Średniowieczna emancypacja

Średniowieczna emancypacja 4

Wbrew pozorom czasy średniowiecza na terenach Europy były okresem wielkiej wolności, wysokiego poziomu higieny oraz wielu możliwości samorealizacji własnej osobowości wśród kobiet.

O średniowieczu w Europie krąży bardzo wiele negatywnych mitów, w tym ten główny, dotyczący mniemania, iż były to wieki ciemne. Konsekwencje takiego nazwania tych czasów prowadzą do wielu stereotypów, od tych podstawowych, dotyczących higieny, aż po czysto społeczne, dotyczące stosunku mężczyzn do kobiet oraz roli kobiet w społeczeństwie. W obu przypadkach ludzie żywiący takie uprzedzenia, odurzeni są oparami inkwizycyjnej jesieni średniowiecza, czasów będących pod wpływem czarnej śmierci, które tworzą ten nieprawdziwy, bo niereprezentacyjny obraz historycznej rzeczywistości.

Społeczeństwo średniowieczne wyłącznie w porównaniu z dzisiejszymi standardami miało niski poziom higieny, podczas gdy stało w tym względzie o wiele wyżej niż późniejsze czasy.

Na tym tle jako drastyczne rysują się zwyczaje arystokratyczne, w okresie poprzedzającym francuską rewolucję, zwłaszcza na królewskim dworze. Gdyż wykwintne wnętrza pałacu króla Francji widziały niejedno zezwierzęcenie, w tym typowe zachowania fizjologiczne, ponieważ w wysublimowanym pałacu, w Wersalu – nie było toalet, a zamiast stosować się do, wydawać by się mogło, podstawowego zwyczaju zmieniania bielizny, w dużych ilościach używano perfum.

Co innego w średniowieczu, ówczesne czasy obfitowały jeszcze w żywą spuściznę Cesarstwa Starożytnego Rzymu i jego cywilizowanych zwyczajów. Ludzie nie chodzili brudni, gdyż za darmo mogli korzystać z publicznych łaźni, jak w czasach antyku. Kultura średniowieczna również odzwierciedlała wysoki poziom wzajemnego szacunku, jaki okazywali sobie ludzie – no chyba, że akurat prowadzili zwyczajową w tych czasach wojnę.

Sprawiało to wszystko, iż pozycja kobiet nie była tak mało znacząca, jak zwykło się powszechnie uważać. Nie były one masowo poniżane i lekceważone, a jeżeli takie zdarzenia miały miejsce, to wynikały one co najwyżej z niskiej pozycji społecznej krzywdzonych, a nie z ich płci. Chłopi mieli w tych czasach tak samo trudne życie jak chłopki.

Kobiety w średniowieczu były znacznie bardziej niż w późniejszych wiekach niezależne i wyemancypowane. Wspaniale wykorzystywały wtedy swoje prawa i nie stroniły od obowiązków, przyjmując odpowiedzialność za konsekwencje swojej, tak niezwykłej w tamtych czasach – autonomii.

Potwierdzając powyższą tezę – można by w tym momencie powołać się na niezwykłe długą listę najwybitniejszych przedstawicielek epoki, jednak znacznie bardziej wymowne będą przykłady uprawnień wszystkich kobiet jako grupy społecznej – które znacznie lepiej ukazują tychże niezależność. Dużo lepiej, niż pojedyncze sukcesy władczyń, myślicielek i innych genialnych przedstawicielek płci pięknej.

Kobieta średniowiecza miała możliwość posiadania własności bez pośrednictwa męża czy ojca. Będąc właścicielką swojego osobistego majątku, mogła rozporządzać nim wedle uznania. Co prawda w przypadku małżeństwa współwłasność dawała mężowi prawo do użytkowania czy zarządzania majątkiem, jednak do jego sprzedaży konieczna już była zgoda właścicielki.

Taki stan prawny oznaczał, że na przykład w XII wieku Walter Brisebarre III z Bejrutu nie przekazał swojego senioratu mężczyźnie. Po jego śmierci został on bowiem przekazany jego żonie, a po jej śmierci jej spadkobiercom, konkretnie: również kobiecie – Stefanii z Milly.

Prawo nawet faworyzowało kobiety. Kobiecie należał się udział we wszystkich dobrach wypracowanych i uzyskanych podczas trwania małżeństwa, a także do części pierwotnego majątku męża, po jego śmierci.

Taka forma uprzywilejowania płci pięknej w okresie średniowiecza była przyczynkiem do wykształcenia się elitarnej klasy kobiet specjalizujących się w obrocie handlowym i finansowym. Potwierdzają to niezliczone dokumenty, na których widnieją tylko ich kobiet podpisy, bez podpisu męskiego członka rodziny.

Zachowały się do dzisiejszych czasów takie właśnie umowy handlowe – zapisy kupna i sprzedaży, testamenty, weksle i wiele innych form rejestracji transakcji gospodarczych, które przeprowadzane były wyłącznie przez kobiety, z prawami dyspozycji bez względu na urodzenie. Można więc z pewnością powiedzieć, że w średniowieczu preferowano, jak w żadnej innej epoce historycznej, kobiety w rodzaju bizneswoman.

Historyk tamtych czasów, Teodor Evargates, wylicza, że pomiędzy rokiem 1152 a 1284 – na 279 właścicieli lennych aż 58 stanowiły kobiety. Do tego w rodach baronowskich kobiety korzystają z takich samych praw własności jak mężczyźni, a majątki przechodzą tak w ręce mężczyzn, jak i kobiet, zależnie od okoliczności rodzinnych.

W sprawach obyczajowych również płeć piękna cieszyła się nadzwyczajną wolnością. Już wtedy zdawano sobie sprawę z faktu, że kobietami targają te same namiętności, co mężczyzn; kobiet emocjonalność jest tak samo wysublimowana – tylko nieco inna od męskiej.

Kobiety miały pełne prawo składać oskarżenia o gwałt, poświadczając takie oskarżenie tylko własnym podpisem, bez konieczności potwierdzenia oskarżenia przez mężczyznę czy kolejnego świadka. Jest to rzecz do dzisiaj niespotykana we wszystkich krajach stosujących prawo Szariatu, gdzie zgwałcona kobieta jest uznawana za winną sprowokowania mężczyzny. W świecie muzułmańskim niestety do dzisiaj zeznania dwu kobiet są uznawane za równoważne zdaniu jednego mężczyzny, dlatego oskarżenie o jakiekolwiek przestępstwo jest uznawane przez sąd dopiero wtedy, kiedy znajdą się dwie chcące oskarżać kobiety.

Z kolei już w średniowiecznej Europie kobieta była równa w świetle prawa mężczyźnie. Każda dama miała prawo bronić nie tylko swojej czci, lecz również dobrego imienia. Kobiety żyjące w Europie w tamtych czasach, odpowiadały pozwami przeciwko oszczerstwom, jak na przykład Izabela la Brete, która broniła swojego imienia w sądzie po ukaraniu jej grzywną przez Jana z Galardon, za rzekome „uprawianie czynów nierządnych z klerykami”.

Co prawda aranżowane małżeństwa zdarzały się w średniowieczu nader często, lecz dotyczył ten proceder zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Młodzi mężczyźni również byli zmuszani do poślubienia nieznanej i niewidzianej wcześniej, więc i niekochanej, kobiety. Dlatego z istnienia wtedy tego, zapomnianego już w dzisiejszym cywilizowanym świecie, zwyczaju – nie należy wyciągać pochopnych wniosków sugerujących uciskanie czy stosowanie represji wobec kobiet żyjących w tamtych czasach. Co nawet dziś wydaje się być niezwykłe – żony nie były przymuszane nawet do przyjmowania po zawarciu małżeństwa nazwiska męża. Stosowano, współcześnie obecną, dowolność w tej kwestii i zapewne tak jak dziś, i wtedy wygrywały względy praktyczne – słynne nazwisko panieńskie było zachowywane. Dokładnie tak samo postępują ludzie dzisiaj: znane ze swojego nazwiska gwiazdy ekranu, bądź posiadające prestiż i wysoką pozycję kobiety biznesu.

Takie podejście kultury obyczajów i prawa średniowiecznego wobec kobiet zaowocowało pokaźnym udziałem płci pięknej w tworzeniu dorobku artystycznego i naukowego tamtych czasów.

Ówczesne kobiety obecne były w wielu zawodach, które później przez wieki przypisywano mężczyznom, przez co zachowało się ich jedynie maskulinistyczne nazewnictwo. Kobiety średniowiecza trudniły się na przykład zawodem lekarza. Tylko wtedy zdarzały się nawet przypadki kobiet płatnerzy, czy kowali, nie wspominając już o ginących na średniowiecznych polach chwały – kobietach wojowniczkach.

Pośród bardziej wysublimowanego rzemiosła i sztuki, kobiet również nie brakowało. Średniowiecze wypełnione było tysiącami poetek, tłumaczek, kopistek, pisarek, a więc kobiet nauki i wysokiej sztuki. Kobiety sponsorowały także rozwój nauk średniowiecza, będąc mecenasami wielu artystów i naukowców.

Wybitną twórczynią tamtych czasów była na przykład Hildegarda, ksieni klasztoru Bingen (1098 – 1179), twórczyni encyklopedii medycznej o nazwie Scivias, czyli Znaj drogi Pana. Można z niej było wyczytać wczesny opis ludzkiego systemu krążenia krwi. Dokonała ona także reformy alfabetu niemieckiego, pisała hymny i symfonie, opublikowała też wiele opracowań, tworzących zręby współczesnej astronomii i fizyki.

Kobiety nie tylko współtworzyły kulturę, sztukę i naukę średniowiecza. To właśnie one były również dla rozwoju wszystkich powyższych sztuk kluczowymi inspiratorkami.

Niejednokrotnie to właśnie kobietom zawdzięczamy konkretne i słynne dzieła, zwłaszcza opisujące frapujące zachowania społeczne, czy choćby opowieści o niezwykłych czynach bohaterów i herosów.

Na przykład „Romans Bretons”, czyli mit arturiański, tak słynna opowieść o dobrym i sprawiedliwym królu i jego rycerzach okrągłego stołu, powstał za sprawą mecenatu Alienor z Akwitanii i jej córki Marii z Szampanii, będącej patronką Chretiena de Troyes.

Finansowaniem nauki i sztuki trudniła się także Adela, hrabina Chartres i Blois, córka Wilhelma Zdobywcy. Jako wybitna znawczyni historii, geografii, astronomii, a nawet dzieł najwybitniejszych filozofów, wiedziała, jak dostrzec najlepszych pisarzy oraz poetów tamtych czasów i ich właśnie sponsorowała.

Hugo z Fleury-sur-Loire właśnie jej dedykuje swoje dzieło „Historia ecclesiastica”, z 1109 roku, w którym możemy przeczytać co następuje:

Płeć kobieca nie tylko że nie pozbawiona jest rozumienia rzeczy głębokich, lecz posiada nadto wyjątkowy polot ducha i wykwintność manier podziwu godną.

Niestety, pomimo tak wysokiej pozycji i uznania dla kobiet w czasach średniowiecza, temu okresowi historycznemu nadal niesłusznie przypisuje się wstecznictwo obyczajowe i kulturalne.

Warto by więc rozwiać przy tej okazji nieco mitów, kreśląc wachlarz głównych przyczyn, dla których tak nisko postrzegamy ten prawie tysiącletni okres historii Europy.

Po pierwsze, niechlubne popkulturowe miano tak zwanych „wieków ciemnych” pociąga za sobą przypisywanie średniowieczu najgorszych form ludzkiej bojaźni przed nieznanym, tak zgrabnie nakreślonej symbolem w „Imię Róży” Umberta Eco.

Po drugie, stereotyp kobiety niezainteresowanej nauką, wytworzył się dopiero w czasach rewolucji przemysłowej, za sprawą kobiecego podejścia do maszyn i urządzeń, mówiąc oględnie – nie będących w kręgu zainteresowań płci pięknej. Jednak prawdziwa nauka, która prowadzi swoje badania od tysiącleci, mająca w swoim zainteresowaniu człowieka i badająca naturę ludzką, od zawsze była domeną także kobiet.

Po trzecie, początkowo (przed okresem Czarnej Śmierci) niski wpływ niszczącej pozycję kobiety katolickiej religii. Średniowieczną różnorodność i wolność trzymała w ryzach między innymi niepiśmienność niechlujów, przez co Kościół katolicki miał bardzo ograniczony masowy wpływ na ludność i nie mógł być tak surowym wyznacznikiem moralności. Kościołów było niewiele, nie było komu przekazywać Vox Dei (Słowa Bożego). Z powodu nadmiaru wiernych nie mieszczących się w świątyniach, papież wprowadził bullę, iż do kościoła na mszę świętą należy udawać się nie częściej, niż raz w roku. Romańskie katedry były niewielkie w porównaniu z późniejszymi, masońskimi kolosami w stylu gotyckim.

W rezultacie płaskorzeźby straszące przedstawieniami Sądu Ostatecznego, uwiecznione na drzwiach romańskich kościołów i gargulce na blankach odstraszające złe duchy, były jedynymi wyznacznikami bojaźni Bożej i prawa Biblii. Nie było możliwości prowadzenia szerokiej religijnej indoktrynacji, zwłaszcza, że zimą oraz w trakcie roztopów zamierał prawie zupełnie wszelki ruch pomiędzy wioskami a miastami.

Sztuka religijna średniowiecza, przesadzona, propagandowa jak wczesne wersje plakatów międzynarodówki, była po prostu zbytnio podatna na interpretację, aby skutecznie nauczać. Nie mogła więc przekazywać peanów dotyczących nadrzędnej pozycji społecznej mężczyzny na przykładach tego, jak nisko traktują kobiety przypowieści Starego Testamentu.

Dzięki tym wszystkim problemom Kościoła, w średniowieczu można było nieco odetchnąć od zakazów religii i nakazów posłuszeństwa kobiety wobec mężczyzny w sprawach wszelkich, nawet tych, których tajemne sekrety mężczyźnie nie były nigdy znane.

Kolejnym powodem tak wysokiej pozycji kobiety w średniowieczu były warunki logistyczne i polityczne. Po czwarte więc – komunikacja, z powodu wielkiej liczby lasów, niedostatecznej liczby dróg i mostów, była ona prawie wszędzie niezwykle trudna. Kiedy mężczyzna wychodził na cały dzień na pole, kiedy rycerz wyjeżdżał na wyprawę czy polowanie, dom stawał się lennem kobiet.

Nie było w nim nic, co mogłoby się przed jej władzą ukryć. Dlatego, że większość mężczyzn musiała przebywać poza domem, co wymuszała konieczność gromadzenia zapasów na czas zimy, czy polityczne obowiązki feudalne.

Z taką przewagą czasu oraz taktyczną znajomością terenu, kobiety mogły wykształcić metody i posiadać argumenty przeciwstawiające się wrodzonej sile fizycznej mężczyzn – miały przewagę nad wiecznym gościem pośród domowych pieleszy. Mężczyzna, dużo bardziej niż w wiekach późniejszych, był od kobiety zależny. Musiał przecież gdzieś spędzić zimę, ogrzać się w okresie, w którym maskulinizm nie za bardzo się sprawdzał i nie dawał możliwości aktywnego spędzania czasu. Chcąc wrócić na wiele miesięcy do ciepła domowego ogniska, mężczyzna średniowiecza musiał kontrolować swoje popędy. Musiał zdać sobie sprawę z faktu, że przez pół roku, każdego roku – będzie od kobiety materialnie zależny. Dlatego też nie było w tamtych czasach, aż tak wielu ekscesów związanych, choćby z przemocą wobec kobiet.

Po piąte, zjawisko średniowiecznej emancypacji mogło zaistnieć, ponieważ nie prowadzono wojny płci w tamtych czasach. Takie ujęcie tematu płci – w kategoriach rywalizacji, czy wojny, narzucałoby nasze współczesne, skażone naszą doczesnością miary, które podświadomie nakładamy na średniowiecze.

To był zupełnie inny świat. Nie było wtedy takiego rozchwiania, niezdecydowania pośród młodzieży, ponieważ w konformizmie i standardowości zachowań, można było pławić się do woli. Role płci były znane, stabilne, w tym sensie tamta epoka przerastała dzisiejszą.

Dzięki tej stabilności możliwe były poszarpane i pełne niesamowitych zwrotów akcji życiorysy kobiet, których kariery odstawały od utartych dróg osobistego rozwoju płci pięknej. To dlatego tylko w średniowieczu możliwa była Joanna D’arc, bowiem tylko wtedy na polach bitew ginęły odziane w zbroje – kobiety wojowniczki; z kolei w pełnym propagandowego zacięcia, dzięki Gutenbergowi oraz późniejszemu nieznanemu odkrywcy ruchomej czcionki, renesansie – kobiety towarzyszyły wojsku przeznaczone tylko do uciech cielesnych.

Tylko w średniowieczu więc, królowe prowadziły wojny i zajmowały się rynkiem finansowym, ponieważ społeczeństwo, pomimo że oparte na męskiej sile – było stabilne, albowiem społeczeństwo wiedziało, że żadnych ważnych nici łączących wszystko ze sobą, takie indywidualne fanaberie jednostek nie będą w stanie przeciąć. Ludzie „wieków ciemnych” byli, co paradoksalne, bardzo światli i nie bali się dzięki temu inności i nowości, tak jak pewny siebie człowiek – bardziej jest skory do przygód i odkrywania bogactwa świata.

Dlaczego więc większość z nas widzi średniowiecze jako smutne i ponure czasy chorób, ksenofobii i inkwizycji?

Z powodu – Czarnej Śmierci.

Europa dopiero u schyłku średniowiecza zeszła na zupełnie inny, niższy poziom zachowań i zapomniała wiele z chluby czasów minionych. Dopiero przywleczona na szczurach zaraza, która zabiła prawie 40 % ludności, zmieniła nastawienie mediewalnej kultury tak do kobiet, jak i do humanizmu w ogóle.

Walka z dżumą spowodowała konieczność izolacji całych miast. Musiano zarzucić tradycje i zwyczaje wymiany kulturalnej; nie było już publicznych spotkań i wydarzeń artystycznych. Skorzystanie z publicznej łaźni wiązało się z wyrokiem śmierci. Prawa jednostki stawały się zagrożeniem dla praw oraz możliwości istnienia ogółu – dlatego je zniesiono. Mężczyźni poprzez zagrożenie chorobą, zmuszeni do ciągłego przebywania w domu i pozbawieni większości swoich rozrywek, zaczynali się rządzić. Rozpierająca ich energia, która sprawiała, że kosztem kobiet zdobywali nową pozycję – fizyczną siłą. Z powodu skażenia wody bakteriami, wszyscy pili bezpieczniejsze w konsumpcji wino, dlatego całe miasta chodziły pijane. Trwające latami pijackie hulanki, codzienne obcowanie ze śmiercią i naturalne w czasach ostatecznych swawole, trwale zniszczyły kulturowe podwaliny społeczeństwa i człowieczeństwo większości ludzi.

Przeżyły głównie jednostki słabe psychicznie, strachliwe, chowające się podczas zarazy po domach. Nielubiący kontaktu z ludźmi introwertycy zawładnęli światem, wyznaczając kierunek rozwoju ciemnoty, podpartej przekonaniem o rychłym końcu świata – siejąc zabobon wraz z zestawem nakazów religijnych.

Późne średniowiecze, jego tzw. jesień – rzeczywiście było pełne strachu, było też czasem upadku kultury i pozycji kobiet w systemie społecznym. Jednak była to, w skali czasowej tego okresu historycznego, jedynie jego niewielka część. Do tego schyłek średniowiecza, to epizod spowodowany naturalną ogromną katastrofą, niezawinioną klęską żywiołową, zarazą, która zabiła prawie co drugiego człowieka, dotknęła prawie każdego. Nie było w tym niczyjej winy, ludzkość poniosła tej spuścizny jedynie konsekwencje, zapamiętując z tamtych czasów to, co najgorsze – same dantejskie sceny. Czarna Śmierć pozostawiła w kulturze europejskiej głęboką bliznę, na wiele wieków deprecjonując uzasadnioną i należną, oraz całkiem naturalną w pierwotnym społeczeństwie, pozycję kobiety.

Dlatego traktowanie całego średniowiecza w Europie jako wieków zatęchłych, mrocznych i nienawistnych, zupełnie nie oddaje klimatu tamtych czasów. Do momentu przyjścia „czarnej śmierci”, okres ten był bardzo bogaty kulturowo, pełen postępowych idei, w tym głównie uwielbienia dla bogactwa działań i możliwości samorealizacji – twórczych, w pełni wyemancypowanych i niezależnych kobiet.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *