Prezydent Europy

Prezydent Europy

Jesteśmy na progu trudnych czasów, które mogą doprowadzić Europę do kolejnej fali zgonów.

Nie musi się to wydarzyć z powodu użycia nowej, wyjątkowo śmiercionośnej broni. Do tryumfu zła wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.

Jeśli wystarczająco długo utrzyma się indolencja elit, która przełoży się na brak zdolności do epidemiologicznej ochrony ludności – wtedy może dojść choćby do epidemii. To epidemie odpowiedzialne są za największe hekatomby ludności Europy w dziejach. Czarna śmierć, która doprowadziła do ciemnych wieków średniowiecza, zabiła na południu kontynentu ponad 80 procent populacji. To ponad dziesięciokrotnie więcej, niż tragedia II Wojny Światowej, biorąc pod uwagę proporcję populacji. Drugą największą epidemią była Hiszpanka, odpowiedzialna za śmierć około 50 milionów Europejczyków; to ponad 35 milionów więcej niż pochłonęła I Wojna Światowa.

Europa jest obecnie rządzona przez biurokratów, których umysł skupia się na wzajemnych powiązaniach pomiędzy ogólnikowymi dokumentami. Taka to ich smutna i jedyna aktywność, która prowadzi do wykształcenia elity o daleko posuniętej indolencji wobec realnych problemów ludności, objawiającej się skupianiem w dyskursie politycznym na zjawiskach, będących w dużym oderwaniu od rzeczywistości. Problem ten dotyczy nawet „ponad” przeciętnie inteligentnych polityków – wystarczy, że są oni obecni w takim systemie wystarczająco długo.

Jak w takim razie Europa powinna być rządzona?

Ciekawą konstatacją jest, że struktura władzy generująca polecenia (władza wykonawcza), ograniczenia (władza ustawodawcza) oraz generująca różne formy zastraszania (władza sądownicza) – dla samego społeczeństwa nie ma znaczenia. To dlatego prawie nikt nie interesuje się polityką. Liczy się skuteczność władzy – mająca swoje bezpośrednie przełożenie na powodzenie ludności.

To definicja „powodzenia danej społeczności”, wyznaczająca cele dla polityków, jest ważna, a nie nazwa systemu politycznego, jaki na danym terytorium panuje. Nie ważne, czy jest to –izm, jakaś –kracja, czy zwyczajna brutalna dyktatura. Ważne jest, czy ludzie chcą żyć w miejscu, w którym są dane rządy sprawowane.

Żeby wyjaśnić, jak bardzo system polityczny jest bez znaczenia dla ludności, posłużę się bardzo skrajnym przykładem, porównując ze sobą najlepszy możliwy system – demokrację, z systemem najgorszym z możliwych – komunizmem.

Chiny i Indie wybiły się na antykolonialną niepodległość mniej więcej w tym samym czasie, w połowie XX wieku. Były to, tak samo biedne, państwa z ambicjami. Miały też podobną, ogromną liczbę ludności. Oba narody miały za sobą trwającą wiele tysięcy lat historię i były pełne bardzo inteligentnych ludzi, z których można było rekrutować do elit wyznaczających jakość władzy.

Prezydent Europy 1

W przypadku Chin w latach 1949 – 1979, na całym terytorium panował komunizm. Były to złe rządy komunistycznego terroru, w którym błędne centralne zarządzenia, okazywały się dla społeczeństwa wyjątkowo szkodliwe. Najsroższym przykładem był przypadek obwinienia ptaków za uszczuplanie zasobów żywności. Z powodu zaobserwowania przez zbrodnicze komunistyczne władze, że ptaki wyjadają dopiero co wysypane i nieprzykryte ziemią ziarna na polach, nakazano ich eksterminację. Wybicie ptaków spowodowało wzrost liczby owadów, które dosłownie zjadły całe zasoby żywności, co doprowadziło do wielkiego głodu, w wyniku którego zmarło od 30 do 40 milionów ludzi.

W przypadku Indii mieliśmy do czynienia z demokracją. Systemem, który jest bardzo mało opresyjny i który cechuje bardzo duża bezwładność. Demokracja, czyli system, w którym najwolniej się cokolwiek dzieje, jest idealna na czasy dobrobytu i pokoju. Lecz w tamtych latach w Indiach mieliśmy do czynienia z rosnącym liczebnie i bardzo biednym społeczeństwem, które do rozwoju potrzebowało bardzo wielu szybko i sprawnie podejmowanych decyzji. W rezultacie, zbrodnicze demokratyczne władze nie zrobiły nic, żeby poprawić los milionów swoich obywateli.

Prezydent Europy2

Efekt końcowy był podobny w obu krajach.

W komunistycznym kraju, z pełną premedytacją i specjalnie – władza mordowała ludzi i podejmowała masę niepotrzebnych i głupich decyzji, co prowadziło do śmierci bardzo wielu Chińczyków.

W demokratycznym kraju, z pełną premedytacją i specjalnie – władza nie robiła nic, bojąc się podjąć jakąkolwiek niepopularną decyzję, która mogła skutkować utratą mandatu w kolejnych wyborach i tylko się bogaciła, co prowadziło do śmierci bardzo wielu obywateli Indii. Lecz w przypadku tego ostatniego systemu, „oficjalnie” były to śmierci z tzw. „przyczyn naturalnych”.

Raport na temat śmiertelności w obu krajach w latach 1949 – 1979, jaki sporządził ekonomista Jean Dreze, jasno wskazuje taki sam rezultat. Indolencja skuteczności obu rządów doprowadziła do zgonów ponad 100 milionów ludzi.

Dla tych, którzy umierali, nie miało znaczenia, jaki system nie zapewnił im dostępu do żywności, schronienia i lekarstw. Nie ma różnicy dla społeczeństwa, czy rząd najpierw wyprodukuje, a potem roztrwoni – czy w ogóle nie wytworzy niczego, bo wcale nie rządzi.

Jak w takim razie Europa powinna być rządzona?…

Skutecznie.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *