Poradnik Młodego Polaka – Jak zostać kloszardem? Odcinek VII

Poradnik młodego Polaka – Jak zostać kloszardem

Postęp cywilizacji i łatwo dostępność Internetu sprzyjają naszemu osobistemu rozwojowi. Czujemy się lepsi i bogaciej doświadczeni, bo możemy dziś podróżować, nie ruszając pupy z miękkiego fotela. Zwiedzamy ciekawe miejsca na całym świecie, kierując nie autem i nie motocyklem, tylko myszką. To bardzo wygodne. Jesteśmy wygodni, ale przy tym bogaci wewnętrznie. Świat stoi przed nami otworem, jak zwykło się mawiać, jesteśmy tacy światli i obyci, tyle wiemy, tyle znamy. Nasze wnętrza są elastyczne, fizyczne bariery między różnymi zjawiskami tracą znaczenie – możemy jakże wiele, a jakże mało przy tym musimy.

Możemy jakże wiele… Doprawdy?

Prędzej czy później, dla każdego nadciąga ta godzina próby, kiedy zwleka pupę z fotela i idzie w fizyczny, nie wirtualny, świat. I co widzi, co dostrzega, co rozumie po drodze?

Na co zwracam uwagę przed wyjściem z domu, do pracy na przykład? Na pogodę, na garderobę.

Na co patrzę, pędząc na autobus do pracy? Na chodnik, żeby się nie przewrócić. Na krawężniki i przyziemne skrawki kamienic, żeby kontrolować drogę, którą biegnę, żeby się nie zgubić.

Bo ja robię w pracy coś ważnego, bo ja walczę o przetrwanie. Nie mam czasu zadrzeć głowy i spojrzeć w niebo. Nie mam czasu przystanąć, by zobaczyć szerszy kontekst, interesuje mnie wyłącznie moja postać osadzona w miejskim kontekście. Nie mam czasu, chociaż codziennie tracę go aż tyle, czekając, przestępując z nogi na nogę, kiedy mój poranny autobus się spóźnia.

Wczoraj – zrobiłam coś innego. Dla siebie samej. Bo mogłam. Bo mogę jakże wiele.

Wstałam o świcie, kiedy ulice jeszcze są opustoszałe, i przespacerowałam się dzielnicą, w której mieszkam. I obok jednej z sąsiadujących z moją kamienic, zobaczyłam niezwykłe zjawisko.

Na tej kamienicy – nisko, tuż nad samym chodnikiem, dostrzegłam mały kwadracik. To było jakby okienko. Z tego okienka wystawał kranik, a z kranika ciekła struga wody. Nigdy nie zauważyłam, że kamienice dookoła mają takie okienka – mijałam je codziennie, zupełnie nie zdając sobie sprawy z ich istnienia. Tym razem było inaczej. Jesteście choć trochę ciekawi, dlaczego?

Bo przy tym okienku stał kloszard i obmywał sobie twarz, szyję i ręce – wodą z tego kranika. Brał poranny prysznic. Zawstydziłam się tym zjawiskiem. Uświadomiłam sobie bowiem, jak mało wiem, mało znam, jak wiele miejskich zakamarków pomijam w codziennym pędzie, który zasłania mi prawdziwy obraz świata i odbiera radość z rzeczy małych.

Kloszard wie, gdzie w mieście szukać wody – bądź innych skarbów miejskich, na które my kompletnie nie zwracamy naszych oczu. Zrobiło mi się wstyd za siebie i swoją małość i ślepotę. Zrobiło mi się głupio, że wcześniej myślałam, że walczę o przetrwanie, wylewając rano w wygodnej łazience, biorąc prysznic, hektolitry łatwo dostępnej wody, wycierając ciało przyjemnym, czystym, miękkim ręcznikiem.

Tyle mam, a tak bardzo lekceważę mój status, stan posiadania. Moja próżność i egoizm doprowadziły mnie do ważnej refleksji nad sobą i nad życiem w ogóle.

Nie mówię o tym, by gloryfikować kloszardów i oświetlać ich sztucznym blaskiem chwały z powodu, że jest im w życiu tak ciężko, a tak świetnie potrafią sobie poradzić.

Mówię o zrozumieniu i współczuciu dla człowieka, który kroczy zawiłymi, twardymi ścieżkami. Mówię o wzniesieniu oczu trochę wyżej, niż własna wygoda – mówię o zrobieniu tego dla siebie samego, nie dla innych. Mówię o samorozwoju, który jest procesem niekoniecznie czerpiącym się z wielu lektur i z Internetu. Mówię o prawdziwym doświadczeniu, które wynika z wnikliwej obserwacji.

Jeśli więc należysz do ludzi, którzy uważają, że każdy ma dokładnie to, na co zasłużył – ten cykl poświęcony kloszardom, stanowczo nie jest dla Ciebie. Życzę Ci, aby życie zawsze było dla Ciebie równie łaskawe, co do tej pory. Abyś nigdy nie musiał snuć ważnych refleksji. Abyś swój poranny prysznic zawsze brał machinalnie, bez zastanowienia, ile wody przelałeś przez palce i jaka była jej prawdziwa cena. Abyś co rano biegał do autobusu, nie bacząc, którędy dokładnie, nie myśląc nad pięknem zniszczonych kamienic, które mijasz. Abyś nigdy nie widział na swojej drodze człowieka – abyś zawsze widział wyłącznie anonimowych ludzi w ładnych, czystych strojach i z eleganckimi aktówkami w rękach.

Rebeca Serri

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *