Poradnik Młodego Polaka – Jak zostać kloszardem? „Patologia”

Poradnik Młodego Polaka Jak zostać kloszardem Patologia

W centrum całkiem dużego miasta, w centrum Polski, w starej, odnowionej z zewnątrz kamienicy przy ulicy Pustej numer czternaście, pięcioletnia córka pani Zuzy zachorowała na białaczkę, a pani Zuzy nie stać na pokrycie kosztów leczenia.

Pani Zuza nie jest bezdomna, ma dach nad głową, nawet pracę ma. Ale na jak długo dane jej będzie tę pracę zachować, nie wiadomo. Dziecko jest poważnie chore, nie może już chodzić do przedszkola, więc pani Zuza musi chyba rzucić pracę, żeby zaopiekować się córką w domu. Tylko jeśli rzuci pracę, nie opłaci czynszu. Nie mówiąc o zakupie leków. Mogłaby pracować zdalnie, ale nie obsługuje komputera. Było do szkoły chodzić, się uczyć! Tak, chodziła do szkoły, ale na studia nie poszła, pomijając fakt, że nawet gdyby poszła, więcej zarobiłaby, układając brukową kostkę lub spawając. W każdym razie zawsze była prostą dziewczyną, zawsze sądziła, że będzie szczęśliwa i spełniona jako matka i żona, jako opiekująca się domem. Niestety mąż ją zdradzał i mąż ją zostawił. Została samotną matką z trywialnym wykształceniem i jeszcze więcej trywialną pracą, jeszcze daleko przed chorobą córki ledwo starczało jej od pierwszego do pierwszego, były wprawdzie alimenty od byłego, ale tyle, co kot napłakał. Owszem, są różne fundacje, ośrodki wsparcia, uruchamia się specjalny numer konta. Ludzie mogliby pani Zuzie pomóc, ich datki mogłyby uratować jej dziecko. Ale nie wiadomo, czy pomogą. Dramat pani Zuzy nie jest tak malowniczy i medialny w wyrazie, jak dramat dzieci głodujących w Afryce. Jej córka jest banalnie biała w kolorze, całkiem zwyczajna i niepozorna, nie ma tak uroczo wydętego brzuszka jak te ciemnoskóre maleństwa, jej cierpienie wydaje się jakieś takie mało przejmujące, ciche i nieznaczne. Nie wiadomo, czy jest sens pomóc akurat pani Zuzie. Co innego biedne sieroty w Kambodży – Angelina Jolie tak pięknie im pomaga, i to się wszystkim podoba, i ładnie w telewizorze wygląda. Za 70 złotych miesięcznie można osobiście stać się rodzicem adopcyjnym afrykańskiego dziecka. Papiery i wszystko załatwia się praktycznie zdalnie, z konta owe 70 złotych pobierane jest automatycznie – nie trzeba tego samemu dopilnowywać, no i na bieżąco dostaje się na maila zdjęcia naszego ciemnoskórego adoptowanego dziecka, więc z dnia na dzień możemy w zaciszu domowego ogniska podziwiać wspaniały progres w życiu tego dziecka z Afryki, do którego to progresu przyczyniamy się właśnie MY, dokładnie NAM dziecko to zawdzięcza swoje życie, MY jesteśmy stwórcami tego cudu, że jego opuchlizna głodowa z brzuszka tak ślicznie ustępuje, na egzotycznej buzi maluje się uśmiech, dziecko przysyła nam także ładne rysunki i laurki, które wykonuje osobiście specjalnie dla NAS, opieczętowując je wyrazami miłości, wdzięczności oraz dziękczynienia. A nasze polskie dzieci, takie jak córka pani Zuzy?…

Poradnik Młodego Polaka

Nasze polskie biedne dzieci nie są przecież tak biedne jak dzieci w Afryce, to po pierwsze. Po drugie, mają swoich rodziców – oni to powinni zajmować się ich pielęgnowaniem, wyżywieniem i edukacją. Co z tego, że w wielu polskich domach dzieci nie dojadają – no ale coś tam przecież jedzą, więc nie przesadzajmy! Do szkoły chodzą? Chodzą! To nie róbmy problemu z niczego. Inne dzieci mają dużo gorzej – na przykład te w Afryce.

Zresztą nie wiadomo, czy takiej pani Zuzie opłaca się zaufać. A skąd mamy wiedzieć, czy nas nie zrobi w trąbę i nie weźmie sobie tych naszych pieniędzy, co jej damy, na wódkę? No niby jest jakaś fundacja, która to wsparcie dla pani Zuzy patronuje, ale przecież te wszystkie fundacje, to złodzieje. A ta fundacja, przez którą idzie nasze 70 złotych miesięcznie na to dziecko w Afryce? No ta fundacja, to co innego, ta jest wiarygodna, bo przecież systematycznie wysyła nam zdjęcia tego podopiecznego, na których jasno widać, że małe się radośnie uśmiecha i jest szczęśliwe. Tak, ta fundacja, to co innego, bo to wszystko jest tak daleko od nas, że aż wydaje się realne na samo „słowo honoru”. Co innego tutaj, w Polsce. Tutaj, żeby pani Zuza dostała jakieś środki z ludzkich datków, to musi czekać sobie i czekać, wypełniać stosy skomplikowanych papierów, co jest dla niej trudne, bo to prosta kobieta jest. Jakby nie była taka prosta, to by mogła nakręcić komórką wzruszający film o swojej córeczce i umieścić go na Youtube. Twórczy, inteligentni rodzice mają tyle możliwości, żeby chronić swoje dzieci. Pani Zuza kocha swoje dziecko równie mocno, ale miłość nie ma tu nic do rzeczy. Dlatego dziecko pani Zuzy cierpi bardzo cicho i nieznacznie, ulica Pusta jest tylko jedną z setek anonimowych ulic, tak obskurną i szpetną, że doprawdy nie warto się tym miejscem i takimi ludźmi w ogóle interesować.

Jak za pięć minut córka pani Zuzy umrze, prawie nikt nawet nie zauważy. Bo to dziecko i ta matka od początku nie były ani trochę malownicze i medialne, ich tragedia była taka jakaś nieistniejąca, nieprawdziwa, mało przekonywująca. Żeby pani Zuza i jej dziecko chociaż kloszardami były, żeby na ulicy mieszkały – to może ktoś by przeanalizował ich sytuację. Ale taka uśredniona bieda nie jest wystarczająco romantyczna, żeby zaraz wszyscy mieli się pochylać i przybiegać z pomocą. A już na pewno nie państwo – problemy państwa leżą zupełnie gdzie indziej, ale do puli takich problemów na pewno nie ma prawa się zaliczać jakiś tam zwykły, prosty, średnio biedny obywatel. Problemy, które rozwiązuje państwo, to jest na przykład in vitro oraz legalizacja małżeństw homoseksualnych – bo to są właśnie pierwsze w kolejności do rozwiązania problemy biednego polskiego społeczeństwa, w którym dzieci nie dojadają, a ludzie nie mają pracy, a niepełnosprawni od dawna siedzą potulnie pozamykani w domach, bo już stracili wszelkie nadzieje, że kiedyś ktoś zbuduje tu podjazdy dla wózków i załata dziury w chodnikach i ulicach.

A jeszcze tak w ogóle, to nie do wszystkich chce dotrzeć, że to, że Warszawa ładnie wygląda i ma fajne metro, i działają cudownie ruchome schody na Centralnym, to nie znaczy, że cała Polska ma się dobrze i dziarsko. Tu wszędzie wokół jest ryzyko stania się kloszardem, tu wszędzie wokół jest uśredniona bieda i mało kto chce zrozumieć, że taka bieda często jest najgorsza.

 

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (16)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *