Pogarda, czyli system kastowy w Polsce

Czy jestem liberałem? Nie, nie jestem. Czy jestem radykałem? Nie, nie jestem. Czy jestem narodowcem? Nie, nie jestem. Nie jestem prawicowcem ani lewicowcem, ani komunistą, ani katolem, mam w nosie Platformę, PiS, Nowoczesną, a szczególnie KOD. Jestem zwykłym obywatelem, jestem Polakiem, białoskórym starszym mężczyzną w średnio zamożnym kraju wschodniej Europy. I co? I nic. Tak, i nic, zwyczajnie i po prostu, nic. Moje poglądy są konglomeratem różnych możliwych ideologii, dobrze się z nimi czuję i jest mi z nimi wygodnie. Niechętnie je zmieniam i patrzę podejrzliwie, kiedy ktoś próbuje mi je odebrać. W moim świecie ludzie się do siebie uśmiechają i starają się sobie pomagać, mówią „dzień dobry”, życząc sobie miłego dnia i mając na niego nadzieję, dzielą się tą nadzieją. W moim świecie jest pełno głupich, żyjących nadzieją; jestem jednym z nich. Pocieszam się, że lepiej być głupim z nadzieją niż beznadziejnie i żyję w następny dzień. Patrzę na moich sąsiadów, znajomych i przyjaciół, patrzę na przechodniów, na przejeżdżające samochody i współpasażerów, to mój świat, tak, jestem tylko człowiekiem, aż człowiekiem.

Śmieszą mnie i irytują żałosne podrygi pseudoelit i różnej maści aktywistów. Widzę, jak wyskakują ze skóry, żeby zaistnieć, żeby dostać swoje pięć minut, żeby wykrzyczeć siebie. Szczerze mówiąc, budzi się we mnie pogarda, kiedy na nich patrzę, a brzydzi mnie to uczucie i pozbawia człowieczeństwa. Wstydzę się go, ponieważ mnie poniża.

Nie myślcie jednak, że jestem aż tak głupi, żeby nie widzieć, dostrzegać, analizować i słyszeć.

Gardzą mną artyści, intelektualiści, lekarze, sędziowie, menadżerowie, biznesmeni, naukowcy, urzędnicy,  dziennikarze,  politycy, gardzą mną wszystkie kasty.

Każda kasta na swój rachunek, każda na swój sposób.

Kasta – zamknięta, endogamiczna grupa społeczna, do której przynależność jest dziedziczna. Kasty istniały i istnieją nadal w różnych społeczeństwach, jednak ze względu na swoją liczbę szczególnie charakterystyczne są dla społeczeństwa indyjskiego, gdzie system kastowy wzmacniany jest i utrwalany przez tradycję.

Skąd wzięły się w Polsce kasty? Czy to w ogóle możliwe, żeby tu były?

Tak! Stało się to w czasach komunizmu, kiedy ludzie próbując się jakoś bronić przed systemem totalitarnym, tworzyli system kastowy, który ich wspierał i pozwalał się bronić przed dyktaturą proletariatu. System wewnętrznych powiązań i przekazywanie swojej spuścizny na dzieci pozwalał w absurdalnym świecie zachować resztki racjonalizmu, resztki człowieczeństwa. Patologiczny, absurdalny świat permanentnej akademii szkolnej na temat proletariatu i dominującej roli ZSRR nie pozwalał ludziom godnie i świadomie żyć, więc stworzyli „kasty”, by się bronić i wymieniać usługi. W komunistycznej Polsce wszystko się „załatwiało”, nie można było czegoś normalnie kupić lub dostać. Załatwiało się studia dla dzieci, posadę, samochód, mieszkanie, dolary, telewizor, a nawet kawę, koniak czy ładne mięso na niedzielę. Załatwiało się usługi i przysługi. Ty mi załatwisz to, a ja ci załatwię tamto. Kierowniczka sklepu mogła ci załatwić towar, którego nie było na półkach, a ty mogłeś jej załatwić alternator dla samochodu jej męża. Mogli to załatwiać dzięki systemowi kastowemu, ponieważ wszystkie kierowniczki sklepów się znały i wszyscy samochodowi mechanicy się znali. Tak to działało. Kasty się broniły przeciw systemowi i przeciw obcym. Nie będąc członkiem kasty, nie mogłeś czegoś po prostu kupić, więc byłeś uwikłany w system przysług. Ty, twoja rodzina, twoi znajomi i ludzie z twojej kasty pomagali ci, wiedzieli, jak to działa i nie dziwili się. Pomagali ci i oczekiwali, że ty się odwdzięczysz. I tak to działa nadal. Zakres usług się zmienił i nieco wysublimował, ale kastowość nadal zobowiązuje.

My prawnicy, my lekarze, my dziennikarze, my politycy – MY!

A ponieważ świat się zmienił, kasty stały się jeszcze bardziej hermetyczne i jeszcze bardziej wrażliwe na obcych. Będąc ich członkiem, musisz wyznawać religię tej kasty, bo zostaniesz obłożony anatemą.

Kasty gardzą zwykłymi ludźmi, którzy nie rozumieją ani przynależności, ani obowiązków z niej wypływających i stygmatyzują obcych, nadając im cezurę nawet nie przeciwnika, tylko wroga. Dla dziennikarzy, celebrytów, finansistów, artystów, polityków i prawników jesteśmy mierzwą ludzką, „polaczkami”, rodzajem bydła rzeźnego. Jesteśmy – niedotykalni.

Dalitowie, popularnie pariasi, lub niedotykalni — zbiorcza nazwa określająca różne grupy ludności w indyjskim systemie kastowym. Zaliczają się do nich zarówno osoby należące do najniższych kast, jak i osoby, które w ogóle znajdują się poza systemem kastowym (powtarzając za Wikipedią).

Mami się nas i kłamie, manipuluje się informacją, prawdą i wszystkim, co tylko służy kaście, ponieważ ludzie poza kastą są niegodni bycia świadomymi.

Ale jest Internet i świat zbiera się do zmiany, nie tylko w Polsce.

Dwudziesty wiek coraz bardziej w nas umiera, i dobrze. Zmiany, jakie zachodzą, będą zaskakiwać nie tylko nas, ale także intelektualistów i polityków. Wyłaniają się powoli wartości i poglądy trudne dla pogrobowców dwudziestego wieku, ich szok jest tragiczny i śmieszny jednocześnie, ale pamiętajmy, iż w paroksyzmie śmierci głupota zabija.

Tak naprawdę to oni są bezbronni i nie mają nic prócz pogardy, dlatego jesteśmy dla nich tak odrażający i brudni. Nie wierzcie w to.

Przegrywając, krzyczą i nie są w stanie pogodzić się z tym, że powoli stają się po prostu bezużyteczni.

Leonard Jaszczuk

Artykuły uzupełniające:

Czy należy bać się ksenofila? http://tosterpandory.pl/czy-nalezy-bac-sie-ksenofila-dyskusja-glos-drugi/

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (5)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *