„Sierotka” Katarzyny Urbanowicz – Porcja prawdy w plastykowym świecie

 

sierotka-katarzyny-urbanowicz

Sierotka Katarzyny Urbanowicz, to dojrzała, sprawnie skonstruowana powieść – o życiu, o losie kobiety mierzącej się z ustanowieniem swej w pełni indywidualnej tożsamości oraz poszukiwaniem własnego miejsca w świecie. Tym „światem” jest Polska w latach 40., 50. i 60. ubiegłego wieku. Tym „światem” jest Polska ujęta w czasach PRL-u. Tym „światem” jest „naga” polska wieś, a potem – także miasto, które wcale nie niesie ze sobą wyłącznie wygód…

Drogę głównej bohaterki powieści, Iwony, śledzimy – od początku do końca. To znaczy – doświadczamy historii Iwony, opowiedzianej w sposób pełny i gęsty, ponieważ autorka ani nie gloryfikuje niczyjego cierpienia czy poświęcenia, ani też nie pomija szczegółów być może niewygodnych czy „niepoprawnych politycznie”. Poprzez filtr kobiecego spojrzenia spotykamy więc realia patriarchalnej rzeczywistości starego systemu. Rzeczywistości, w jakiej wola kobiety zależy od woli mężczyzny, i podlega pod wolę mężczyzny. Ale przedstawienie owej patriarchalnej rzeczywistości w Sierotce pozostaje doskonale dalekie od współcześnie popularnej feministycznej perspektywy. Czytając Sierotkę, odnosi się wrażenie, że czyta się po prostu o tym, jak było – Urbanowicz pisze z precyzją i uczciwością reportera, choć bez wątpienia tworzy, poniekąd mistyczną, krainę literatury pięknej. Przy tym nie uświadczymy w Sierotce tonu niby dydaktycznego czy moralizującego – Urbanowicz oddała w nasze czytelnicze ręce projekt wzorowo przemyślany, wystudiowany i czysto literacki, w którym nie ma miejsca na oczywiste osądy, bowiem autorka od pierwszych do ostatnich stron powieści utrzymała się w ramach pilnego obserwatora życia i efektywnie uniknęła pokusy bycia zaangażowanym komentatorem. Innymi słowy, to, proszę Państwa, się nazywa: być sprawnym, skutecznym pisarzem; dokładnie na tym to polega. Autorka opowiedziała nam czyjąś osobistą historię, ale interpretację, ocenę zastanych w tej historii doświadczeń ludzkich i przeżyć – pozostawiła nam, czytelnikom.

sierotka-katarzyny-urbanowicz-1

Tymczasem – dość o historii Iwony, dość o fabule. Fabuła jest interesująca, opowiedziana w Sierotce historia wsysa w siebie wyobraźnię i myśli czytelnika, ale nie ona, nie fabuła – mimo iż znakomicie uchwycona i podana – stanowi największy atut tej książki. Najważniejsze zalety Sierotki to – język i narracja… i przede wszystkim niezwykła uważność autorki.

„To, że Zofia leżała z trupem dziecka przy piersi przez trzy dni i dopiero smród snujący się w letnim upale wokół domostwa przygnał sąsiadki, nie wydawałoby się nikomu we wsi czymś nadzwyczajnym, gdyby nie to, iż mąż Zofii nie gościł w domu już od kilku dni, a był przecież środek lata” – tak brzmi pierwsze zdanie Sierotki. Kiedy tylko je przeczytałam, natychmiast dotarły do mnie dwie rzeczy: to będzie fascynująca, naturalistyczna powieść, a zarazem zdanie to popchnęło moją głowę w stronę Gabriela Garcíi Márqueza i jego powieści pt. Sto lat samotności. – Saga i realizm magiczny! – pomyślałam, zachwycona.

Po skończonej lekturze muszę powiedzieć, że nie pomyliłam się – moje pierwsze, w dużej mierze intuicyjne, skojarzenia okazały się być słuszne. Ten literacki swoisty naturalizm w wydaniu Urbanowicz wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z surowością opisywacza faktów, np. kronikarza – jest on nasączony czymś, powiedziałabym, miękkim, niecodziennym, fantastycznym. Jak u Márqueza, tak i u Urbanowicz – pierwiastki do bólu realistyczne, naturalistyczne właśnie, mieszają się z pierwiastkami ulotnymi, złudnymi, dziwnymi, osobniczymi.

Język, którego używa Urbanowicz, pozwala swobodnie, gładko płynąć wraz z tekstem, wraz z nurtem opowieści. Skoro mówimy tu o współczesnej literaturze rodzimej – ostatni raz analogicznego dobrego rytmu, melodii zdań doświadczyłam, zaczytując się w Hannie Krall, którą osobiście uznaję za polską mistrzynię władania nad słowem pisanym (abstrahuję tu od poruszanych treści – przyp.: J.K.). Nie chcę nadmiernie zestawiać ze sobą obu pań, lecz podkreślę, że styl wypowiedzi literackiej Urbanowicz jest przyjemny w czytaniu, że nic w stylu tym nie zgrzyta – i właśnie dlatego, nawet czytając o sprawach trudnych, a wręcz brutalnych, nie zacinamy się, nie musimy odkładać książki, możemy spokojnie, choć przecież z żywiołowymi w wielu momentach powieści emocjami, iść dalej, z ciekawością i niekłamaną ochotą na poznanie tej opisanej historii do końca, do cna.

Nie wiem oczywiście, jakie założenia ideowe i konstrukcyjne poczyniła Urbanowicz, przystępując do stworzenia Sierotki, mogę natomiast ocenić owoc jej pracy. A zatem – jaki jest ten owoc?…

Przede wszystkim – odżywczy. Nie zawsze słodki, soczysty – pestki są wszak twarde i gorzkie – ale właśnie odżywczy. Chcę przez to powiedzieć, że Urbanowicz świetnie wie, co chce – poprzez swoje pisanie, poprzez Sierotkę – przekazać. Nie ma w Sierotce „wirtuozerskiego” meandrowania – jest szlachetna oszczędność wypowiedzi, która pozwala na to, by to właśnie w czytelniku nastąpiły wszelkie „achy”, westchnienia; smutek, współczucie; ciekawość kolejnych wersów.

Po drugie, narracja jest tak precyzyjna, że równie dobrze moglibyśmy czytać tę powieść w formie pamiętnikarskiej. Ale Urbanowicz bardzo świadomie nie zdecydowała się na formę pamiętnikarską – i sama autorka, i powieść wiele na tym zyskują. Ponieważ narrator nie siedzi bezpośrednio w skórze głównej bohaterki, to właśnie w czytelniku może narastać zaangażowanie do czytanych losów. Uważam to za mądry zabieg pisarski, który podnosi wartość tej lektury o kilka dodatkowych punktów.

sierotka-katarzyny-urbanowicz-2

Poleciłabym tę pozycję literacką nie tylko rówieśnikom autorki – nie tylko tym, którzy sami pamiętają opisane w Sierotce czasy, i poprzez ten pryzmat własnej pamięci, czytając, doświadczyć mogą wspomnień trudnych, gorzkich kontekstów, a zarazem jednak sytuacji w pewien sposób uroczych, bo przynoszących smaki własnej młodości, jej trudów i jednocześnie witalności… Poleciłabym tę pozycję literacką również dwudziestolatkom, dwudziestopięciolatkom. Myślę, że Sierotka mogłaby być dla nich czymś kapitalnym, jeśli mowa o smakowaniu literatury – czymś, czego nie uświadczą w szkole, na wykładach…

Dla mnie – dla mojego pokolenia, które jako ostatnie spośród tzw. młodych pokoleń pamięta schyłek PRL-u – Sierotka była znakomitą retrospekcją mojej relacji z babcią, która opowiadała mi podobne historie, a przynajmniej podobne w znaczeniu „ducha”, „esencji” tamtych czasów. Myślę, że ludzie młodsi ode mnie o dekadę, o piętnaście lat, dzięki Sierotce zyskali unikalną szansę zagłębienia się w te rejestry Polski, o których nie przeczytają w żadnych innych lekturach; ani reportażach, ani powieściach.

Polecam tę lekturę każdemu, kto znużony plastykową wizją świata – i Polski – łaknie porcji prawdy, autentycznych przeżyć, pierwiastka polskiej, w gruncie rzeczy bardzo niedawnej historii, okraszonej subtelnością i malowniczością realizmu magicznego…

Polecam szczerze i gorąco!

Justyna Karolak

 

 

Katarzyna Anna Urbanowicz, Sierotka (2016)

Wydanie I – Wydawnictwo Grube Ryby

ISBN 978-83-994580-0-3

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (5)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Jeden komentarz

  1. Tych z Państwa, którzy chcieliby przebywać bliżej autorki „Sierotki”, i literatury w ogóle – zachęcam do odwiedzenia strony Katarzyny Urbanowicz: http://kasiaurbanowicz.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *