd wielki chwyta mnie za gardło, gdy czytam tego rodzaju wypowiedzi „pisarzy”, takich jak Coelho. Pozostaje mi tylko bezsilnie zwiesić głowę i ponuro sprawić grafomanowi owacje na stojąco, dodając do nich wstydliwy okrzyk: Chwalmy głupotę!

Pochwała głupoty 3

Dodam jedynie z pełną świadomością czynu i powagą mego rozsądku: fakt, że dany twór pisarski oprawiony jest w okładkę, że ma fizyczną formę książki dostępną w Empiku, nie oznacza wcale, iż mamy do czynienia z literaturą. Jeżeli więc czytujesz Coelho, to cieszę się razem z Tobą, że czytujesz cokolwiek głębszego poza instrukcją obsługi pasty do zębów. Ale nie myśl sobie, że czytasz książki, że masz kontakt z literaturą.

Z pokorą i bezwstydem,

Justyna Karolak.

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. on dlatego opluł Joysa bo „pracował” nad jego książką i nie udało się jej hi hi hi unowocześnić biedny, biedny

    • Zaiste – biedny, biedny… Więc jednak nie popularność, sława i pieniądze, tylko intelekt i talent górą – och, doprawdy, jakże trudno na to wpaść :).

  2. Rozumiem drogi Poaolo że zrzynasz z Hessego ale dlaczego tak nieudolnie – dobrze że chociaż Joyce miał poczucie humoru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *