Problemy Europy

Problemy Europy

Jesteśmy na równi pochyłej jeśli chodzi o demografię. Dzietność Europy jest na poziomie 1,5, lecz dzietność rdzennych Europejczyków jest niższa, prawdopodobnie na poziomie 1,3 – co jest katastrofą, tyle, że z odroczonym terminem wykonania wyroku.

Dla społeczeństwa składającego się z 200 osobników, wśród których kobiety to połowa, oznacza to, że 100 kobiet urodzi 130 dzieci. Z czego statystycznie 65 z nich będzie dziewczynkami. Teoretycznie te 65 kobiet urodzi 85 dzieci. Jednak to pokolenie będzie już obciążone pracą na 200 rodziców i dziadków. Spowoduje to dalszy spadek dzietności, bo przy tak wysokich podatkach wielu potencjalnych rodziców będzie przez cały czas pracować, nie mając czasu dla rodziny. Oznacza to redukcję średniej urodzeń – co przełoży się na dzietność na hipotetycznym poziomie 30, czy 35 dziewczynek. W rezultacie w trzecim pokoleniu zdolność do rozmnażania zupełnie się załamie, bo około 60 obywateli będzie utrzymywać około 300 osób – minimum trzy razy więcej i nie będą oni mieli czasu na dzieci. Oznacza to, że bez wojen i epidemii, w czwartym pokoleniu, czyli już za 80 do 100 lat, ludność Europy zredukuje się 10- lub 20-krotnie – do zaledwie kilkudziesięciu, być może 40 milionów osobników.

Jesteśmy fatalną kulturą do wychowywania dzieci. Pracujemy na taki status już dwa wieki. To są te fatalne skutki Rewolucji Francuskiej, które będziemy mogli w pełni ocenić dopiero za minimum 80 lat.

Na drodze ku zagładzie Europy pierwszy był Napoleon, który umocnił konsekwencje przewrotu Rewolucji Francuskiej. Po jego reformach społecznych i wprowadzeniu kodeksu praw, powrót do systemu arystokratycznego stał się niemożliwy. Dzięki temu ostatecznie zakończył się system feudalny, a Europa weszła na ścieżkę kapitalistycznego rozwoju.

Jednak w obszarze sposobu wyboru fachowców do sprawowania władzy, w Europie ziała intelektualna pustka – absolutny brak pomysłu na to, co lepiej i dalej. Kiedyś, szlachtę od dziecka przygotowywano do spełniania pewnej funkcji społecznej, od dziecka uczono ją mądrego podejmowania decyzji. Ale w Europie po Kongresie Wiedeńskim, w obliczu rozwoju maszyn i powstawania nowej klasy społecznej – przedsiębiorców, nie było czasu na wychowanie kolejnych zarządzających społeczeństwem pokoleń.

Syn fabrykanta nie uczył się, jak rozmawiać z wieśniakami, którzy są pod jego „opieką” – był uczony jak rozmawiać z innym fabrykantem i jak zarządzać firmą, bo dopiero taka rozmowa przynosiła zyski. W rezultacie domenę władzy publicznej oddano w ręce sprawnych manipulatorów, którzy potrafili budować wśród prostych ludzi poparcie, przy jednoczesnym braku szacunku dla nich. Tak powstała era mediów masowych, w tym powielaczy, na których budowano siłę związków zawodowych. Wprowadzono system wyboru władz, liczący się z tak zwaną „opinią publiczną”. Już sam Napoleon zauważył tę przemianę, mówiąc, że „należy różnicować podatki, aby wydawały się mniej uciążliwe”.

Problemy Europy 1

W rezultacie możliwie najbardziej skomplikowano systemy społecznej wymiany, aby stały się one dla rządzonego nieczytelne, bo „w mętnej wodzie lepiej się pływa”. Zaczęło się to od systemów podatkowych, a skończyło na ubezpieczeniach. Potem, w XX wieku, ubezpieczenia społeczne stały się przymusowe i po raz pierwszy w historii człowiek samotny, bez oszczędności, mógł utrzymać się u schyłku życia. Już nie potrzebował dzieci. Dzieci nie wiedziały, skąd się biorą pieniądze na emerytury. Podatki musiały wzrosnąć, bo jako efekt uboczny pojawił się żelazny elektorat władzy, czyli urzędnicza klasa próżniacza. Cześć z obciążeń, dla niepoznaki, przybrała nowe miano „składek”.

Władza publiczna okłamuje europejskiego obywatela na każdym kroku. Jest to moralnie dużo gorszy system od tego, jaki panował wcześniej, kiedy baron lub książę trzymał przed swoimi poddanymi wiele w tajemnicy. Stopień obłudy, pomimo zmniejszenia czysto fizycznego ucisku, przerósł wszystko.

Obecnie nadal nie mamy klasy elit, czyli systemu wyboru fachowców spośród dorastających młodych ludzi, którzy mają odpowiednie predyspozycje. Możliwości kariery politycznej sprowadzają się do: kopania rowów w ramach wolontariatu i tworzenia powszechnego złudzenia posiadania altruizmu na poziomie choroby psychicznej (przy karierze: rada osiedla, rada miejska, poseł). Drugim wzorcem kariery jest zwyczaj noszenia teczek za możnymi (przy karierze: pracownik biura wyborczego, sekretarz, poseł). Jedyne, co łączy wszystkie tego typu działania, to absolutna hipokryzja w kontaktach z innymi obywatelami. Wymusza ją ślepa lojalność wobec wodzów w strukturach oraz szereg niezaspokojonych osobistych wymagań młodych ludzi – czysto ekonomicznych czynników napędzających ich do pracy.

Skandalem jest, że ludzie dążący do władzy muszą zapewniać sobie byt na etapach pośrednich, nawet jeśli są wybitni. Powoduje to, że muszą korumpować się, wchodząc w różnego rodzaju układy biznesowo-polityczne, które będą wykorzystane na późniejszym etapie ich kariery – zawsze wbrew racji stanu. Każda poważna kampania polityczna wiąże się z wiecami i tworzeniem sieci interesów mających wspomagać promowaną kandydaturę. W ostatnich krytycznych miesiącach przed wyborami, polityk zamiast poznawać tajemną wiedzę konieczną do sprawowania władzy, buduje zaledwie poparcie, nie ucząc się przy tym niczego pożytecznego do wykonywania późniejszej funkcji. Co gorsza, ci słabsi i przegrani mają równie dużą szansę zrobienia zastępczej, urzędniczej tym razem kariery. To oznacza, że nie ma w naturze tego systemu metody selekcji najlepszych. Po prostu każdy garnie się do próby zdobycia władzy, mając alternatywę wobec porażki w postaci uzyskania lukratywnej synekury.

Problemy Europy 2

Jesteśmy ślepą kulturą – ślepą na władzę. Zachłyśnięci naszym rozwojem ekonomiczno-technologicznym, całkowicie przespaliśmy rozwój, ewolucję czy zmianę koncepcji wyboru władzy. Europa Zachodnia wraz z Ameryką miała tak wielką przewagę militarną i gospodarczą, że mogła sobie pozwolić na większą historyczną częstość posiadania marionetek i idiotów w strukturach zarządzania.

Lecz obecnie ta dziejowa przewaga staje się zbyt mała. Cały świat wypłaszcza się i homogenizuje, przez co lepsze systemy wyboru przywódców, długoterminowo zaczynają wygrywać nad opartym na manipulacji własnym społeczeństwem – systemem zachodnim.

Musimy więc wkrótce wypracować nowy, lepszy system selekcjonowania liderów, gdyż obecne rozwiązania promujące sprawnych manipulatorów, w XXI wieku, przy powszechności dostępu do informacji, stają się coraz bardziej infantylne, a przez to śmieszne. Już nie można sprawnie oszukiwać, kiedy informacja o nas samych stała się dobrem powszechnym, bo można znaleźć kompromitujące materiały na każdego – nawet najbardziej uważnego polityka.

Oczywiście praprzyczyną barier wyobrażeniowych krajów pierwszego świata wobec zmian, jest ich niezdolność do reformy własnego systemu edukacji. To już drugi wiek mija bez gruntownego przejrzenia i przyjrzenia się tym starym, zakurzonym już metodom.

Jakimiż anachronizmami stały się nasze szkoły i uniwersytety. Nic dziwnego, bo skoro dawały nam przewagę technologiczną i tworzyły te wszystkie wynalazki, uważano, że niczego nie trzeba zmieniać. System edukacji zreformował wszystko, za wyjątkiem siebie. Nie chcąc być sędzią we własnej sprawie, zaniechał on próby przyjrzenia się swoim układom wewnętrznym.

To w starym, industrialnym szkolnictwie człowiek sprowadzony jest do roli wykonującego ślepo rozkazy bezmyślnego robotnika. Nic dziwnego więc, że nie jesteśmy w stanie wykrzesać z takiego systemu nic więcej. Został on stworzony, aby produkować ludzi przeciętnych. Brakuje mu narzędzi do wyboru ludzi wybitnych i predystynowanych, także do tej najważniejszej roli, czyli do sprawowania władzy.

Gdyby szkoły nie sadzały równo w ławkach. Gdyby nie tworzyły wrażenia, że lepiej jest się nie wychylać za bardzo, bo przeszkadza to w lekcji. Gdyby nie trzeba było czekać na najwolniejszych w klasie, aż oni również przyswoją przekazywany materiał – usunęlibyśmy dopiero czynniki negatywne w systemie nauczania. Pozbycie się tych czynników, które podcinają skrzydła wybitnym, nie uczyni jeszcze ze szkół inkubatorów przyszłych liderów.

Trzeba zrozumieć naturę problemu, że sprawowanie władzy zawsze przynależy nielicznym. Problem polega na tym, żeby wyselekcjonować najwybitniejszych nielicznych. Nie możemy promować systemu amerykańskiego, który jest tak samo niewydolny, zamiast upadlać, robi coś przeciwnego, mówiąc wszystkim: „Potrafisz!” i „Jesteś najlepszy!”. Nie możemy dawać fałszywych nadziei na karierę w koszykówce komuś z niskim wzrostem. Stosowanie coachingu, czyli nieustanne próby wmawiania dzieciom wizji sukcesu na zasadzie mantry jest tak samo szkodliwe. Chcemy tylko, aby te nieliczne osoby, mające realne przywódcze predyspozycje i zdolności, miały okazję rozwinąć się, jeśli to wybiorą, głównie w tym kierunku.

Problemy Europy 3

W tym celu trzeba zmienić sposób, w jaki funkcjonuje nasz system edukacji. Muszą odbywać się w nim zajęcia grupowe, a nie klasowe. Cele postawione przed małą grupą uczniów muszą być osiągalne za pomocą wspólnego wysiłku. Trzeba również wprowadzić zdrową rywalizację pomiędzy grupami. Odpowiedzialność zbiorowa nie obwinia i nie degraduje osobiście, w przypadku przegranej. Jest więc dużo bardziej łagodna dla psychiki dziecka od indywidualnej konkurencji, jaka w elitarnych szkołach staje się z czasem wielkim stresem. Indywidualna konkurencja czyni z adwersarza osobistego wroga i zachęca do nieuczciwej rywalizacji. Tymczasem grupowa rywalizacja jest dużo bardziej uczciwa, bo w przypadku prób forsowania przez kogoś działań podstępnych, wymaga ona dużo większej liczby zabiegów, aby przekonać innych do nieuczciwości i kończy się na wypracowywaniu konsensusu.

Składy grup w szkołach trzeba dość często zmieniać, tak aby nie wytworzyła się subkultura polaryzująca rzeczywistość w rodzaju „my” i „oni”. Jeśli wśród uczniów będzie ktoś, kto ma predyspozycje do organizacji grup i bycia liderem, łatwo da się to zauważyć, m.in. monitorując poprawy osiągów grup po dołączeniu do nich konkretnego dziecka. Wystarczy sprawdzić, czy przejście konkretnego ucznia do różnych grup miało znaczący wpływ na poprawienie zbiorowej sprawności uczniów.

Mając do dyspozycji to narzędzie selekcji, stworzylibyśmy dopiero fundament. Podstawę nowego i lepszego systemu wyboru ludzi władzy, w postaci zaplecza kadr, z których można wybierać. Jednak oprócz selekcji na podstawie predyspozycji, trzeba dodatkowo stworzyć system motywujący oraz system wyboru na stanowiska na podstawie indywidualnych kompetencji. Zdolność do kierowania ludźmi sama w sobie nie będzie społeczeństwu przydatna, bez ciężkiej pracy, etyki i dużych pokładów wiedzy merytorycznej takiego człowieka. Predyspozycje, to jest dopiero początek drogi, ale zachodni system społeczny nie robi nawet tego.

Problemy Europy 4

Nie będziemy wiecznie odporni na skutki naszych działań, bo naszym konkurentem powoli przestaje być środowisko i przyroda, a zaczyna być alternatywna grupa społeczna rządząca się innymi prawami. Z punktu widzenia przyrody i poziomu życia jednostek być może dobrze byłoby mieszkać w 40-milionowej Europie. Lecz w obliczu konkurencji ze strony Afryki, która do końca obecnego wieku osiągnie od 6 do 16 mld ludności – niska dzietność Europy to deklasacja i utrata dorobku ostatnich tysięcy lat rozwoju naszej kultury. Teraz już nie możemy być wystarczająco dobrzy, musimy też za bardzo nie odstawać od innych. Inaczej nasz europejski sposób życia zostanie zastąpiony gorszym, który jest forsowany przez lepszych przywódców. Nasze niewątpliwe osiągnięcia zostaną zaorane przez przybyszów, których nie będą w stanie powstrzymać nasi wybrakowani liderzy.

Potrzebujemy gruntownej zmiany systemu społecznego w Europie.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *