Polak fajny i niefajny

prawdziwy polak

Kategoria „fajny i niefajny” dzieli Polaków zgodnie z rowem Katyńsko-Smoleńskim. „Narzekacze” i „czarno widzący” zareagowali na próbę unowocześnienia wizerunku Polski w jedyny znany sobie sposób, pokryli się kirem. Opisali zbezczeszczenie symboli narodowych, propozycję, aby się uśmiechać do siebie nawzajem, nazwali głupkowatym zwyczajem szczerzenia zębów bez potrzeby i wreszcie poinformowali społeczeństwo, że właśnie doszło do następnej próby dzielenia społeczeństwa na społeczeństwo fajne i społeczeństwo niefajne, czyli na prawdziwych Polaków i fajnych Polaków.

Kim jest prawdziwy Polak?

Po pierwsze, prawdziwy Polak cierpi.

Do cierpienia prawdziwemu Polakowi służy co najmniej sześć dyżurnych dat oraz dwie prawdziwe tragedie. Prawdziwy Polak nie tylko cierpi za siebie, on, jak uczy tradycja, cierpi za miliony, a co więcej, właśnie on w tym cierpieniu konkuruje. Prawdziwy Polak podchodzi do cierpienia innych narodów podejrzliwie i z nieufnością, ponieważ uznaje tylko jedną prawdziwość cierpienia. Cierpienie to jest rodzajem konkurencji narodowej, z udziałem w holokauście włącznie, ponieważ prawdziwy Polak uważa, że należy do narodu wybranego, stąd cierpi bardziej niż „naród wybrany”.

Po drugie, prawdziwy Polak nie lubi i nienawidzi.

Nie lubi Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Słowaków oraz Czechów. Za co ich nie lubi? Z kilku powodów co najmniej, ale zawsze za to:

  • Czechów, bo sympatyzują z Niemcami,
  • Słowaków, bo sympatyzują z Rosjanami,
  • Ukraińców, bo nas mordowali tylko dlatego, że najechaliśmy ich kraj,
  • Białorusinów, dokładnie nie wiadomo, dlaczego, ale głównie dlatego, że są dalej komuchami,
  • Litwinów nie lubi, bo Litwini według niego nie lubią Polaków.

Ale najbardziej prawdziwy Polak nienawidzi swoich wrogów naturalnych, czyli Niemców i Rosjan, a uważa ich w dalszym ciągu za wrogów, ponieważ nie akceptuje faktu zakończenia drugiej wojny światowej. W ten sposób prawdziwy Polak czuje się nareszcie tak, jak lubi najbardziej, czyli otoczony wrogami ze wszystkich stron. A ponieważ są to wrogowie, więc prawdziwy Polak okazuje im naprzemiennie pogardę i wrogość.

Dodatkowo, niejako na przystawkę, prawdziwy Polak nie lubi Żydów, komunistów, „pedałów” i dziennikarzy; w jego rozumieniu nazwy te występują zamiennie.

Na dokładkę, dla uzupełnienia obrazu, nie lubi również Cyganów, czyli Romów, bo jak wiadomo porywają kury i dzieci. Ślązaków i Kaszubów, bo to Niemcy, no i rudych, bo wiadomo, rudy to wredny, a jak łysy, to też nie wiadomo, czy nie rudy.

Co lubi prawdziwy Polak?

Prawdziwy Polak lubi manifestować. Lubi manifestować swoje przywiązanie, swoją tradycję, swoją wiarę, swoje bogactwo i swoją polskość. Lubi miejsca, w których może manifestować wyżej wymienione czynniki, a więc cmentarze, kościoły, stadiony, dyskoteki i śluby.

Czego nie mówi prawdziwy Polak?

Prawdziwy Polak nie mówi nigdy i pod żadnym pozorem o miłości. Prawdziwy Polak przyzna się do kradzieży, zabójstwa, nienawiści, morderstwa, ale nigdy do miłości, bo to wstyd. Mówi o miłości bliźniego w kontekście przykazań, ale do bliźnich nie zaliczają się osoby wymienione w katalogach powyżej oraz kobiety, dlatego nie rozmawia się z nimi o miłości. Interesuje go natomiast rozmnażanie i uważa to za temat ważny i istotny. W jego Polsce istnieją dwa tylko rodzaje wzorców kobiecych, matka-Polka oraz Wanda, co nie chciała Niemca. Ponieważ Polak nie mówi o miłości, to musi się jakoś porozumiewać ze swoją samicą, w tym celu Polak pije, a potem mówi o seksie, język ten jest jedyny w swoim rodzaju, opisowy i przaśny, nie ma w nim jednak ludowej poetyki, występuje natomiast rytmiczny rechot.

Polska jednak jest krajem dla wszystkich Polaków, i tych fajnych, i tych niefajnych, i tych deptających cierpliwie w pielgrzymkach, i tych, którzy do kościoła nie chodzą. Nie można zmonopolizować tego kraju, gdyż w tej samej rodzinie mogą się zdarzyć i „prawdziwi Polacy” i Polacy głupawo się uśmiechający, a nawet tacy, którzy wyjechali do pracy za granicę. To wcale nie jest rzadka sytuacja – matka wiernie i z przekonaniem idąca w pielgrzymce i jej syn na wyjezdnym zarabiający kasę. W tej samej rodzinie spotykają się przy stole różne poglądy, różne przekonania, a nawet religie.

No chyba, że ktoś nie ma własnej rodziny.

Ten świat się zmienił, musiał się zmienić i nie uda się go zatrzymać. Pokolenia, które odchodzą, chcą umierać za Polskę, ale młodsi muszą za nią żyć i wcale nie jest to łatwiejsze zadanie. Pomiędzy pokoleniami zawieszona jest tradycja i historia, ale już na siłę nie da się nic zrobić, trzeba się porozumiewać, a nie dzielić, ponieważ nie istnieją prawdziwi Polacy, nie istnieją fajni Polacy, ani niefajni, tak naprawdę istnieją „tylko Polacy” każdej nacji, pochodzenia i religii, i „tylko Polacy” uniosą ciężar przyszłości na swoich barkach.

Strach, terror i narodowa dyscyplina bardziej pasują do faszyzmu niż do współczesności, oczywiście łatwiej tak ludźmi rządzić, utrzymując ich w lęku i wymachując nad głowami krzyżem i narodowym sztandarem, ale będzie to władza bezpłodna i nastawiona na samozniszczenie.

Wcale nie jest alternatywą także bat ekonomiczny, utrzymujący ludzi w ekonomicznym niewolnictwie.

Polacy mogą się uśmiechać i być szczęśliwi a jednocześnie szanować swoją historię i tradycję, ponieważ nie jest ona własnością nikogo, nawet najbardziej zasłużonych dla Polski ludzi.

A durniom krzyż na drogę.

Antykwiariusz

Zdjęcie będące ilustracją do artykułu jest kadrem z filmu pt.: „Sami swoi” (1967) w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego.

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *