Przed 13. grudnia

Przed 13. grudnia 2

W ocenie dzisiejszej Polski trzeba wziąć pod uwagę niezwykłą dość sytuację, w której dochodzi do pęknięcia pomiędzy świadomością społeczną narodu a państwowością państwa. Z jednej strony, stoimy przed odejściem od klasycznie rozumianych desygnatów dotyczących państwa w tradycyjnym pejzażu geopolitycznym świata, a z drugiej, nasz świat społeczny z ogromną dynamiką dokonuje przemiany swojej świadomości na rzecz społeczeństwa globalnego. Proces, z jakim mamy do czynienia, zachodzi jednocześnie. Następuje coraz głębsze wtopienie naszego kraju w ciało Europy i nie ma znaczenia poczucie naszej odrębności, ale liczą się fakty ekonomiczno-polityczne. I tak oto: jeżeli mamy nowy sztandar, nowy hymn i nowy super rząd, a w perspektywie złamanie ostatniego elementu naszej tożsamości państwowej, czyli wejście w strefę „euro”, które tak lub owak jest de facto już obowiązującą nas jednostką monetarną, to nie możemy mówić o naszym państwie jako o państwie – w tradycyjnym sensie tego słowa.

O braku sentymentów świadczy masowa emigracja ekonomiczna, której doświadczają rodziny o wszelkiej proweniencji społecznej, od tych najbardziej radykalnych post-patriotycznie – po te będące spadkobiercami lewicowej kumulacji kapitału. Nowe pokolenia nie dyskutują zasadności przemian, po prostu stosują rozwiązania pragmatyczne. Nawoływania do bohaterstwa w tej sytuacji wydają się nieco żałosne, ponieważ żadna warstwa społeczna kraju nie broni się przed faktycznymi działaniami pragmatycznymi i realizuje program: jedno – mówię, drugie – robię, trzecie – myślę. Ten sam działacz społeczny, czy polityczny, pośle swoje dziecko po karierę, wykształcenie, pieniądze za granicę, choćby tu, w kraju, był najgorętszym orędownikiem powstańczej zakrwawionej wizji ojczyźnianej.

Niejednoznaczność naszych elit wynika ze spadku, jaki odziedziczyli po okresie okupacji komunistyczno-sowieckiej, i żadne środowisko nie jest od tegoż spadku wolne, natomiast wszystkie zakłamują rzeczywistość.

Histeryczne nawoływania dotyczące utraty naszej państwowości w żaden sposób nie dotyczą patriotyczno-historycznych faktów związanych z polskością jako taką, są manifestacją utraty wpływów oraz zmiany rozkładu ekonomicznych zależności. Polemiczny charakter ciągłości historycznej, wynikającej z przemian w Europie, nie dotyczy dominacji, jaką postrzegamy my, Polacy, w niemieckiej wydolności ekonomicznej, ale w tym, iż Niemcy są uzasadnieni historycznie, tworząc zręby nowej Europy – nie poprzez Hitlera, jak wskazują niedokształceni dyletanci, ale poprzez to, iż są oni realnie spadkobiercami tradycji cesarskiej imperium rzymskiego.

Tam, gdzie przebiegły granice rzymskiej jedności i został ustanowiony Pax Romana, tam przebiega granica cywilizacji. Nam nie udało się stworzyć państwowości na tyle silnej i jednoznacznej, aby przetrwała dziejowe wahnięcia, natomiast kulturowo – jesteśmy spadkobiercami dokładnie tej tradycji, a nie wschodniej; inaczej na naszym terenie dominującym byłby Kościół bizantyjsko-wschodni, a przecież jesteśmy rzymsko-katoliccy…

Myślę, że obecnie powinniśmy rozpatrywać Europę jako środowisko geopolityczne, złożone z regionów, i tak rozumiany twór jest w pełni nośnym współcześnie rodzajem możliwej sytuacji w kontekście globalnych mechanizmów społeczno-politycznych. Natomiast społeczeństwo już dawno porzuciło ideę państwa rycersko-poddańczego; feudalne rozwiązania – wciąż proponowane przez ideologów sprzed 1980. roku – nie przystają w żaden sposób do dzisiejszych oczekiwań społecznych. Wymiar ekonomiczny, zrozumiały i akceptowany społecznie, jest faktycznie jedynym elementem stymulującym dynamikę działań. Nasze społeczeństwo z łatwością porzuciło wszelkie sentymentalne wzorce moralne i podjęło agresywną politykę integracji ze współczesnymi koncepcjami socjologicznymi. Co ciekawe, w sposób paradoksalny pomaga mu w tym okres osłabiania więzi społeczeństwa z państwem – z czasów „realnego socjalizmu”, ale także wcześniejsze doświadczenia w postaci trzystu lat. W tym kontekście dość zabawnie, o ile nie karykaturalnie, wygląda celebracja władzy, jaką proponuje pokolenie, które musi odejść.

W tym, dość pobieżnym, artykule – przedstawiam tylko zalążki problemów, przed jakimi stoimy, tymczasem chodzi o to, że wszelkie „kasandryczne wizje”, „darcie szmat” i „wymachiwanie sztandarami”, nie mają żadnego sensu i chociaż społeczeństwo weźmie z chęcią udział w tych przedsięwzięciach, traktując je jednak jako swoistą rozrywkę, tym niemniej zmian – to nie zatrzyma. Amerykańska koncepcja kryzysu wymierzona w integrację europejską – nie przyniosła ze sobą oczekiwanych rezultatów i rykoszetem sięgnęła samych Amerykanów, a to oznacza, że wzrośnie dynamika zmian w Europie, i musimy patrzeć na te doniosłe zmiany, mając na uwadze perspektywę pięćdziesięciu lat wprzód. To właśnie spojrzenie – warunkuje naszą obecność w świecie, i ono będzie wyznaczało właściwą miarę przemian społecznych do końca XXI wieku.

Naszymi – polskimi – problemami są:

  •  brak własnych koncepcji socjologicznych
  •  brak analiz antropologicznych
  •  chaotyczny, prowadzony metodą prób i błędów, system przemian społecznych
  •  dysonans pomiędzy współczesną kulturą społeczną a pojęciem władzy
  •  tradycyjnie rozumiana funkcja społeczna mediów i polityki
  •  intelektualna niewydolność środowisk politycznych w obliczu przemian

Zwracam też szczególną uwagę na wewnętrzny konflikt władzy w obliczu nieprzekładalności jej postulatów na życie społeczne i utratę pozycji, jaka zachodzi w gremiach administracyjno-urzędniczych, które będąc spadkobiercami prorosyjskiego sytemu zarządzania, nie dorobiły się własnego modelu współpracy ze społeczeństwem.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *