Potop pochłonie Mosul

Trzęsienie ziemi w Shaanxi w Chinach w 1556 roku pochłonęło około 830 tysięcy ofiar. Bilans wielości śmierci był czterokrotnie większy od bomby atomowej zrzuconej na Hiroshimę w trakcie II wojny. Lecz największe hekatomby w dziejach ludzkości zawsze powodowała woda – powódź z 1987 roku, także w Chinach, zabiła około 900 tysięcy ludzi: najwięcej w historii ludzkości (chociaż niektóre źródła podają, że jeszcze straszniejsza była chińska powódź z 1931 roku – szacunki różnicują się od 145 tysięcy, aż do 4 milionów ofiar).

Rok 2017 ma szansę dorównać bądź przebić te straszne wydarzenia z przeszłości. Zagrożonych nagłą śmiercią jest 1,5 miliona ludzi, przy 6 milionach bez żywności i schronienia. Wiosną 2017 w Iraku może dojść do najbardziej tragicznego, bo i największego, potopu w dziejach. Wysoka na 112 metrów tama piętrzy długi na 13 kilometrów zbiornik o głębokości 52 metrów, który mieści w sobie 12 miliardów metrów sześciennych wody.

Zapora w Mosulu na rzece Tygrys, kiedyś nazywana tamą Saddama, nigdy nie powinna była powstać. Z silną presją na wybudowanie gigantycznego pomnika dla dyktatora, usadowiono ją w miejscu, które mogło pomieścić jak największe ilość wody. Lecz z geologicznego punktu widzenia, od początku wiedziano, że był to błąd, gdyż zbiornik spoczywa na rozpuszczających się w wodzie, wapiennych skałach. Od 1985 roku woda pod ciśnieniem wielu atmosfer powoli przesączała się przez wapień, tworząc w dnie kilkudziesięciometrowe leje krasowe, które powiększając się, podkopują fundamenty tego, co wybudował człowiek. Od samego początku wiedziano, że z tą tamą będą problemy, dlatego zbudowano tunele w jej podstawie, tak aby ekipy naprawcze, pompujące beton w tworzące się wyrwy, miały do fundamentów znacznie łatwiejszy dostęp.

Prace przy ratowaniu jedynego źródła energii w regionie trwały nieustannie od początku jego istnienia. Każdego dnia fundamenty monitorowało i wzmacniało kilkaset osób. W wywiercone otwory wciskano średnio około 10 metrów sześciennych mieszaniny gruzu i cementu dziennie. Cała jego fabryka pracowała na potrzeby systemów korekcyjnych. Gdy czujniki pokazywały zwiększenie ciśnienia od spodu działającego na fundament, oznaczało to, że woda wypełniła te miejsca – tam skała została już rozpuszczona przez wodę. Wtedy wiercono tam otwór i zalewano wytryskującą wodę cementem. Łącznie w takiej formie pod zaporę wtłoczono około 100 tysięcy ton materiału, całkowicie na ślepo, licząc na to, że iniekcje zapobiegną przelotowemu przebiciu przez przesączającą się wodę. Po wydrążeniu przelotowego kanału przez całą miąższość podstawy tamy, w jakimkolwiek miejscu, wody w żaden sposób nie da się już zatrzymać. Ciśnienie i przepływ przyspieszający rozpuszczanie skały są nieubłagane. Zapora rozpadnie się w ciągu 12 godzin. Nieustanna walka z naturą trwała w tych sztolniach przez ostatnie 30 lat – aż do powstania państwa islamskiego ISIS.

Kiedy ISIS w 2014 roku zdobyło Mosul i opanowało tereny wokół zapory, wtedy naprawy ustały. Do ucieczki zmuszeni zostali pracownicy konserwujący tamę. 1500 osób wraz z rodzinami na 18 miesięcy pozostawiło zaporę samej sobie. Sprzęt konserwujący, czujniki, a nawet pompy do cementu, zostały w większości zniszczone, fabryka betonu została zbombardowana przez Amerykanów, a w tym czasie woda tworzyła nowe ścieżki i wyłomy. Obecne prace naprawcze prowadzone są dorywczo i bez właściwego nadzoru. Kiedy próbowano naprawić przepust awaryjny doszło do zalania pomieszczenia kontrolnego zapory, zniszczenia systemów sterowania i śmierci dwu osób. Na podstawie badań chemicznych wiadomo, że woda w rzece poniżej zapory zawiera w sobie duże ilości rozpuszczonych skał. W 2016 roku tama w swojej zachodniej części zaczęła osiadać, co sugeruje poważnie posuniętą erozję. Nierównomierne opadanie zwiększa ponadto naprężenia w konstrukcji, potęgowane dodatkowo przez działanie tylko jednego z dwóch sąsiadujących ze sobą przepustów awaryjnych. Wedle raportu amerykańskiego korpusu inżynieryjnego, tama Saddama ma pod sobą około 23 tysiące metrów sześciennych „pustej”, wypełnionej wodą i pozbawionej skał, przestrzeni. We wnioskach końcowych napisano, że w każdej chwili może dojść do większego przesączenia i katastrofalnego rozmycia zapory w ciągu kolejnych godzin.

W przypadku utraty stabilności tamy, wysoka na 15 metrów fala zaleje praktycznie cały Mosul. Od brzegu rzeki ludzie będą musieli przebyć około 5,5 kilometra, aby opuścić zagrożony teren. Nad brzegami Tygrysu tłoczy się w namiotach około 1,2 miliona uchodźców ze strefy wojny. Brak systemu ostrzegania będzie zgubny zarówno dla miasteczek namiotowych, jak i dla gęściej zamieszkanych dzielnic miast, z których trudno szybko się wydostać. W wielu miejscach – ISIS nie pozwoli na ewakuację. W dole rzeki leży także Tikrit i Samarra. Po czterech dniach fala powodziowa dotrze do ogromnego Bagdadu, pozbawiając infrastruktury (w tym głównego lotniska, na którym mogłyby lądować samoloty z pomocą humanitarną) około 6 milionów ludzi i zalewając szlamem i odpadami ropopochodnymi około 2/3 irackich pól uprawnych. Głodni ludzie będą czekali tygodniami na jakąkolwiek pomoc.

O powadze zagrożenia władze irackie wiedziały od samego początku, bo już w pierwszych badaniach po wypełnieniu zbiornika znaleziono pierwsze pęknięcia i przesączenia. Raport inżynieryjny był dla projektu druzgocący. Jeszcze przed pierwszą wojną o Kuwejt rozpoczęto budowę bariery ochronnej w dole rzeki, mającej załagodzić skutki ewentualnej katastrofy, w postaci kolejnej, mniejszej już, tamy w Badush. Prace były ukończone w 40 procentach, gdy wybuchła pierwsza wojna iracka, która zastopowała wszelkie systemowe działania zapobiegawcze i naprawcze.

Pod koniec 2016 roku, tuż po wyzwoleniu Mosulu, władze rozpatrują i debatują wielowątkowy plan ratunkowy, ale każde z rozwiązań będzie niezwykle trudne. Demontaż tamy oznacza utratę zasilania dla większości populacji i zajmie dużo czasu. Otulina betonowa sięgająca wystarczająco głęboko, by nie straszne jej było przesiąkanie wody (minimum 250 metrów) będzie kosztowała co najmniej 3 miliardy dolarów. Kraju ogarniętego wojną obecnie na to nie stać. Dlatego władze dążą do wznowienia tymczasowych, a sprawdzających się jak do tej pory, wypełnień betonowych, na co 300-milionowy kontrakt wygrała właśnie włoska firma Trevi i wkrótce rozpocznie ona systematyczne prace zabezpieczające.

Inżynierowie szykują się do naprawy przepustu przydennego i obniżenia poziomu zbiornika, redukując ciśnienie oddziaływające na ściany zapory. Lecz władze irackie są skrępowane, niezdecydowane i zaślepione wieloma uspakajającymi sygnałami od swoich dyrektorów, którzy zapewniają, że panują nad sytuacją. Zmniejszenie poziomu lustra wody oznacza mniejszą produkcję prądu, co wiąże się z poważnymi reperkusjami społecznymi.

Jeśli biurokratyczne ustalenia nie będą trwały zbyt długo, być może zdążą przed wiosennymi roztopami roku 2017. Jeśli działania ISIS zniweczą albo opóźnią ten proces, rok 2017 może być niechlubnie zapamiętany, jako symbol demokratycznej niemocy decyzyjnej, która doprowadziła do największego potopu w historii ludzkości.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *