Spirited Away: W krainie bogów

Spirited Away W krainie bogów

Posłuchajcie, drodzy Czytelnicy, o wyjątkowym daniu filmowym. O Sztuce przez wielkie „S”. O wspaniałym filmie. O takim filmie, który teoretycznie przeznaczony jest dla dzieci, lecz prawda jest taka, że każdy dorosły, kto pragnie i potrzebuje w prywatnym życiu dozy magii, niezaprzeczalnego uroku, nieprawdopodobnych wręcz doznań i emocjonalnych, i intelektualnych, i estetycznych, koniecznie powinien wchłonąć tę Sztukę, ten konkretny film poprzez oczy, zderzyć się z nim, doświadczyć, ze smakiem poklepać się po radośnie pożywionym brzuchu.

Spirited Away W krainie bogów1

Zwróćcie, proszę, uwagę na te sformułowania: wchłonąć film poprzez oczy, doświadczyć, zderzyć się z filmem. Nie użyłam tych zwrotów przez przypadek. Chodzi o to, że o tym akurat filmie nie da się powiedzieć: hej, musisz, po prostu musisz to zobaczyć. To nie tak. Zupełnie, nie. Tego typu zdanie zabrzmiałoby za płasko, za miałko, co byłoby całkowicie nie na miejscu, ponieważ akurat ten wspaniały film, niby dla dzieci, to cała, cała, cała OPERA.

Spirited Away W krainie bogów2

Film ukazał się na świecie w roku 2001., w Polsce bodaj dwa lata później. Doceniony został popcornowym, acz pomatycznym i złociutkim Oscarem – i słusznie. W filmie tym fabuła zachwyca złożonością, iście szachowymi roszadami, od których mały biedny rozum przeciętnego, skromnego widza we szwach pęka w czasie mierzenia się z ruchomymi obrazami na ekranie. Lecz są to pęknięcia aż nieme z zachwytu, a ze szczelin tych świeżo popękanych zaraz wyrastają soczyste kiście białych kwiatów…

Spirited Away W krainie bogów3

Ten film, który jest operą, gotuje krew, mrozi serce, po czym bez litości budzi i porywa to samo serce, popychając je w surrealny galop. Widz na tym filmie, dotknięty obrazami i zdarzeniami, w jakie przez cały bez wyjątku czas, w każdej sekundzie wsiąka – następnie galopuje, doskonale sprzęgnięty z własnym krwiobiegiem, dzikim tempem i z rozwianą grzywą jak mustang. Mówiąc „opera”, mówię o tym, że dzieło sztuki operowe, to jest dzieło, które z punktu możesz pokochać, bądź możesz je znienawidzić. Żadna inna postawa Ci się nie uda, nie powiedzie, nie zaistnieje. Bo  obok opery nie da się, nie będziesz potrafił przejść obojętnie.

Spirited Away W krainie bogów4

Kochać zatem, czy nienawidzić? Jasne, że kochać. I w tej postawie Pandora nie jest odosobniona. „Opera” bowiem, o której dziś opowiadam, wstrząsnęła zasłużenie światem całym, i Polską całą. I mną. I Tobą też wstrząśnie do głębi.

Wielkim artystą, twórcą tej „opery” jest Hayao Miyazaki. Tak, prawidłowo kojarzycie pochodzenie nazwiska sztukmistrza – tak, chodzi o Japonię. A „operą” tą jest… animowana „bajka” dla „dzieci”. Dla każdego, kto ma duszę. I umysł, by chłonąć świat przez oczy, by chłonąć świadomie.

Tytuł animowanej „opery” brzmi: Spirited Away: W krainie bogów. Spytacie teraz (ja bym spytała): a o czym jest ten film?

Spirited Away W krainie bogów5

Ten film jest operą o miłości. I nie mówię o tkliwym, czułostkowym melodramacie. I nie mówię o słowie („miłość”) wytartym, niestety, skutecznie na wycieraczkach szarych, bezimiennych,  nieładnych, niemądrych dziełkach, filmikach. Słowo „miłość” opowiedziane w tej, z wierzchu niewinnej i słodkiej, animowanej „operze”, zyskuje archetypową jakość. Bo miłości się nie tłumaczy, nie projektuje, nie konstruuje. Miłości się nie reżyseruje. Miłość nie potrzebuje dowodu, miłość nie zna ani wstydu, ani nie pozwala spętać się, stłumić strachem, choćby wróg czyhał na miłość potężny, prawdziwie, realnie jej grożący. Miłość odwraca się od dowolnego wroga plecami, i śmiało biegnie przed siebie. Po co tak biegnie? Ratuje, biegnie na pomoc ukochanemu, oddaje za niego życie nie dlatego, żeby cokolwiek udowodnić, lecz dlatego, że tak nakazuje jej postąpić instynkt. Miłość nie zna grozy rozłąki, miłość zna nadzieję i radość. Miłość nie uznaje ofiary – miłość, bez żadnych oporów wciąż dając, niczego nie pragnąc ani nie oczekując w zamian, wciąż otrzymuje zwielokrotnione garście piękna, bezpieczeństwa i urody. I otrzymuje je nie w nagrodę, bo miłość nie wiąże się z banalnymi kategoriami „w nagrodę” lub „za karę”.

Spirited Away W krainie bogów6

Ten film jest o miłości. A miłość, chociaż słowo to stanowi miano jednego, konkretnego uczucia – objawia się w co najmniej kilku wymiarach. A ten film opowiada o wszystkich wymiarach miłości:

  • miłość dziewczynki do chłopca i miłość mężczyzny do kobiety
  • miłość dziecka do rodziców
  • miłość rodziców do dziecka
  • miłość babciowo-wnukowa i wnukowo-babciowa
  • miłość-przyjaźń
  • miłość w parze z przyjaźnią
  • miłość-zaufanie
  • miłość-brawura
  • i odwaga – największa i najwspanialsza, bo pomimo strachu
  • i wiele, sporo, wiele innych…

Tak oto Pandora żywcem wstąpiła do nieba – dacie wiarę? Spędziłam czas w krainie bogów. Razem z główną bohaterką – około dziesięcioletnią dziewczynką, Chihiro – wstrzymałam oddech na niebezpiecznym moście, wspinałam się po przerażająco wysokiej ścianie, jak i nie zawahałam się wsiąść do pociągu sunącego poprzez wody, mgłę i cienie – tylko w jedną stronę… Tak, bałam się, że już z tej podróży nie wrócę – ja, utożsamiona z główną bohaterką, Chihiro. Ale nie zawahałam się nawet przez chwilę, bo przecież chodziło o miłość.

Mówiąc bardzo poważnie: nie nadążałam za bogactwem fabuły, która składała się na tę animowaną operę. Nie przewidziałam ani jednego ruchu, ani jednego kroku, cienia, promienia; niczego. Wszystko w tym filmie mnie zdumiewało i niczego nie mogłam na to poradzić, a nawet nie chciałam. Zastrzyk wrażeń estetycznych i treściowych autor tego dzieła wstrzyknął mi prosto do żył, i zastrzyk ów wsączył mi się do każdego najmniejszego naczynka, do każdej krwionośnej nitki. Już dawno nie pożywiłam się niczym tak ładnie, tak dojmująco, już dawno żadnego dzieła sztuki tak wyraziście nie przeżyłam.

Spirited Away W krainie bogów7

Kto podobnie do Pandory stale głodny oryginalnych doznań artystycznych, ten proszony o jak najprędsze skonsumowanie przedstawionej na łamach Tostera OPERY. Ja jako widz skromny, szczerze polecam i życzę smacznego. Skromny widz, jam – Pandora, bo odbierając tę OPERĘ, mogłam tylko z wdzięcznością pochylić się przed talentem autora, by podziękować mu za to, że jest i, że stworzył. Niczego więcej do tej OPERY dodać, wnieść nie mogłam, nie potrafiłam. „Bóg jest wielki, a ja malutka”. Lecz na szczęście – żywcem do nieba wzięta – byłam jakże szczęśliwa, że dano mi przez moment jeden piękny, pobyć w pełni w krainie bogów.

Dlatego polecam. Smacznego. Głaszczę się po radośnie pożywionym brzuchu, czego i Wam, moi Drodzy, z całego serca życzę.

Pandora

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

2 komentarze

  1. dobra recenzja – obejrzę napewno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *