Poradnik Młodego Polaka ― Jak zostać kloszardem? “Pieniądze”

 

Jak-zostać-kloszardem

Pieniądze szczęścia nie dają, stwierdził pewnego dnia jaki idiota, wpatrując się w płomienie w eleganckim kominku, samotnie sącząc stuletnią whisky. Spojrzał na zegarek rolex niedbale zapięty na nadgarstku, godzina dwudziesta druga i dziesięć minut, przydałoby się zjeść kolację, ale jakże przykro spożywać posiłek samotnie, bez rodziny, bez kochanki. Westchnął. Potrząsnął srebrnym dzwoneczkiem, ujmując ten ekskluzywny przedmiot za rękojeść wykonaną z kości słoniowej, spojrzał od niechcenia na czaszę dzwoneczka zdobioną florystycznymi motywami ze szlachetnego kruszcu, lecz widok ten nie ucieszył go w żadnej mierze. Do salonu weszła służąca, nakryła do stołu, rozłożyła sztućce ze srebra, urodziwe antyki; meble, na których nasz bohater zasiadł do samotnej kolacji były wprawdzie barokowe, ale i one nie mogły go tego wieczora podnieść na duchu, bo… musiałby zawierać w sobie choć gram jakiego ducha!

Tymczasem był pełnokrwistym, rasowym idiotą! To, że pieniądze nie przyczyniają się do szczęścia, mógł wypowiedzieć tylko stuprocentowy debil z zasobnym portfelem. Owszem, stan szczęścia to odczucie duchowe, ale wszak nie wyłącznie, bo świadomość od potrzeb ciała oderwana być nie może. Za pieniądze szczęścia nie kupisz, fakt, ale nazwijmy rzeczy po imieniu: za pieniądze zapewnisz sobie godziwą opiekę medyczną, dzięki pieniądzom możesz się wyżywić; wydając pieniądze, rozwijasz swoje pasje, chodzisz do kina, nabywasz książki, odbywasz podróże. Pieniądze cię karmią i ubierają. Pieniądze rozpalają ogień w piecu albo odkręcają kurki kaloryferów. Pieniądze piorą twoje brudne stroje, pastują ci buty, strzygą cię u fryzjera.

Nad idiotami, którzy wiodą wygodne, bezpieczne życie, należy pochylić się z cyniczną litością. Życiorysy sławnych, bogatych ludzi w znakomitej ilości przypadków dokumentują pustkę ich banalnego, infantylnego losu, lecz pustka ta nie zasługuje na obdarzanie jej empatią. Jeśli bogacz przeznacza swą fortunę na alkohol, narkotyki, dziwki i wyścigi konne, jego sprawa. Ma prawo do przejedzenia swego marnego jestestwa, do śmierci z zatrucia alkoholowo-narkotycznego, do wszystkiego, na co najdzie go ochota. Jego pieniądze, jego życie, jego wybory. Świat wysokich półek, stuletnich whisky i zegarków rolex jest mi tak doskonale obojętny, jak zeszłoroczny śnieg. Wkurzam się jedynie, kiedy osoby nieźle sytuowane materialnie próbują mnie pouczać, mówić mi o sensie życia, kiedy deklarują swoją samotność bądź inne wyimaginowane problemy, usiłując wytworzyć w słuchaczu swoich mętnych opowieści iluzję, iż ich wnętrze jest cokolwiek warte. Nie, ich wnętrze nie jest nic warte. Jeśli człowiek ma zabezpieczoną egzystencję, ma co jeść, jest mu ciepło, stać go na zwykłe wakacje choć raz w roku, stać go na to, by przerwał pracę ― odpoczął, wyjechał, pooddychał głęboko świeżym powietrzem ― w mojej ocenie dysponuje wszystkim, co niezbędne do odczucia szczęścia. Albo chociaż wdzięczności, jakiejś drobnej nuty dziękczynienia za to, że żyje, że dobrze mu się wiedzie, że jego dzieci mają zapewnione wszystkie pomoce szkolne i zabawki, że mogą się rozwijać.

Jak-zostać-kloszardem-1

Nie znoszę udawanych cierpiętników i wymyślaczy problemów! Jeśli członkowie twojej rodziny i ty jesteście zdrowi, możecie pracować, zarabiać, wtedy w zasadzie guzik wiesz o problemach i nie masz podstaw do narzekania. Ja rozumiem, że ktoś może być samotnym smutnym singlem, ale jeśli ma stabilną posadę i pieniądze na koncie, niechże przestanie marudzić w czterech ścianach i wyjdzie do ludzi. Nie masz partnera życiowego? Też mi tragedia! Kup różę i wręcz ją przypadkowej dziewczynie, zaproś ją gdzieś, spotkaj się z nią, pogadaj. Jeśli odpowie ci, że jest zajęta, daj jej różę i tak ― może uśmiech tej dziewczyny odmieni twój beznadziejny dzień i ruszysz w swoją stronę z podniesioną głową. Umów się przez Internet. Z kimkolwiek. Poszukaj ludzi, którzy podzielają twoją pasję, umów się z nimi na zjazd w jakimś miłym mieście w tym kraju, spędźcie razem weekend, pozwiedzajcie, pogadajcie. Jeśli stać cię na to, żeby sobie kupić bilet w tę i we w tę nad polskie morze, to sobie nad nie pojedź, spotkaj jakichś ludzi.

Problemy zaczynają się wtedy, kiedy nie stać cię na nic prócz podstawowych produktów żywnościowych i uiszczania rachunków. Zdajesz sobie sprawę, ilu ludzi w Polsce tak żyje? Pomyśl o nich. I przestań biadolić.

Jeśli posiadasz pieniądze, właściwie jesteś wygrany. Być może nie jesteś bogaczem, ale jeśli stać cię na kupno leków, kiedy zapadniesz na anginę, jeśli stać cię na to, żeby zjeść na mieście, na nowe buty, jesteś wygrany. Spróbuj pochodzić w jednych butach przez piętnaście lat, zobaczysz, jak się poczujesz. Pomyśl o tych, którzy nie mają nieomal nic. Nie musisz się z nimi dzielić, nie musisz im pomagać: pomyśl o nich! Wyobraź sobie, że mieszkasz z rodzicami, żoną i dwojgiem waszych dzieci w dwóch małych pokojach. Albo że twój ojciec zachoruje na guza mózgu, który wprawdzie jest operacyjny, ale ta operacja będzie was kosztowała wiele tysięcy złotych, bo trzeba wykonać ją za granicą, a wam z trudem starcza na czynsz. Potocznie mówi się, że podstawą szczęścia jest zdrowie, że choroby, to prawdziwa tragedia, coś najgorszego na świecie. Otóż zrozum, że utrata zdrowia, to jeszcze nie najstraszniejsza rzecz, jaka może cię spotkać. Dużo straszniejszym dramatem jest choroba w połączeniu z brakiem środków na leczenie czy choćby na uśmierzanie skutków schorzenia.

Bezrobocie, długi, mieszkanie do remontu, niby herbata “minutka” zamiast normalnej herbaty. Zdajesz sobie sprawę, ilu ludzi w Polsce tak żyje? Cytowanie “mędrców” pokroju Osho na portalach społecznościowych nie zapewni ci rozwoju duchowego, o którym tak gorąco marzysz. Doceń zawartość swojego portfela i przestać opowiadać farmazony o duchowych poszukiwaniach, bo nie masz o nich bladego pojęcia. Pogódź się z tym. Pomyśl o tych, którzy nie posiadają nieomal nic. Mogliby wiele nauczyć cię o tym, czym jest szczęście, a czym ― nie. Mądrość życiowa niejednego kloszarda mogłaby wprawić cię we wstyd za to, jaki jesteś płytki i egotyczny. Pomyśl o tym choć troszkę, kiedy następnym razem wybierzesz się na piwo z kolegami. Rozejrzyj się dookoła. Zobacz odrapane kamienice, biedne budynki mieszkalne ogrzewane piecami węglowymi; w wielu z nich nie ma toalety, a nawet bieżącej wody. Zobacz dziury w polskich chodnikach, wysokachne krawężniki ― zdajesz sobie sprawę, ilu ludzi na wózkach i o kulach nie może przebić się przez te miejskie zapory, żeby dostać się do sklepu i kupić sobie bułkę na śniadanie? Naprawdę myślisz, że cierpienie twojej duszy równa się ich cierpieniu? Bo uciska cię korporacja, bo ojciec cię nie rozumie, bo rzuciła cię dziewczyna… Otrząśnij się! Spróbuj wyżyć za 800 złotych, jak wielu niepełnosprawnych z trwałym orzeczeniem o głębokim stopniu niepełnosprawności. Spróbuj wyżyć jako samotna matka za najniższą krajową.

Jak-zostać-kloszardem-2

Nasz kraj wymiera, nasz kraj zwrócony jest przeciwko nam, swoim obywatelom, nasz kraj obrasta w szarą strefę, i nie ma się co dziwić przedsiębiorcom, że płacą ludziom żebracze stawki za uczciwą wytężoną pracę i że pracować w oparciu o umowę o pracę w Polsce uchodzi za cud. Mówi się, że Polacy piją, że narzekają. Dziwisz się? Ten kraje staje się nie do zniesienia na trzeźwo ― w każdym kontekście kulturowym bieda i brak gospodarczego rozwoju państwa sprzyja rozproszeniu społeczeństwa i stosowaniu używek. Słyszałeś o tym, że teatry w Polsce średnio albo słabo przędą? To bardzo dobrze usłyszałeś ― tak właśnie się dzieje. Ale czy wiesz, dlaczego? Dlatego, że w biednym społeczeństwie nie ma przestrzeni dla rozwoju kultury. “Chleba i igrzysk!” ― o, nie. Biedny naród krzyczy inaczej: skoro nie stać nas na chleb, to na cholerę nam igrzyska?! Polacy nie czytają? Nie! Polacy nie kupują książek, albo nie dają rady po 12 godzinach ciężkiej pracy zasiąść do czytania; to różnica! Znałam dziewczynę, która mieszkała jako samotna mama w Aleksandrowie Łódzkim, a pracowała w Łodzi, w  hipermarkecie. Do pracy przyjeżdżała co drugi dzień na 12 godzin ― jej zmiana trwała od dziewiątej rano do dwudziestej pierwszej. Zanim zamknęła kasę, sporządziła raport dobowy i tak dalej, do domu, do dwuletniego dziecka, docierała na godzinę dwudziestą trzecią. Takich osób żyje w Polsce więcej niż multum. Jesteś zdumiony, że dziewczyna ta w kolejny dzień ― wolny ― nie zasiadała do czytania powieści? Ja ― nie jestem zdumiona. Wiem, że musiała wyprawić dziecko do żłobka, porozmawiać z nianią, która zajmie się dzieckiem w dzień następny po odebraniu go ze żłobka, zrobić pranie, posprzątać mieszkanie, iść na zakupy, ugotować i zabezpieczyć jedzenie na ten oraz kolejny dzień, odebrać dziecko ze żłobka i zająć się nim do nocy, aby dziecko mogło nacieszyć się matką, a ona dzieckiem… Myślisz, że to odosobniony przypadek? Jesteś egoistą. Jesteś ślepy. I głupi. Jak ów idiota ze wstępu do tego artykułu. Pora, by ktoś powiedział ci prosto w twarz, że jesteś egoistyczny i intelektualnie niewładny.

Za każdym człowiekiem stoi osobista historia. I każdy człowiek zmaga się z problemami. Różnica między nami, różnymi ludźmi, polega jednak na tym, że znacząca część z nas zmaga się z problemami heroicznie, zaś pozostała część, żyjąc wygodnie i godnie, nie docenia oczywistego szczęścia, do którego posiada dostęp, a skupia się na wymyślonych trudnościach życia, w rzeczywistości bluźniąc przeciw pięknej wartości bezpiecznego życia oraz ludziom, którym gorzej się powodzi.

Otrząśnij się ― otwórz oczy!

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (8)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (6)
  • średni-przeciętny tost (2)
  • nie podoba mi się-spalony tost (3)

4 komentarze

  1. Adam Bielański

    Polacy nie piją więcej niż inne, sąsiadujące z nami narody (także zachodnie). W interesie PARPA i policji jest dorabianie nam gęby pijaków – inaczej ich programy prewencji i ograniczania stracą rację bytu. Tymczasem średnie spożycie alko na głowę u nas jest ‚średnie’, a połowę całego alko w Polsce konsumuje ok. 7% Polaków. Czyli 93% Polaków konsumuje dużo poniżej średniej.

    Statystyki sprzedaży książek to nie to samo co informacje o czytelnictwie. Książki są drogie, a ebooki mają wyższy VAT niż książki (wg urzędników plik MOBI to nie książka, tylko usługa). Więc wiele osób ściąga książki z netu – czytniki kosztują porównywalnie z komórkami, a komórek nie trzeba wymieniać co roku. Dodatkowo – klasyka literatury (nie tylko polskiej) jest systematycznie digitalizowana i udostępniana za darmo.

    „Igrzysk” wielu dostarcza TV, teatr nie jest pilną potrzebą, gdy można się rozerwać (jeśli kto ma na to czas) filmem lub jakimś show.

    Podsumowując moje wywody: Zgadzam się z p. Justyną, z jednym zastrzeżeniem – przy całym niedostatku, w jakim żyje wielu Polaków, radzimy sobie bardzo dobrze i nie mamy czego się wstydzić.

    • justynakarolak

      Panie Adamie,

      a ja zgadzam się z treścią Pana komentarza, bez żadnego zastrzeżenia.

      Myślę, że mój tekst jest może zbyt jednostronny, ale przy tej narracji, którą dla niego zaplanowałam, zabrakło mi przestrzeni na powiedzenie właśnie tego, co Pan: my, Polacy, radzimy sobie bardzo dobrze i nie mamy czego się wstydzić. W moim tekście nie było miejsca na tę wypowiedź, ale osobiście bardzo się z Panem zgadzam i cieszę się, że Pan to podkreślił.

      Co do pozostałych Pana argumentów, o „igrzyskach”, alkoholu, książkach a czytelnictwie, również pozostaję w pełni przekonana.

      Pozdrawiam 🙂 .

  2. Zbigniew Galar

    Czyli kasa, kasa, kasa…

    Ludzie nie potrzebują do niczego pieniędzy. Ludzie potrzebują wody, żywności, schronienia i leków, i żeby żyć wygodnie, ktoś inny im to musi załatwić – w ostateczności sami się mogą o to postarać, ale to już survival i to trudne. Ale kasa to tylko fundament życia – najmniej ważny. Gdy on jest zaspokojony – dopiero wtedy pojawiają się te ludzkie, a nie czysto zwierzęce aspiracje.
    Gdy one nie są zaspokojone, mamy prawo czuć się zawiedzeni i nieszczęśliwi – nie jesteśmy głodni, czy spragnieni, jesteśmy po prostu nieszczęśliwi, bo nie możemy realizować czegoś więcej niż egzystencję – na tym polega problem z człowiekiem – na tym polega wiecznie poszukujący odmienności człowiek.

    Nie zabieraj bogatym prawa do narzekania – to też tylko ludzie jak Ty, mają nie mniej, lecz tyle samo praw, co Ty.

    A problem z zarabianiem jest jeden – w społeczeństwie nie zarabia dużo ten, który robi coś pożytecznego dla społeczeństwa, czy pożytecznego dla jego przyszłych pokoleń, lecz ten którego praca wydaje się społeczeństwu pożyteczna – to różnica.

    • justynakarolak

      Drogi Zbigniewie,

      wg mnie ludzie nie tylko że nie potrzebują pieniędzy do niczego, to jeszcze potrzebują pieniędzy do bardzo wielu aspektów samorozwoju i bezpiecznego życia, niż tylko ten podstawowy fundament egzystencjalnego standardu. Innymi słowy: nie zgadzam się z Twoim komentarzem tak bardzo, jak to tylko możliwe 🙂 .

      Żywność i schronienie, nie mówiąc o lekach – oczywiście kosztują, i to nie mało, jestem pewna, że pozostajesz tego świetnie świadomym.

      Nie zgadzam się w szczególności – zwłaszcza w kontekście tego artykułu – z Twoją wypowiedzią o tym, że pieniądze są w ogóle najmniej istotnym, czysto zwierzęcym, marnym fundamentem ludzkich potrzeb. Tak można myśleć, kiedy się jakiekolwiek pieniądze na przetrwanie codzienne posiada – kiedy ciału nie chce się ani pić, ani jeść, kiedy nie jest ono gołe i zawstydzone. Jeśli natomiast ten elementarny fundament jest dziurawy albo wręcz wcale nie istnieje, wtedy nie ma mowy nawet o rozważaniu jakichś bardziej „ludzkich”, stosując oczywiście wyłącznie Twoją dziwaczną nomenklaturę, wyższych, czy wyrafinowanych potrzeb, związanych z pragnieniami np. intelektualnymi czy duchowymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *