Rozważania nad gender studies

Filozofia postmodernizmu

Zasadniczym zagadnieniem i tematem przewodnim w myśli postmodernistów jest przekonanie o płynnej względności i społecznym konstrukcjonizmie wszelkich idei. Myśliciele z nurtu postmodernizmu przyjmują postawę opozycji wobec stabilnej nowoczesności [post – oznacza po łacinie ‚po’]. Ponowocześni teoretycy piszą o wyczerpaniu się tradycyjnych i nowoczesnych (modernistycznych) koncepcji poczynając od końca człowieka (Foucault), śmierci autora (Barthes), i dochodząc do kryzysu systemów znaczeń semiotycznych(Derrida), podając w wątpliwość wszelkie systemy wartości jako arbitralne i determinujące człowieka. Postmodernizm wiąże się z poczuciem lęku przed modernizmem utożsamianym z systemami totalitarnymi i powojennym schyłkiem wiary w linearny postęp cywilizacyjny. U podstaw postmodernizmu stoi egzystencjalizm, marksizm, psychoanaliza, teoria krytyczna szkoły frankfurckiej, poststrukturalizm, dekonstrukcja oraz feminizm*.

.

Szaleństwo stosowanego postmodernizmu – część druga

Rozważania nad gender studies

 

Nauka o gender to nauka o płci. Słowo gender znaczy płeć, a więc nie ma tu jeszcze żadnych kontrowersji. Jednak gender studies wyrosło na interdyscyplinarny obszar badawczy w latach 70. XX wieku, jako efekt działań drugiej fali feminizmu. Nauka ta, albo precyzyjniej mówiąc: ten naukowy obszar badawczy – miał swoje korzenie w ideologii, a nie tylko w potrzebie poszerzenia wiedzy.

Druga fala feminizmu to niestety bardziej ideologia, niż zestaw konkretnych postulatów politycznych. Ideologia, która stworzyła rzeszę mizoginów. O ile w pierwszej fali, epoce sufrażystek, chodziło o prawdziwe problemy, z którymi borykały się kobiety, niesprawiedliwości związane z blokowaniem dostępu do nauki, czy braku dostępu do praw wyborczych (i to postulaty pierwszej fali trzeba implementować do kultur trzeciego świata), tak postulaty drugiej fali były ideologiczne, nie do końca sprecyzowane i podatne na korupcję polityczną.

Zwolennicy gender podnoszą, że medycyna służy mężczyznom, bo przemysł farmaceutyczny koncentruje się tylko na mężczyznach. Na przykład pomiędzy 1997 a 2000 rokiem FDA na terenie Stanów Zjednoczonych wycofała z użycia 10 leków, z czego 8 z powodu nadmiernej szkodliwości wobec kobiet. Badania kliniczne przeprowadzane są na mężczyznach, ponieważ cykl hormonalny u kobiet może zaburzać ocenę skuteczności preparatu. Jednak zamiast zażądać włączenia kobiet do drugiej tury badawczej przeprowadzanej już po dopuszczeniu leku do obrotu, np. w zamian za przedłużenie ochrony patentowej (FDA Modernization Act z 1997 roku wydłuża o 6 miesięcy okres ochrony patentowej leków przebadanych na dzieciach, od 2016 roku istnieje wymóg badań przedklinicznych na zwierzętach obojga płci), zwolennicy gender uważają, że to wstępne badania kliniczne muszą być poszerzone o kobiety i mniejszości (osoby niereprezentatywne dla większości społeczeństwa), co drastycznie podniesie koszty badań klinicznych i znacznie wydłuży czas wejścia nowych leków na rynek. Oznacza to wprost, że wygłaszający takie postulaty doprowadzą do opóźnienia wejścia na rynek nowoczesnych terapii, co sprawi, że nie zapobiegnie się śmierci i kalectwa u wielu. Takie działania prowadzone w imię szalonej ideologii są nieetyczne i skrajnie szkodliwe dla społeczeństwa.

Efektem wprowadzenia potrzeb drugiej fali feminizmu był termin equity oznaczający równość rezultatu, w przeciwieństwie do słowa equality oznaczającego równość możliwości. Nierówność płacy jest dla tych ideologów uzasadnieniem do działań „korygujących”, bez brania pod uwagę nierówności wysiłków. Nierówność dochodzenia do różnych stanowisk wynikająca ze zdrowych stereotypów (tzn. takich, które są uzasadnione społecznie, czyli służące dobru ogólnemu; zdrowym stereotypom autor poświęci zresztą odrębny artykuł – przyp. Z.G.), to dla ideologów także problem. Równość rezultatu uzyskuje się przez sieć preferencji dla osób prawidłowo dyskryminowanych, na podstawie ich niekompetencji. Społeczeństwo dostosowuje się do tego, postrzegając osobę preferowaną jako nie w pełni wartościową, co statystycznie znajduje swoje potwierdzenie w prawdzie. Niejednokrotnie staje się to jednak przyczyną niesprawiedliwości dotykającej osób, które całkowicie zasłużyły na zajmowane stanowisko i nie potrzebowały preferencji.

Polityczny postulat gender domaga się, aby minimum połowa kobiet wykonywała zawód programisty (pomimo tego, że statystycznie mężczyźni częściej chcą ten zawód wykonywać, być może z powodu zafascynowania się w młodości światem gier komputerowych). Ideolodzy wzywają więc, by „podjąć bardziej zdecydowane działania w celu usunięcia dysproporcji związanej z płcią”, czyli żeby kobiety w takiej samej liczbie były zatrudniane przez największe internetowe korporacje (przez co tworzy się środowisko dyskryminujące mężczyzn np. poprzez zablokowanie im możliwości ponownego starania się o pracę w firmie Google Inc., a umożliwiające kobietom wielokrotne podchodzenie do egzaminów).

Kolejnym postulatem, tym razem realizowanym w krajach skandynawskich, jest wymóg, by minimum połowa kobiet zasiadała w zarządach firm. Podczas gdy utrzymująca się obecnie przewaga mężczyzn wśród stanowisk kierowniczych nie wynika jedynie z faktu, że dla kobiet czynione są jakieś dodatkowe trudności w zostawaniu przez nie dyrektorami, lecz dlatego, że mniej kobiet marzy o byciu prezesem. W uproszczeniu: męskie mózgi preferują rywalizację i konkurencję, bo są inaczej skonstruowane niż mózgi kobiece (dotyczy to średnich rozkładów struktury mózgów, a nie poszczególnych jednostek), co sprzyja obejmowaniu przez mężczyzn trudno dostępnych stanowisk kierowniczych, o które trzeba aktywnie walczyć. Innymi słowy kobiety mniej chcą, a nie mniej potrafią przewodzić w stadzie. To samo dotyczy stanowisk obejmowanych głównie przez kobiety, związanych z koniecznością opieki nad drugim człowiekiem. Większy odsetek kobiet będzie chciał znaleźć się w opiekuńczym zawodzie, dlatego płeć żeńska jest w nim nadreprezentowana – i dzieje się tak nie dlatego, że mężczyźni są w tych pracach niemile widziani.

Mężczyźni zarabiają więcej od kobiet, lecz nie oznacza to wcale, że przyczyną tej rozbieżności jest dyskryminacja. Może ona przyczyniać się do zaniżania płac, ale nie jest jedynym powodem różnic. Przyczyn istnieje multum, a najbardziej podstawową jest większe narażenie na obrażenia i śmierć mężczyzn wykonujących daną pracę (mężczyźni na świecie, w zakresie wieku od 15 do 45 lat, prawie dwukrotnie częściej giną w wyniku urazu) – to mężczyzna policjant w mieszanym patrolu obezwładnia groźnego przestępcę, policjantka mu zwykle tylko pomaga; to mężczyzna pielęgniarz podnosi pacjenta z wózka, aby położyć go na łóżko (narażając się na zwyrodnienia kręgosłupa) itp. Mężczyźni jako grupa społeczna zarabiają więcej, bo zwykle wykonują trudniejsze i bardziej niebezpieczne zawody.

Mózgi typowo kobiece i męskie będą środkami przedziałów ich preferencji (różniącymi się znacząco), jednak indywidualne przypadki będą mozaiką cech typowo męskich i żeńskich (niektóre mózgi kobiet będą bardziej męskie niż większości mężczyzn i vice versa, ale takich przypadków jest niewiele). Badana jest również hipoteza (oba bliźnięta jednojajowe mają problemy z identyfikacją płciową mniej więcej w połowie takich przypadków), że tożsamość płciowa rezyduje w jednym z elementów mózgu charakteryzujących daną płeć, lecz nie została ona jeszcze potwierdzona (gdyby okazała się prawdą, istniałyby osoby całkowicie intelektualnie np. męskie – lepsza orientacja przestrzenna itp., ale czujące się kobietami, bo przemiana hormonalna pominęła ten ważny element w mózgu). Przy nachodzących na siebie rozkładach preferencji grup występuje zjawisko nieprzechodniości przewidywań. Kiedy patrzymy na mózg, z wysokim prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie wskazać do której płci on należy, czy do kobiety, czy do mężczyzny (badania siły połączeń pomiędzy neuronami, tzw. tensora dyfuzji, przeprowadzone na tysiącu mózgów post mortem wykazały, że „męskie mózgi są skonstruowane tak, by ułatwiać łączność między percepcją i skoordynowanymi działaniami, podczas gdy kobiece są zbudowane w sposób mający na celu ułatwianie komunikacji pomiędzy analitycznymi i intuicyjnymi sposobami postrzegania”).

Natomiast w drugą stronę to nie działa, to znaczy nie jesteśmy w stanie określić kształtu mózgu (z wysokim stopniem trafności przewidywań) na podstawie informacji o płci danej osoby – nie ma więc standardowego wzorca typu mózgów kobiecych i męskich, jest tylko różniąca się strukturą średnia rozkładu.

Wniosek z tego płynie taki, że to bardzo dobrze, że przechowujemy w pamięci stereotypy na temat grup, bo są one zwykle prawdziwe i pomagają nam szybko klasyfikować zachowania.

Np. jeśli doszło do kolejnego zamachu terrorystycznego, prawdopodobnie zrobił to muzułmanin i bardzo często mamy rację, spodziewając się właśnie tego. Natomiast nigdy nie powinniśmy z tego wyciągać wniosku dotyczącego jednostek, czyli np. traktować przypadkowo napotkanego muzułmanina jak terrorystę, bo jeśli to zrobimy, to zwykle trafność przewidywań będzie bliska typowaniu losowemu. Innymi słowy stereotypy sprawdzają się przy podejmowaniu decyzji wobec grup, ale nie są wiążące przy kontaktach indywidualnych.

Idea gender jest ściśle powiązana z problematyką rasową, ponieważ rasa w rozumieniu potocznym ma oczywisty związek z seksualną atrakcyjnością. Przez co np. rasowe utyskiwanie, że większość producentów filmowych w Hollywood jest biała, przekłada się na zarzut o seksualną dyskryminację rasową. Ponieważ większości ludzi podobają się osoby o bardziej podobnej aparycji, preferencje seksualne producentów filmowych sprawiają, że w wysokobudżetowych produkcjach przynoszących łatwą sławę główne role dostają kobiety o tym samym kolorze skóry, co producenci (co jest naturalne ze względu na to, że społeczeństwo nie dyktuje bogatym ludziom, jak mają wydawać swoje pieniądze). Jednak stanowi to powód do podnoszenia problemu niewystarczającej reprezentacji „nieatrakcyjnych”, bo odmiennych rasowo kobiet, wśród aktorek występujących w największych produkcjach, przez co nawet większe narażenie na molestowanie seksualne nie niweluje rzekomego faktu, że białe kobiety są uprzywilejowane [1].

Trend ideologiczny politycznego gender tworzy wiele problemów terminologicznych, językowych, wprowadzając nowe puste terminy, np. dzieląc swoje działania na szczegółowe etapy i nazywając drugą falę feminizmu trzecią czy czwartą falą, tak aby dodać temu ruchowi osiągnięć i powagi wynikającej z większej szczegółowości. Teologiczny gender nazywa osoby normalne „cis”, czyli najzwyklejsze typy męskie i kobiece w terminologii gender ozdabiane są udziwnionym przedrostkiem cispłciowy mężczyzna i cispłciowa kobieta (w rezultacie powstają fantasmagoryczne określenia rodem z fikcji literackiej, np. hasła typu „dość wzmacniania cispłciowego patriarchatu!”).

Działania politycznego gender zniechęcają ludzi do pracy nad sobą, gdyż poprzez wymóg równości rezultatu (equity) redukuje się motywację do rozwoju i aktywności. Owocuje to szeregiem problemów gospodarczych, kiedy stara się wymuszać przyjmowanie na atrakcyjne stanowiska osoby, które nie znalazłyby się tam w wyniku normalnych procesów wolnorynkowych. Jest to rodzaj masowego budowania synekur dla pewnych uprzywilejowanych grup społecznych [2]. Paradoksalnie, to właśnie jest podejście z gruntu rasistowskie, jako że w podejściu tym jednostka nie będzie oceniana na podstawie indywidualnych osiągnięć, lecz na podstawie przynależności do rasy, płci bądź wyznania.

Polityczne gender wewnątrz gender studies, w odróżnieniu od nauki na temat płci prowadzonej w ramach gender studies (które nie jest rozróżniane przez gremia decydujące o przydziale pieniędzy na badania, przez co za publiczne pieniądze powstają projekty antyspołeczne i ideologiczne, a nie naukowe), interesuje się pojęciem płci kulturowej. Pojęciem, które istnieje w obiegu politycznym i społecznym, lecz z punktu widzenia nauki nie istnieje (to, że posługują się tym pojęciem różni naukowcy, wcale nie oznacza, że pojęcie to ma podstawy naukowe – innym przykładem takiej sytuacji jest pojęcie rasy, odmieniane w naukach społecznych przez wszystkie przypadki, które również z punktu widzenia nauki, czyli z powodu braku biologicznego, genetycznego wyróżnika dla pojęcia rasy, nie istnieje). Płeć kulturowa jako pojęcie zamazuje prawdę na temat tego, co opisuje, gdyż jako zjawisko odnosi się ona do reakcji społeczeństwa ustandaryzowanej kulturą, jaka w nim panuje, do pojawienia się potomka określonej płci – wzmacniając jego preferencje, bo maksymalizacja preferencji płci służy dobru ogólnemu. Narzucanie zachowania właściwego poprzez przypisywanie go do danej płci przez kulturę jest zatem formą wzmacniania grupy i dlatego jest to powszechnie praktykowane (nawet z użyciem siły). Innymi słowy płeć kulturowa to swoiste nieporozumienie znaczeniowe, ponieważ nazwa ta imputuje możliwość narzucenia komuś płci przez wychowanie, co jest nieprawdą i naukowcy, którzy to pojęcie stosują, przyczyniają się do rozsiewania tej dezinformacji (pojęcie płci kulturowej powinno zastąpić się pojęciem np. odpowiedzi kultury na płeć osobnika lub innym opisem tego, co faktycznie ma miejsce – lecz się tego nie robi z powodów ideologicznych, czyli narzucania przez „wyznawców” gender studies prawa do samodzielnego wyboru płci przez jednostkę, w odpowiedzi na rzekomą opresję jej narzucania przez społeczeństwo).

Różnice płciowe wynikają z genetyki i trzeba patrzeć na nie jak na rodzaj przepoczwarzenia od kobiecej formy bazowej. Na początku wszyscy jesteśmy dziewczynkami, bo to, co stanowi o człowieku jako o gatunku zawiera chromosom X, natomiast dużo, dużo mniejszy i już bardzo zdegenerowany chromosom Y (prawdopodobnie za ponad 100 tysięcy lat poziom degeneracji chromosomu Y sprawi, że mężczyźni będą słabsi fizycznie od kobiet i dużo bardziej chorowici) sprawia, że część kobiet staje się męska, czyli ma zestaw cech, które przyjęliśmy uważać za męskie. Przemiana tego rodzaju – od kobiety do mężczyzny – jest procesem, a w związku z tym jest stopniowa i może zatrzymać się w każdym miejscu z powodu błędów genetycznych (błędów w instrukcji przemiany). To dlatego zdarzają się jeszcze kobiety, ale już z nadwyżką testosteronu, mężczyźni częściowo (np. z jednym jądrem itp.) lub całościowo biologicznie ukształtowani, ale bez behawioralnych preferencji męskich, z częściowym zestawem cech męskich, aż do pełnej ich gamy. Znaleziono komórki z chromosomami męskimi (XY) u 94-letniej kobiety i macicę u 70-letniego mężczyzny, ojca czwórki dzieci. Spektrum rzeczy, które mogą się nie udać podczas przemiany, jest szerokie, bo coś może pójść nie tak pod wpływem hormonów na każdym kolejnym etapie przechodzenia od kobiety ku mężczyźnie.

Geny to jednak fizyczne obiekty i ulegają one otoczeniu. Od doświadczeń środowiskowych zmieniają się wzorce ich ekspresji. Sprawia to, że w praktyce zarówno środowisko, jak i zestaw cech początkowych determinują pozycję człowieka w społeczeństwie i jego postrzeganie własnej płci. To dlatego absurdem jest twierdzenie politycznego gender, że płeć człowieka zależy w przewadze od wychowania, czy że płeć jest wyłącznie kulturowa. Wychowanie ma wpływ, ale nie na płeć, lecz na postrzeganie samego siebie w ramach warunków brzegowych określonych biologicznie, czyli między innymi płciowo. To kultura wykształciła wzorce zachowania wobec każdej z płci, wzorce te mogą unieszczęśliwiać dziewczynkę – jeśli będzie traktowana jak chłopiec i uszczęśliwiać (wzmacniając preferencje płci) dziewczynkę, jeśli będzie traktowana jak dziewczynka. Jednak nie ułatwią one życia chłopcu, który czuje się dziewczynką poprzez wzmacnianie jego kulturowego złudzenia. Jego biologia i społeczne oczekiwania po zaakceptowaniu przez społeczeństwo jego złudzenia będą wzajemnie sprzeczne (oczywiście wpływ biologicznych preferencji można osłabić poprzez terapię hormonalną, ale przechodzenie takiej rewolucji preferencji kaleczy zdolność budowania trwałej tożsamości w grupie – pewność miejsca daje poczucie pewności siebie, a budowanie takiej pewności od wczesnego dzieciństwa sprzyja jej utrwaleniu, choćby poprzez brak wspomnień z wcześniejszego innego umiejscowienia w społeczeństwie). To dlatego osoby po zmianie płci (transpłciowe) często zupełnie zatracają tożsamość (poczucie przynależności do płci) albo w trakcie dalszego życia oscylują pomiędzy preferencjami przynależności (osoby niebinarne).

Wyrównanie możliwości działania w społeczeństwie, mające miejsce w społeczeństwach Zachodu od lat 60., pełne zrównanie szans, które nastąpiło głównie w krajach skandynawskich, dobitnie pokazuje, że biologia determinuje preferencje, ponieważ doszło tam do maksymalizacji różnic pomiędzy płciami (rzędu 20 do 1 – gdzie miarą jest odsetek mężczyzn i kobiet w preferowanych przez daną płeć zawodach). Zrównanie czynników środowiskowych (gdy każdy mógł realizować się tam, gdzie chce i społeczeństwo nie stawiało barier) pozwoliło zamanifestować się maksymalnie preferencjom płci (gdy kultura jest neutralna, pozwala to tym bardziej decydować biologii).

Zamiast komplikowanego obecnie przez gender studies świata płci – błędnie prowadzącego do powstania np. 100 nowych typów płci – potrzeba zupełnie innego podejścia. Słowa pozwalającego na właściwy opis rzeczywistości: w gatunku następuje specjalizacja. Ludzie komplikują swoje interakcje, bo w antropocenie nie potrzeba już tylko dwóch podstawowych ról społecznych, lecz wielu. Człowiek specjalizuje się w formie i wyrażaniu siebie w ekosystemie kulturowym – nie tylko biologicznym, bo jeszcze dodatkowo społecznym. Po odpowiednio długim procesie specjalizacji, jednostki ludzkie podzielą się na dziesiątki typów, ale żadnego z nich nie będzie można określić terminem „płeć”. Płeć będzie zanikać, czyli obie strony będą się upodabniać biologicznie do siebie, bo istnienie biologicznych różnic płci warunkowane jest tylko przez pierwotny biotop, którego w naszym otoczeniu wraz z rozwojem miast będzie coraz mniej (w XXI wieku po raz pierwszy w historii już ponad 50 % populacji ludzkości mieszka w miastach).

Jednak płeć kulturowa, pomimo braku naukowego uzasadnienia, przebiła się do rzeczywistości społecznej i tworzy tam potworki prawne. Jednym z nich jest prawo nakazujące używania określonych przedrostków słownych – genderowych. Przedrostki typu gender to „on”, „ona” oraz całe „zoo” zupełnie nowych (często kradnących słowa określające liczbę mnogą). Istnieje ponad 70 wymyślonych przedrostków określających tożsamość płciową (część z przedrostków odnosi się np. do bycia danym typem zwierzęcia w ludzkiej skórze).

Dla wszystkich osób przebywających w Kanadzie, a także w Nowym Yorku w USA (z tymże tam tylko dla pewnych działalności biznesowych, np. dla wynajmu mieszkań) przedrostki genderowe są obowiązkowe (co ciekawe, używanie seksistowskich obelg wobec innych osób nadal pozostaje legalne). Co znaczy dosłownie, że dowolna osoba, z którą prowadzi się konwersację, może zażyczyć sobie używania wobec niej konkretnego zaimka, a jej rozmówca ma obowiązek go używać, inaczej będzie ukarany.

Samo głoszenie sprzeciwu, a więc publiczne deklarowanie, że nie będzie się używać przedrostków zgodnie z życzeniami rozmówców, z jakimi prowadzi się dyskusje, lecz zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem, jest traktowane jako powód do zwolnienia z pracy akademickiej [3]. Aktywiści gender wywołują również zamieszki, gdy konserwatywne poglądy mają być tematem wykładu [4].

Narcystycznie motywowane, postmodernistyczne kulturalnie tendencje odśrodkowe – tendencje antycywilizacyjne przebiły się do mainstreamu w postaci legislacji narzucającej obywatelom sposób wysławiania się. Do tego zrobiono to nie na zasadzie ogólnego edyktu, który byłby łatwiej przyswajalny, bo obowiązywałby wszystkich w takim samym stopniu: np. od jutra wprowadzamy orwellowskie dwójmyślenie i na wojnę będziemy mówili „pokój”, wolność będziemy określali słowem „niewola”, a ignorancję zastąpimy słowem „siła”, lecz w postaci obowiązku wypełniania poleceń dowolnego rozmówcy, który poinformuje nas o właściwym przedrostku wobec jego osoby.

Oto jedne z najbardziej jaskrawych przykładów szaleństwa, które ciągle postępuje. Gender to absurdalna i coraz bardziej szkodliwa ideologia chroniąca się pod płaszczykiem nauki. Tego typu działalność jest wzmacniana dużymi grantami badawczymi, które tuczą tylko wilka w owczej skórze. Grupa ta ochoczo korzysta z tej samej nazwy, co obszar badawczy działający w ramach naukowego dyskursu, lecz posługuje się manipulacją i ochoczo wprowadza praktyki prawnego zastraszania. Im szybciej zdołamy połapać się w tym podstępie i nauczymy precyzyjnie odróżniać te dwa przejawy gender studies – ideologiczny i naukowy, tym szybciej możemy dać odpór osobom, które głoszą fałszywe i szkodliwe hasła, niszcząc tym samym fundamenty współdziałania i harmonii w społeczeństwie. Wojna płci to ostatnia rzecz, jakiej ludzkość potrzebuje.

Zbigniew Galar

Część pierwsza:

Szaleństwo stosowanego postmodernizmu

* Definicja filozofii postmodernizmu zacytowana z Wikipedii:
 https://pl.wikipedia.org/wiki/Postmodernizm_(filozofia)

[1] There’s An Elephant In Harvey Weinstein’s Hotel Room

https://www.buzzfeed.com/bimadewunmi/lets-talk-about-black-women-in-hollywood-and-harvey?utm_term=.mtyGLPqO7#.mh46xqDmw

[2] Biali heteroseksualni mężczyźni nie mogą uczestniczyć w kursie British Transport Police dla osób ubiegających się o pracę – powodem preferowania pewnych grup mających wstęp na kurs jest ich zaledwie 10 % reprezentacji w strukturach państwowej policji kolejowej:

http://metro.co.uk/2017/10/11/british-transport-police-bans-white-men-from-its-recruitment-workshops-6992490/

[3] Profesor Jordan Peterson był informowany przez władze uniwersytetu Toronto, że jego publiczne deklaracje dotyczące zamierzenia niepodporządkowania się prawu dotyczącemu przedrostków są sprzeczne z regulaminem uczelni, jak i z kodeksem praw człowieka terytorium Ontario, przez co może on być zwolniony.

[4] Zapowiedź przyjazdu na gościnny wykład Ann Coulter i Milo Yiannopoulosa do University of California w Berkeley spotkała się fizycznym oporem zideologizowanej części studentów, przez co do wykładu nie doszło, gdy władze uczelni ugięły się pod groźbą zagrożenia dla bezpieczeństwa.

W artykule umieszczono ilustracje autorstwa Sally Edelstein.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *