Prof. Agnieszka Zalewska – Polka prezesem Rady CERN

 

„Uważałam za naturalne, że mam takie same szanse i możliwości jak mężczyźni” – te słowa usłyszeć można było w jednym z wywiadów przeprowadzonych z prof. Agnieszką Zalewską, w latach 2012–2014 będącą prezesem Rady CERN (Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych). Została mianowana na to stanowisko jako pierwsza kobieta i pierwszy Polak w historii oraz pierwsza osoba pochodząca z kraju spoza kręgu założycieli.

„Nigdy się nie zdarzyło, żebym nie miała pieniędzy na książkę”

Urodzona w Krakowie w 1948 roku, Agnieszka Zalewska, z domu Bąk, została wychowana w duchu patriotyzmu, a jej rodzina – poza szacunkiem do ojczyzny – wpoiła jej także respekt wobec nauki. Mimo braku wykształcenia wyższego, w zdobyciu którego przeszkodą okazała się wojna i okupacja, rodzice wiedzieli, jak ważne w życiu jest dochodzenie do prawdy i ciągły rozwój. Ojciec był elektrykiem, mama ukończyła szkołę krawiecką – należy jednak dodać, że gdyby nie przedwczesna śmierć pradziadka prof. Zalewskiej, matka najpewniej zostałaby nauczycielką w procesie tajnego nauczania.

Jednak zafascynowanie książkami i  miłość do kraju sięga jeszcze dalej wstecz, gdyby spojrzeć na drzewo genealogiczne Zalewskiej. Pradziadek – Franciszek Wójcik – to jeden z założycieli PSL-u; był samoukiem, zasiadał w sejmie polskim. Co więcej: zasłużył się oświacie, zakładając jako wójt gminy Wyciąże jedną z pierwszych w Galicji, siedmioklasową szkołę podstawową, która dawała możliwość kontynuowania nauki w gimnazjum. To także z historii pierwszego małżeństwa pradziadka fizyczka wyniosła wzór partnerstwa w związku. Prababcia była kobietą „znakomitą”, która z całych sił wspierała działalność męża, otaczała opieką i troską pokaźną biblioteczkę oraz przechowywała liczne szkice reform i rękopisy mówiące o ówczesnym stanie rzeczy. Małżeństwo końca XIX wieku było wzorem do naśladowania.

Zalewska wychowywana była wraz z bratem w harmonii i umacniana w przekonaniu, że nie ma słabszej lub silniejszej płci: mężczyźni i kobiety są sobie równi i na sukces nie ma wpływu to, czy dana osoba jest z Wenus czy z Marsa.

Z matką mamy Zalewska żyła w głębokiej przyjaźni, a wuj Antoni walczył w bitwie o Anglię. Dziadek z kolei był ułanem, którego fantazja – obok odwagi – zasługiwała na podziw. Podobno gdy zaczynał opowiadać historie swojego życia, wnuki siedziały z zapartym tchem.

Z czystym sumieniem stwierdzić można, że rodzina odegrała dużą rolę w tym, jak potoczyło się życie Zalewskiej. Ona sama niejednokrotnie podkreśla w wywiadach, że mimo iż nie wywodziła się z bogatego rodu, to jednak na książki w domu nigdy nie brakowało pieniędzy. Rodzice kształcili zarówno syna, jak i córkę. Kierowali ich na lekcje języków obcych, na wycieczki szkolne. Nie skąpili na nowe podręczniki czy prenumeraty czasopism naukowych, w których zaczytywała się kilkunastoletnia przyszła fizyczka. Byli dla niej wsparciem, zawsze stali obok i służyli radą. Dzięki nim młoda dziewczyna mogła wybrać zawód zgodny z jej zainteresowaniami. Wspomina  też uczucie „całkowitej swobody” zarówno w sprawach związanych z wyborem uczelni i kierunku studiów, jak i pokierowaniem całym swoim życiem – od czasów nastoletnich Zalewska wiedziała, że to ona jest odpowiedzialna za swoje decyzje i nikt ich za nią nie podejmie, i że to ona jest panią swojego losu.

„Marzyłam, żeby zostać odkrywcą”

Od dzieciństwa podsycano w Zalewskiej ciekawość świata. Było czytanie książek Szklarskiego, były prenumeraty „Problemów”, „Mówią wieki”, „Poznaj świat” i „Poznaj swój kraj”… Młoda dziewczyna interesowała się zarówno geografią, jak i historią, ale przede wszystkim – naukami ścisłymi. Już w szkole podstawowej pojęła, że to, co dla niej jest klarowne i przystępne, innym sprawia niemałe trudności. Dziś uważa, że miłość do fizyki zaszczepił w niej nauczyciel z podstawówki, według którego kluczem do poznania świata było doświadczenie, dlatego też na każdej lekcji więcej uwagi poświęcał nie teorii, lecz praktycznemu wykorzystaniu zagadnień i doświadczalnemu potwierdzeniu swoich słów.  W liceum Zalewska kontynuowała więc rozwój w kierunku przedmiotów ścisłych i w trzeciej klasie ostatecznie zdecydowała się na studiowanie fizyki.

W 1971 roku ukończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w specjalizacji eksperymentalnej fizyki cząstek, a cztery lata później na tej samej uczelni otrzymała tytuł doktora nauk fizycznych. To tutaj także poznała swojego przyszłego męża – Kacpra Zalewskiego. Wykładał on wówczas termodynamikę na Wydziale Fizyki UJ. i pochodził z rodziny akademickiej o szerokich horyzontach społecznych.

Zalewska, działając w Kole Naukowym Studentów Fizyki, uczestniczyła w wielu dyskusjach z zafascynowanymi naukami ścisłymi młodymi ludźmi, ale też wyjeżdżała z nimi w polskie góry, gdzie organizowano szkoły letnie i zimowe. Na jednym z takich wyjazdów rozpoczęła się jej znajomość z Kacprem Zalewskim.

Oboje zaznaczają, że do dziś uzupełniają się doskonale – on jest teoretykiem, ona pogłębia wiedzę dzięki doświadczeniu. To sprawia, że wspólnie mogą zdziałać naprawdę wiele – w niejednej pracy pomagali sobie, wzajemnie uzupełniając wiedzę. Zalewska akcentowała zresztą parokrotnie, że na jej sukces złożyło się wiele czynników, w czym niemałą rolę odegrał mąż, „największe szczęście życia”, będący od 45 lat zawsze pierwszym konsultantem jej tez i projektów.

W 1975 roku wspólnie wyjechali do Genewy, gdzie Zalewski pracował na etacie w organizacji CERN, a jego żona działała w tej samej organizacji jako wolontariusz. Już wcześniej, bo podczas pisania pracy magisterskiej, dzięki kontaktom naukowym, m.in. z Marianem Mięsowiczem, współpracowała  w międzynarodowym zespole badaczy i opierała swoje działanie na danych z CERN. To wówczas rozpoczęła się jej przygoda z  Europejską Organizacją Badań Jądrowych.

„Sukces to praca, praca, praca”

Aby móc poszczycić się tytułem prezesa Rady CERN, Agnieszka Zalewska musiała pokonać długą drogę. W czasie swojej kariery naukowej pracowała w laboratoriach w Stanach Zjednoczonych, Francji czy Japonii. Współpracowała z wieloma instytucjami zajmującymi się nauką. Od 1971 roku była związana z krakowskim Instytutem Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk, gdzie w 2000 roku otrzymała tytuł profesora zwyczajnego.

Poza tym przez ponad czterdzieści lat prowadziła zajęcia na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez kilka lat wykładała także na Uniwersytecie Śląskim. Jednak, jak sama podkreśla, jej kariera zawodowa to długotrwały proces. Gdyby miała wskazać punkt zwrotny, byłoby to rozpoczęcie badań w ramach eksperymentu DELPHI. W czasie jego trwania powstała praca zatytułowana: „Krzemowy detektor wierzchołka w eksperymencie DELPHI – od pomysłu do wyników z fizyki”, na podstawie której Zalewska habilitowała się w 1995 roku.

Była także członkiem Komitetu Polityki Naukowej CERN, będącym organem doradczym Rady CERN do spraw naukowych. W  jego ramach prowadziła panel naukowy dotyczący fizyki neutrin. To tutaj spotkała największe autorytety współczesnej nauki, a także wielu noblistów, z którymi dane było jej współpracować. „To bardzo przyjemne, poznawać ludzi wybitnych, sympatycznych, a przy tym niesłychanie skromnych” – mówi. Eksperyment DELPHI i członkostwo w Komitecie Polityki Naukowej CERN były jej przepustką do dalszych sukcesów. To dzięki tym dwóm czynnikom stała się poważna i rozpoznawalna w świecie nauki.

Po śmierci prof. Jana Nassalskiego w 2009 roku Zalewska wstąpiła do Rady CERN jako polski delegat naukowy. Krótko po tym,  w 2012 roku, zgłoszona została jej kandydatura do tytułu prezesa Rady, a to za sprawą przedstawicieli Polski, Czech, Węgier i Belgii, którzy w pełni poparli wybór Zalewskiej na to stanowisko. Jak podkreśla główna zainteresowana: „Bardzo ważne było stałe wsparcie polskiej delegacji w osobach prof. Michała Waligórskiego i pani Ludmiły Wiszczor oraz pomoc ze strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych”.

20 września 2012 r. została wybrana prezesem Rady CERN jako pierwsza kobieta, pierwszy Polak i pierwszy naukowiec o narodowości innej niż krąg krajów założycieli Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych.

Jak przystało na osobę skromną, Zalewska wcale nie twierdzi, że swój sukces zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie: „Polska fizyka cząstek była i jest po prostu bardzo dobra. Mam nad sobą dwa naukowe pokolenia wybitnych polskich fizyków cząstek”.

„Polscy doświadczalnicy z powodzeniem uczestniczą w wiodących eksperymentach”

W tym miejscu warto podkreślić, jak dużą rolę w CERN-ie pełnili i pełnią po dziś dzień nasi rodacy. Przed zmianami ustrojowymi na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia do Organizacji nie należało żadne państwo z Europy Środkowo-Wschodniej. Zamiast tego – były one członkami Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej, który powstał z inicjatywy ZSRR jako przeciwwaga do CERN-u. To Polska jako pierwszy kraj bloku wschodniego w 1991 roku wstąpiła w szeregi organizacji CERN, ale już wcześniej była z nią powiązana, a to za sprawą uzyskania statusu kraju-obserwatora  w 1963 roku.

Polscy naukowcy prężnie uczestniczą w eksperymentach przy Wielkim Zderzaczu Hadronów, a także działają w ścisłej współpracy z teoretykami, wytwarzając własną tematykę, jak np. badania korelacji między cząstkami w stanie końcowym oddziaływań czy szeroko pojęte badania oddziaływań relatywistycznych jonów. Jak wylicza Zalewska: „Prof. Michał Turała kierował komitetem ds. rozwoju detektorów i kierował jednym z oddziałów CERN-owskich, a prof. Ewa Rondio wchodziła w skład biura dyrekcji CERN-u. Do tego dochodzą ważne funkcje w eksperymentach. Prof. Marek Gaździcki jest rzecznikiem średniej wielkości eksperymentu w CERN-ie, a lista osób odpowiedzialnych za prace ważnych zespołów w eksperymentach jest naprawdę długa”.

A co należało do obowiązków Agnieszki Zalewskiej na stanowisku prezesa Rady CERN? Dodajmy: prezesa rady organizacji, o której sama Zalewska mówi tak: „CERN jest największym i najlepszym ośrodkiem z zakresu fizyki cząsteczek na świecie”…

Należy uświadomić sobie, że organizacją, w skład której wchodzi ponad 2500 naukowców z całego świata zatrudnionych na stałe oraz współpracujący z nimi 10 000 wolontariuszy stu narodowości na co dzień kieruje dyrektor generalny i trzech jego zastępców. Rada CERN to organ nadzorczy, który m.in. opracowuje budżet, układa średnioterminowy plan działania organizacji, stanowi o europejskiej strategii dotyczącej fizyki cząstek oraz odpowiada za wybór dyrektora. Zbiera się ona cztery razy w roku, a w jej skład wchodzi po dwóch przedstawicieli z każdego kraju członkowskiego – jeden reprezentujący rząd danego państwa i jeden wywodzący się ze środowiska naukowego.

W wywiadach fizyczka nieraz podkreślała, że nie jest już Agnieszką Zalewską: „Mam świadomość, że pracuję na ogląd Polski jako kraju, wypracowuję jej opinię; jak najlepszą, rzecz jasna”.

Mimo że na co dzień mieszka w Krakowie, prawie cały czas żyje życiem CERN-u. „Trzy razy dziennie dzwonię do sekretariatu, zapytać, jak się sprawy mają. W czasach nowoczesnych technologii nie muszę być non-stop w Genewie, by nadzorować pracę całej organizacji” – śmiała się w jednej z rozmów z dziennikarzami.

„Nie zadałam sobie pytania, co wybrać, lecz – jak połączyć”

Prof. Agnieszka Zalewska jest nie tylko wybitnym naukowcem, znanym i cenionym na arenie międzynarodowej, lecz także żoną i matką czwórki dzieci. „Nigdy nie byłabym w stanie powiedzieć, która rola była dla mnie ważniejsza” – przekonuje.

Oboje z mężem wychowani zostali w przekonaniu, że cel życiowy kobiet wykracza daleko poza zajmowanie się domem i wychowywanie dzieci. Zresztą, na jednym z pierwszych spotkań, wówczas jeszcze przyszła, teściowa – z zawodu ekonomistka – powiedziała jej: „Ty, broń Boże, nie rezygnuj z zawodu!”.

To, co wraz Zalewskim wynieśli ze swych domów rodzinnych, przekazali także swoim dzieciom.  Pokazywali, że kobiety i mężczyźni mają w życiu takie same prawa i obowiązki. Ich dwoje synów i dwie córki od maleńkości namawiano, by podążali za swoimi zainteresowaniami i rozwijali w sobie pasję. Mimo że żadne z Zalewskich nie zmuszało dzieci do wyboru kierunku studiów czy zawodu, dziś dwoje z nich pracuje jako matematycy, syn spełnia się jako architekt, a najmłodsza córka jako pierwsza w rodzinie została weterynarzem. Tak wspomina ona swoje dzieciństwo: „Nauka była ważna, ale nie najważniejsza; były książki i rozmowy, ale też spacery, bijatyki, zabawy, wyprawy do zoo, żyliśmy jak każda inna rodzina”.

Oczywiście pojawił się moment zwątpienia, gdy wiele nieprzyjaznych czynników nałożyło się na siebie i Zalewska chciała zrezygnować z kariery, by zająć się domem, lecz mąż przekonał ją, aby zaniechała tak irracjonalnego pomysłu dwoma argumentami: „Społeczna rola kobiet zmienia się coraz bardziej, za kilka lat będziesz żałowała tej decyzji, a swoją drogą – co zrobisz, gdy mi się coś stanie?”. Zalewski powstrzymał żonę przed rezygnacją i myślę, że spokojnie można powiedzieć, iż świat fizyki jest mu za to bardzo wdzięczny.

Agnieszka Zalewska jest dla wielu kobiet ikoną. W swoim życiu łączy, wypełniane z największą starannością i na najwyższym poziomie, obowiązki matki i kobiety sukcesu. Oba te zadania wykonuje wzorowo.

„Każdy przepis na sukces jest indywidualny”

Jaki jest przepis Zalewskiej na sukces?…

Nie raz podkreślała, że najważniejsze to wybierać zawód pod kątem zainteresowań i swoich zdolności.

Jednakże do niczego nie prowadzi droga łatwa i przyjemna, toteż kolejnym czynnikiem jest „praca, praca, praca”. A w pracy – nieustanne ustalanie sobie priorytetów. Zalewska do każdej dziedziny życia podchodzi zadaniowo: „teraz należy wykonać to, to i to, a później można będzie skupić się na kolejnym zagadnieniu”.

Aby móc coś osiągnąć, należy wzorować się na prawdziwych mistrzach. Fizyczka jednym tchem wymienia tu: Mariana Mięsowicza – ojca fizyki cząsteczek z Krakowa, który łączył pracę w fundamentalnej dziedzinie fizyki z aplikacjami; męża – Kacpra Zalewskiego, o którym bez ogródek mówi: „to wspaniały wykładowca, świetnie prowadził ćwiczenia, jest chodzącą encyklopedią i odkąd pamiętam – moim pierwszym konsultantem” oraz prof. Michała Turałę z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk, który w latach 80. był szefem dywizji i przewodniczył jednemu z komitetów naukowych.

Jako ostatnie, lecz nie najmniej ważne, elementy sukcesu Zalewska wymienia na równi: umiejętność otwarcia się na ludzi i brak lęku przed zadawaniem pytań.

Postać prof. Agnieszki Zalewskiej najlepiej podsumują jej własne słowa: „Byłam szczęściarą, która ciężko pracowała”.

Zosia Lenczewska-Samotyj

 

Pisząc tekst, korzystałam z następujących źródeł:

http://www.newsweek.pl/nauka/wiadomosci-naukowe/nie-bedzie-przelomu–neutrina-nie-sa-szybsze-od-swiatla,88670,1,1.html

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/polka-we-wladzach-cern,109762.html

http://www.focus.pl/czlowiek/prof-agnieszka-zalewska-z-dzungli-do-wielkiego-zderzacza-hadronow-9566?strona=2

https://forumakademickie.pl/fa/2015/07-08/zalewscy/

https://forumakademickie.pl/fa/2015/09/zalewscy/

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *