Świat schodzi na psy – wszyscy chcą pisać, a nikt nie czyta

Niedawno usłyszałem od pewnego mało utalentowanego dziennikarza klasy „C” – teraz, panie, wszyscy chcą pisać, a nikt nie chce czytać, cholera jasna, kraj grafomanów.

Przyjrzałem mu się uważnie. O czym ty mówisz? – zapytałem.

No wiesz, w tym Internecie, a i w ogóle, książki i prasę teraz każdy może wydawać, pisać, co mu się chce i jak mu się chce, jedno wielkie bezhołowie. Kiedyś był porządek, teraz jest dziadostwo jakieś, nawet porządne gazety mają upaść i tylko je w Internecie będą wydawać, świat na psy schodzi, eeech.

Na psy, mówisz?

Ano na psy – odpowiedział.

Poczułem jak ogarnia mnie coś na kształt rozbawienia. Nie żebym nie rozumiał biedaka, gazeta niszowa, płacą tak, że ledwie na kieliszek chleba wystarcza, a tu jeszcze mówią, że mu nawet to zlikwidują i do Internetu przeniosą.

Wszyscy teraz chcą pisać, a nikt nie chce czytać – w domyśle: każdy baran teraz może pisać i publikować, a nikt nie chce mnie, prawdziwego talentu po szkołach, czytać i mi za to zapłacić, a jeszcze na mnie plują. Zdanie to pojawia się od czasu do czasu w oficjalnych mediach, powodując ironiczne uśmiechy i pełne zjadliwej złośliwości komentarze oficjalnych dziennikarzy.

Kiedy jeszcze miałem telewizor, widziałem jak pełna agresji, powszechnie nielubiana dziennikarka poniżała znaną blogerkę, dając jej odczuć różnicę pomiędzy prawdziwą oficjalną dziennikarką a jakimś żałosnym internetowym pomiotem. Co pomiotowi raczej „zwisało” i spokojnie informował dziennikarkę-celebrytkę, ilu to posiada czytelników i o czym chce z nimi rozmawiać.

Dla wielu oficjantów ten właśnie element relacji z odbiorcą jest kompletnie nie do przeskoczenia. Nie są w stanie podjąć dialogu. Nie rozumieją, do czego miałby im być potrzebny. Nawet, jeśli przeprowadzają z potencjalną „ofiarą” wywiad, służy on tylko temu, aby dziennikarz mógł się wylansować. Dlatego też oficjalne media rozmawiają tylko z tymi, którzy rozumieją tę zasadę i dlatego krąg osób, które pojawiają się w tych mediach jest tak wąski, wciąż te same i te same twarze. Nawet jeśli już pojawi się ktoś, kto odbiega nieco osobowością od zaklętego kręgu, jest szybko manipulowany i informowany o tym, jak powinien się zachowywać gość.

Wszyscy chcą teraz pisać, a nikt nie chce czytać – w domyśle: były piękne czasy, w których musieli czytać to, co im napisałem i nie musiałem się zastanawiać, co oni mają na ten temat do powiedzenia. Wprawdzie musiałem się liczyć z tym, co ma na ten temat do powiedzenia partia, cenzor, naczelny, ale nie głupi czytelnicy. A jak wiadomo, czytelnicy i telewidzowie to idioci, w przeciwnym wypadku robilibyśmy programy na wyższym poziomie, a jaki ma poziom telewizja, to widać przecież, i dlatego z niej zrezygnowałem.

Wszyscy chcą teraz pisać, a nikt nie chce czytać – narzeka pewien zapoznany poeta, kiedyś dzięki koteriom, układom rodzinnym protekcjom, lizusostwu lub pieniądzom można było zostać czytanym i oglądanym, wyróżnionym i jednym z wybranych, a teraz kimże się jest w tym wielkim wszechświecie danych – jednym z miliona, trzeba by chyba mieć talent, pomysł, albo co?

Internet, blogi, listy dyskusyjne, elektroniczne wydawnictwa budzą gniew tych, którzy korzystali ze skanalizowanej dystrybucji dźwięku i obrazu. Jeszcze unoszą się na celebryckiej pianie, tłukąc wymemłane banały i łudząc się, iż może da się to jednak jakoś złapać znów za mordę. Stąd wielkie wojny o prawa autorskie, stąd próby narzucenia cenzury na Internet, stąd dramatyczne apele o szacunek dla słowa, tymczasem prawda jest bardzo prozaiczna – tyle kasy, no tyle kasy przecieka nam przez palce.

Setki urzędników, którzy tracą haracz z tytułu praw autorskich. Tysiące autorów, którzy tracą czytelników i ich pieniądze. Spadająca oglądalność, spada czytelnictwo, rezygnują z abonamentów. Padają wydawnictwa i księgarnie. Darmowe pliki muzyczne, filmowe, e-wydawnictwa, e-książki – tyle kasy, no tyyle kasy. I to wszystko za darmo, jak to za darmo, za darmo, czyli nic nie warte, toż to przecież grzech, że za darmo.

A tu jeszcze najnowsza płyta, najdroższego zespołu świata U2 – Songs Of Innocence, też za darmo.

Eeeech, świat schodzi na psy.

 Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *