Roku 2016 – piszę do Ciebie list!

Ach, Roku 2016! Byłeś nader intensywny, przewrotny, krzykliwy, niecierpliwy i jakże surowy! Zabrałeś z sobą zbyt wielu wybitnych artystów, wzmagałeś konflikty, do końca nie chciałeś się wyciszyć i nawet pod polskim sejmem wołałeś uparcie: – Moje na wierzchu! Ale byłeś też otwarty na zmiany – wyraźnie pragnąłeś dużo rzeczy robić inaczej, zależało Ci, by przetrzeć szlaki, pchnąć człowieka w świeżą stronę… Trudno mi się z Tobą rozstać, bo sporo razem przeszliśmy, ale musisz wreszcie ustąpić i usunąć się w cień. A ja muszę się z Tobą pożegnać – nieważne, jaki byłeś, nawet gdybyś był najcudowniejszy, i tak nie mogłabym Cię zatrzymać. Już na Ciebie pora, Stary Roku, przykro mi. Ale najpierw, jeszcze posłuchaj – chcę Ci powiedzieć kilka słów na drogę…

To prawda, że dzierżyłeś wyjątkowo ostrą i srogą kosę – w tym bowiem roku zmarł wybitny erudyta, intelektualista i pisarz, Umberto Eco, i śmierć ta napawa niegasnącym smutkiem i poczuciem straty… Dla mnie osobiście także świat bez Davida Bowiego, Leonarda Cohena czy Prince’a nieodwracalnie obrócił się w nowy, kompletnie obcy twór. Zasmuciłeś mnie wielce, przenosząc tylu wspaniałych twórców w inny wymiar albo w nicość. Ale nie mam Ci za złe. Twórczość Cohena będzie ze mną zawsze – Ciebie, Stary Roku, niewątpliwie zapomnę. Rozumiem, że odejście wpisane jest w naturę świata – codziennie odchodzą ludzie… codziennie rodzą się nowi! Czymże jesteś Ty, Stary Roku, w skali wszystkich roków świata? Niczym się nie wyróżniasz. Ty też – jak wszystko, co kiedykolwiek istniało – rozpłyniesz się bezpowrotnie…

Ale co nawojowałeś, to Twoje! Wybrałeś Trumpa na prezydenta! Pewnie teraz głośno śmiejesz się rokowi 2000 prosto w nos – on to pozwolił Trumpowi wystąpić w serialu „Simpsonowie”, i wtedy wszystkim było do śmiechu, bowiem Trump zdawał się najbardziej nierealnym z kandydatów na prezydenta w historii świata. Lecz Ty to dopiero masz poczucie humoru! I kto śmieje się teraz?! Udowodniłeś, że słowo „nierealne” nie mieści się w Twoim słowniku.

Dużo mówiłeś głosami licznych mediów o wojnie w Syrii, ale praktycznie nie wspominałeś o wojnie w Jemenie. Jesteś bardzo przewrotny, Stary Roku! W Jemenie trup ściele się gęsto, ale Tobie udało się przemilczeć ten okrutny fakt i umyć od niego ręce. Pewnie nigdy nie zrozumiem, jakimi meandrami podążały Twoje myśli. Dlaczego jedne miejsca na świecie były dla Ciebie ważniejsze, drugie – gorsze, pozbawione znaczenia? Dlaczego tak usilnie mydliłeś fakty – dlaczego implementowałeś do Europy wielkie rzesze ludzkie z obszarów dotkniętych wojną, w tym samym czasie osobiście zezwalając na dalszy rozlew krwi na tych samych obszarach?

Mogłeś też nieco upuścić bąbelków z syfonu swego ego, czy spuścić z tonu, jak mówi się potocznie… Po co Ci była ta cała nadęta, nienaturalnie zagorzała poprawność polityczna? Czy nie lepiej byłoby uczyć świat, by wypowiadał się on szczerze i uczciwie? Czy poprzez Twoje przekorne uczynki młodsza siostra dyplomacji, czyli hipokryzja, już zawsze będzie wiodła prym we wszelkich wypowiedziach publicznych? Czy naprawdę sądzisz, że krytyka różnych zjawisk musi być tożsama z „mową nienawiści” czy uprzedzeniami? Wybacz, ale muszę Ci wyznać: mam o to do Ciebie trochę żalu. Właśnie o to, że z taką łatwością ocierałeś sobie usta słowami takimi jak „tolerancja”, „akceptacja”, a nawet „miłość”. Równo przez dwanaście miesięcy przymuszałeś świat do „kochania” powierzchownego – próbowałeś podstępem wywabić ze świata jego naturalny dystans i zachowawcze obawy. Kiedy lała się krew, mówiłeś: pada deszcz; nic nie szkodzi. Kazałeś ludziom powściągnąć własne oceny, bezwzględnie oczekiwałeś, że cały świat podda się głównemu nurtowi, i chciałeś, naprawdę chciałeś, żeby tak było: żeby świat przestał być różnorodny, nieustępliwy, żywiołowy… Chciałeś, żeby świat zrównał się z Twoim okrojonym wyobrażeniem o świecie – żeby stał się potulny, jednakowy, wszędzie taki sam i wszędzie wyznający te same co do joty wartości. Gniewam się o to na Ciebie – że zamiast uczyć ludzi kulturalnej dyskusji, próbowałeś zmusić ich do tego, by nigdy nie żywili odmiennych poglądów; by byli tacy sami… Tego jednego Ci nie wybaczę: że każdą rozmowę uwzględniającą różnice zdań ochoczo nazywałeś kłótnią. To przez Ciebie dzieci nauczyły się jedynie tego, że trzeba się zgadzać, być uległym, aby móc zostać wysłuchanym. Mam nadzieję, że nowy rok będzie umiał skutecznie posprzątać Twój bałagan – że nowy rok przyjdzie głośno, mocnym krokiem, że będzie miał odwagę patrzeć w oczy i mówić prosto z mostu. I że oduczy dzieci tej sztucznie naddanej im ufności wobec mainstreamowych idei…

No ale byłeś też uroczy, zadziwiający, a nawet odkrywczy! Podarowałeś Nobla Dylanowi! Zreanimowałeś i przywróciłeś do obiegu „Przekrój”! I chociaż program 500 plus ma wiele wad, to właśnie dzięki niemu mnóstwo polskich dzieci w tym roku – tak, pod Twoim panowaniem się to stało – odwiedził Mikołaj; starczyło też na książki i zeszyty, buty na zimę, zabawki i łakocie…

Sporo za Twojego panowania się działo – nie mogę Ci tego odmówić. I wciąż będzie się działo… Zanim Nowy Rok zabierze się za własne dzieło, niemało wody upłynie. Najpierw będzie musiał zmagać się z Twoim dziełem; mam nadzieję, że posprząta on zaległy po Tobie bałagan  – nie obrażaj się, wszak każdy z nas bałagani, nie da się tego uniknąć – a potem zbuduje coś słusznego, nowego, suwerennego.

Doceniam to, że próbowałeś „czyścić”… Że miałeś siłę i entuzjazm krzyczeć: to jest złe, trzeba to zmienić! Ale widzisz: jeszcze było na to za wcześnie… Najpierw sam świat musi chcieć ujrzeć w sobie zmianę – nie da się narzucić nikomu gotowego obrazka. Dlatego musiałeś poniekąd przegrać – bo byłeś niecierpliwy. Bo marzyłeś wykorzystać starych ludzi do wprowadzenia w życie zmian. Byłeś samozwańczym prekursorem – doceniam Twoją zdolność zauważania tendencji i brawurowe próby wcielenia ich w czyn, ale jeszcze za wcześnie. Muszą dopiero przyjść nowi ludzie – nic nie da się od razu. Prawdę mówiąc, to robota dla co najmniej kilku, o ile nie kilkunastu roków z rzędu… Za dużo próbowałeś wziąć na swoje barki – od początku było jasne, że nie dźwigniesz aż tyle. Nikt by nie dźwignął!

Dobre w Tobie było to, że nauczyłeś mnie trzeźwego patrzenia na życie. Przed Tobą wszystko widziałam jako płynne czy zaprószone – przy Tobie kolory się wyostrzyły, udało Ci się zarazić mnie swoją porywczością… Wbrew pozorom, to bardzo dobrze! Przestałam być cicha i przezroczysta – przygotowałeś mnie do walki, pokazałeś, jak zakasywać rękawy i pracować, bez narzekania. Nauczyłeś mnie machać ręką na pożegnanie. Przypomniałeś mi, że pożegnania są ważne – że tragedie należy opłakiwać, a każdy promień słońca wielbić jak skarb. Nie każdy rok tyle wiedział, umiał, co Ty – przyznaję. Byłeś nazbyt porywczy, ale paradoksalnie dzięki temu potrafiłeś cieszyć się chwilą – a to dobra, duża rzecz.

Drogi Roku 2016, byłeś trudny, niewychowany jak rozkapryszone dziecko, ale jednocześnie bardzo odżywczy. Przywiodłeś do mnie nowych ludzi, pozwoliłeś mi znaleźć wspólny język z tymi, z którymi dotąd nie było mi po drodze, pomogłeś mi dostrzegać więcej, patrzeć głębiej i nie zadowalać się byle czym. Gdybyś tylko nie był aż tak pełen adrenaliny, to pożegnanie byłoby dla mnie o wiele smutniejsze – musiałabym wtedy uronić łzę nad naszym rozstaniem…

Tymczasem nie muszę płakać – nie będę za Tobą tęskniła. Jednak szalenie doceniam intensywność i ciekawą stronę czasu, w jakim przyszło mi żyć. Dziękuję Ci za to, że byłeś nieposkromiony i pewny siebie – o Twoich wadach nie będziemy już mówić, nie wypada rozprawiać źle o nieobecnych, a Ty właśnie odchodzisz i nie da się temu zapobiec… I to bardzo dobrze, że się nie da! Zmiana jest nieuchronną funkcją świata, natury – i Ty pogódź się z losem i zniknij z klasą… To dzięki Tobie mamy tu pełne ręce roboty – wziąłeś czynny udział w kręgu życia, za to Ci chwała, a teraz oddaj swoją spuściznę Nowemu i pomachaj nam ładnie na pożegnanie…

Z pokorą

Justyna Karolak

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka i autorka baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to ebook (Pdf) wydany specjalnie jako prezent dla Czytelników. Dowiedz się więcej: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *