Przyszedłem do pani, żeby panią kochać

 

Przysłowiowa zmienność kobiet znalazła swoje ujście w najnowszym opowiadaniu z cyklu Literacko Pandora. Ta satyryczno-dramatyczna historia, ujęta minimalistycznie, bez pruderii obnaża kobiece lęki i cienie. To historia pół żartem, pół serio – ukazana nieco w krzywym zwierciadle, a jednak opisana prawdziwie… Redakcja Tostera Pandory serdecznie zaprasza do nietypowej, po trosze gorzkiej, miniatury literackiej.

 

Przyszedłem do pani, żeby panią kochać

 

Przyszedłem do pani, żeby panią kochać, a pani mówi: – Niemożliwe…

Bo ja wiem, po co pan przyszedł naprawdę. Najpierw kupi mi pan róże i pójdziemy na spacer. Będziemy szli, trzymając się za ręce. I wszyscy będą panu zazdrościli. Pan będzie dumny i szczęśliwy. Ja będę zdobyczą w pana rękach, jak trofeum. To jeszcze nic złego. Pomyślę, że to właściwie kuszące, że pan mnie tak pragnie i chce się mną chwalić. Potem zabierze mnie pan na wycieczkę za miastem. Spędzimy uroczy czas w domku nad jeziorem. Będziemy rozmawiać niemal do rana, a pan uśmiechając się, bez przerwy będzie myślał, kiedy wreszcie zdejmie mi ubranie. Pomyślę, że to właściwie rozkoszne – być aż tak pożądaną. Więc nad ranem mnie pan rozbierze, a ja panu pozwolę. I będzie nam miło i wspaniale. Do miasta wrócimy zakochani. Ale panu to nie wystarczy…

Pan będzie chciał więcej. Żebym ja była tylko pana. Bo pan nie rozumie, że ja nie chcę być cudza. Że ja należę do siebie. Ja jeszcze ostatniego słowa nie powiedziałam. Pan nie wie, że nie zamierzam być żoną. Pan myśli, że kobieta musi, że powinna. Że pan mi przyniesie świat na tacy, a ja się ucieszę i wzruszę. A ja od pana nic nie potrzebuję. Żeby mnie pan zamykał w złotej klatce. Bo ja wolności pragnę. To moje drugie imię. Chcę samotnie wędrować z plecakiem po różnych bezdrożach. Zwiedzać świat na własną rękę. A pan mnie do siebie przywiąże. Powie mi, że nie wypada. Przez pana będę gruba i urodzę dzieci. Pan będzie wymagał. Że muszę wstać o określonej godzinie. Bo moje piersi przestaną należeć do mnie. Bo będzie w nich mleko. Bo będę musiała wziąć na siebie odpowiedzialność. Za drugiego małego człowieka. A ja nie chcę. I nie wiem, czy zechcę. A pan nie rozumie. Pan chce, żebym była pana. Pan chce mi ukraść cały świat, a ja chcę mieć świat na wyciągnięcie ręki. Pan teraz odpowie, że niczego nie chce mi zabierać. Ale ja panu nie uwierzę. Bo pan będzie chciał więcej…

I krok po kroku i dzień za dniem, pan będzie chciał więcej i więcej. Ale ja uprzedzę pana niecne zamiary i powiem panu od razu prosto w twarz: – Niemożliwe! Nigdy panu nie pozwolę. Nigdy mnie pan nie uwiedzie. Nie będzie mi pan mówił, co powinnam, czego nie. Nie skąpie mnie pan w bukietach róż. Nie naruszy pan mojej wolności romantycznym blaskiem księżyca. Nie weźmie mnie pan nad ranem. Nigdy nie rozepnie mi pan bluzki i nie wsunie ręki pod spódnicę. Nigdy panu na nic podobnego nie zezwolę, bo za bardzo się boję. Tego, że moja dusza i moje ciało się zmienią. Aż stanę się całkiem bezbronna pod pana dotykiem. A ja chcę być głupio wolna, rozumie pan?

Bo ja nie chcę, żeby mnie pan do siebie przywiązał. Nie chcę zapomnieć o swoim plecaku i butach do wędrowania, co czekają na mnie na dnie szafy od lat, cierpliwie, aż będę gotowa spełnić własne groźby i udać się przed siebie, bez planu i histerii. A jak przyjmę od pana ten bukiet, jak wezmę pana za rękę na tym spacerze, na który pan nieśmiało mnie zaprosi, wtedy moja histeria się wzmocni, przestraszę się o własną domniemaną wolność i wyrzeknę się siebie ochoczo. Wtedy zechcę za pana wyjść i urodzić panu dzieci. Będę pragnęła, żeby moje piersi wypełniły się mlekiem. Żeby przestały należeć do mnie. Będę chciała wstawać w środku nocy i być odpowiedzialna. Będę chciała być żoną. I co pan na to? Naprawdę chce mnie pan kochać, klęczeć przede mną z pierścionkiem? Nie, pan wcale nie chce. Ja dobrze wiem…

Pan będzie się pytał, gdzie się podziała ta piękna, spontaniczna dziewczyna, którą zasypywał różami i brał nad ranem, jak swoją, bo ona chciała być braną w ten sposób. Będzie pan tęsknił i wymagał. Ale ja będę inna, nowa. Moja dusza i ciało się zmieniły – pamięta pan? Pamięta pan, jak zrezygnowałam dla pana z całego świata? Panu zdawało się, że będziemy mogli rozmawiać ze sobą niemal do rana – zupełnie bezkarnie? Myślał pan, że konsekwencje nie chwycą nas za gardła? Że będzie panu wolno mnie kochać – ot, po prostu, jak wymarzoną kobietę, jak boginię w koronie? Pan doprawdy się nie spodziewał, że nasza wspólna mrzonka musi się wyczerpać, skończyć? Sądził pan, że pozwolę się panu uwieść – bez konsekwencji? Że te róże, że ten spacer, że ten przedświt w łóżku w domku nad jeziorem – niczego we mnie nie wzbudzą? Że zgodzę się być pana – bez oświadczyn? Naprawdę mógł być pan aż tak głupi i zwyczajnie o mnie marzyć, bez histerii i bez planu? Rzeczywiście myślał pan, że pozwolę panu rozpiąć mi bluzkę i wsunąć rękę pod spódnicę – po nic? Naprawdę myślał pan, że w tej miłości nad ranem, chodziło o spontaniczną miłość nad ranem? Pan może ma nie po kolei w głowie?…

Pan chyba sobie żartuje! Ja nie jestem z tych, dla których wręczone róże nic nie znaczą! Ja nie z tych, dla których romantyczny blask księżyca jest bez znaczenia! Z tych, co nie wiedzą, czego chcą… Z tych, co wyrzucają swoje plecaki i buty do wędrowania bez wyraźnego powodu!

Pan do mnie przyszedł, żeby mnie kochać…

… więc powiem panu od razu prosto w twarz:

– Uwielbiam róże, więc proszę przynieść mi bukiet, a potem zaprosić mnie na spacer. Na spacerze niech pan weźmie mnie za rękę: pragnę poczuć się jak pańskie trofeum. A potem proszę mnie zabrać na wycieczkę za miasto. Chciałabym spędzić uroczy czas w domku nad jeziorem. Będziemy rozmawiać niemal do rana: opowiem panu o moim śmiesznym plecaku i ani razu nieużytych butach do wędrowania, o których marzę, że pewnego dnia znajdę powód, aby pozbyć się ich na dobre. Nad ranem proszę rozpiąć mi bluzkę i wsunąć rękę pod spódnicę. I proszę zapomnieć o nieśmiałości: jestem spontaniczną dziewczyną, którą przed chwilą uwiódł pan romantycznym blaskiem księżyca. I proszę nie zapomnieć zakochać się we mnie…

Czy pamięta pan, jak przyszedł, żeby mnie kochać? A ja, głupia, odpowiedziałam: – Niemożliwe?…

Justyna Karolak

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka, autorka opowiadań oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) udostępniony specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o pisarce przeczytasz, klikając link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (5)
  • w porządku-niezła grzanka (4)
  • potrzebny-smaczny tost (3)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. Przyznam, że z tym spotkałam się w pewnej książce. Dokładnie
    ,, Ta, którą nigdy nie byłam,, Majgull Axellson. Polecam.

  2. Bohaterka taka niezdecydowana. A może to dwie wersje bohaterki z różnych światów. Jedna się nie zgodziła, a druga zgodziła. Osobiście kibicuje tej pierwszej, bo prawie wszystkie kobiety się zgadzają. Rodzą dzieci i gotują obiad. Ta pierwsza jest bardziej niezwykła. Postępuje inaczej i dlatego mi się podoba.
    Poza tym opowiadanie bardzo dobre.

    • Pani Anno,

      bardzo ciekawa interpretacja 🙂 . Świat kobiet nie może/nie powinien być schowany za parawanem oczywistych ról i powinności – dlatego też Pani interpretacja dotycząca obecności kobiety w dwóch różnych światach, wydaje mi się interpretacją kuszącą, bogatą, a i otwartą…

      Bardzo dziękuję za ten głos, komentarz – pozdrawiam serdecznie 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *