Poradnik Młodego Polaka – Jak zostać kloszardem? Odcinek V

jak-zostać-kloszardem

Na kloszarda można spojrzeć dwojako. Z poprzedniego odcinka dowiedzieliście się o retrospekcji kloszarda, z tego dowiecie się o strachu Zofii…

Otóż pewnego ranka Zofia obudziła się z przestrachem tak wielkim, że aż, biedna, zachłysnęła się własnym oddechem. Właśnie przespała wszystkie „drzemki” ustalone na godzinę 6.30 i wstała do pracy o 7.30. Czyli, praktycznie rzecz biorąc, budziwszy się dopiero, już była spóźniona.

Przestraszyła się toteż nie na żarty.

Zofia jest wszak pracownicą korporacji. Ma odpowiedzialną pracę. Nie może sobie pozwolić na tym podobne, głupawe, nieodpowiedzialne zasypianie. To zresztą zupełnie nie w jej stylu.

Zofia jest nader zorganizowana. Ba. Ona ma nad sobą, nad wszystkim, kontrolę.

Wstaje zawsze znacznie wcześniej, niż musi, mimo że ubranie ma odprasowane na tę okazję już poprzedniego wieczora.

Nie wyjdzie do pracy inaczej, niż w białej, w kant bluzeczce.

Musi mieć pomalowane rzęsy przynajmniej – inaczej nie pokazałaby się nawet w piekarni za rogiem; co za wstyd, hańba i upokorzenie.

Zawsze ma buty na wysokim obcasie, bo w takich prezentuje się elegancko.

I ma Zofia bardzo odpowiedzialną pracę. Jest asystentką. Musi ładnie i zdyscyplinowanie wyglądać, kiedy za przełożonym dzierży i tacha stosy ciężkich, nikomu w istocie niepotrzebnych, papierów zwanych „dokumentami”. A „dokumenty” są ważne. Zatem Zofia ma ważną, odpowiedzialną pracę.

A tego ranka nic nie poszło po jej myśli – to bardzo dziwne: ona zawsze i wszystko ma pod kontrolą.

Na dobre już spóźniona, choć w kant zaprasowana i nienaganna i z wyjściowymi rzęsami oraz w (niewygodnych, niepraktycznych) pięknych pantoflach, pobiegła jeszcze prędziutko w głąb podwórza, by śmieci do puszki zutylizować, a tam…

…zmora, potwór z bagien, ośmiornica?!

Nie! Toż to szesnaściorzyca!

Szesnaście ramion stopyrczy potworowi brudnych wokół głowotułowia, odór się straszliwy roznosi we wszystkie strony świata, perfumy Chanel ze strachem spełzają z szyi Zofii i chowają się w kieszonkach pastelowego kostiumu (też Chanel, bo Zofia ma odpowiedzialną pracę).

Błotniste to zwierzę humanoidalne nagle jamę chłonąco-trawiącą rozwiera, bezzębną wnękę potworniastą ukazuje, zapewne chce wchłonąć bezbronną Zofię, zmacerować, zniszczyć, wessać, strawić…

O, nie! Zapiszczała ze strachu nieomal bezgłośnie. Zgubiła pantofel. Ale to nie była baśń o Kopciuszku. To był horror, prawdziwy, na jawie!

Nie piszcz, panienko – odezwał się potwór ludzkim głosem, nie-do-wiary! – Posłuchaj, ja kiedyś, jeszcze całkiem niedawno, byłem jak ty, to naprawdę nie było wcale dawno temu. Miałem pracę i buty na nogach, miałem nad swoim życiem kontrolę, byłem odpowiedzialny. Ale pewnego dnia obudziłem się pod mostem i moja perspektywa się zmieniła i wtedy…

Wtedy panienka Zofia ucieka z podwórza błyskawicznie. Nie chce wysłuchać historii potwora, nie chce słuchać o tym, że są do siebie w czymkolwiek podobni. Przecież to niemożliwe, nielogiczne, nierealne. Ona ma nad swoim życiem kontrolę. Ona nigdy nie będzie odrażająca i bezdomna. Ona nigdy nie będzie bosa, cuchnąca, szukająca resztek obiadu w brudnym śmietniku. Ona nigdy nie będzie chodziła odziana w podarte palto, które stopyrczy wokół tułowia jak szesnaście potworniastych ramion. Nie, nie ona. Tylko nie ona, bo nie ma po temu podstaw!

Dlaczego nie?

Rebeca Serri

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *