Robokracja

Robokracja

W prawdziwej ekonomii jedyną wartością jest praca. Nie mam tutaj na myśli nowej szkoły ekonomicznej, lecz proste fakty. Ludzie żyją po to, żeby się realizować, a do tego potrzebują: wygodnego i bezpiecznego miejsca do życia, leków do ochrony zdrowia, pić i jeść. Nic z powyższego samo się nie zapewni. Ktoś to musi wyprodukować, dystrybuować i wreszcie rozdać – udostępnić. Ludzie, którzy przy takim udostępnianiu pracują, są naprawdę pożyteczni – reszta gospodarki, to fanaberie, zbędny gest.

Nie mam tutaj na myśli idei, że reszta ludzi jest niepotrzebna – wręcz przeciwnie. Ta reszta jest sensem życia, bo ludzie ci robią coś „niepotrzebnego”. I nie ma w tym pejoratywnej intonacji. Tak jak nie ma zasługi w tym, że ktoś pracuje, żeby jeść. Łaski nie robi – przymuszają go do tego jego biologia, czyli wynikająca z praw fizyki potrzeba. Natomiast gdy maluję obraz, gdy piszę książkę, gdy zgłębiam zagadki Wszechświata, zatapiając się w odmęty nauki – wtedy dopiero jestem człowiekiem realizującym się; wtedy dopiero: jestem.

Wszyscy ludzie pożyteczni pracują po to, żeby pozostali mogli się realizować i w rezultacie wyróżniać czymś ludzkość ponad przyrodę. Reszta gatunków „tylko żre”.

Ten, kto rządzi światem, to człowiek, który zapewnia te cztery podstawowe potrzeby. Człowiek, który decyduje o budowie mieszkań, mediów do nich; ten, który zapewnia lekarstwa, który zaopatruje nas w jedzenie i niezbędne napoje.

Do tej pory taki człowiek nigdy nie mógł być sam. Zawsze ktoś musiał maszyny obsługiwać. W zamian za co, otrzymywał wynagrodzenie. Co powoli – zmienia się…

Roboty coraz bardziej wyręczają nas w pracy… I nie ma w tym niczego złego, gdy przejmują sektory niepotrzebnej gospodarki. Takiej, która nie zapewnia tych czterech podstawowych potrzeb. Lecz i to – powoli zmienia się.

Moment, w którym dojdzie do masowych zwolnień w tych kluczowych segmentach gospodarki; gdy logistykę, czyli alokację zasobów przejmą sieci neuronowe; gdy ciężarówki same się będą prowadzić; gdy budownictwo zostanie zastąpione drukiem domów w 3D; gdy produkcja leków będzie w pełni zautomatyzowana; gdy hodowla dużych zwierząt będzie przypominać zamknięte farmy kurczaków dla jajek-trójek; gdy zbiór owoców i wyciskanie soków będzie odbywać się tylko za pośrednictwem robota… wtedy dostrzeżemy, że ze światem dzieje się coś bardzo niedobrego – lecz czy spostrzeżemy się na czas?…

Robokracja 1

Właścicielem tego wszystkiego będą właściciele kapitału, czyli głównie banki – czyli prywatne osoby nie powiązane ze społeczeństwem żadną odpowiedzialnością, bo zawsze za błędy korporacji odpowiada osoba prawna, a nie zarząd, czy akcjonariat. Wtedy zaczną się dziać rzeczy niespotykane, które obecnie dzieją się tylko w prywatnych systemach monopolistycznych. Ludzie zostaną siłą oderwani od gospodarki, bo właściciele kapitału będą dyktować ceny wszystkiego, co niezbędne do życia. Właścicielami tych robo-maszyn staną się ludzie, którzy wkrótce przejmą wszystkie inne sektory działalności ludzkiej, gdyż tych ludzi będzie na to stać, a wówczas się przekonamy, do czego prowadzi kapitalizm, czyli dobra idea zastosowana w niewłaściwych „warunkach robo” XXI wieku.

Kapitalizm to najpiękniejsza z form gospodarowania – pod jednym warunkiem: że równowagą dla jego rozpasania jest człowiek jako właściciel własnej pracy; inaczej system ten nie sprawdza się. Celem każdego kapitalisty jest rozrost przedsiębiorstwa. Gdy konkuruje on na rynku, wtedy wyraźnie się stara zwiększyć wiarygodność firmy, oferując mnóstwo bardzo dobrych produktów. Kiedy rozmiary firmy przekraczają pewien pułap, wtedy podobne efekty zwiększenia wiarygodności – taniej zapewnia marketing, a więc „oszustwo”, do którego już przyzwyczailiśmy się. Lecz ostatecznym celem każdego kapitalisty, jest monopol na rynku:  swobodne dyktowanie cen na zasadzie „produkt nie jest wart jedynie tyle, ile kosztuje – plus uczciwa marża (np. 20%), lecz wart jest tyle, ilu ludzi jest gotowych za niego zapłacić”. A ponieważ te cztery elementy do życia są niezbędne, bo decydują o perspektywie przetrwania ludzkości – społeczeństwo wcześniej czy później odda za nie wszystko, co posiada i co kiedykolwiek będzie posiadało.

I co się wtedy stanie z kapitalizmem, kiedy dojdzie do takowego wypaczenia?

Demokrację zastąpi robokracja, gdyż państwem zaczną dysponować właściciele robotów. Nic innego nie będzie się wówczas liczyć. Każda, nawet najlepsza wybieralna władza, nie będzie miała wobec magnatów nic do powiedzenia. Dowolne odstępstwo od normy, czy dyspozycji właścicieli kapitału, zakończy się zakręceniem kurka z zasobami, co zaowocuje rewolucją, czyli obaleniem niepokornego rządu. To właśnie powoli – staje się faktem. Gospodarka zaczyna być ważniejsza od władzy, a to zawsze bardzo źle się kończy…

Kapitaliści, czyli „prywaciarze”, w sytuacji monopolu niczym nie różnią się od „aparatczyków” partyjnych. Zapamiętajmy to dobrze: każdy prywatny monopol jest gorszy od publicznego, bo publiczny ma jakiś straszak w postaci społecznej kontroli, a prywatny może dowolnie się wypaczać.

Wstąpiliśmy już na nieuchronną równię pochyłą, która prowadzi nas ku robokracji. Proces ten przyspiesza i umacnia się. Niedługo trudno go będzie odwrócić, dlatego społeczeństwo już dziś musi się organizować, przeciwstawiając się tej idei.

Trzeba zakwestionować podstawowe zasady kapitalizmu, które obecnie ulegają dystorsji. Kiedyś właściciele kapitału byli beneficjentami „dobrego zarządzania” ludźmi. To sprawiedliwe, że dostawali za to więcej władzy, bo do tego sprowadzały się wydajniejsze koszty krańcowe.

Robokracja 2

Dzisiaj – gdy kapitalista jest właścicielem robotów – powinien być dodatkowo z tego tytułu opodatkowany, jeśli nie on jest twórcą technologii, jaką wykorzystuje. Praca robotów powinna być własnością całego społeczeństwa, bo to społeczeństwo jako ogół wytworzyło technosferę, która teraz procentuje.

Wszystkie technologie, które objęte są prawami autorskimi, są z tego już tytułu opodatkowane. Pracodawca płaci za know-how, kupując je. Jednak te technologie, które zostały udostępnione na otwartych licencjach oraz wszystkie starsze, nieobjęte ochroną własności intelektualnej, są już własnością społeczeństwa. Dlatego wszystkie dobra wytworzone przez te starsze technologie nie mogą obecnie służyć zwiększeniu majątku przedsiębiorstwa; te zasoby powinno się odliczać.

Żeby zobrazować dobitnie, o co w tym opodatkowaniu chodzi, rozpatrzmy dwa teoretyczne przykłady właścicieli fabryk. Jeden z nich jest wybitnym wynalazcą i inżynierem, i żyje aktualnie. Drugi – będzie za kilkadziesiąt lat dziedzicem fortuny po dziadku i na niczym się nie zna, tylko się bawi. Ten pierwszy samodzielnie opracował i skonstruował robota, który składa samochód: teraz fabryka nie potrzebuje już ludzi. Niższe koszty własne pozwalają na produkcję po niższej cenie. Po pewnym czasie przedsiębiorca przejmuje cały rynek, i bardzo się wzbogaca. Taki przedsiębiorca nie byłby niczym opodatkowany, ponieważ sam – osobiście jest autorem technologii. To samo dotyczy zakupu patentów, bo za technologię dalej się płaci.

Ten drugi właściciel narodził się kilkadziesiąt lat później i kupił, bądź przejął, fabrykę pierwszego przedsiębiorcy-wynalazcy, przejmując przy tym cały rynek zbytu, na czym dalej zarabia. Na jego zysk pracują roboty, na które wygasły już prawa autorskie. Nie zapłacił więc za know how, a tylko za markę i monopol, co skrzętnie wykorzystuje, sukcesywnie się bogacąc. A niby z jakiej racji ten człowiek ma teraz decydować o cenie samochodu i zarabiać na nim, skoro nie zrobił nic, aby na to zasłużyć? Oto właśnie ów zysk należy opodatkować, bo pochodzi on z technologii, która stała się już dobrem ogółu.

Robokracja 3

Jeśli tego wkrótce nie wprowadzimy, rynek światowy będzie się dalej konsolidował. Teraz odbywa się to jeszcze z udziałem ludzi, którzy te technologie opracowują. Ale za kilkadziesiąt lat, ich dzieci i wnuki przejmą te imperia i zasiądą na tronie.

Może się wydawać, że to bardzo daleka perspektywa, że jeszcze jest czas. Lecz mam przeciw temu dwa, wręcz krytyczne, argumenty:

po pierwsze, dojdzie do wojny domowej i rozlewu krwi, kiedy lud znowu będzie chciał odebrać władzy jej tron. Teraz jeszcze międzynarodowe korporacje wydają się słuchać wyroków sądów publicznych i przestrzegać praw, jednak wkrótce, gdy to od nich będą zależały cztery podstawowe dobra, sytuacja może się odmienić: diametralnie.

Robokracja 4

Po drugie, już dzisiaj mamy do czynienia z pierwszymi masowymi zwolnieniami z powodu postępów w robotyzacji. Z czego mają żyć ci ludzie, jeśli nie z dodatkowego zysku przedsiębiorstw wypracowywanego „za darmo”, który na wstępie dała im istniejąca i bezpłatna technologia, dorobek zmarłych pokoleń? W końcu postęp technologiczny jest pochodną nauki, a nauka jest finansowana z pieniędzy publicznych. Nie może być, że tylko właściciele przedsiębiorstw będą korzystali na malejących kosztach wytworzenia – społeczeństwo też musi zostać beneficjentami rozwoju i bogactwa: inaczej na dłuższą metę wszystkim będzie gorzej i nie dogadamy się…

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *