Poradnik Młodego Polaka – Jak zostać kloszardem? „Uchodźcy”

W ścisłym centrum miasta Łodzi, na obskurnym niby parkingu, który wygląda jak klepisko – mieszka kloszard. Naprawdę – najzupełniej prawdziwy kloszard. Ktoś wyrzucił na parking starą, podartą, lekko spleśniałą kanapę i jeden kloszard na niej sypia. Przez całe lato 2015 mieszkańcy Łodzi oraz przyjezdni mogą podziwiać z bliska prawdziwego – rasowego – kloszarda, jak zwierzę w zoo. Zwierzę, czy człowieka? Hmm… Okazuje się: trudne pytanie!

Kloszard przybywa na kanapę o godzinie mniej więcej 21.00 każdego wieczora, pomiędzy siódmą a ósmą rano kanapę opuszcza. Cała kanapa oczywiście mocno cuchnie, sam kloszard ma szorstką i zużytą z wyglądu twarz, opuchniętą od alkoholu i biedy. Bez przerwy otrzymuje on żywe zainteresowanie, rzeczywiście niczym zwierzę w zoo – a może jednak człowiek, wszak jeszcze w XX wieku ludzkość znała ludzkie ogrody zoologiczne, w których z lubością za kratami ku uciesze tłumów wystawiano małe czarnoskóre dzieci lub egzotyczne kobiety, lub egzotycznych mężczyzn. Natomiast ten łódzki parking, to dzisiejsze „łódzkie ludzkie zoo” nie ma krat, parking jest całkiem otwarty, każdy może przyjść bez biletu, a sam kloszard przejawia na tyle zaawansowaną obojętność na wszystko i wszystkich, że nie będzie protestował, kiedy będziemy z niego kpić, kiedy będziemy rzucać mu z obrzydzeniem kawałek suchej bułki jak dzikiemu psu, czy kiedy będziemy z organicznym i na pewno uzasadnionym wstrętem, w pośpiechu odwracać głowy.

I w innych miastach, i w Warszawie, możemy oczywiście spotkać podobnych kloszardów, tyle że w stolicy naszej, która pretenduje do miana metropolii finansowej i celebryckiej, liczba kloszardów optycznie jakby maleje, istnienie tych ludzi – nie zwierząt! – rozpuszcza się w malowniczym warszawskim pejzażu miejskim, ginie między blaszano-szklaną architekturą postmodernistyczną, no i wszyscy spieszą się dużo bardziej niż tutaj, w Łodzi. W takim prężnym, warszawsko-europejskim, zdynamizowanym pejzażu ogromnie trudno przystanąć na chwilę w cichym miejscu i zmusić się do poważnej refleksji. Inaczej rzecz rysuje się w Łodzi, jest to bowiem miasto z wszech miar opuszczone – jest to miasto starców o wątłych i arcyśmiesznych emeryturach, miasto garstki młodych bezrobotnych bez szans na własne mieszkanie i potomstwo, miasto dzikich dresów i miasto kloszardów… i niemal nikogo w tym mieście na nic nie stać – ale tę część z nas, która jeszcze nie całkiem się poddała i wciąż walczy o jakikolwiek byt, stać chociaż na poważną refleksję.

Gorący obecnie temat uchodźców z Syrii odbija się ludziom niepozbawionym racjonalnego zmysłu bolesną czkawką, prócz tego – odbija się natarczywie w portalach społecznościowych typu Facebook. Na Facebooku i warszawianin, i łodzianin – bezrefleksyjnie jednoczą się najpierw tęczowym filtrem, później – petycją opowiadającą się za życzliwym i ciepłym przyjęciem uchodźców z Syrii. Najwyższe szczyty modnej góry o nazwie Tolerancja zdobywa mem złożony z morskich fal, które na brzeg wyrzuciły trzyletnie martwe dziecko. Twarze uchodźców z Syrii na zdjęciach przebrane za twarzyczki płaczących dzieci dużo efektywniej przemawiają do polskiej wyobraźni – gdyby zdjęcia uchodźców z Syrii przedstawiały młodych silnych mężczyzn z maczetami w rękach, nie wzbudzałyby bezrefleksyjnej empatii i nie zaogniały prymitywnego pseudo altruizmu, karmiącego nasze przezroczyste ego… A gdzie owa poważna refleksja? Oto i ona:

Tak, przyjmijmy uchodźców pod swoje dachy, pomóżmy im, ochrońmy ich niewinne dzieci – oto europejska i godna szacunku postawa, każda inna opatrzona zostanie szpetną skaryfikacją jak świętym stygmatem, skaryfikacją o następującym kształcie: Polaku, jesteś rasistą, jesteś ksenofobem!

Te epitety przykleiły się do mnie na dobre – jestem rasistką, jestem ksenofobką, dziś noszę na sobie trwałe blizny w postaci wymienionych epitetów. Bo w naszym kraju, w którym głód cierpią nasze dzieci, w którym nasi obywatele tracą pracę i nadzieję, w którym stają się kloszardami – traktowani są jak egzotyczne zjawiska przyrodnicze, jak budzące śmiech albo wstręt zwierzęta w zoo. I o ich – o naszej sytuacji egzystencjalnej, materialnej, społecznej nikt za bardzo rozmawiać nie chce. Wyłącznie obca, cudza bieda w oczach Polaków „tolerancyjnych” uchodzi za wystarczająco malowniczą, by przyjąć ją pod swój dach. Obcy dramat i obca skaleczona mentalność wzbudzić mogą w nas, Polakach, chęć „pomocy”, tylko obcość żarliwie i skutecznie nawoła nas do owej bezrefleksyjnej tolerancji, tymczasem bród i fekalia na własnym – polskim – podwórku, kogóż miałyby obchodzić, zapytam się retorycznie, a mój głos pozostanie pustym żałobnym śpiewem wiatru na łysym polu.

Pomyśl tymczasem, że Twoje miłosierdzie może okazać się ulotne tak samo jak Twój pozornie średni materialny status. Mówisz, że nie posiadasz wiele, ale z uchodźcą możesz się podzielić. Sądzisz tak, bo uchodźcy z Syrii na razie są daleko – na tyle, iż zdają się bezbronni. Spróbuj w pierwszej kolejności pomóc polskiemu cuchnącemu kloszardowi, zadotuj go choć raz w życiu ze swojej kieszeni i zweryfikuj w ten sposób, czy faktycznie stać cię na kompletnie bezkrytyczny altruizm, przekonaj się, do jakiego stopnia jesteś tolerancyjny. Nie jeden polski kloszard – ten łódzki, i ten warszawski – też jest uchodźcą, który ucieka przed miażdżącym systemem i dotkliwym dramatem. Przed polskim, krzywdzącym systemem, przed polskim bezrobociem – przed polskim dotkliwym dramatem. W naszym kraju też toczy się wojna – bez broni, bez krwi, codzienna wojna maluczkich o marny byt, o pospolite przetrwanie. I Ty pewnego dnia możesz zostać cuchnącym kloszardem, bo stracić wszystko i nie posiadać nic w naszym kraju nie jest wcale tak trudno, jak dzisiaj Tobie się wydaje.

Tobie się wydaje, i mnie czasem – mnie też się tylko wydaje… Mój głos pozostaje pustym żałobnym śpiewem wiatru na łysym polu.

 

Justyna Karolak

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (11)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (4)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Batu chan się w grobie przewraca! Oto garstka uchodźców przybywa do Kraju nad Wisłą, i z każdym dniem słowa krytyki i oburzenia przybierają na silę, a radość mej udręczonej duszy rozkwita niczym wiosenny kwiat. Dlaczego? Ponieważ miło być świadkiem, jak coś potrafi zjednoczyć nasze społeczeństwo. Na co dzień skłóceni, skaczący sobie do gardeł, nagle z dnia na dzień Polacy mają w jakieś kwestii wspólne zdanie! A tego, tak przynajmniej uważam, bardzo nam potrzeba. Zjednoczone społeczeństwo, to silne społeczeństwo. Tylko silne społeczeństwa mogą walczyć o poprawę swego bytu. Uchodźcy są tutaj tylko narzędziem, środkiem do celu. Toteż radością napawają mnie informacje, że planowane są kolejne „dostawy” uchodźców. Więcej uchodźców, to większe oburzenie, i większa solidarność narodu. Jednak to prawda, że nic tak nie jednoczy ludzi, ani miłość, czy przyjaźń, jak wspólna nienawiść do czegoś.

    • Krzyśku, ależ śmiem wątpić, by w kwestii uchodźców społeczeństwo nasze było zgodne, zjednoczone. Niemała część z nas wydaje się niestety romantycznie zachłyśnięta ideą tolerancji i poprawności politycznej, tak modnej i pro-europejskiej. A ponieważ postawy te rodzą się jedynie z radosnych podrywów romantycznych i altruistycznych serc, warto je zracjonalizować, co niebawem nastąpi z naszej strony w szeregu artykułów na temat uchodźców. Tutaj, w moim „felietonowym” cyklu o polskim kloszardzie, temat został tylko delikatnie „liźnięty”, trochę wpleciony, ale już przygotowujemy materiały traktujące o tym temacie bardzo wprost. Kiedy się ukażą, nieustająco polecamy się do szerszej dyskusji :). A póki co – a ja nie wiem, czy jest się z czego cieszyć, chyba że to mocna ironia była z Twojej strony. Mnie w każdym razie szykowanie nam „kolejnych dostaw uchodźców” nie napawa radością ni wiosennym kwitnięciem, nie widzę w tym nic, naprawdę nic, dobrego… Pozdrawiam :).

  2. a dlaczego pole jest łyse… bo każdy kto próbuje coś zasiać jest karcony.

    • Drogi Zibikendo,
      a pole w tym artykule jest łyse, ponieważ pełni rolę metafory literackiej odnoszącej się do emocjonalności… nie wszystko w życiu da się upchnąć do ciasnej kategorii ekonomiczno-rolniczej 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *